PBF - Narodziny legendy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Okryty burym płaszczem legionista przysunął się bliżej krawędzi lasu, spoglądając szeroko otwartymi oczami na puszczone z dymem miasteczko. Węszący dyskretnie khajiit wyczuł natychmiast wydzielany przez mężczyznę zapach lęku, zupełnie niedostrzegalny dla pozostałych najmitów, dla kotołaka jednak z miejsca zdradzający emocje targające pozornie opanowanym Cyrodiilczykiem.
- Wciąż nie wierzę oczom - wykrztusił żołnierz - Przecież coś takiego nie mogło się wydarzyć... przecież smoki...
- ...nie istnieją? - dokończył urwane zdanie Hastur, posępnym i zalęknionym pospołu głosem - Gdybym tego nie widział na własne oczy, pewnie nigdy bym nie uwierzył.
- Skąd on się wziął? - potrząsnął głową legionista, ściskając rękojeść przypasanego miecza zbielałymi palcami - Widzieliście, skąd nadleciał?
- Chyba od strony Jerallu - wzruszył ramionami dunmer - Spadł na Helgen w jednej chwili.
- Ci wszyscy nieszczęśnicy - mruknął Cyrodiilczyk kreśląc na piersi znak Akatosha - Uszedł ktoś jeszcze prócz was?
- Chyba nie - oznajmił niepewnie Ahraveen - Ocaleli chyba uciekli do kasstelu. Dlatego ten sstwór tak drapie mury.
- Barr'teh chce precz - oświadczył kocur strzygąc w końcu uszami i spozierając z odrazą na plamki wypalonego iskrami futra - Smokowiec groźnisty, trza uchodzić.
- Kocur ssłusznie rzecze - zgodził się Ahraveen, kucając w cieniu krzewów i jednym ślepiem cały czas śledząc poczynania atakującego kasztel potwora - Noc blissko. Nikomu tu nie pomożemy, a możemy posstradać życie. Znasz drogę do Rzecnej Pusscy, cłowieku?
- Wzdłuż tamtych skał na zachód, dopóki się nie skończą stokami schodzącymi ku rzece - legionista wskazał palcem poszarpane skalne bryły wznoszące się po przeciwnej stronie opadającego ku Helgen szlaku, gęsto porośnięte lasem i pełne niepokojących cieni kładących się wielkimi plamami pod koronami drzew - Jeśli do rzeki dotrzecie, będziecie uratowani nawet po zmroku. Mus wam tylko południowym brzegiem z nurtem pójść, a dotrzecie prosto do Rzecznej Puszczy, bo ona nad rzeką wzniesiona.
- A ty co ucyniss, cłowieku? - zapytał jaszczur podnosząc się ostrożnie z kucek i prostując zgięty dotąd niewygodnie ogon.
- Z pewnością tutaj nie zostanę - odparł Cyrodiilczyk - Miałem zdać raport setnikowi w Helgen, ale nic tu już po mnie. Są ludzie, którzy muszą się czym prędzej dowiedzieć o tym... wydarzeniu. Powrót smoka to straszna nowina.
Pustosząca Helgen bestia zaryczała tak ogłuszająco, że wszyscy ukryci w lesie zbiegowie podskoczyli w tej samej chwili, a spłoszony khajiit zasyczał bezwolnie odsłaniając dziąsła i tkwiące w nich lśniące zęby.
- Niechaj Arkay przyjmie do siebie dusze tych, którzy tam postradali życie - legionista podniósł się z kucek z pobladłą twarzą, owinął się szczelniej swym płaszczem - A nad wami niech czuwa Akatosh i reszta Wielkich Ośmiu.
Wątek techniczny
Wszystko wskazuje na to, że smok nie opuści Helgen, dopóki nie zabije ostatniej żywej istoty w miasteczku. Przypomnę raz jeszcze, że dla Waszych bohaterów przygoda ta okazała się największym wstrząsem w życiu! Żyjące tysiące lat temu smoki uznawano od dawna za całkowicie wytępiony gatunek, toteż pojawienie się czarnej bestii w Helgen należy uważać za coś nieprawdopodobnego!
Cesarski zwiadowca zbiera się do drogi, ale raczej nie zamierza do Was dołączyć - chyba ma inne plany.
Okryty burym płaszczem legionista przysunął się bliżej krawędzi lasu, spoglądając szeroko otwartymi oczami na puszczone z dymem miasteczko. Węszący dyskretnie khajiit wyczuł natychmiast wydzielany przez mężczyznę zapach lęku, zupełnie niedostrzegalny dla pozostałych najmitów, dla kotołaka jednak z miejsca zdradzający emocje targające pozornie opanowanym Cyrodiilczykiem.
- Wciąż nie wierzę oczom - wykrztusił żołnierz - Przecież coś takiego nie mogło się wydarzyć... przecież smoki...
- ...nie istnieją? - dokończył urwane zdanie Hastur, posępnym i zalęknionym pospołu głosem - Gdybym tego nie widział na własne oczy, pewnie nigdy bym nie uwierzył.
- Skąd on się wziął? - potrząsnął głową legionista, ściskając rękojeść przypasanego miecza zbielałymi palcami - Widzieliście, skąd nadleciał?
- Chyba od strony Jerallu - wzruszył ramionami dunmer - Spadł na Helgen w jednej chwili.
- Ci wszyscy nieszczęśnicy - mruknął Cyrodiilczyk kreśląc na piersi znak Akatosha - Uszedł ktoś jeszcze prócz was?
- Chyba nie - oznajmił niepewnie Ahraveen - Ocaleli chyba uciekli do kasstelu. Dlatego ten sstwór tak drapie mury.
- Barr'teh chce precz - oświadczył kocur strzygąc w końcu uszami i spozierając z odrazą na plamki wypalonego iskrami futra - Smokowiec groźnisty, trza uchodzić.
- Kocur ssłusznie rzecze - zgodził się Ahraveen, kucając w cieniu krzewów i jednym ślepiem cały czas śledząc poczynania atakującego kasztel potwora - Noc blissko. Nikomu tu nie pomożemy, a możemy posstradać życie. Znasz drogę do Rzecnej Pusscy, cłowieku?
- Wzdłuż tamtych skał na zachód, dopóki się nie skończą stokami schodzącymi ku rzece - legionista wskazał palcem poszarpane skalne bryły wznoszące się po przeciwnej stronie opadającego ku Helgen szlaku, gęsto porośnięte lasem i pełne niepokojących cieni kładących się wielkimi plamami pod koronami drzew - Jeśli do rzeki dotrzecie, będziecie uratowani nawet po zmroku. Mus wam tylko południowym brzegiem z nurtem pójść, a dotrzecie prosto do Rzecznej Puszczy, bo ona nad rzeką wzniesiona.
- A ty co ucyniss, cłowieku? - zapytał jaszczur podnosząc się ostrożnie z kucek i prostując zgięty dotąd niewygodnie ogon.
- Z pewnością tutaj nie zostanę - odparł Cyrodiilczyk - Miałem zdać raport setnikowi w Helgen, ale nic tu już po mnie. Są ludzie, którzy muszą się czym prędzej dowiedzieć o tym... wydarzeniu. Powrót smoka to straszna nowina.
Pustosząca Helgen bestia zaryczała tak ogłuszająco, że wszyscy ukryci w lesie zbiegowie podskoczyli w tej samej chwili, a spłoszony khajiit zasyczał bezwolnie odsłaniając dziąsła i tkwiące w nich lśniące zęby.
- Niechaj Arkay przyjmie do siebie dusze tych, którzy tam postradali życie - legionista podniósł się z kucek z pobladłą twarzą, owinął się szczelniej swym płaszczem - A nad wami niech czuwa Akatosh i reszta Wielkich Ośmiu.
Wątek techniczny
Wszystko wskazuje na to, że smok nie opuści Helgen, dopóki nie zabije ostatniej żywej istoty w miasteczku. Przypomnę raz jeszcze, że dla Waszych bohaterów przygoda ta okazała się największym wstrząsem w życiu! Żyjące tysiące lat temu smoki uznawano od dawna za całkowicie wytępiony gatunek, toteż pojawienie się czarnej bestii w Helgen należy uważać za coś nieprawdopodobnego!
Cesarski zwiadowca zbiera się do drogi, ale raczej nie zamierza do Was dołączyć - chyba ma inne plany.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Dziękujemy za informacje żołnierzu, niech i Ciebie strzeże Ośmiu Wielkich Bogów. My zaś ruszamy wzdłuż tamtych skał na zachód, dopóki się nie skończą stokami schodzącymi ku rzece jak wskazał nam legionista, mus nam dorzeć do rzeki. Potem russzymy południowym brzegiem z nurtem ku Rzecznej Puszczy. Ale jak dotrzemy do rzeki pewnikiem zanocujemy, bo po nocy nie lza nam się tłuc chyba.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Górskie lasy opodal Helgen, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Gęsty iglasty las pochłonął czwórkę podróżnych, ledwie tylko się w weń zagłębili. Odgarniając rękami chłoszczące po twarzach gałęzie i szarpiąc wplątanymi w krzewy jeżyn butami, wędrowcy z południa przedzierali się przez puszczę zmierzając we wskazaną im przez legionistę stronę. Ryki smoka stawały się coraz cichsze, aż ustały zupełnie, stłumione poszyciem lasu i zboczem odgradzającej zbiegów od Helgen góry.
Górska puszcza była przeraźliwie cicha, jakby nagłe pojawienie się mitycznego stwora wypłoszyło z niej wszystkie żywe istoty. Zmęczeni nie tylko całodzienną podróżą, ale i wyczerpującą ucieczką z Helgen wędrowcy cały czas zwalniali kroku, co rusz sięgając po swe coraz lżejsze bukłaki. Zziębnięty Ahraveen opatulił się szczelnie płaszczem czując jak wychłodzone mięśnie zaczynają odmawiać mu posłuszeństwa, popadając w niepokojące odrętwienie grożące w skrajnych przypadkach tymczasowym paraliżem. Lubujący się w cieple jaszczur oblizywał bezwiednie swą paszczękę, drżąc na całym ciele.
Ze względu na wysokość terenu noc okazała się bardzo zimna, ale żaden z mężczyzn nie ośmielił się zaproponować popasu i rozpalenia ogniska, wciąż obawiając się zagrożenia ze strony czarnego smoka. Gdzieś za zboczem góry wciąż dopalały się ruiny Helgen i świadomość tego ciągle dodawała sił zmęczonym nogom.
Po dobrej godzinie marszu ściana skał po prawej najmitów nagle zniknęła przechodząc w rzadko porośnięty łagodny stok opadający daleko w dół ku północy. Wychynąwszy spomiędzy drzew, najmici ujrzeli w całej swej krasie wielką srebrną tarczę księżyca wiszącą nad górami Skyrimu, zalewającą surową krainę bladym nieziemskim blaskiem.
- Człek nie łgał - mruknął Barr'teh wspinając się na czubki palców i wodząc wzrokiem po odkrytej przestrzeni poza skrajem lasu - A Barr'teh chyba słyszy rzekę.

Wątek techniczny
Jesteście już bardzo zmęczeni, w stopniu oznaczającym automatyczne podniesienie o jeden poziom każdego testu, który przyjdzie Wam od teraz wykonać. Powłóczycie nogami, ale wyczulony słuch kocura wychwycił odgłos szumiącej na otoczakach wody. To zapewne rzeka, o której wspominał cesarski legionista.
Na obrazku nocna panorama Skyrimu. W poście #196 Ahraveen prócz syczenia zaczął też seplenić: mnie się podoba, ale jeśli Araven nie jest zadowolony, wrócę w dialogach do poprawnej wymowy. Zwiadowca nie był Nordem, to rodowity Cyrodiilczyk.
Gęsty iglasty las pochłonął czwórkę podróżnych, ledwie tylko się w weń zagłębili. Odgarniając rękami chłoszczące po twarzach gałęzie i szarpiąc wplątanymi w krzewy jeżyn butami, wędrowcy z południa przedzierali się przez puszczę zmierzając we wskazaną im przez legionistę stronę. Ryki smoka stawały się coraz cichsze, aż ustały zupełnie, stłumione poszyciem lasu i zboczem odgradzającej zbiegów od Helgen góry.
Górska puszcza była przeraźliwie cicha, jakby nagłe pojawienie się mitycznego stwora wypłoszyło z niej wszystkie żywe istoty. Zmęczeni nie tylko całodzienną podróżą, ale i wyczerpującą ucieczką z Helgen wędrowcy cały czas zwalniali kroku, co rusz sięgając po swe coraz lżejsze bukłaki. Zziębnięty Ahraveen opatulił się szczelnie płaszczem czując jak wychłodzone mięśnie zaczynają odmawiać mu posłuszeństwa, popadając w niepokojące odrętwienie grożące w skrajnych przypadkach tymczasowym paraliżem. Lubujący się w cieple jaszczur oblizywał bezwiednie swą paszczękę, drżąc na całym ciele.
Ze względu na wysokość terenu noc okazała się bardzo zimna, ale żaden z mężczyzn nie ośmielił się zaproponować popasu i rozpalenia ogniska, wciąż obawiając się zagrożenia ze strony czarnego smoka. Gdzieś za zboczem góry wciąż dopalały się ruiny Helgen i świadomość tego ciągle dodawała sił zmęczonym nogom.
Po dobrej godzinie marszu ściana skał po prawej najmitów nagle zniknęła przechodząc w rzadko porośnięty łagodny stok opadający daleko w dół ku północy. Wychynąwszy spomiędzy drzew, najmici ujrzeli w całej swej krasie wielką srebrną tarczę księżyca wiszącą nad górami Skyrimu, zalewającą surową krainę bladym nieziemskim blaskiem.
- Człek nie łgał - mruknął Barr'teh wspinając się na czubki palców i wodząc wzrokiem po odkrytej przestrzeni poza skrajem lasu - A Barr'teh chyba słyszy rzekę.

Wątek techniczny
Jesteście już bardzo zmęczeni, w stopniu oznaczającym automatyczne podniesienie o jeden poziom każdego testu, który przyjdzie Wam od teraz wykonać. Powłóczycie nogami, ale wyczulony słuch kocura wychwycił odgłos szumiącej na otoczakach wody. To zapewne rzeka, o której wspominał cesarski legionista.
Na obrazku nocna panorama Skyrimu. W poście #196 Ahraveen prócz syczenia zaczął też seplenić: mnie się podoba, ale jeśli Araven nie jest zadowolony, wrócę w dialogach do poprawnej wymowy. Zwiadowca nie był Nordem, to rodowity Cyrodiilczyk.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Barr'teh pójdzie do rzeki, zrobi obóz i napełni bukłak. Potem zwinie się w kłębek i pójdzie spać.
Plan wydawał się cokoliwek sensowny. Wszyscy byli zmęczeni. Napiją się, sprawdzą okolicę i pójdą spać. Kotołak już myślami rozkładał się do snu, myśląc przy kim będzie mu najcieplej. Jaszczur odpadał. Gadzie ciało stawało się zimne jak lód, ale Dunmer lub Redgar to co innego. Do spiących ludzi można było się przytulić i skraść trochę ciepła.
Plan wydawał się cokoliwek sensowny. Wszyscy byli zmęczeni. Napiją się, sprawdzą okolicę i pójdą spać. Kotołak już myślami rozkładał się do snu, myśląc przy kim będzie mu najcieplej. Jaszczur odpadał. Gadzie ciało stawało się zimne jak lód, ale Dunmer lub Redgar to co innego. Do spiących ludzi można było się przytulić i skraść trochę ciepła.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Górskie lasy na pogórzu Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Rzeka płynęła od wschodu, a tak się przynajmniej wydawało spoglądającemu na gwiazdy Hasturowi. W dole stromej rzecznej skarpy chlupotała błogo chłodna woda tryskająca ze źródeł gdzieś na pograniczu Skyrimu i królestwa Wysokiej Skały, płynąca wartkim prądem przez całą północną krainę uchodząc ku morzu na jej wschodnich krańcach. W przylegających do brzegów chaszczach rozlegały się jakieś szelesty i trzask łamanych gałązek, ale płoszone obecnością rozumnych istot zwierzęta za każdym razem pierzchały, nim ktokolwiek zdążył je dostrzec.
Nie dotyczyło to rzecz jasna khajiita, który po zmroku bardziej zwykł polegać na swym zmyśle węchu niż wzroku.
- Barr'teh myśli, że to lisy - oznajmił cichutko kotołak - Pewnie obgryzały jakąś zdechlinę.
- Taki jesstem głodny, że ssam bym zjadł zdechlinę - syknął Ahraven wystawiając z paszczy rozdwojony język i chłonąc z lubością bijący od rzeki zapach wilgoci - I pić mi ssię chce.
- Radzę uważać, jeśli chcesz zejść do wody - odezwał się znienacka Llorvas, kucający na krawędzi skarpy i zerkający w dół na oświetlony blaskiem księżyca wartki nurt - Są tu inni głodni, jaszczurczym mięsem pewnie nie pogardzą. Rzeczne kraby.
Ahraveen przysunął się bliżej dunmera, spojrzał we wskazanym przez elfa kierunku wydając z siebie pełen złości pomruk. Mimo ciemności nocy jego ślepia dostrzegły kręcące się po płyciźnie obłe kształty zaopatrzone w masywne szczypce po obu stronach korpusu, walczące ze sobą zawzięcie o jakieś przyniesione nurtem resztki.
- Mógłbym zjeśść nawet kraba - prychnął argonianin nadymając skórną narośl na gardzieli.
- Chcecie polować czy idziemy dalej? - zapytał zniecierpliwionym tonem Redgard, stojący kilkanaście stóp od brzegu rzeki z rękami położonymi na przewieszonych przez plecy mieczach.
Wątek techniczny
Taka wstawka przyrodnicza. W Skyrimie żyje wiele ogromnych rzecznych krabów, często występujących również na morskim wybrzeżu. Istoty te osiągają rozmiary owiec, a ich szczypce są równie niebezpieczne jak miecze, ale przez wzgląd na niezgrabność dość łatwo na nie polować (chociażby wspiąwszy się na skały czy drzewa). Mięso jest jadalne i dość smaczne, chitynowa skorupa po zmieleniu staje się cennym składnikiem alchemicznych wywarów).

Rzeka płynęła od wschodu, a tak się przynajmniej wydawało spoglądającemu na gwiazdy Hasturowi. W dole stromej rzecznej skarpy chlupotała błogo chłodna woda tryskająca ze źródeł gdzieś na pograniczu Skyrimu i królestwa Wysokiej Skały, płynąca wartkim prądem przez całą północną krainę uchodząc ku morzu na jej wschodnich krańcach. W przylegających do brzegów chaszczach rozlegały się jakieś szelesty i trzask łamanych gałązek, ale płoszone obecnością rozumnych istot zwierzęta za każdym razem pierzchały, nim ktokolwiek zdążył je dostrzec.
Nie dotyczyło to rzecz jasna khajiita, który po zmroku bardziej zwykł polegać na swym zmyśle węchu niż wzroku.
- Barr'teh myśli, że to lisy - oznajmił cichutko kotołak - Pewnie obgryzały jakąś zdechlinę.
- Taki jesstem głodny, że ssam bym zjadł zdechlinę - syknął Ahraven wystawiając z paszczy rozdwojony język i chłonąc z lubością bijący od rzeki zapach wilgoci - I pić mi ssię chce.
- Radzę uważać, jeśli chcesz zejść do wody - odezwał się znienacka Llorvas, kucający na krawędzi skarpy i zerkający w dół na oświetlony blaskiem księżyca wartki nurt - Są tu inni głodni, jaszczurczym mięsem pewnie nie pogardzą. Rzeczne kraby.
Ahraveen przysunął się bliżej dunmera, spojrzał we wskazanym przez elfa kierunku wydając z siebie pełen złości pomruk. Mimo ciemności nocy jego ślepia dostrzegły kręcące się po płyciźnie obłe kształty zaopatrzone w masywne szczypce po obu stronach korpusu, walczące ze sobą zawzięcie o jakieś przyniesione nurtem resztki.
- Mógłbym zjeśść nawet kraba - prychnął argonianin nadymając skórną narośl na gardzieli.
- Chcecie polować czy idziemy dalej? - zapytał zniecierpliwionym tonem Redgard, stojący kilkanaście stóp od brzegu rzeki z rękami położonymi na przewieszonych przez plecy mieczach.
Wątek techniczny
Taka wstawka przyrodnicza. W Skyrimie żyje wiele ogromnych rzecznych krabów, często występujących również na morskim wybrzeżu. Istoty te osiągają rozmiary owiec, a ich szczypce są równie niebezpieczne jak miecze, ale przez wzgląd na niezgrabność dość łatwo na nie polować (chociażby wspiąwszy się na skały czy drzewa). Mięso jest jadalne i dość smaczne, chitynowa skorupa po zmieleniu staje się cennym składnikiem alchemicznych wywarów).

-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Górskie lasy na pogórzu Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Kotołak prychnął słysząc oschłe pytanie Redgarda, obejrzał się w stronę człowieka prężąc swój puszysty ogon.
- Barr'teh chce spać! - oznajmił khajiit - Łapki bolą!
- Pewnie, ty obłudny sierściuchu - roześmiał się sucho Hastur, przed którym kocur nie miał żadnych tajemnic - Zrób jeszcze te wielkie ślepki, proszące o litość! Tylko miej baczenie na to, że mnie to nie wzrusza, więc pod mój koc się w nocy nie wślizgniesz.
- Nie wiem, cy chcę ssię tutaj przesspać - wzruszył ramionami jaszczur, dzielący swą uwagę pomiędzy hałasujące na płyciźnie kraby oraz czarną gęstwę lasu - Może lepiej nam pójśść dalej wzdłuż brzegu? Possukać ossady?
Jakby punktując wyrażone półgłosem wątpliwości argonianina, gdzieś na wschodzie rozległo się znienacka odległe wilcze wycie, poniosło się stłumionym echem wśród majestatycznych górskich szczytów.
Wątek techniczny
Okolica sprawia wrażenie dość dzikiej, by raczej nie ryzykować noclegu na bezdrożach...
Kotołak prychnął słysząc oschłe pytanie Redgarda, obejrzał się w stronę człowieka prężąc swój puszysty ogon.
- Barr'teh chce spać! - oznajmił khajiit - Łapki bolą!
- Pewnie, ty obłudny sierściuchu - roześmiał się sucho Hastur, przed którym kocur nie miał żadnych tajemnic - Zrób jeszcze te wielkie ślepki, proszące o litość! Tylko miej baczenie na to, że mnie to nie wzrusza, więc pod mój koc się w nocy nie wślizgniesz.
- Nie wiem, cy chcę ssię tutaj przesspać - wzruszył ramionami jaszczur, dzielący swą uwagę pomiędzy hałasujące na płyciźnie kraby oraz czarną gęstwę lasu - Może lepiej nam pójśść dalej wzdłuż brzegu? Possukać ossady?
Jakby punktując wyrażone półgłosem wątpliwości argonianina, gdzieś na wschodzie rozległo się znienacka odległe wilcze wycie, poniosło się stłumionym echem wśród majestatycznych górskich szczytów.
Wątek techniczny
Okolica sprawia wrażenie dość dzikiej, by raczej nie ryzykować noclegu na bezdrożach...
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Zanocujemy ale nie, tu. Trzeba jakieś lepsse miejsce znaleźć, o wilki, nawet wilka bym zeżarł, strassniście mnie ssie w kałdunie.
Techniczny:
mamy jakies pojęcie za ile możemy dojść do tej osady? Jak to kilka godzin to z racji, że padamy na pyski trza zanocować. jakiegoś osłonietego miejsca szukamy może wśród drzew albo w jaskini, o ile jaskinia nie ma lokatora...
Techniczny:
mamy jakies pojęcie za ile możemy dojść do tej osady? Jak to kilka godzin to z racji, że padamy na pyski trza zanocować. jakiegoś osłonietego miejsca szukamy może wśród drzew albo w jaskini, o ile jaskinia nie ma lokatora...
Ostatnio zmieniony 02 listopada 2012, 23:45 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Moi drodzy, złapałem się na popełnieniu kilka karygodnych błędów w zasadach rzemieniowej zbroi. Podając Wam jej parametry bazowałem na współczynnikach dla wysoko rozwiniętego bohatera (bonusy do pancerza z umiejek). Prawidłowe wartości ochronne dla początkującego obieżyświata zamieszczam poniżej:
- rzemieniowa zbroja: ochrona 22, ciężar 5, cena 50 septimów;
- rzemieniowy hełm: ochrona 11, ciężar 2, cena 25 septimów;
- rzemieniowe karwasze: ochrona 6, ciężar 1, cena 10 septimów;
- rzemieniowe nogawice: ochrona 6, ciężar 1, cena 10 septimów;
- rzemieniowa tarcza: ochrona 17, ciężar 4, cena 25 septimów.
Dodatkowo rozpracowałem sposób zrzucania własnych screenshotów z gry i postanowiłem założyć sobie kilka równorzędnych gier z różnymi postaciami, by móc prezentować Wam własnych bohaterów w różnych strojach i konfiguracjach uzbrojenia. Na początek Ahraveen (próbowałem zrobić takiego jak ulubieniec Aravena z topiku Centrala PBF, ale mi nie wyszedł identyczny - Aravenie, czy ten od biedy się nada?).

Obrazek ciemny, bo przecież jest noc, ale w tle widać wzmiankowaną rzekę!
Moi drodzy, złapałem się na popełnieniu kilka karygodnych błędów w zasadach rzemieniowej zbroi. Podając Wam jej parametry bazowałem na współczynnikach dla wysoko rozwiniętego bohatera (bonusy do pancerza z umiejek). Prawidłowe wartości ochronne dla początkującego obieżyświata zamieszczam poniżej:
- rzemieniowa zbroja: ochrona 22, ciężar 5, cena 50 septimów;
- rzemieniowy hełm: ochrona 11, ciężar 2, cena 25 septimów;
- rzemieniowe karwasze: ochrona 6, ciężar 1, cena 10 septimów;
- rzemieniowe nogawice: ochrona 6, ciężar 1, cena 10 septimów;
- rzemieniowa tarcza: ochrona 17, ciężar 4, cena 25 septimów.
Dodatkowo rozpracowałem sposób zrzucania własnych screenshotów z gry i postanowiłem założyć sobie kilka równorzędnych gier z różnymi postaciami, by móc prezentować Wam własnych bohaterów w różnych strojach i konfiguracjach uzbrojenia. Na początek Ahraveen (próbowałem zrobić takiego jak ulubieniec Aravena z topiku Centrala PBF, ale mi nie wyszedł identyczny - Aravenie, czy ten od biedy się nada?).

Obrazek ciemny, bo przecież jest noc, ale w tle widać wzmiankowaną rzekę!
Ostatnio zmieniony 02 listopada 2012, 22:22 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Górskie lasy na pogórzu Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Bystry nurt rozbryzgiwał się na sterczących z wody skałach, przypominających wystające spod powierzchni rzeki kamienne kły. Nieustanny szum wdzierał się w uszy stojących na brzegu wędrowców, utrudniając im prowadzenie cichej z konieczności rozmowy. Wysoko w górze miriady gwiazd lśniły na nieboskłonie niczym rozsypane przez jakiegoś boga klejnoty, zimne i niewiarygodnie odległe.
- Sszukajmy innego miejsca, może jessce znajdziemy tę przeklętą wiosskę - zdecydował kucający na obmywanej nurtem skale Ahraveen - Wiemy przecież, że mussimy iśść z prądem.
Wąski trakt biegł wzdłuż prawego brzegu rzeki, wijąc się między drzewami, przyciskając w wielu miejscach do nagich skał wyrastających spod darni ku nocnemu niebu. Gęstwa krzewów jawiła się czarnymi plamami na tle linii lasu, ale jeszcze ciemniejsze były zbocza niedalekich gór, pnące się wysoko w górę i przesłaniające swymi monumentalnymi kształtami sporą część nieboskłonu.
- Jak wilki wyją, łapki od razu jakoś mniej bolą - zauważył filozoficznym tonem khajiit, przyśpieszając kroku i wysuwając się na przód grupki druhów - Barr'teh zatroskany o przyjaciół, poszuka chatek.
Trzej pozostali najmici mimo znużenia również wydłużyli krok, chcąc nadążyć za wciąż żwawym kotołakiem. Ich zmrużone oczy lustrowały każdą podejrzaną plamę czerni w pobliżu szlaku, ale nic prócz odległego wilczego wycia nie wieściło nocnych niebezpieczeństw.
- Słyszałem w Brumie taką wiejską piosnkę - odezwał się po chwili Hastur - Podobno kiedy wróci wielki smok, nadejdzie Kres Czasów...
- Też ją słyszałem - odparł wymijająco Llorvas - Wierzysz w każdą piosenkę?
- Barr'teh nie rozumie, czemu druhy chcą śpiewać - z przodu dobiegło prychnięcie khajiita - Druhy przyjdą zamiast śpiewać. Barr'teh widzi światła.
Wątek techniczny
W mroku gdzieś z przodu widać światełka - dość liczne, by wieścić istnienie jakiejś większej społeczności. Jaką przyjmujecie postawę? Idziecie w dystyngowany sposób czy raczej się skradacie?
Bystry nurt rozbryzgiwał się na sterczących z wody skałach, przypominających wystające spod powierzchni rzeki kamienne kły. Nieustanny szum wdzierał się w uszy stojących na brzegu wędrowców, utrudniając im prowadzenie cichej z konieczności rozmowy. Wysoko w górze miriady gwiazd lśniły na nieboskłonie niczym rozsypane przez jakiegoś boga klejnoty, zimne i niewiarygodnie odległe.
- Sszukajmy innego miejsca, może jessce znajdziemy tę przeklętą wiosskę - zdecydował kucający na obmywanej nurtem skale Ahraveen - Wiemy przecież, że mussimy iśść z prądem.
Wąski trakt biegł wzdłuż prawego brzegu rzeki, wijąc się między drzewami, przyciskając w wielu miejscach do nagich skał wyrastających spod darni ku nocnemu niebu. Gęstwa krzewów jawiła się czarnymi plamami na tle linii lasu, ale jeszcze ciemniejsze były zbocza niedalekich gór, pnące się wysoko w górę i przesłaniające swymi monumentalnymi kształtami sporą część nieboskłonu.
- Jak wilki wyją, łapki od razu jakoś mniej bolą - zauważył filozoficznym tonem khajiit, przyśpieszając kroku i wysuwając się na przód grupki druhów - Barr'teh zatroskany o przyjaciół, poszuka chatek.
Trzej pozostali najmici mimo znużenia również wydłużyli krok, chcąc nadążyć za wciąż żwawym kotołakiem. Ich zmrużone oczy lustrowały każdą podejrzaną plamę czerni w pobliżu szlaku, ale nic prócz odległego wilczego wycia nie wieściło nocnych niebezpieczeństw.
- Słyszałem w Brumie taką wiejską piosnkę - odezwał się po chwili Hastur - Podobno kiedy wróci wielki smok, nadejdzie Kres Czasów...
- Też ją słyszałem - odparł wymijająco Llorvas - Wierzysz w każdą piosenkę?
- Barr'teh nie rozumie, czemu druhy chcą śpiewać - z przodu dobiegło prychnięcie khajiita - Druhy przyjdą zamiast śpiewać. Barr'teh widzi światła.
Wątek techniczny
W mroku gdzieś z przodu widać światełka - dość liczne, by wieścić istnienie jakiejś większej społeczności. Jaką przyjmujecie postawę? Idziecie w dystyngowany sposób czy raczej się skradacie?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
To czerwonooki elf. Keth jak da radę Argonianina zapodaj za jakiś czas w lepszym oświetleniu. Ciekawy jestem kotołaka i Hastura. Zbroje nas nieco mniej chronią z racji na uwagi z kilku postów wyżej. Tamten gostek miał lekki pancerz na 100% że miał 27 wyparowań na tułowiu? A jakie są jeszcze lekkie pancerze w Skyrimie? I jakieś ciężkie dla przykładu ok? Ciężkie mają jakieś ograniczenia ?
To czerwonooki elf. Keth jak da radę Argonianina zapodaj za jakiś czas w lepszym oświetleniu. Ciekawy jestem kotołaka i Hastura. Zbroje nas nieco mniej chronią z racji na uwagi z kilku postów wyżej. Tamten gostek miał lekki pancerz na 100% że miał 27 wyparowań na tułowiu? A jakie są jeszcze lekkie pancerze w Skyrimie? I jakieś ciężkie dla przykładu ok? Ciężkie mają jakieś ograniczenia ?
Ostatnio zmieniony 03 listopada 2012, 00:11 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Machnąłem jeszcze khajiita (w niekompletnej rzemieniowej zbroi), Hastura przygotuję jutro. Więcej fotek Ahraveena już niebawem, postaram się, żeby były dopasowane do fabuły gry.
Co do tamtej walki, i Wy i oni mieli zawyżone statystyki ochrony, więc generalnie nic się nie stało, ale w przyszłości sparingi będą bardziej niebezpieczne!

Machnąłem jeszcze khajiita (w niekompletnej rzemieniowej zbroi), Hastura przygotuję jutro. Więcej fotek Ahraveena już niebawem, postaram się, żeby były dopasowane do fabuły gry.
Co do tamtej walki, i Wy i oni mieli zawyżone statystyki ochrony, więc generalnie nic się nie stało, ale w przyszłości sparingi będą bardziej niebezpieczne!

-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Keth, proszę o usprawiedliwienie mojej wczorajszej nieobecności na forum z powodu wczesnego padnięcia jak kawka.
Dzięki za fotki, nie mogę się doczekać wizualizacji Redgarda.
Wracając do gry: dobrym pomysłem było odpuszczenie noclegu w lesie, szczególnie przy bynajmniej nie kojących wilczych wyciach. Zgadzam się z decyzją dalszego marszu do Rzecznej Puszczy.
Skradać się chyba nie ma sensu, bo to i noc ciemna (sama z siebie nico podróżnych kamuflująca) a i sił na skradanie nie mamy. Jak napisał Araven, jeśli nic nie wzbudza naszych podejrzeń, to idziemy zachowując jedynie minimalne środki ostrożności. Mam nadzieję, że te widziane przez nas światła to nie ognie dogasającego po wizycie smoka miasteczka.
Dzięki za fotki, nie mogę się doczekać wizualizacji Redgarda.
Wracając do gry: dobrym pomysłem było odpuszczenie noclegu w lesie, szczególnie przy bynajmniej nie kojących wilczych wyciach. Zgadzam się z decyzją dalszego marszu do Rzecznej Puszczy.
Skradać się chyba nie ma sensu, bo to i noc ciemna (sama z siebie nico podróżnych kamuflująca) a i sił na skradanie nie mamy. Jak napisał Araven, jeśli nic nie wzbudza naszych podejrzeń, to idziemy zachowując jedynie minimalne środki ostrożności. Mam nadzieję, że te widziane przez nas światła to nie ognie dogasającego po wizycie smoka miasteczka.
