Strona 132 z 170

: 14 lipca 2014, 12:31
autor: 8art
- Żech myśloł, że taka tęga głowa jak wy, to cuś zaradzi i rzeka w świętom zamieni. - strapił się olbrzym: - ale nic to mistrzu, byde dalej kombinowoł jak się martwioków pozbyć. Mom ino nadzieja, że nie bydzie za późno.

: 17 lipca 2014, 11:03
autor: Keth
Nad brzegiem rzeki, noc, 2 dnia bakis-ranu

Husun zjeżył się postawiony przed brzemiennym w skutki wyborem, obejrzał się w stronę śpiącego spokojnie paladyna.

- Jego nie sposób zaciukać w śnie, bo go strzeże magia wielce potężna - sarknął w końcu zaklinacz - Spróbujesz ostrzem dźgnąć, a moc cię porazi i usmaży cię iście jak błyskawica, co z nieba bije.

Drugi goblin wytrzeszczył oczka na dźwięk ostrzeżenia Huskuna, sam zerknął w stronę tajemniczego humhuma z niespokojnym grymasem na obliczu.

- Poczkaj, aż sakwę zbiorę, a potem prowadź do Uhara.
Huskun wymknie się po ciemku razem z Brubrinem. Chce dotrzeć do obozowiska Uhara, by wybadać siły goblinów, a także tajemnicze łupy z barki - a nuż znajdzie się tam coś niezbędnego do sporządzenia eliksiru?

: 18 lipca 2014, 07:53
autor: deliad
Świątynna biblioteka, noc, 2 dnia bakis-ranu

Czas mijał, stojące w kandelabrze świece zmniejszyły się zauważalnie. Tymczasem nikt się nie pojawiał. Gnom z nudów zaczął sięgać po kolejne księgi i kartkował je znudzony, szukając obrazków.

- To nie do pomyślenia - mruknął Balin - chędożyć dobre maniery i obyczaje. Sami poszukamy sobie księgi, która nas interesuje. Jaki był jej tytuł?

- Eliksiry wszelakie coś tam coś tam - mruknął gnom.

Dwaj Nieulękli zaczęli przeglądać księgozbiór przesuwając drabinkę i szperając na różnych półkach. Po kilku minutach Balin natrafił na poszukiwaną księgę.

- Ha, ha! - zawołał wyszukując opisu wykonania Eliksiru Elissy.
- Do kroćset demonów! Przecież to jest po elficku!
A kapłana nadal nie ma.

: 18 lipca 2014, 08:11
autor: deliad
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Huskun zabrał swoje rzeczy i cichcem wymknął się z obozowiska. Odchodząc zerknął na śpiącego paladyna. Pozostawiał go samego, zawodząc pokładane w nim zaufania, ale w końcu wszystkie stworzenia w okolicy poza goblinami były wytrute, więc Orofar był w miarę bezpieczny.

Brubrin pierwej zaprowadził Huskuna do zwalonej kłody, po której młody uczeń szamana mógł przejść na drugą stronę rzeki. Później ruszyli w górę rzeki prawym jej brzegiem. Po jakichś piętnastu minutach byli na miejscu. W skarpie na której szczycie rósł i wiązał osypującą się ścianę korzeniami, rozłożysty świerk. Przy jamie siedział kolejny znajomy Huskunowi goblin śmiejąc się do rozpuku. Wesołość była spowodowana głośnymi i obfitymi wymiotami pozieleniałego młodego człowieka. Biedakiem, który był na czworaka, wstrząsały tak silne torsje, że aż dziw, że jeszcze nie obrócił się na drugą stronę.
Śmiejący się Galbas od czasu do czasu szarpał za sznur, przywiązany do szyi rzygającego, starając się wywrócić go w wymiociny.

Burbin nagle zatrzymał Huskuna łapiąc go za rękaw i wskazał pod nogi. Od strony jamy do rzeki płynęła niewielka struga wody. Teraz jednak woda miała jakiś dziwny połyskujący barwami tęczy kolor.

- Nie lza w to włazić. Kurdel wlazł i musieli my mu ciachnąć nogę. Noga później struł się na śmierć Furbur - wyjaśnił Burbin.

: 18 lipca 2014, 09:01
autor: Araven
Balin zaczął okazywać oznaki zniecierpliwienia, miastu groziła zagłada, a kapłan Katana, najwyraźniej jadł kolację, albo co gorsza ich ignorował i świadomie lekceważył.

: 18 lipca 2014, 10:51
autor: Dobro
- Motyla noga, ja nie umiem po elfiemu - sapnął gnom, który mimo, iż trzymał księgę, wcale nie był zadowolony. - Tej, Balin, a może by my se ją tak pożyczyli i oddali w bliżej nie określonej przyszłości? - zapytał konspiracyjnym tonem.

: 18 lipca 2014, 11:16
autor: Araven
Mamy dość kłopotów bez pożyczania czegokolwiek, chyba, że nalegasz?

: 19 lipca 2014, 11:01
autor: deliad
Księga jest dość opasła i trudno ją będzie wynieść. Co do tego języka elfów to tylko sam przepis jest w tym języku, pozostały opis i historia Elissy jest w orkowym.

: 19 lipca 2014, 11:40
autor: Araven
A można by to przepisać? Może nie jest takie długie.

: 19 lipca 2014, 12:29
autor: deliad
Na pulpicie leży zestaw do pisana (pióro, kałamarz, drobny piasek, itp.). Przepis nie jest długi, ponadto możecie pisać od końca, bo początkową części macie.

: 19 lipca 2014, 12:38
autor: Araven
Cóż drogi Drayahariusie, biorę się za przepisywanie.
Przystępuję do kopiowania przepisu, chyba, że gnom jest w tym bardziej biegły.
Balin jest akademikiem i lepiej radzi sobie z piórem. MG

: 19 lipca 2014, 12:42
autor: deliad
Ulice Rotgan-kir, noc 2 dnia bakis-ranu

Zniechęcony niepowodzeniem i niedowierzaniem astrologa Barthur przemykał pustymi ulica miasta. Tym razem nie miał szczęścia. Przekraczając jeden z potoków pędzących środkiem ulicy potknął się na wymytym z bruku kamieniu i wyrżnął jak długi. Podniósł się z wody parskając i plując błotnistą strugą.

Z bocznej ulicy wyszła grupka osób. Nie zdążył się ukryć. Przemoknięte typy wyrwały zza pasów krótkie ostrza i szepcząc pod nosem jakąś mantrę ruszyli w stronę goblina.
Czterech uzbrojonych w noże typów, na oko ludzi lub półludzi idą na Barthura. Nie posiadają zbroi, ani żadnych charakterystycznych ubrań.

: 19 lipca 2014, 15:12
autor: Dobro
Drayaharus będzie się przechadzał po pomieszczeniu, rozglądając się za innymi - cennymi księgami. Jednocześnie czuwa, by nikt ich nie nakrył - w razie jak ktoś wejdzie, to od razu się nim zajmie -kłapiąc dziobem i zwracać na siebie uwagę na tyle, ile będzie w stanie (nie korzystam z magii).

: 20 lipca 2014, 07:42
autor: deliad
Świątynna biblioteka, noc, 2 dnia bakis-ranu

Podczas gdy Balin powoli starał się przenieść przepis na eliksir Elissy, gnom kręcił się nerwowo w pobliżu drzwi. Obawiał się, że w każdej chwili może wejść kapłan i gdy zobaczy, że goście bez pozwolenia kopiują jego księgi wpadnie w gniew, co oznaczało by dla nich lochy albo stryczek.

- Szybciej Balinie - szepnął nasłuchując przy drzwiach.

- Psia krew to A czy alfa. Te durne elfy stosują jakieś dziwne litery. Jak zwykle wymyślą jakąś bzdurę i nie przyznają się do błędu, tylko będą ją powtarzać przez tysiące lat
- narzekał Balin kreśląc niepewnie zygzaki elfiego pisma.

Mimo nerwów i pośpiechu nikt nie zjawił się jeszcze długo po tym jak krasnolud zdążył przepisać cały tekst receptury. Dopiero gdy na dworze zaczęło świtać po raz kolejny pojawił się akolita.

- Kapłan nie znajdzie czasu żeby się z wami widzieć. Następny termin wizyty wyznacza na 14 dnia bakis-ranu, skoro świt. Do tego czasu o niepokojących i groźnych dla miasta wydarzeniach zaleca informować dowódcę sił katańskich lub dowódcę straży miejskiej. Żegnam.

: 20 lipca 2014, 10:09
autor: Dobro
- Pokornie dziękujemy, dziękujemy - gnom kłaniał się w pas, powoli cofając się w stronę wyjścia. To była najlepsza nowina od kilku ostatnich dni. Mieli to, po co przyszli, bez żadnych, dodatkowych warunków.

Gnom zdał sobie sprawę, że sytuacja jest zbyt idealna. Musiałbyć jakiś haczyk...

*

Ulice normalnie tętniłyby życiem, ale ponura atmosfera zamieszek zmuszała Nieulękłych do przyśpieszenia kroku.

- Balinie, na pewno wszystko dobrze przepisałeś? Coś za łatwo nam poszło, i obawiam się, że kapłan zrobił to specjalnie, podsuwając nam fałszywą księgę czy coś... jak myślisz? Spójrz.... zostawili nas w bilbiotece, samych, do tego kałamarz, cała wolna noc... oj nie podoba mi się to... - mamrotał Drayaharus, kopiąc ze złością w obszarpanego kundla chcącego wyżebrać od przechodniów choćby kawałeczek czegoś do zjedzenia.