: 03 listopada 2018, 21:21
Rezydencja sekretarza stanu Bergamo, 27 czerwca 2595
Idąc za przykładem egzaltowanego kuzyna Leon Thibaut starał się nie poruszać tematów natury politycznej czy społecznej i rozmawiać na tematy, jak to wyczytał kiedyś w pewnej starej powieści ironicznie nazywane "istotnymi". Czyli o niczym, albo o wybujałej metafizyce. Świerzbił go język, ale uczył się powściągliwości.
Choć szczerze żałował, że nie może towarzyszyć żonie w trudnym okresie, to z zadowoleniem zauważał jak wyrobił się towarzysko. Nie miał nic przeciwko przedłużaniu istniejącego stanu, zaczął się wręcz zastanawiać czym zasłużył sobie na przychylność Ventriculle Emmanuela. Wszak Ten Człowiek nie czynił nic bezinteresownie.
Prawdziwie zapalił się kiedy gospodarz zapowiedział palenie fajkowego ziela, dlatego pominięty poczuł nienasycenie i rozdrażnienie. Fakt ów słodziła tylko szpila wbita Alfonso Malaparte przez Abdela, jakoby zgon neognostyka miał skomplikować rozmowy handlowe. Drogi kuzyn postawił tym samym Purgijczyka w niewygodnej sytuacji powiernika złej wieści. Leon musiał przyznać, ze kuzyn jest zręcznym graczem, a nie znał go dotąd z tej strony.
Potraktował zaczepkę dziedzica jako przyzwolenie i sam przeszedł to tematów nieco poważniejszych.
- Guido, -zwrócił się do skarbnika -czy dobrze pan rozumie się w funkcjonowaniu gmin Jehameddan? Uroczo śpiewają na pobudkę, ale w ciągu dnia wołanie powszednieje. A może pomogą nam mili gospodarze, przecież dzielą z nim ulice na co dzień. Proszę nie dać się prosić, pragniemy poznać miejscowe zwyczaje, pragnienia i tęsknoty. Będą nas o nie wypytywały nasze żony i kochanki.
Idąc za przykładem egzaltowanego kuzyna Leon Thibaut starał się nie poruszać tematów natury politycznej czy społecznej i rozmawiać na tematy, jak to wyczytał kiedyś w pewnej starej powieści ironicznie nazywane "istotnymi". Czyli o niczym, albo o wybujałej metafizyce. Świerzbił go język, ale uczył się powściągliwości.
Choć szczerze żałował, że nie może towarzyszyć żonie w trudnym okresie, to z zadowoleniem zauważał jak wyrobił się towarzysko. Nie miał nic przeciwko przedłużaniu istniejącego stanu, zaczął się wręcz zastanawiać czym zasłużył sobie na przychylność Ventriculle Emmanuela. Wszak Ten Człowiek nie czynił nic bezinteresownie.
Prawdziwie zapalił się kiedy gospodarz zapowiedział palenie fajkowego ziela, dlatego pominięty poczuł nienasycenie i rozdrażnienie. Fakt ów słodziła tylko szpila wbita Alfonso Malaparte przez Abdela, jakoby zgon neognostyka miał skomplikować rozmowy handlowe. Drogi kuzyn postawił tym samym Purgijczyka w niewygodnej sytuacji powiernika złej wieści. Leon musiał przyznać, ze kuzyn jest zręcznym graczem, a nie znał go dotąd z tej strony.
Potraktował zaczepkę dziedzica jako przyzwolenie i sam przeszedł to tematów nieco poważniejszych.
- Guido, -zwrócił się do skarbnika -czy dobrze pan rozumie się w funkcjonowaniu gmin Jehameddan? Uroczo śpiewają na pobudkę, ale w ciągu dnia wołanie powszednieje. A może pomogą nam mili gospodarze, przecież dzielą z nim ulice na co dzień. Proszę nie dać się prosić, pragniemy poznać miejscowe zwyczaje, pragnienia i tęsknoty. Będą nas o nie wypytywały nasze żony i kochanki.
O miejscowych jehameddan czas zbierać informacje. Może Guido podłapie i zręczniej pociągnie za języki synów sekretarza. Jak funkcjonuje ich społeczność, w jaki sposób są zależni od Lombardich, jak odprowadzają podatki, czy służą w wojsku, w milicji, jak są uzbrojeni, z czego czerpią zyski?