PBF - Cedar Creek by Night

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 31 maja 2018, 21:01

[center]Plac Eisenhowera, drugi dzień
[/center]
-Coś ty taki mokry, co? Pocisz się? Musisz mieć coś na sumieniu. -odstawiony jak na pogrzeb tajniak, wskazywał palcem na Indianina. Albinos zastanawiał się czy mężczyzna w czerni może coś wiedzieć o zbieranej przez niego rosie. Postanowił jednak nie dać się łatwo podpuścić i skierować rozmowę na inne tory.

Wolnym krokiem zbliżył się do oficera.
-Tylko kila węży.
-Co? Sabotowałeś strażaków!
-Nie, moi przodkowie jedli węże, gdy twoi byli za wielką wodą. Ładne okulary. -orzekł fachowo, W rzeczywistości uważał delikatne ciemne szkiełka za niewygodne i niebezpieczne, rozbite mogły uszkodzić oczy, ale uznał, że mała pochwała garderoby będzie dobrym początkiem rozmowy. Nie miał najmniejszej ochoty na dłuższe ględzenie, ale takie były zwyczaje przybyszów z za oceanu. Lubili dużo i bez znaczenia mówić, by wreszcie wydusić z siebie coś istotnego. Z trudem i wbrew sobie kontynuował.

-Był wybuch przed pożarem? Noc co prawda była sucha, ale żeby tak się ogień rozprzestrzenił w krótkim czasie to dziwne, ktoś powinien zareagować. I nie wygląda mi to awarię elektryki, jak podawały głośniki.

Facet w kapeluszu otworzył usta i ku zdziwieniu Ducha nie wydobył z nich przez chwilę żadnego dźwięku, zdjął tylko okulary, odsłaniając jasne okręgi dookoła niebieskich oczu. Z czoła popłynęły krople potu ściekając po wydatnym nosie zawisły na jego końcu. Albinos wyciągną rękę wskazując zwisającą kroplę.
-Gorąc okrutny. Poci się pan, to niedobrze na polowaniu, zwierzyna wyczuje. Bo jest pan na polowaniu, prawda.
Może mechanik czegoś się jeszcze dowie od miłego nieznajomego.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 31 maja 2018, 21:50

No dobra deklaracja jest tak. Jako, że drugiej rundy tego zwierzęcia Gura nie przeżyje, musi go pozamiatać już w pierwszej.

Jeśli młot jest konkret, a nie jakieś badziewie to zrobimy tak. Gura łapie młot w dwie ręcę i z całej siły grzmotnie dwa razy (za obie duże akcje) w tył zwierzęcia. No bo głowy ni jak nie da rady. Mierzy w kręgosłup w miejsce mniej kostne w tylnej części zwierzęcia. Tam jest mniej mięśni osłaniających kręgi więc jest szansa, że połamie kręgosłup. Później Gura najwyżej będzie twierdził, że zrobił tak bo do końca nie wiedział gdzie jest głowa, i mu się pomyliło. Błyskotliwość na jego poziomie intelektualnym.

Jeśli nie da rady Gura łapie bydle jedną ręką, a drugą sięga po nóż (tracąc małą akcję). Trzyma by się rogate mu nie rywal w czasie kiedy ostrze szuka miękkiego (oka czy coś) by wejść po rękojeść.

W obu przypadkach biorę na siebie dwa punkty zmęczenia by mieć bonus do rzutu na obrażenia (nie trafienie). Kwiecisty opis zrobię po wyturlaniu efektów.

W obu przypadkach pod koniec wracam do siłowania się. Chcę złapać byka za łeb, by przewrócić na ziemię. Ursusowi z Quo Vadis się udało, to co mi tu jakaś muśka będzie łbem tłukła w klatę bezkarnie. Ukręcimy sprawie łeb.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 31 maja 2018, 22:32

Osa zostaje pijąc kawę i zastanawiając się nad słowami "szaleńca". Poza tym ten doktor przystojny jest...
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 01 czerwca 2018, 13:02

Przedrzeźniając bezgłośnie słowa funkcjonariuszy toksyk rozczarował się w duchu komplikacjami w swobodnym szabrowaniu pogorzeliska. Przez chwilę pomyślał, gdzie sam by zwiewał, gdyby mieszkając w tych zabudowaniach został wyrwany ze snu przez pożar. Uśmiechnął się złowieszczo do pomysłu, że być może gdzieś w głębi zabudowań leży porzucony dobytek, a być może i cały bardziej lub mniej podpieczony jego właściciel. Wycofał się drobnymi kroczkami z pola widzenia zgromadzonych gapiów, po czym z nadzieją ruszył w kierunku, jaki wydał mu się najsłuszniejszy z punktu widzenia potencjalnego uciekiniera. Do tego stopnia wczuł się w swoją rolę, ża na moment zaszkliły mu się oczy na myśl, jak życiowo niesprawiedliwe i smutne byłoby, gdyby to jemu coś się stało, lub gdyby stracił swój ukochany kącik i dach nad głową. Dach.. Tak, po ostatnich pomysłach Gury z wierceniem się na dachu wymagał on już być może nie pilnego, ale jednak remontu, który koniecznie należało zrobić przed porą deszczów. Inaczej będzie ciekło na głowę. Te rozmyślania pociągnęły umysł toksyka do odległych wspomnień, kiedy to pierwszy raz ujrzał Osę, a w zasadzie zwrócił na nią uwagę w knajpie Slammera na skutek głośnego komentarza rzuconego pod jej adresem przez jednego z posiadającyh jeszcze wówczas zęby klientów.

-Kręcą mnie takie rude! Hehe.. w końcu wiadomo, że jak dach pordzewniały, to zawsze mokro w piwnicy!

Mutant niespecjalnie pamiętał, co potem stało się z tym nieznajomym, ale to właśnie był moment, w którym po raz pierwszy w życiu zauważył Rudą. Nie to, żeby nie widywał jej wcześniej, ale wściekłość i zawziętość jej reakcji w tamtym momencie skłoniły go do przekonania, że owa całkiem poprawnie skonstruowana kobieta musiała skrywać jakiś sekret. W tamtej chwili toksyk doznał wewnętrznego oświecenia, na skutek doskonale wykształconego daru obserwacji i rozumienia rzeczy, które dla innych często pozostawały ukryte. Jakiś głos z tyłu głowy mówił mu wyraźnie, że obcy miał rację, a prawdziwość jego słów sprawiła, że począwszy od kolejnego oddechu mutant zaczął obserwować Osę. Trudno orzec, jak długo to wszystko trwało (a właściwie nigdy nie nastąpił koniec owych praktyk), jednak sama czynność permanentnej inwigilacji w jakiś sposób obudziła w mutancie głębsze, ciepłe uczucia. Wyrosła na żywionym nadzieją przekonaniu, że odkrył istnienie swojej drugiej połówki- kobiety wprost idealnej, która wiecznie chodzi nieco podkupciała, tudzież podszczoszkowana. Trafne w swej prostocie słowa obcego wryły mu się w psychikę, niczym przekaz jakiegoś proroka. Ruda z pewnością miała stale mokre od fekaliów spodnie.

https://www.youtube.com/watch?v=tQtFUdFuE7Q- podkładzik muzyczny

Przez kolejne miesiące Śmierdziel obserwował więc tropicielkę głęboko wierząc, że wciąż chodzi troszkę tu i tam podesrana i z małym chlapiącym dodatkiem siuchów, jednak nie udało mu się jej ani razu przyłapać, choć nie... raz, może nawet trzy razy dostrzegł z ukrycia rosnącą plamkę pomiędzy jej udami, co miało jakiś niewytłumaczalny związek z jej humorami. Toksyk, który z racji profesjonalizmu potrafił na milę rozpoznać specyficzny grymas twarzy, postawę ciała i tę mikronutę zapachów, zwiastującą u każdego normalnego człowieka nadciągające wypróżnienie (instynkt ten wykształcił się u niego niejako w wyniku przyspieszonej ewolucji stymulowanej prężną jeszcze przed kilku laty działalnością konkurencji, by zapewnić mu przewagę szybkości w pozyskiwaniu surowca ze środowiska społecznego) nie zdołał jednak ani razu przyłapać Osy na pełnym zabiegu oczyszczającym. Był to okres pełen niezmiernie nurtujących, natrętnie zaprzątających całą uwagę myśli w życiu mutanta, poruszający go bardziej nawet niż odnalezione zwłoki obcego. Bezustannie i z uporem maniaka wciąż próbował i przez moment był nawet temu bliski. Za każdym razem jednak zdolności tropicielki dawały jej decydującą przewagę nad umiejętnościami szpiclowania mutanta, co kończyło się obelgami, krzykiem, a nierzadko i laniem na kwaśne jabłko. To wszystko doprowadziło w pewnym momencie do dramatycznej podejrzliwości ze strony Śmierdziela na temat posiadania przez obiekt obserwacji własnej, tajnej skrytki na odchody. W końcu niesiony nieustępliwym pragnieniem rozwikłania zagadki przyłapywał ją dwa, czasem trzy razy dziennie na rozpoczynaniu załatwiania potrzeb, ale nigdy nie robiła tego normalnie, jak on, czy Gura, albo czasami wuj Slammer. Po prostu nie waliła zwyczajnie do głównego zbiornika. Teorie spiskowe po jakimś czasie powoli ustąpiły swoistemu afektowi mutanta ugruntowanemu tamtym pierwszym intrygującym wrażeniem, dodatkowo rozwijanym budującymi poczucie bliskości rozmyślaniami nad osobą Osy. Z czasem, choć i nie bez wielkiego wysiłku woli, a przy jednoczesnym wsparciu bardzo obrazowymi groźbami ze strony kobiety Śmierdziel ograniczył się do ilości podejmowanych prób śledczych, psychicznie wspierany w owym postanowieniu przez wtajemniczonego w krytycznym momencie w temat Gurę.

Oooo... ciekawe to..- nagle uwagę mutanta przykuł niecodzienny widok.
Gura!!! Rusz głową! W sensie łupnij z bani tej krowie. Z bani jej!

Tymczasem toksyk przeszukuje najbliższą okolicę. Może ktoś wiał z dobytkiem i coś zgubił? Trzeba przetrząsnąć tu i tam.

MG- co tam Śmierdzielowi się wydaje, że widzi? Bo coś na pewno widzi, choćby grzejące się koty.
Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2018, 17:03 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2018, 17:31

Szpital Świętej Rodziny, drugi dzień

Steve Bullock powrócił po dłuższej chwili, w towarzystwie jakiegoś innego lekarza, który surowym wzrokiem jął studiować zebrane od dawców wywiady. Młody doktor dosiadł się tymczasem z powrotem do Osy, najwyraźniej nie zamierzając rezygnować z bliższej znajomości z rudowłosą pacjentką - nie tylko uroczą, ale na dodatek wyraźnie nim zafascynowaną.

- Smutny przypadek załamania nerwowego - wyjaśnił Steve wspominając niedawny incydent z poparzonym mężczyzną - Podaliśmy mu silne środki uspokajające i wszystko już jest w porządku. Wracając do pani, nie widzę żadnych przeciwwskazań do przystąpienia do programu Prawa Krwi. Najpewniej zna już pani płynące z uczestnictwa profity, ale przypomnę, że każdy krwiodawca otrzymuje talony na filtrowaną wodę, a od piątej wizyty również bilety wstępu do Carnivory oraz inne wydarzenia kulturalne. Nasz personel pomaga dawcom w leczeniu chorób oraz obniżaniu radioaktywnego skażenia. No i pozostaje udział w Karmazynowej Loterii, oczywiście. Wszyscy dawcy krwi posiadający pełne akta medyczne biorą udział w loterii pozwalającej wygrać przeprowadzkę do w pełni funkcjonalnego azylu rodu Shangów w San Francisco.

Tropicielka skinęła lekko głową wspominając nazwiska czterech szczęśliwców wzmiankowanych w porannej audycji Radia Nadziei. Bywały takie chwile, kiedy sama fantazjowała w myślach o życiu w azylu Shangów, na czystym od skażenia wybrzeżu Kalifornii, gdzie wedle władz Cedar Creek panował spokój i dostatek.

- Proponuję, aby wróciła pani teraz do domu i odpoczęła, a jutro wróciła do nas po śniadaniu - Bullock poklepał Osę życzliwie po dłoni, na tyle przelotnie i lekko, by żadna z kręcących się wokół pielęgniarek nie uznała tego gestu za dwuznaczny - Pracuję jutro od rana, więc na pewno się spotkamy, panno Megan.

Lekarz podniósł się ze stołka, aczkolwiek Osa wyczytała w jego mowie ciała pewną niechęć do zakończenia rozmowy. Wrażenie owe przyniosło jej skrytą satysfakcję na myśl o mocy swego kobiecego uroku, zastąpione po chwili leciutkim ukłuciem zazdrości, kiedy Bullock przysiadł się do noszącej chustkę krótkowłosej kobiety pod plakatem ostrzegającym o syfilisie.
Wstępna wizyta zakończona, Osa została zaproszona na pobranie krwi następnego ranka. Jeśli jej próbki okażą się wartościowe, przystąpi oficjalnie do programu honorowego krwiodawstwa Cedar Creek. Co do Bullocka, odpowiednia gra może zakończyć się albo zawiązaniem cennej znajomości albo nawet flirtem (to już zależne od Kargana, ale Steve wyraźnie zainteresował się Osą).

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 03 czerwca 2018, 17:52

Szpital Świętej Rodziny, drugi dzień

- Dziękuję panie doktorze - rzuciła Osa zamierzając najwyraźniej utrwalić zainteresowanie doktora - Spotkanie z panem było prawdziwą przyjemnością. Już nie mogę się doczekać kolejnej wizyty. Pomoc potrzebującym jest obowiązkiem każdego amerykanina.

Uśmiech Osy byłby w stanie stopić stalową szynę. Słyszący jej słowa doktor zarumienił się aż po czubki uszu. Dziewczyna skinęła mu lekko głową i ruszyła w stronę wyjścia. Próbując wypatrzeć gdzieś w pobliżu przełożoną pielęgniarek. Zaraz po wyjściu z pomieszczenia natknęła się na kobietę w wykrochmalonym czepku wydającą polecenia dwóm młodym salowym. Ostatnia szansa... warto spróbować - przemknęło przez myśl dziewczynie. Odczekawszy aż salowe oddalą się odrobinę jakby przypadkiem musnęła ramieniem mijającą ją siostrę.

- Oh przepraszam najmocniej ! Wciąż jestem trochę rozkojarzona - Osa uśmiechnęła się przepraszająco - Siostro... czy wie może siostra kto konkretnie ucierpiał w tym straszliwym pożarze ? W tej okolicy mieszkała ze swoim chłopakiem moja przyjaciółka. Nazywa się Liz Reynolds a jej chłopak ma chyba na nazwisko Coltrain. Nie dawała znaku życia od kilku dni i trochę zaczynam się martwić...
Ostatnia szansa... może wreszcie MG trochę pomoże :P Jeśli nie to wynoszę się stąd w diabły - pora wracać do knajpy
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2018, 17:53

Butcher's Best, drugi dzień

Gura puścił łeb zwierzęcia tak raptownie, że krowa znieruchomiała nie pojmując, dlaczego przeciwnik przestał się z nią przepychać. Capnąwszy oburącz za stylisko rzeźnickiego młota, cargo zamachnął się nim próbując nie wyć jednocześnie z powodu potwornego bólu w głębi klatki piersiowej. Wielki kawał żelaza osadzony na metalowym pręcie styliska zaświszczał w powietrzu spadając wprost na gruzłowaty grzbiet rogatej bestii.

Teraz dla odmiany coś pękło w cielsku zwierzęcia, a sama krowa ugięła się w kolanach wydając z siebie dźwięk przeraźliwego muczenia. Nie zamierzając poprzestać na jednym klapsie, Gura wywinął młynka młotem i walnął bestię raz jeszcze w grzbiet, tym razem gruchocząc jej do końca gruby i chroniony stwardniałą skórą kręgosłup.

Siedzący na górze rzeźnicy zerwali się na równe nogi wiwatując, śmiejąc się i potrząsając nawzajem ręce, z których wydzierali sobie jakieś papierki.

- Byłeś świetny synu! - wrzasnął ten niski i żylasty, który wcześniej rozmawiał z panem Tuckerem - Byłeś naprawdę świetny! Doskonały początek!

- Stawiam ci tyle piwa, ile dasz radę w siebie wlać! - krzyknął chrapliwym głosem jeden z wielkich pokracznych cargo.

- Zbieram nowe zakłady! Kto go obstawia?! Eroll, wpuszczaj następną!


Mechanika testu:
Spoiler!
Rzut 4k12 Gury (wyniki 8 i 9 oraz 10 i 5) przeciwko poziomowi trudności 4 (użyłem PT, a nie testu przeciwstawnego, ponieważ zaskoczone zwierzę stanęło i próbuje pojąć, co się dzieje). Obydwa ciosy okazały się celne, trafiając w grzbiet zwierzęcia. Odporność krowy 3, pancerz +1 za grubą skórę. Siła młota 2k10+4. Rzut 4k10 z wynikami 4, 9, 9, 2. W sumie weszło 16 ran, co położyło krowę trupem!
Zwierzę leży w drgawkach ze strzaskanym kręgosłupem i nie stwarza już zagrożenia. Nowi koledzy rzeźnicy na "trybunach" oszaleli z zachwytu: skaczą, gwiżdżą, ewidentnie występ Gury przypadł im do gustu! Brawo!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2018, 18:08

Szpital Świętej Rodziny, drugi dzień

Starsza kobieta o twardo ciosanym srogim obliczu zlustrowała Osę nieprzyjaznym wzrokiem, od razu dając jej do zrozumienia, że nie przepada za młodymi kobietami noszącymi się na męską modłę i z bronią u boku. Tropicielka znała doskonale ten rodzaj spojrzeń, towarzyszący zazwyczaj wymuszonym kontaktom z dobrze wychowanymi konserwatywnymi mieszkankami śródmieścia Cedar Creek.

- Nie posiadam wglądu do rejestru ofiar, młoda damo - oznajmiła siostra - Jeśli koniecznie potrzebujesz tych informacji, usiądź proszę tam pod ścianą. Zawołam jednego z szeryfów, oni sporządzali listy poszkodowanych i jeśli uznają to za stosowne, być może udzielą ci odpowiedzi.

Nie trudząc się jakimikolwiek uprzejmościami pielęgniarka odwróciła się na pięcie i pomaszerowała przez tłumek wypełniający wciąż hol na parterze szpitala.
Szeryf na pewno będzie wiedział, co i jak!

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 03 czerwca 2018, 18:19

O zapewne szeryf będzie wiedział, ale Osa nie zamierza czekać na szeryfa... spadam - BTW szefowa pielęgniarek nie posiada rejestru ofiar... jasne - a ja nie posiadam cycków :P
Ostatnio zmieniony 03 czerwca 2018, 18:26 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2018, 19:05

Śródmieście Cedar Creek, drugi dzień

Opuściwszy niezwłocznie szpital, rudowłosa zapuściła się w pełne ludzi ulice głównej części miasta, zmierzając ku przedmieściom z głową pełną posępnych myśli. Charlie Coltrain najwyraźniej zaginął i wiele wskazywało na to, że znalazł się wśród śmiertelnych ofiar nocnego pożaru. To zaś oznaczało fiasko zlecenia dla Osy, dziewczyna nie mogła bowiem liczyć na drugą transzę wynagrodzenia. Co więcej, gdyby Charlie naprawdę nie żył, w jej posiadaniu pozostawała tajemnicza kasetka, na której Coltrainowi bardzo zależało.

Podróżujący nocą kurier bez prawa wstępu do Cedar Creek i zagadkowa kasetka sprawiająca wrażenie ekwipunku wojskowego oraz pożar w mieście kończący się doszczętnym wypaleniem siedziby zleceniodawcy - rozsądek podpowiadał Osie, że to nie musiał być wcale przypadek, zwłaszcza w kontekście dziwnych i niepokojących rewelacji wykrzyczanych przez ciężko poparzonego świadka.

Tropicielka uznała, że przełożona na następny dzień wizyta w szpitalu może jej przynieść odpowiedź na pytanie o los Coltraina. Odpowiednio potraktowany, Steve Bullock byłby zapewne zrobić wiele dla młodej czarującej damy o przykuwających uwagę ognistych włosach - z pewnością zaś mógłby przejrzeć dla niej rejestr ofiar i rannych w pożarze.

Głośniki miejskiego radiowęzła zatrzeszczały donośnie obwieszczając początek nowej audycji.

- Ukochani bracia i siostry, niechaj będzie pochwalony Stwórca - ponad głowami przechodniów popłynął głos spikera - Mówi do was pastor Goodwill. Chciałbym się z wami podzielić refleksją na temat badań naukowych ogłoszonych przez Głos Waszyngtonu. Przypomnę wpierw, że badacze pracujący dla Klanu Orląt przedstawili opinii publicznej za pomocą radia, iż coraz powszechniejszy albinizm wśród rdzennej ludności Ameryki jest spowodowany nieodwracalną mutacją genetyczną i że albinosi w niedługiej przyszłości przestaną się zaliczać w poczet prawdziwych ludzi.

- Wszyscy wiemy, ukochani bracia i siostry, że słuchanie audycji radiowych Głosu Waszyngtonu jest zakazane na terenie całego Cedar Creek, ale wiemy również, że wielu z nas grzeszy występną ciekawością i ustawia swe radioodbiorniki na zakazanych częstotliwościach. Z tego właśnie powodu i w celu zapobiegania szerzeniu niepotrzebnych niepokojów społecznych, ja pastor Anthony Goodwill, z całą stanowczością pragnę zdementować te rasistowskie i albifobiczne twierdzenia. Moje własne badania dowodzą jednoznacznie, że albinizm u Indian jest niezaprzeczalnym cudem Bożym! Cudem, za pomocą którego Stwórca pragnie uczynić z Indian swe prawe dzieci i mocą niezwykłej łaski wybiela ich skórę, by również Indianie mogli być uznani za białych braci i siostry w naszej wierze! Albowiem tylko biali mogą wkroczyć do królestwa niebieskiego! No i ci Murzyni, którzy płacą odpowiednio wysokie podatki!

Słuchając audycji jednym uchem - głównie przez wzgląd na znajomość z Duchem - Osa skręciła w uliczkę wiodącą ku bramie przy Cold Water Road.

Rytmiczny klakson nadjeżdżającego od strony przedmieścia samochodu odwrócił uwagę dziewczyny od radiowych wywodów pastora Goodwilla. Przemierzający ulicę ludzie rozstępowali się na boki, przyciskali do ścian budynków odsuwając się od sunącego powoli Dodge'a w barwach Ligi Chrześcijańskiej.

Drogowy patrol wracający do koszar po nocnym rekonesansie albo wóz zaopatrzeniowy służący do dowożenia zapasów na wysunięte posterunki Cedar Creek, uznała w myślach Osa spoglądając z nutką zazdrości na rozklekotany samochód.

Widok pojazdu przypomniał jej boleśnie o straconym jakiś czas temu na autostradzie motocyklu, który kochała niczym rodzoną siostrę.


Wzmiankowany samochód:
Spoiler!
[center]Obrazek[/center]
Osa bez trudu wydostała się ze szpitala i przez nikogo nie niepokojona maszeruje przez miasto ku Commonsom. Co do ewentualnych audycji radiowych, jeśli chcielibyście więcej wstawek Radia Nadziei, dajcie znać - mogę je wplatać w tło normalnych scenek fabularnych. Jeśli zaś chcecie posłuchać innych stacji - na przykład Radia Konfederacji czy Głosu Waszyngtonu - musicie sobie dyskretnie skołować prywatne radio...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2018, 21:48

Plac Eisenhowera, drugi dzień

Facet w czarnym płaszczu i kapeluszu spoglądał na albinosa dłuższą chwilę, ewidentnie zbity z tropu narracją Ducha. Inny z federalnych podszedł do niego i szepnął na ucho coś, czego Indianin nie dosłyszał. Czarny wysłuchał go uważnie, a potem machnął ręką w stronę albinosa.

- Zmiataj stąd albo cię aresztuję za zakłócanie porządku - rzucił gniewnie do Ducha - I zabierz ze sobą tego śmierdziela, bo cuchnie tak ohydnie, że z racji samego zapachu klasyfikuje się do zarzutu komunistycznej prowokacji!
Dalsze kręcenie się po Placu Eisenhowera może Was wpędzić w poważniejsze kłopoty, bo chyba nie jesteście tu mile widziani - najwidoczniej federalny w kapeluszu nie podziela przekonań pastora Goodwilla odnośnie albinosów! Kręcąc się po sąsiednich ulicach Śmierdziel znajdzie trochę szmat oraz złomu wartego góra dwie kartki Unii.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 03 czerwca 2018, 22:57

Butcher's Best, drugi dzień

Coś było nie bardzo od samego początku kiedy zatrzasnęły się wrota za Sterollem, czy jak mu tam było. Długo, bo długo ale w końcu Gura pokapował. Wystawili go. To nie tak się tu zabijało bydło. To nie była zwykłą praca w rzeźni, to co tu miał było bardziej jak walka w klatkach albo...

https://www.youtube.com/watch?v=EAwWPad ... AYhNHhxN0A

Nie wkurwiło by go to, gdyby mu o tym powiedzieli. Jęlsi stawka byłaby zadowalająca, nie miałby pewno nic przeciwko sparingowi przeciwko kilkusetkilogramowemu bykowi. Zmutowanemu bykowi. Mimo, iż pojedynek miał by się odbyć na broń białą, to jest rogi kontra młotek. Ale nie powiedzieli. I to był błąd. Błąd Sterolla konkretnie. Gura podjął decyzję, że za karę dostanie za to w ryłko. Albo coś w tym stylu...

Ale najpierw musiał stad wyjść. Czuł, że było z nim źle. Krew przesiąkała przez koszulkę. Poziom testosteronu zaczął niebezpiecznie przekraczać poziomy dopuszczalne dla ludzi. I co bardziej go najbardziej nakręcało, zaczęli jeszcze sobie urządzać zabawę jego kosztem. Zwierzęcy instynkt podpowiadał mu jednak, że jak zastrzeli kogoś z widowni, na co miął sporą ochotę to będzie pozamiatane, będzie po nim. Wywalenie drzwi, którymi wszedł tym razem nie wchodziło w grę. Były solidne, przewidziane by powstrzymać kilkaset kilo żywej wagi z rogami. No i nie czuł się na siłach by to zrobić kiedy miał coś połamane w środku. Jedno kopnięcie i mogło go to drogo kosztować.

Szybko się zastanowił nad tym co zrobić i... pstryk...

Gura miał plan.

Te trzy słowa użyte w jednym zdaniu nie wróżyły niczego dobrego. A przynajmniej niczego co mogło by się udać bez problemów.

- No dawaj Pay-Roll, czy jak ci tam. Puszczaj następną! - Huknął na całe płuca i puścił się w stronę miejsca skąd wychodziło rogate zuo.
Gury plan jest taki. Wyjmuje nóż i staje płasko przylepiony do ściany tuz obok wejścia dla bydła. Zakładam że jest jedno?
W lewej nóż w prawej młotek. Jak tylko bydle wystawi łeb strzeli ją albo młotem w głowę albo wpadnie na nią z impetem i zacznie wbijać parę razy nóż jeśli rogate wybiegnie szybko. Tym sposobem zatoruje kolejne krówki. Będą musieli coś z tym zrobić. Gura zajrzy do środka tego tunelu, jak nic tam nie ma wskoczy w ciemność by poszukać wyjścia z tego tunelu górą, an widownię.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2018, 22:59

Śródmieście Cedar Creek, drugi dzień

Dodge przejechał powoli obok Osy, zatrzymał się kilka metrów dalej z piskiem zużytych klocków hamulcowych. Siedzący na pace ludzie w czarnych uniformach Ligi Chrześcijańskiej podnieśli się z drewnianych ławek, zeskoczyli z paki na ulicę zamierzając wejść do stojącego na rogu ulicy wojskowego posterunku. Osa odnotowała wzrokiem obecność w ich grupie dwóch szczupłych kobiet, noszących kamizelki kuloodporne i wojskowe hełmy.

Wuj namawiał ją czasami, by zarzuciła samotne wyprawy po pustkowiach i zaciągnęła się w zamian do Ligi, gdzie mogła liczyć na żołd, wyżywienie oraz służbową amunicję, ale tropicielce nie były w smak ani paramilitarna dyscyplina ani surowa moralność popleczników Ligi.

Zauważywszy na biodrach jednej z bojowniczek szeroki skórzany pas z olstrem rudowłosa pomyślała w zamian o kupnie podobnego dla siebie, dzięki czemu mogłaby znacznie wygodniej nosić zdobyty w Hedlar rewolwer.

- Pomóżcie go ściągnąć - usłyszała podniesiony głos jednego z żołnierzy Ligi. Dwóch ostatnich na pace mężczyzn trzymało pod ramiona jakiegoś człowieka w skórzanej kurtce, o dziko zmierzwionych włosach i bladym, zarośniętym obliczu - Podtrzymajcie go.

Osa znieruchomiała przyciśnięta do ściany budynku, nie wierząc własnym oczom. Chociaż nie była tego całkowicie pewna, dałaby obciąć sobie rękę, że ściągany z Dodge'a człowiek był jednym z nieznajomych spotkanych przez nią w nocy w Hedlar.

- Ostrożnie, jest bardzo osłabiony! Ściągnijcie tu jakiegoś medyka!

Podtrzymywany z wszystkich stron, ledwie powłóczący nogami mężczyzna został wprowadzony do wnętrza piętrowego posterunku. Na ulicy pozostał tylko pilnujący pojazdu kierowca, który oparty o błotnik wozu wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalił jednego rozglądając się bez większego zainteresowania po ulicy.
Osa może się oddalić od posterunku albo kontynuować obserwację, by upewnić się, że to jednak gość z silosu (bo widziała go tylko przelotną chwilę i może się naturalnie mylić). Ewentualnie spróbować zagadać kierowcę albo może nawet wejść do środka i zadenuncjować potencjalnego kanibala?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 04 czerwca 2018, 09:05

Śródmieście Cedar Creek, drugi dzień

Przez chwilę Osa biła się z myślami. Wejście na posterunek Ligi i wydanie kanibala sprawiedliwości wydawało się kuszącą opcją. Po chwili jednak dziewczyna potrząsnęła lekko głową i ruszyła szybkim krokiem w stronę knajpy wuja Slammera. Co prawda facet zwiał w pierwszej minucie starcia więc zapewne nie miał pojęcia o przesłuchaniu, ale nie można było całkowicie wykluczyć iż otrząsnął się i wrócił do pozabijanych kumpli. Mógł zatem również zauważyć brak przesyłki przy zwłokach kuriera. Osa nauczyła się, że jeśli prawdopodobieństwo jakiegoś zdarzenia jest minimalne to zdarzy się ono na pewno. Prawo Murphy'ego czy jakoś tak się to nazywało. Dziewczyna postanowiła zatem najpierw wrócić do knajpy i dobrze ukryć przesyłkę. Cokolwiek to było Osa zamierzała dotrzymać umowy. Przesyłka była dla Coltraina i nikt inny nie powinien jej dostać. Wliczając w to Ligę. Być może wuj Slammer dowiedział się czegoś o ich zleceniodawcy...
Upewniać się ? Jestem tropicielką - albo to ten gość, albo nie on :P Im mniej zwracam na siebie uwagę tym lepiej. Najpierw zabezpieczę przesyłkę... może owinę w coś i zatopię w tej cholernej gnojówce ? Ma jednak nadzieję,. że uda się znaleźć mniej śmierdzącą skrytkę :P
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 04 czerwca 2018, 16:18

Hola! Hola! Bez takich mi tu. TYLKO Śmierdziel ma PIN (czyt. Prawo Ingerencji Napełniającej), żeby móc topić w gnojówce coś nietypowego tj innego niż ujętego w Brązowym Śmiergulaminie. Czyżby Osa nie widziała narysowanego regulaminu? Ja tam nikomu bez pytania w lufie nie grzebię, za kolbę też nie łapię. Pomiesza mi jedno z drugim w składzie i kto to potem wyprostuje?

P.S.1 Licencje piętnastominutowe do nabycia w biurze Śmierdziela codziennie w godzinach 8.00- 18.00 <krzyczeć i walić w drzwi, aż ktoś przyjdzie>.

P.S.2 Oczywiście po znajomości jakiś rabacik się zrobi ;)
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

ODPOWIEDZ