Strona 14 z 70
: 17 listopada 2012, 15:28
autor: Dobro
Świst wystrzeliwanego bełta dodał otuchy Zorianowi. Gdy jednak okazało się, że spudłował, zaklął jak szewc, odłożył kuszę. Z pleców ściągnął tarczę, wyszarpał w pochwy miecz. W samą porę, bo pierwszy dobiegający wilk odbił się od tarczy. Zaraz potem dostał silne pchnięcie znad tarczy, prosto w kosmaty łeb. Tymczasem drugi już nacierał z prawej strony, i tylko wieloletnie doświadczenie pozwoliło odskoczyć Zorianowi przez kłami bestii. Od razu na niego poszła kontra, uderzenie z prawej do lewej, niestety nad głową wilka. W porę osłonił gardło przed trzecim wilkiem, który doskakując chciał rozszarpać szyje aquilońskiego strzelca; z głuchym stukiem wilk odbił się od tarczy.
Weteran nie czekał na kolejny atak przeciwników; natychmiast skośnym uderzeniem od prawej do lewej przeciął gardło wilkowi, który go zachodził od prawej. Trzeci wilk zdołał kłapnąć szczękami tuż nad jego lewym, odsłoniętym po zabójczym ciosie ramieniu. I tym razem Zorian chciał skontratakować, ale wilk nagle wycofał się wgłąb pobliskich zarośli.
Na Mitrę! Było blisko! Dopiero teraz aquilończyk mógł się spokojnie rozejrzeć po polu bitwy. Reszta drużyny już zdążyła się rozprawić z atakującą sforą, a niedobitki zaczęły czmychać do zarośli.
- Cholera, Druss. Tobie to się zawsze oberwie.
Proponuje ścigać wilki, albo iść ich tropem. Zorian jest niemal święcie przekonany, że to znowu sprawka magii, a podążanie za przyzwanymi istotami może doprowadzić do ich mistrza. Weteran z poległych wilków nic nie zabiera, tylko wyciera miecz o ich sierść. Nie tknie niczego, co miało jakiś związek z magią, która próbowała go zabić.
: 17 listopada 2012, 16:54
autor: el
Belvas skrzywił wargi w drapieżnym uśmiechu widząc jak bełt zagłębia się w szare futro. Urywany skowyt zwierzęcia potwierdził, ze trafienie było zabójcze.
Zabójca z niesmakiem stwierdził, że jego towarzysze nie poradzili sobie równie dobrze. Nie miał czasu na obrzucenie ich inwektywami. Płynnym, powtarzanym tysiące razy ruchem wydobył sztylety. Lata treningów sprawiły, że był szybszy od bestii. Zrobił krok w stronę bliższego wilka i rozszarpał ostrzem jedną z jego łap. Zaskoczone zwierzę próbowało zatopić kły w jego ciele ale Belvas odepchnął je swoim ostrzem. Zręczny unik ochronił go przed kłami drugiej bestii.
Dwa szybkie cięcia w kark wilka niemal pozbawiły go łba, zwierzę upadło na mech wyjąc z bólu. Drugi drapieżnik bezskutecznie próbował dosięgnąć Belvasa. Zabójca upuścił jeden ze sztyletów, złapał zwierzę za futro na karku i płynnym ruchem poderżnął mu gardło.
Zamorańczyk był zaskoczony widząc pantery rzucające się na przywódcę wilczej watahy. Zaraz potem drapieżniki zniknęły pośród drzew. Belvas chciał czym prędzej ruszać ich tropem, jednak jego towarzysze nie byli w równie dobrej formie...
Wilki są pewnie kilka kilometrów od nas, ale możemy spróbować iść ich tropem, może mają tu gdzieś jakieś legowisko. Belvas obcina wilcze uszy, nie po to, żeby zachować je jako trofeum, ale żeby udowodnić mieszkańcom że stado zostało wytępione, a przynajmniej zdziesiątkowane.
: 17 listopada 2012, 20:09
autor: Procjon
Argosanin znów zaczął przeklinać te ziemie i ich mieszkańców. Owszem, w puszczy walczył już z całymi watahami wilków, ale zazwyczaj nie kończył starcia z niemal rozszarpaną nogą i nigdy w walce nie wspomagały go czarne pantery(?). Nawet pomijając paskudnie zranioną nogę, natychmiast ruszyłby w kierunku z którego przybyła wataha aby znaleźć miejsce, z którego wyruszyła, ale poranieni Druss i Vanko również wymagali pomocy, a to on w drużynie najlepiej się na tym znał.
Leczę kogo się da, ściągam skórę z wilków, a potem zasugeruję powrót do wioski i rekonwalescencję.
Edit przez Araven: w poście 195 już uwzględniłem pierwszą pomoc po walce z wilkami (co jest tam napisane), nic więcej nie jesteście w stanie wyleczyć. Bez pierwszej pomocy, ci co oberwali byliby sporo bardziej ranni. Zdjęcie skór z 12 wilków zajmie dużo czasu, znacznie ponad godzinę dla jednej osoby. Tak pantery były czarne, większa był jednooka. Belvas poobcinal wilkom uszy, to macie dowód na ich zabicie. Pozostali czekają aż Tranicos obedrze ze skóry 14 wilków, w sumie 12 bo dwa są tak porąbane, że nie da rady z nich zdjąć dobrej skóry?.
: 18 listopada 2012, 11:23
autor: Araven
Ostatecznie ruszyliście tropem wilków i panter, kilkaset metrów dalej znaleźliście martwego wilka i jednookiego szamana Liguryjczyków a obok niego powyższą panterę, innych wilków nie widać.
Co robicie?
Tranicos, opruć wilki ze skóry możesz za jakiś czas, bo reszta była za szybkim pościgiem za ocalałymi wilkami, ew. możesz zostać tam sam i je pozbawiać skór to jak?
: 18 listopada 2012, 12:44
autor: Dobro
- Ściągacie skórę z przeklętych wilków?! A jak ta przeklęta magia przerzuci się na osadników, to co? Na Mitrę!
Zorian był pełen obaw, a jednocześnie kipiała w nim bezsilna złość. Raz, że nie mógł się już wycofać z podjętego zadania, dwa, że teraz już nic z tego nie rozumiał. Co tu robił szaman Liguryjczyków? Gdyby to on kontrolował zwierzęta, to przecież by go nie zabiły.
Jeżeli ta pantera żyje, to Zorian wyskoczy do przodu, żeby ją jak najszybciej zabić. Jeżeli leży już martwa, to przyczai się przy drzewach z naładowaną kuszą i będzie pilnować otoczenia, aż reszta drużyny zbada sprawę, jednocześnie nalegając, że należy już wracać.
: 18 listopada 2012, 13:04
autor: Araven
Jednooki szaman Liguryjczyków rzucił do Zoriana zamierzającego zaatakować panterę,
stój to moja przyjaciółka i obrończyni, nie waż się jej atakować aquilończyku. Pomogliśmy wam w walce z z wilkami.
Co czynicie? A może macie już dość PBF-a? To ew. kończymy.
: 18 listopada 2012, 17:03
autor: Waylander
Druss spojrzał na szamana podejrzliwie jednak zdecydował że póki ten nie sprowokuje walki cymmeryjczyk nie będzie jej szukał:
-Nasze ścieżki znowu się krzyżują szamanie Cadmonie, co prawda nie widziałem Cię w trakcie walki ale wieżę na słowo co do Twojego udziału, przyjmij nasze podziękowania - Druss wskazał toporem na martwego wilka - Powiedz szamanie co to wszystko znaczy?
Mam zamiar być uprzyjmy dla szamana ale nie dam się zbyć bez jakiś odpowiedzi, pojawienie się szamana jest dla niego oczywistym znakiem że jest w to wszystko wplatany(nie koniecznie jako przeciwnik ale bierze to pod uwagę).
: 18 listopada 2012, 17:59
autor: Araven
Jedna pantera była jednooka, to byłem ja. Mam dar przemiany w panterę, drugą panterą była ta tutaj. Wilki a raczej ten największy to nie jest wilk, a coś dużo gorszego. Zaatakował jednego z moich zwiadowców. Ścigałem go za to. Jakaś siła zbiera, piktyjskie szczepy. Sokoły u których widzieliście naszego ziomka, zawarły pokój z Krukami u których my Liguryjczycy jesteśmy w gościnie. Sokoły uzyskały prawo przemarszu przez ziemie Kruków, za kilka tygodni podobno Piktowie uderzą na waszą stronę Rzeki. Mialbym dla was pewna propozycję, podejrzewam, że nasz pobratymiec jakiego widzieliście podczas rytuału jest pod wpływem uroku, chciałbym abyście go dla mnie pojmali w stanie nienaruszonym. Mogą mu towarzyszyć Piktowie, a my nie chcemy pzreleac ich krwi, bo Kruki odmówia nam gościny. Wiem od szpiegów, że jutro wieczorem po waszej stronie Rzeki w spalonej chacie osadnika Warrusa będzie spotkanie w jakim weźmie udział także nasz pobratymiec po jakiego przybyliśmy. Ta chata jest jakieś pół dnia od Delamiry, wioski w jakiej obozujecie. To jak ponegocjujemy? Ja jako Szaman pomogę wam odkryć kto lub co manipuluje Piktami i co gorsza ich niektórymi szamanami. Zainteresowani?
MECHANIKA:
W działaniach przedrundowych o ile macie czas i nie jesteście zaskoczeni, można np. strzelić z kuszy lub łuku (Belvas, Zorian lub Tranicos), rzucić jednym albo dwoma nożami (drugi rzut -20% trafienia - Belvas lub Vanko), rzucić toporkiem (Druss). Broń rzucana zasięg do 10 metrów. Poza tym macie trzy akcje jedna ofensywna , dwi e defensywne. poświęcenie jednej akcji defensywnej daje + 20% do jednego ataku. Poswięcenie dwóch akcji daje + 40% do ataku lub + 20 do kazdego z dwóch (Belvas i Tranicos). Celowanie daje + 20% do trafienie bronią strzelecka albo miotaną. W razie niejasności pytajcie. Ale mechanicznie to ja wykonuje testy, więc musicie sie tylko ogólnie orientowac jak to działa.
: 18 listopada 2012, 18:18
autor: Dobro
- A co, jeśli pomożesz nam bez żadnych warunków? - Zorian powiedział donośnym głosem na jakim było go stać, ale jednak zatrzymał się w połowie drogi, wysuwając lewą stronę ciała z tarczą, jakby szykując się do podejścia i zaatakowania.
- A powiedz nam, po co Sokoły miałyby przekabacić twojego ziomka, co?
Dlaczego chcesz kończyć? Ja myślałem, że dopiero zabawa się rozkręca...
Edit przez Araven: Żartowałem z tym kończeniem, z racji na niską aktywność weekendową.

: 18 listopada 2012, 18:56
autor: Araven
Szaman Liguryjczyków
Cadmon rzekł:
- Szkopuł w tym, że przekabaciła go pewna Piktyjka, wiedźma jak mniemam. Sokoły go przyjęły na jej prośbę. Nie mogę działać otwarcie, przez moich własnych ludzi, mam niewiele czasu jak odmówicie mi pomocy, ale wynajmę kogoś by pojmał naszego pobratymca, jest ważny dla mego ludu, ale jak nie chcecie współpracować, to w takim razie żegnam i powodzenia.
- Nadal nie jesteśmy wrogami, ale przyjaciółmi też chyba nie zostaniemy, skoro nie macie ochoty współpracować. ja i pantera odejdziemy jeśli pozwolicie. Chyba nie mamy o czym rozmawiać.
Wygląda, na to, że szaman uznał, iż odtrącacie jego propozycję współpracy, chce odejść. Co robicie atakujecie go?
: 18 listopada 2012, 20:09
autor: el
Nie traktujesz nas jak przyjaciół, Cadmonie. - odezwał się Belvas z kuszą opartą na ramieniu - Nie powiedziałeś nam nawet połowy tego co wiesz, a oczekujesz że będziemy nadstawiać karku. Nie wiem jakie są obyczaje waszego ludu, ale w moich stronach nie należy zatajać nic przed przyjaciółmi.
Opowiedz nam, o co tak naprawdę toczy się gra a my postaramy się pomóc, to chyba uczciwa propozycja... - powiedział Zamoranin
Nie mam zamiaru pakować dziadkowi bełtu w plecy jeśli nie zrobi niczego głupiego, ale niech nie oczekuje, że będziemy jego chłopcami na posyłki którym mówi się tylko tyle, ile muszą wiedzieć. Jeśli nie przystanie na moją propozycję to niech idzie w pokoju. Nam pozostanie poinformować gubernatora o mobilizacji piktów. To nie będzie pierwsza wojna z dzikusami...
: 18 listopada 2012, 20:25
autor: Araven
-Gra toczy się o wyparcie Aquilończyków z tej prowincji. Piktowie dostają broń, a to nielegalne.
-Sam dopiero badam tą sprawę, ale tu trzeba Mocy a żaden z was nie jest czarownikiem ani szamanem. Potrzebujemy siebie nawzajem. Piktowie nie mogą zobaczyć tam Liguryjczyków dlatego potrzebuję waszej pomocy. Zamierzam pokrzyżować plany tej Wiedźmy, zjednoczeni Piktowie nie są na rękę także memu ludowi...
-To jak odbijecie dla mnie Calatina syna naszego wodza Beowulfa?. Wtedy powiem wam gdzie możecie dopaść wiedźmę Ayodię służkę Zoriany, byc może to ona stoi za klatwą wokół Delamiry albo wie kto ją rzucił. To Ayodia usidliła Calatina i to dla niej ona wraz z Sokołami przybedzie tu jutro wieczorem by stać się świadkiem krwawej ofiary. Sokoły są już w piktyjskiej koalicji, dlatego szczep Orłów zaprosił ich by byli honorowymi gośćmi pzry ceremonii ku czci Jhila.
: 18 listopada 2012, 20:55
autor: Waylander
Proponowałbym trochę spokojniejsze podejście, co nie znaczy że mam zamiar bez zastrzeżeń zgodzić się na warunki szamana. W sumie to on sam może tak na prawdę działać na rzecz wszczęcia pomiędzy nami a piktami wojny. Napad na to spotkanie może być idealnym pretekstem do wojny.
Przede wszystkim mam takie pytanie, skoro spotkanie odbędzie się po naszej stronie rzeki to czy atak na piktów będzie złamaniem rozejmu? Ja rozumiem to tak że rzeka jest niejako linią graniczną i skoro przejdą na naszą stronę nieproszeni to będziemy mieć prawo może nie wyciąć ich od razu ale zatrzymać i wypytać o cel "wizyty". Jeśli od razu nie zaatakują to może się oczywiście okazać że rozpoznamy liguryjczyka jako poszukiwanego/podejrzanego i będzie go trzeba zabrać do wioski, a tam mógłby czekać szaman i go sobie zabierze/odczaruje, w końcu my też możemy go gościć. W ostateczności może uda się wykorzystać Niedźwiedzie do odwalenia brudnej roboty
.
- Nie odrzucamy Twej propozycji ale zrozum że musimy ją jeszcze przedyskutować, może jesteśmy tylko najemnikami ale znamy nasze obowiązki w ramach przyjętej umowy, a swoje zobowiązania traktujemy poważnie.
Robiąc to o co prosisz możemy wywołać nowy konflikt pomiędzy osadnikami a piktami, dlatego musimy działać rozsądnie, czy wiesz ilu może być piktów na spotkanie, i z jakich szczepów będą?
: 18 listopada 2012, 21:11
autor: Araven
Wojna między osadnikami a Piktami trwa nadal. Teraz tylko z mniejszym nasileniem. Oficjalnie pokoju nie zawarto ani zawieszenia broni. Na tej ceremonii zginą jacyś jeńcy, Jhil to krwawy bóg. Sokoły wysla niewielka grupę z moim synem, właśnie by przemknąć niezauważeni. Szczep Orłów, a raczej jego szaman odprawi ceremonię, sądzę, że Orłów bedzie około 20 i z 10 Sokołów, załatwcie sobie wsparcie.
Szaman, nie kłamie oficjalnego zawieszenia broni nie zawarto i wojna trwa nadal, ale z mniejszym nasileniem niż za poprzedniego króla. Obie strony trwają na pozycjach zdobytych wcześniej.
: 18 listopada 2012, 21:24
autor: koszal
Do Stu kurew! Czemuż wcześniej tego nie rzekłeś, gdyśmy się pierwszy raz spotkali? Ludzie giną, a niewiele brakowało, by i do rzezi doszło kiedyśmy z osadnikami szli ku Delamirze. Wówczas Cię najwyraźniej sojusz piktyjski niewiele interesował. Wojna to dla najemnika chleb powszedni. Twoją szczerość uszanuję. Jeśli jednak chcesz, byśmy wsparli i Twoją sprawę wsparciem nas obejmij, jako i teraz się nie wahałeś. Jako rzekłeś sojusz piktów Ci nie na rękę- zatem nie na rękę ci, by się owe mroczne praktyki udały. W interesie Twoim jak i naszym leży, by nikt, prócz Twego pobratymca żywy stamtąd nie uszedł, tak? Zatem na szali stawiamy swoje życie przeciw życiu piktów. Jeśli oni będą górą w potyczce- będzie sojusz piktów i wojna, jeśli my będziemy górą- nikt się nie dowie, czyście nam pomagali. Wesprzyj nas zatem dziesięcioma swoimi najlepszymi wojami, bo i tak zwycięzcy zadecydują o przyszłości.
- wysapał Vanko, po czym zmęczony przysiadł oddychając ciężko pod pobliskim drzewem. Chwila uniesienia drogo go kosztowała z racji spowodowanego odniesionymi ranami, jak i walką wyczerpania.
Ważne dla mnie: Vanko dostał w lewe ramię, gdzie nosił rękawicę pancerną, zatem zakładam, że dostał powyżej łokcia, jesli tak, to chcę się upewnić, w takim przypadku będę miał coś do dodania - fabularnie.