Mimo słabej widoczności czuł, jak obrzuciła go urażonym spojrzeniem. Młode dziewczę szarpało się przez chwilę, zdołąła nawet ukąsić Bjerjezowskiego w rękę, nim podminowany Motłoch mocno nie zdzielił jej w głowę posyłając w ciemną toń ścieku.
Zbyt mocno. Kmicic zaklął cicho, Motłoch wzruszył obojętnie ramionami wyciągając z wody ujadającego szczeniaka.
Chudzielec ułapił małolatę wyciągając ją ponad powierzchnię wody. Żyła, brutal po prostu ją ogłuszył. Dźwięk ciężkich kroków narastał. Mimo echa dało się wyczuć, że ktoś, lub coś mija ich w równoległym korytarzu.
Chudzielec jednak zaryzykował próbując wybudzić dziewczynkę lekkimi policzkami. Nie reagowała.
Wreszcie usłyszał pełen wyrzutu głos.
Mówiłam, że chcę do pierdolonego buczka. Macie z tym jakiś problem?
Pomimo szalejącego na powierzchni ponad nimi zimna sam ściek był dość ciepłym miejscem. Mimo to włos zjeżył się na karku Bjerjezowskiemu, a skóra zmrowiła.
Będziecie tam cicho? -rzucił Motłoch nie odwracając się za siebie. Uważnie obserwował przeciwległy koniec korytarza. Nie był pewien, czy dostrzegł tam jakiś ruch.
Kmicic wahał się tylko przez sekundę wgapiając się w nieprzytomną dziewczynę. Odwrócił się najszybciej jak mógł gotowy na wszystko.
Stała tuż za nim. Identyczna. Nawet ubranie miała podobnie zniszczone. Jej szmaragdowozielone oczy lśniły w ciemnościach.
Macie problem!? -głośno powtórzyła pytanie. Czarne loki opadały na jej bladą skórę.
..oblem?! -dźwięk dochodził zza wyłamanych drzwi na końcu bocznego korytarza. Sztuczne oświetlenie urywało się tuż za nimi.
Borg przez moment analizował poziom zagrożenia. Łysol twierdził, że po wykonaniu zadania będzie niewiele czasu. Jakiekolwiek nieprzewidziane okoliczności mogły opóźnić ewakuację.
: 04 sierpnia 2014, 20:42
autor: 8art
Kmicicowi szczęka, gdyby tylko mogła poleciałaby do ziemi i poturlała się ściekiem jakieś kilka metrów dalej. Ale na szczeście dla Bjerezowskiego nic takiego się nie stało. Mężczyzna przez ułamek sekundy zachodził w głwoei co tu się dzieje. Sobowtór pojawił się znikąd. Czy to ten jalebany czip płatał mu takie figielki, czy byli w jebanej VR?
- Ja pierdole kurwa! - zaklał cicho. Po czym spróbował złapać Nadię 2.
Watek techniczny
Ja pierdziele, ale psychodelia! Co to jest? Jakies Alinoe?
: 04 sierpnia 2014, 21:53
autor: Rikandur
Lepiej wyeliminować zawczasu, to jakieś mutki mogą być. Tania zdecydowała się na opcję "maximum carnage" która tak cieszyła pewną szaloną jej część. Potuptała w stronę drzwi biorąc zamach zgaszonym młotkiem.
Rzucił się ku niej łapiąc za wątłę ramiona. Kuuuurwaaa!! -wydarł się zapominając o hałaśliwym dudnieniu z bocznego korytarza.
Motłoch spojrzał na niego wściekle wycedziwszy przez zęby krótkie ostrzeżenie.
Mogę tolerować Twoje odchyły, ale jak uznam, że przeszkadzasz to cię po prostu zajebię, panjał?
Kmicic czuł jak sztywnieją mu wszytskie mięśnie, chciał wypytać Nadię 2, wydusić z niej ile tylko możliwe.
Poddał się widząc zaciśnięte w dłoniach części połamanego kija od mopa. Przytulił się plecami do ściany. Zwątpił.
Spoiler!
Otóż. Od momentu gdy Cię przygniotło, tuż po wybuchu tak naprawdę nie widziałeś małolaty. Widziałeś za to rozpacz w oczach więźnia, któego spotkaliście- czyli Kmicica. Potem w dziurze usłyszeliście ujadanie szczeniaka. Kmicic tam wlazł i wytaszczył psinkę oraz ... mopa, takiego razem z kijem. Gadał do niego i odpowiadał za niego. Uznałeś, ze totalnie mu odjebało, ale wydawało się, że zna te tunele.
Tym samym- dla lepszego efektu opisywałem to tak, jakby dziewczynka była cały czas z wami. Motłoch zagadywał do mopa, żeby dowiedzieć się czegoś od Kmicica, ale w rzeczywistości byli tam tylko Motłoch, Kmicic i Jelcynow, który też majaczył.
Musiały im zaszkodzić opary.
Prawdą jest, że leziecie przez ściek i słychać dudnienie.
Jeśli coś jest niejasne dopytaj na pw.
[center]***[/center]
Uderzenie młota wyrwało stalowe drzwi z futryny. Maszyna śmierci wtargnęła do sterylnie białego pomieszczenia, pozbawionego jakichkolwiek elementów wyposażenia. Borg dostrzegł unoszący się w przestrzeni niewielki sześcian. Uderzył go jasnozielony promień światła. Obwody zaiskrzyły, a tytanowy pancerz rozbłysnął kolorową łuną. Cybermaszynka wykonała salto przełądowując młot po czym z impetem rozbiła sześcian lądując na ugiętych nogach. Stalowe haki wystrzeliły ze stóp mocując się automatycznie do podłoża. Ścianki boczne rozsunęły się uwalniając setki miniaturowych dronów zalewających Tanię niczym rój szerszeni.
Niewiele myśląc wylała na siebie zapas paliwa do HyperHammera podpalając ciecz przy użyciu palnika. Rój wydał z siebie jednolity metaliczny dźwięk pękającego pod wpływem temperatury tworzywa, po czym opadł na ziemię.
Głos Łysola w głowie nakazywał sforsować kolejne drzwi. Rzędy niezidentyfikowanych danych wypełniły prawy róg wyświetlacza ocznego.
Spoiler!
Ciekawostka. Uchylę rabka tajemnicy. Wyobraź sobie, że Tania jest podłączona do gry komputerowej. Użyj wodzy fantazji, opisz levele i walkę finałową z bossem. Niech Tania dostanie ostry wycisk, ale niech zwycięży. Z bossa wypadnie czarna skrzynka z danymi, do której Tania ma podłączyć dysk od Łysola.
: 05 sierpnia 2014, 07:58
autor: Denver
Motłoch chwycił szajbusa za ramię i pociągnął za sobą w ustalonym kierunku. Byle dalej od hałasów. Wątłe ciałko mało nie rozstało się z własną ręką, ale Kmicic zaczął przebierać nogami. a Motłochowi tylko tego było trzeba.
MOtłoch rozpoczyna ewakuację
: 05 sierpnia 2014, 10:01
autor: 8art
Kmicic zamknął się słysząc ultimatum Motłocha, ale musiał wiedzieć co jest grane z Nadią, a właściwie Nadiami. Wyrwał dziecku złamanego mopa i chwycił dziewczynkę zamierzając porozmawiać z nią później.
No chyba dziecko z kijem od mopa mnie przestraszy, chyba, że mam jakąś fobię na mopy:)
[offtopic]hłe.. hłe... (posępny śmiech MG) nawet nie wiesz jaki fun mi sprawił Twój wpis o Nadii i mopie, ale wkrótce wszystko stanie się jaśniejsze, a może nigdy...?[/offtopic]
[offtopic]Nie kumam, ale ok.[/offtopic]
: 05 sierpnia 2014, 21:51
autor: Dobro
Jak tylko zobaczę przerażenie u ucieczkę Motłocha - nie czekam na nic, tylko kulturalnie i z całych sił spierdalam.
: 06 sierpnia 2014, 20:52
autor: Denver
wyjeżdzam na tydzień, liczę że Motłoch nbie jest debilem i jednak wyprowadzi ludzi na ludzi
: 06 sierpnia 2014, 23:52
autor: 8art
Kmicic tez porywa obie Nadie (mam nadzieje, ze dam rade taszczyc dwojke dzieci) i w nogi za Motlochem.
: 08 sierpnia 2014, 13:17
autor: koszal
Przeciwbólowy młot farmakologiczny podrasował Niedźwiedzia niczym tanie uliczne prochy. Ręce drżały mu jak cholera, lecz wzrok i słuch zdawały się rejestrować każdy nowy szczegół w dość niezmiennym środowisku.
Jelcynow przekręcił głowę strzelając głucho z karku. Zamrugał. Prócz trzęsawki czuł się nad wyraz dobrze. Kmicic spojrzał na niego. Widzał już takie rzeczy. Nagły wzlot i poprawa nastroju, niespotykana rześkość, wieczorem zjazd do krainy sztywnych. Przedśmiertna poprawa.
Humor miał całkiem dobry, choć sterczał teraz prawie po pas w syfie. W słabym świetle widział jednak niczym kot. Jelcynow wyprężył się raz jeszcze. Miauknął przeciągle, chichocząc. Spojrzał na Bjerjezowskiego, który usiłował utrzymać po dwóch stronach ścieku obie przygarnięte przez siebie Nadie trzymając uniesione na boki ręcę.
Jak pierdolony samolocik! -Jelcynow parsknął śmiechem. Echo poniosło się daleko.
Spoiler!
Jest wałek, a polega on na tym, że ..
nie ma żadnych Nadii z Wami, widziałeś co prawda małolatę wcześniej, kiedy wskakiwaliście do dziury, ale potem, jak ocknęliście się przywaleni- od tamtej pory Kmicic gada sam do siebie, zmieniając swój głos. Pojebało go najbardziej z Was. Znalazł pieska Motłochowi i może dlatego Motłoch toleruje jego zwidy.
Opisy zamieszczałem tak specjalnie, by były wiarygodne dla 8arta. On myśli, że Kmicic troszczy się i Nadie, a będzie ich więcej, za chwilę
Teraz, po prochach od Motłocha Jelcynow trochę lepiej ogarnia sytuację. Widzi zatem, że Kmicic stoi z rozłożonymi na bok rękami.
Ciszej.. -Motłoch wpatrywał się w mrok, jego super wzrok zarejestrował ruch na końcu korytarza.
Setki małych stworzeń wpatrywały się w nich błyszczącymi ślepkami.
: 09 sierpnia 2014, 10:08
autor: Dobro
- Ej, ty! Kimicic, tak? Z kim ty, kurwa, tak ciągle gadasz, co? - zapytał radosnym tonem Jelcynow, który poczuł niezłego kopa po tabsach, jednocześnie nie zwracajac uwagi na syki Motłocha. Wszystko wracało do normy i zaczynał czuć, że zaraz będzie panem sytuacji.
[offtopic]Czekamy na Rikandura i Denvera.[/offtopic]
: 16 sierpnia 2014, 20:51
autor: Denver
[offtopic]obecny jakby co [/offtopic]
: 21 sierpnia 2014, 16:44
autor: koszal
Ej, ty! Kimicic, tak? Z kim ty, kurwa, tak ciągle gadasz, co? - zapytał radosnym tonem Jelcynow, podrygując jak naspidowana tancerka gogo.
Bjerjezowski zawahał się wciąż trzymając za ręce obie Nadie. Czuł wątły dotyk ich dłoni, lecz nie wyrywały się, najwyraźniej ulegając jego ojcowskiej trosce.
..ciszej tam...- syknął Motłoch, zwracając uwagę wszystkich na koniec korytarza. Coś mrugnęło w oddali, błysnęło kilka razy.
Nieprzypadkiem.
Nie wierzę.. cholerny alfabet Morse'a..
Kim.. jesteście...- odczytał sygnały Motłoch- sprawdzają nas.. Kmicic, dawaj zapalałkę! szefie, co mam im odpowiedzieć?
: 21 sierpnia 2014, 17:26
autor: Dobro
- A kto w ogóle zna alfabet Morsea... hm... muszą być z armii, albo po szkoleniu - głośno myślał boss. Nie mogąc na szybko wymyślić nic lepszego, rzucił szybko: - odpowiadaj: to zależy z kim rozmawiamy.
Gdy Motłoch nadawał sygnały, Borys spojrzał z niezdrowym zaciekawieniem na Kmicica, zupełnie jak psychiatra patrzący na nowy przypadek choroby psychicznej u pacjenta w izolatce.
: 21 sierpnia 2014, 17:28
autor: 8art
tylko jak podać tę cholerną zarzigałku? Zapytał się w myślach Kmicic, próbując utrzymać w rękach obie Nadie.
- Nu ty nje widisz szczo ja djewoćki w rukach mam? Wazmi sam... u mjenia w kieszeni zarzigałka jest... - Bjerezowski przechylił się w stronę Motłocha tak aby ułatwić mu sięgnięcie do kieszeni. Ostrzegł jeszcze solo, mając na uwadze, że dzikuski mogą zrobić coś głupiego:
- Budje astrażny szczoby sucz pa twaju pistoletu nje sjęgnęła.