Strona 133 z 170

: 20 lipca 2014, 10:29
autor: Araven
Tak starałem się kopiować wiernie wszystko.. Też mi to coś nie pasuje, może to jakiś test, albo oni wiedzą po co przyszliśmy i dlaczego.
Nic to, wychodzimy spokojnie i wracamy do naszych.

: 20 lipca 2014, 11:38
autor: Keth
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Huskun przyjrzał się uważnie niepokojącej cieczy, starając się zachować w stosunku do niej odpowiedni dystans; potem pomachał dłonią w stronę nie posiadającego się z radości Galbasa.

- Co to za jeden, ten humhum na sznurku? - zapytał zaklinacz powodowany czystą ciekawością, a zarazem starannie skrywający swój niesmak; prymitywne zabawy swego ludu, tak ucieszne dawno temu również dla siebie samego, teraz czarownik postrzegał za barbarzyńskie i pozbawione cienia wyrafinowanego smaku - I gdzie mistrz mój czcigodny, Uhar Potężniasty?
Huskun wybada Brubrina i Galbasa o ludzkiego jeńca (a nuż to jakiś kolejny możny bądź wpływowy humhum, którego ocalenie zapewni goblinowi dług wdzięczności). Potem postara się zaaranżować spotkanie z dawnym mistrzem (aż drżę z ekscytacji na myśl o tym spotkaniu)!

: 20 lipca 2014, 18:07
autor: deliad
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Galbas po raz kolejny szarpnął za sznurek, ale i tym razem nie udało mu się wywrócić człeka, więc wspomógł się kopniakiem w zadek. Młody mężczyzna upadł prosto w swoje wymiociny i nie miał siły podnieść.
Goblin dopiero teraz spostrzegł Huskuna.

- Oooo Huskun, to cię martwioki ni poobgryzały?

- Ano jak widać nie - odpowiedział Burbrin - a ty zamiast nory pilnować to ino się zabawiasz. Nawet żeś nie obaczył jakeśmy podeszli.

Huskun musiał poczekać, aż dwa gobliny przestaną się kłócić i drugi raz powtórzyć swoje pytanie.

- Ten tu? - szturchnął młodziana nogą - Przybłęda. Przylazł i psioczył, że ryby wytrute i coś tam jeszcze o równowadze. Pomyśleliśmy, że linoskoczek, ale z gałęzi na którą go wepchaliśmy spadł niemal od razu. Śmiesznie przynajmniej. Uhar karmi go swoimi magicznymi eliksirmami po których powinien zacząć latać, ale jakowyś słabowity, bo ino rzyga. Szaman siedzi w norze i pędzi śmierdzące szlamy. Z resztą sam zobacz, pewnikiem się ucieszy jak się zobaczy, bo mu dawno nikt grzyba z między palców stóp nie wydrapywał.

: 20 lipca 2014, 18:18
autor: 8art
Barthur szybko rozejrzał się po okolicy w jakiej przyszło mu stanąć naprzeciw zbirów. Oceniał czy zdoła im się wymknąć czy będzie musiał stawić im czoła. Nim jeszcze podjął jakąkolwiek decyzję, ręka mimowolnie powedrowała ku dobrze znanemu, okręconemu starannie rzemieniem trzonkowi młota. Nawet jeśli przyjdzie mu walczyć, to wcale nie był na straconej pozycji. Sprobował dodać sobie jeszcze animuszu, krzycząc do zbirów dla wprowadzenia zamieszania:

- Zrobia wam z rzyci knydle i złoża Morglithowi w ofiara!!

Wątek techniczny

Mam szanse czmychnac czy starcie jest nieuniknione?

: 20 lipca 2014, 18:57
autor: deliad
Pod rezolutnym goblinem, świtanie 3 dni bakis -ranu

Bazookh został dość brutalnie wyrwany ze snu o starych dobrych czasach. Jeszcze dobrze nie zdążył otworzyć oczu, gdy Drayaharus podstawił mu pod nos kartę pergaminu.

- Czekaj, czekaj - mrukną - co to?

- Jak to, co to. Toż dalsza część naszej receptury. My całymi nocami w pocie czoła robotę wykonujemy, a ten tutaj sobie śpi! - narzekał gnom - czytaj przecia widzisz, że po elficku. Tylko ty go umiesz. Co w zasadzie jest dość dziwne...

Bazookh wyrwał z ręki iluzjonisty pergamin i urywając jego słowotok ruszył do okna gdzie było lepsze oświetlenie ... no i oczywiście nie było gnoma.

- Na Gotam- gora, jakiś elfi paralityk to pisał czy co? - mruknął zaspany alchemik

- No no - pogroził palcem Balin - nie przywołuj imienia Gotam-gora na daremno. Pośpiesznie to było przepisywane, więc nie ma co się dziwić, że nieco nieczytelne.

Bazookh zaczął czytać przerywając co chwila i powoli budując sensowne zdania. W końcu przetłumaczył na wspólny brakującą część receptury.

[center]Zagotuj uzyskany proszek w winie mszalnym Pana Przemian
Ale bacz by go dodawać małymi szczyptami w takt bicia serca smoka
Wymawiaj przy tym te oto słowa
Co żółte niechaj stanie się czerwone
Klątwo strać moc, słabnij jak o świcie noc
[/center]
[center]Jeżeli wszystko dobrze uczynisz wywar zyska barwę karminową.[/center]

[center]Wywar przedestyluj coby stracił trujące moce.
Wywar przelej do pucharu Dreamona i dodaj jedną łzę Arianny
Na czas potrzebny odśpiewaniu Hymnu Słońca wznieś puchar ku wschodzącemu słońcu
Jeżeli wywar zyskał kolor żywego srebra, eliksir jest ukończony.
Pozostaw go w pucharze inaczej będzie trujący.[/center]

[center]Eliksir nanieś na swe skronie.
Twarz przemienionego skrop obficie szczególnie w okolicach warg.
Teraz weź w swe usta łyk i podaj w usta przemienionego.
Teraz zaczerpnij jego oddech. Teraz musisz szybko (fragment uległ zniszczeniu wraz ze stronicą - przypis skryby)
[/center]

: 20 lipca 2014, 19:03
autor: deliad
Barthur jest w jeden z wąskich uliczek, w której ledwo co stanie trzy osoby koło siebie. Nie jest to ślepy zaułek, więc jest gdzie uciekać. Uliczka wychodzi na jedną z głównych dróg, która może być patrolowana przez orki oraz odchodzi od niej wąska ścieżka między domami prowadząca na sąsiednią przecznicę.To stamtąd przyszedł Barthur. Trzecia droga to ta skąd przychodzą napastnicy i do której kierował się Barthur.

: 20 lipca 2014, 19:55
autor: Denver
Bazookh trawi w myślach przepis i analizuje o jakich składnikach słyszał lub wie, a jakie są mu nieznane.

: 20 lipca 2014, 22:36
autor: deliad
Interpretacja receptury:
Balin :
- spotkał się z określeniem Pan Przemian - to kolejne miano Morghlitha.
- łza ariadny - elastyczna, przeźroczysta kropla sporządzana na bazie żywicy, wód płodowych, kiełków jęczmienia i męskiego nasienia sporządzania przez kapłanów Arianny. Działa jak afrodyzjak, zwiększa płodność i potencję, ale także stosowana do użyźniania gleb.
Bazookh:
- takt bicia serca - to zwyczajowa miara czasu alchemików, wyuczona jeszcze na szkoleniu alchemików, mniej więcej raz na minutę.
- z destylacją poradzi sobie każdy alchemik posiadając choćby najprostszą aparaturę alchemiczna
- hymn słońca - popularna pieśń elficka zwyczajowo śpiewana o świcie
- puchar dreamona - artefaktyczny kielich z przykrywką, wysadzany kamieniami szlachetnymi. Kumuluje energie słoneczną wielokrotnie wzmacniając siłę eliksirów. Ponadto działa detoksykacyjnie i onserwująco. Gadżet będący marzeniem każdego alchemika.

: 20 lipca 2014, 23:07
autor: 8art
Daję nogę. W ciemnościach, najprawdopodobniej przeciwko mieszańcom dysponującycm infrawizją, to prawie samobójstwo. Ale jesli gdzieś nadarzy się okazja, żeby komuś bezkarnie zza winkla młotkiem przywalić, to chęcią skorzystam. Łowcy przecież słyną z zastawiania pułapek.

: 21 lipca 2014, 00:33
autor: Keth
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Huskun zasyczał przez zaciśnięte zęby uświadamiając sobie, że pojmany przez Turgulów nieszczęśnik musiał być zaginionym nad rzeką druidem. Zaklinacz niepomiernie zadowolony był z faktu, że przeczucie i tym razem go nie zawiodło, nakazując opuścić skrycie Orofara i udać się wraz z Brubrinem do nory Uhara.

Goblin zamierzał uwolnić w odpowiednim czasie więźnia i odprowadzić go do świętego gaju, by tam pławić się w glorii i chwale wielkiego przyjaciela i obrońcy druidów, terasz jednak było na to jeszcze przedwcześnie.

- Poczkaj, albowiem liznął żem nieco ichnej mowy, gdy spłynęła na mnie nagle łaska Cycatego Morka - skłamał gładko robiąc pod adresem Brubrina i Galbasa mądrą minę - Wygląd tego tu dziwaka podpowiada mi, iż może to być święty przyjaciel żab, a ptaszysków.

- Ty, człeku - Huskun podszedł o kilka kroków do człowieka, który wyglądał tak jakby już do końca zwrócił zawartość nie tylko swego żołądka, ale i trzewi, po czym zaczął do niego mówić we Wspólnej Mowie, pamiętny tego, że niemal nikt z jego ziomków tego języka nie znał - Jesteś druidem ze świętego gaju, któren zaginął i jest wielce szukany? Tyś druh przyjaciela zwierząt, który ma za kundla srebrzystego wilka?
Po rozmowie z druidem udaję się na wytęsknione spotkanie z dawnym mistrzem...

: 22 lipca 2014, 18:28
autor: deliad
Uliczki Rotgan-kir, noc 2 dnia bakis-ranu

Barthur nie czekał na rozwój sytuacji tylko odwrócił się plecami i pomknął na powrót do wąskie przejście między domami z którego właśni co wyszedł. Był szybki jak na goblina, ba byłby nawet szybki jak na półolbrzyma dlatego wystrzelił z przejścia zanim jeszcze ukazali się w nim napastnicy. Szybko wskoczył w bramę i po schodkach wbiegł na taras nietypowej kamienicy. Skrył się za posągiem przedstawiającym reptiliona z wysuniętym językiem i ogromnym wzniesionym młotem.
Po kilku uderzeniach serca z bramy wyskoczyli ścigający go luzie. Zaczęli się rozglądać. Jeden z nich wskazał wąski zaułek obok piekarni agawy. Szybko ruszyli w tamtym kierunku.

Wszystko miało się dobrze skończyć, już miał wyjść zza posągu gdy dostrzegł jak z zaułka wycofuje siedząc na ziemi jeden z nożowników. Reszt nie było widać. Natomiast ten co wyszedł zza potykając się i upadając rzucił się do ucieczki ponownie wpadając w bramę.

Astrolog był co najmniej zdziwiony takim rozwojem sytuacji. Padający deszcz zagłuszał wszelkie cichsze dźwięki, lecz wydało się mu, że z zaułka dochodzi szuranie.

: 22 lipca 2014, 18:38
autor: deliad
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Blady i pozieleniały człowiek wyglądający na nie więcej niż osiemnaście lat wpatrywał się otępiałym wzrokiem w Huskuna, tak jakby nie pojmował, że to do niego się mówi. W końcu obtarł twarz z zacieku wymiocin i cicho powiedział.

- Jestem Senga z wierzbowego gaju. Dlaczego zatruwacie rzekę i zabijacie wszystkie zwierzęta? Błagam nie każcie mi więcej pić tego świństwa.


Głos druida szybko przeszedł w niezrozumiały bełkot i pojawiły się kolejne wymioty.

W czasie gdy dwa pozostałe gobliny naśmiewały się z zygającego Huskun ruszył do nory. Musiał iść bardzo ostrożnie, bo środkiem wykopanego w korzeniach drzewa tunelu, płynęła zatruta struga wody. Tunel prowadził do większej jamy w której pochrapywało trzech goblinów. Od tej jamy było oddzielona kiepsko wyprawionymi skórami większa przestrzeń. Goblin zerknął przez szpary i dostrzegł zakopcone pomieszczenie prawie w całości zastawione dziesiątkami skrzyń i beczek. W jego koncie na ziemi stała rozłożona chaotycznie aparatura podobna do tej jaką miał na strychy gnomi alchemik. Ta jednak chwiała się i wydawała się nieporadnie poustawiana. Przy aparaturze kręcił się obrócony plecami do Huskuna zgarbiony szaman. Mamrotał pod nosem i opróżniał butelki i fiolki do tryskającej ze ściany strugi wody.

: 22 lipca 2014, 22:12
autor: 8art
Barthur patrzył jeszcze przez chwilę spodziewając się dostrzec... Sam nie wiedział czego, ale najbardziej prawdopodobnym byli martwi wychodzący z zaułka. Równocześnie próbował sobie gorączkowo przypominieć najszybszą drogę do jak mu się wydawało, bezpiecznej karczmy.
Patrzę co się tam dzieje, a potem uciekam do karczmy.

: 23 lipca 2014, 13:43
autor: deliad
Pod rezolutnym goblinem, świtanie 3 dni bakis -ranu

Obudzony Gurgo ziewną tak szeroko jak tylko potrafią zrobić to gnomy oraz kłapnął zębami zamykając głośno szczękę. Pod nosem miał ślady często używanego przez niego proszku. Wysłuchał dalszej części receptury i poskrobał się po uchu.

- Wino mszalne Morglitha? Dobrze zrozumiałem? To będzie problem bo z świątyni Pana Nieumarłych została jedynie kupa gruzów. Wino jednak najczęściej trzyma się w piwnicach, może trochę zostało. Tylko jak tam wejść jak świątynię otacza szczelny kordon straży świątynnej - gnom spojrzał prze okno i zawiesił oko na zawieszonej nad zatoką trąbie powietrznej ciągnącej masy wody prosto w niebo. Przynajmniej przestało padać.

- O patrzcie - krzyknął - Barthur wraca, patrzajcie jak przemyka między budynkami.

Rzeczywiści, chwilę później łowca wszedł do karczmy, zrzucił swój przemoczony płaszcz i dołączył do Nieulękły.
- Coś ty taki blady - zapytał Balin - dowiedziałeś się czego od tego astrologa?

- Nic żem się nie zwiedział. Alem widział wąpierza w akcji. Pod moim nosem zeżarł kilku sharamitów. Pieronie, siedział w zaułku, a mroczni przywlekli mu jakiegoś biedaka. Ledwom uszedł z życie - opowiadał rzekomy goblin wysmarkując nos.

Nieulękli spochmurnieli przypominając sobie grasującego po mieście krwiopijcę.

- Khem, khem - przerwał ciszę alchemik - wracając do recepty. Puchar Dreamona! Cholera to marzenie każdego alchemika. To dla alchemika jak antar dla reptiliońskiego rycerza. Jeżeli Elissa go miała to może jest w jej wieży. Warto to sprawdzić. No i łza Arianny. Kapłan Arianny leży na piętrze to nam raczej nie pomoże. Pewnie nie miałby nic przeciwko, gdybyśmy sprawdzili jego kieszenie. W obecności rycerza ma się rozumieć. Po uiszczeniu odpowiedniej opłaty.

- Gusłka i Huskuna jeszcze nie ma? Oni by coś uradzili - podjął Barthur.

- Jeszcze nich nie ma
- zakomunikował Bazookh który w ostatnim czasie nie opuszczał karczmy.

Tymczasem Drayaharus siedział cichy wpatrując się w szalejącą na zatoce anomalie. Po karku przebiegały mu zimne dreszcze zwiastujące jakąś złą przygodę.

: 23 lipca 2014, 13:54
autor: Araven
Na wszystkie demony, mus nam owego krwiopijce ubić. Wszystko naraz, a włodarze miasta nie kwapią się do pomocy.
Gdzie ten Gusłek i niecnota Huskun łażą?