Strona 137 z 170

: 30 lipca 2014, 22:45
autor: Araven
Schodzę, kto ze mną?
Drayahaus idziesz z nami, z tyłu się trzymaj jak coś biegniesz po pomoc do rycerzy.

Błogosławię swoją broń i tych co schodzą w dół.

: 30 lipca 2014, 23:10
autor: Denver
A zejdę, a co?

: 31 lipca 2014, 06:41
autor: 8art
Olbrzym się zmieści do środka?

: 31 lipca 2014, 12:20
autor: deliad
Bez problemu. To duże wejście.

: 31 lipca 2014, 12:21
autor: 8art
- Tyż ida z Wami. Zostaje ktoś na czatach?

: 31 lipca 2014, 13:55
autor: Keth
Obozowisko, noc, 2 dnia bakis-ranu

Huskun przyjrzał się śpiącemu paladynowi z udawaną troską, robiąc dziwne miny i drapiąc się ustawicznie po głowie w wyrazie ogromnego zatroskania.

- Jak wam rzekłem, to jest i rzezak niepospolity i wielki mag, inaczej przecie nie spałby beztrosko w dziczy, prawda? Nim się położył, rozplótł po całej okolicy zaklęcia, które mają go strzec. Lecz zacny Uhar nauczył mnie tego i owego, tedy wnet sobie z urokami poradzimy. Galbas, widzisz tamten głaz, na samym skraju obozowiska?

Huskun wskazał palcem na pierwszy lepszy kamień, przez przypadek większy od pozostałych, a dzięki temu od razu dla Galbasa widoczny.

- Głaz ten jest zaklęty przez humhuma, coby tworzył wokół obozowiska czarodziejską ochronę - ciągnął dalej Huskun, układając naprędce w głowie plan mający spacyfikować resztę szajki - Ja roztoczę nad tobą zaklęcie ochronne, ty zaś przekradnij się tam i ukradnij ten głaz. Wtedy magia przestanie humhuma strzec.

- Ja mam ukraść? - Galbas wybałuszył oczy w nader komiczny sposób - Czemu ja? Czemu nie ty?

- Bo taka jest ta magia humhumowa - zasyczał gniewnie zaklinacz - Jak ja głaz ujmę w paluchy, zacznie ujadać niczym pies, tak to sobie zawczasu ów mag umyślił, cobym mu szkody nie narobił. Ale jak go kto weźmie w paluchy, kto przy rzucaniu czaru nie był, to będzie milczał niby... niby głaz.

Pozostałe gobliny zrobiły okrągłe oczy słysząc opowieść Huskuna, zaczęły przestępować z nogi na nogę ściskając mocniej swe oszczepy i łuki.
Zakładam, że pobratymcy Huskuna nie mają pojęcia o szamańskiej magii, ale na wszelki wypadek każę im zająć pozycje dość oddalone ode mnie, by nie słyszeli zbyt dokładnie mruczanej inkantacji. Potem czerpiąc z własnej ŻYW goblin zacznie rzucać na Galbasa czar Przerażenie. Podejmie maksymalnie dwie próby, jeśli zaś okażą się nieudane, odczeka do chwili, w której Galbas złapie głaz, po czym rzuci Czarny Pocisk.

Jest to wstępna faza planu, w której Huskun zamierza przestraszyć swych kompanów i umocnić ich w przekonaniu, że stanęli w obliczu strasznego przeciwnika, a tylko uczeń szamana jest w stanie im pomóc. Przerażenie ma stworzyć pozory istnienia tajemnego kręgu magii strzegącego obozowiska, ewentualny Czarny Pocisk zaś ma udowodnić, że zaklęte głazy rażą śmiercionośną mocą!

: 01 sierpnia 2014, 11:05
autor: deliad
Obozowisko, noc, 2 dnia bakis-ranu

Po kilku kuksańcach wreszcie Galbas zgodził się przenieść "przeklęty" kamień. W czasie gdy goblin przemykał cichutko wśród paproci pozostałe gobliny rozstawiły się kryjąc za różnymi przeszkodami i szykując krótkie łuki.

Huskun był trochę zdenerwowany. Jego plan miał kilak słabych punktów, a poza tym wiedział, że rzucanie czarów będzie bolało. Przemknął na brzeg rzeczki i stanął tak aby było go widać ale nie za dobrze słychać. Konie zobaczyły go również i przywitały parsknięciami. Paladyn spał.

Galbas przetarł ręką spocone czoło i po chwili zwlekania uchwycił kamień. Huskun zmrużył oczy i wypowiedział słowa zaklęcia.
Sprawdźmy jak poszło Huskunowi rzucanie czaru. Rzut na UM 09 więc udany. 10 obrażeń za pociągnięcie PM z własnej żywotności. A jaki efekt. Zastosujmy premię ujemną do odporności Galbasa za odpowiednie wcześniejsze zastraszenie. Jeszcze tylko antyodporość Huskuna (2) i wychodzi, że Galbas ma 48 odp. nr 2. Testuję i na kościach wypada 14. Nie udało się.
Galbas podniósł kamień i odchodzi od obozu. Drugie podejście.
Czar przerażenie - rzut na UM 87 -udany. Kolejne obrażenia. Rzut na odp 2 Galbasa 93 - nieudany)
Huskun zagryzł zęby z bólu. Był pewny, że czar został wyskandowany poprawinie. Jednak Galbas nie zareagował. Uczeń szamana zaklął cicho i spróbował po raz kolejny. Tym razem efekt pojawił się natychmiast. Trudno przewidzieć co niosący kamień goblin poczuł czy może zobaczył. W każdym razie ze wstrętem i cichym piskiem puścił czym prędzej kamień. Kamień spadł mu na stopę. Galbas krzyknął. Paladyn usiadł na posłaniu i pomknęły w niego strzały.

: 01 sierpnia 2014, 14:13
autor: Keth
Obozowisko, noc, 2 dnia bakis-ranu

Huskun złapał się mimowolnie za głowę, kiedy jego zapalczywi pobratymcy zaczęli szyć z łuków nie poczekawszy na dalsze rozkazy zaklinacza. Cały plan obrócił się znienacka przeciwko chytremu goblinowi, bo Huskun zupełnie inaczej wszystko sobie umyślił. Durny Galbas miał uciec bez budzenia Orofara!

Gdy w powietrzu świsnęły strzały, Huskuna przeszył dreszcz przerażenia na myśl o utracie tak znacznego protektora. Okręcając się na pięcie w stronę znajdującego się najbliżej pobratymca zaklinacz przypadł do ziemi, a potem zaczął wrzeszczeć na całe gardło w mowie swego ludu.

- Galbas, uciekaj! Poraził cię mocą zaklęcia! Mus ci do Uhara abo inakszy do świtu czerep ci rozpęknie od czarnej magii! Tylko Uhar może zdjąć urok, ratuj swe życie!

Gotowiąc się na kolejne skręcające trzewia uczucie przejmującego bólu - nieodmiennie towarzyszące rzucaniu zaklęć dzięki energii czerpanej z własnego ciała - Huskun wycelował rękę w ciemnościach w stronę dojrzanego wcześniej goblina, mamrocząc pod nosem formułę Czarnego Pocisku.
Generalnie będę siał chaos i panikę, dezorientując resztę goblinów swoimi wrzaskami i równolegle podsmażając ich w ciemnościach nocy Czarnymi Pociskami (rzucanymi na konto rzekomego arcymaga Orofarusa). Zakładam, że moi ziomkowie nie zorientują się, kto tak naprawdę ich razi czarami i prędzej czy później zdjęci trwogą rzucą się do ucieczki.

Czarowanie na bazie ŻYW jest bardzo kosztowne, toteż gotów jestem spożytkować na ten cel góra 30 dodatkowej ŻYW (20 już straciłem).

: 02 sierpnia 2014, 19:00
autor: deliad
Zgliszcza świątyni Morghlitha, 3 dnia bakis-ranu

Balin zszedł po schodach jako pierwszy ostrożnie stawiając kroki na każdym z wąskich stopni. W jego rękach pojawiły się dwa małe obusieczne topory. Plecy krasnoluda szybko zniknęły w mroku korytarza, a o jego bytności świadczyły jedynie dźwięki rozchlapywanej buciorami wody. Barthur uchwycił mocniej pobłogosławioną przez kapłana Gotam-gora broń i ruszył za nim.

Zszedł po stopniach i po raz kolejny przeklął los który nie obdarzył półolbrzymów widzeniem w ciemnościach.

Koło niego stanął Bazookh również uzbrojony w obusieczny topór. Widać krasnoludy upodobały sobie tą broń. Gnom również zszedł na dół ściskając nerwowo amulet.

Korytarz mierzył zaledwie pięćdziesiąt kroków a na jego końcu znajdowały się ustawione naprzeciw sobie dwoje drzwi. Drzwi były drewniane, półokrągłe w górnej części i zamknięte. Różnił je jedynie fakt, że prawe posiadały kratkę, jednak umieszczoną zbyt wysoko żeby Balin mógł przez nią zaglądnąć.
Balin pobłogosławił broń współtowarzyszy i swoje toporki. PM odpisane. Bazookh użył ukrycia witalności.

: 02 sierpnia 2014, 19:16
autor: deliad
Obozowisko, noc, 2 dnia bakis-ranu

Zaspany Orofar nie od razu pojął co się dzieje. Siedział przecierając oczy gdy wokół niego przemknęła jedna strzałą a dwie odbiły się od jego lekkie kolczugi jaką nosił pod swoimi ciężkimi blachami, a które leżały koła konia. Dopiero jak w jego ciele utknęły dwie strzały krzyknął gniewnie i błyskawicznie nasadził hełm na głowę.

Gdy rozległ się wrzask jednego z goblinów pozostałych nocnych rabusiów opuściła odwaga i rzuciły się do ucieczki.
W obozowisku pozostał Orofar kulący się przy drzewie i tarzający się z bólu Hsukun, który po raz kolejny zaczerpnął potencjał magiczny z własnego żywota.
Huskun rzucił czarny pocisk (rzut na UM 22, na obrażenia 9!, rzut na odp ofierze nie wyszedł więc dostał 90 obrażeń. To dużo jak na goblina. Huskun dostał kolejne 10 obrażeń.
Uciekający i wrzeszczący Galbas, mała skuteczność ostrzału, tarzający się na ziemi przywódca i wrzask Brubrina załamało morale rabusiów, którzy zaczęli ratować się ucieczką.

: 03 sierpnia 2014, 20:23
autor: Keth
Obozowisko, noc, 2 dnia bakis-ranu

Wciąż targany torsjami Huskun pozbierał się naprędce z ziemi, pokonał zatruty potok wpadając do obozowiska.

- Wielki magusie Orofarusie, znów jestem pod twym urokiem! - zawrzasnął na całe gardło goblin, posługując się na użytek pobratymców swą rodzimą mową. Widząc krwawiącego z nosa zaklinacza ariański paladyn zastawił się ostrzem swego miecza, nie do końca pojmując, co właściwie w Huskuna wstąpiło.

- Zacny Orofarze, mus mi udawać, żem pod twym zaklęciem, a tyś wielgachny czarus - Huskun zniżył natychmiast głos, jął przemawiać w asserze głośnym szeptem przeznaczonym wyłącznie dla uszu świątynnego rycerza - Znalazłem przepadłego druida, jest w goblińskiej niewoli, ale żyje. Wiem też, skąd ten pomór w rzece. Zmusili mnie, by ich tu sprowadził, alem zdołał ich przegnać swymi czarami i wrzaskami, żeś niby okrutny i straszny czarownik, zacny Orofarze.

Zaklinacz ucichł na chwilę, by zaczerpnąć tchu, otarł cieknącą z nosa strużkę krwi rękawem.

- Jest ich ledwie ośmiu oraz szaman Turgulów, który im przewodzi. On to warzy straszliwe dekokty magiczne, którymi rzekę truje. Mus nam wpierw druida uratować, zanim tamci mu kopyta wyciągną, bo ledwie zipie biedaczysko i niebawem ducha do końca wyzionąć może. Mam ci ja pomysł jak to uczynić, lecz rzeknij mi wpierw Orofarze, czy ci te strzały jakiej krzywdy nie uczyniły?
Najpierw okazanie troski o zdrowie rycerza, potem analiza planu. Huskun chce, by pokierowany przez niego paladyn popędził za goblinami aż do nory czyniąc rwetes i absorbując ich uwagę, dopóki działający nieco bardziej dyskretnie Huskun nie uwolni druida i się z nim nie wycofa w bezpieczne miejsce...

: 03 sierpnia 2014, 21:35
autor: Araven
Balin twardo rusza dalej, i mówi: za mną, a Ty Drayaharus w razie ataku na nas biegniesz do rycerzy, żeby nas ratowali.

: 04 sierpnia 2014, 13:20
autor: deliad
Zgliszcza świątyni Morghlitha, 3 dnia bakis-ranu

Balin starając się zachować ciszę, szedł ostrożnie podzwaniając metalową zbroją i chlupocząc w stojących w korytarzu kałużach. Przemierzył całą długość niedługiego korytarza i stanął pod obojgiem drzwi. Nasłuchiwał przykładając do nich ucho, ale za oboma panowała iście grobowa cisza. Po chwili podszedł Bazookh, który dał Balinowi znak aby podsadził go do kratki w prawych drzwiach.
Tak też kapłan Gotam-gora uczynił, a Bazookh zajrzał do środka. Po czym zszedł i uchylił drzwi, a którymi ukazała się cela wyposażona jedynie w kupkę spleśniałej słomy i śmierdzący kubeł.
Drzwi po lewej stronie były zamknięte, a zamek był pordzewiały.

: 04 sierpnia 2014, 13:24
autor: deliad
Obozowisko, noc, 2 dnia bakis-ranu

Dojście do siebie zabrało Orofarowi dłuższą chwilę czasu podczas której zerkał znad krawędzi tarczy skulony chroniąc plecy dociskając je do drzewa.

- Co tu się dzieje? Turgule? Twoi ziomkowie chcieli nas zabić? Strzały? A tak, musisz je wyrwać mogą być zatrute. Oni wrócą? - mówił zbity z tropu.

: 04 sierpnia 2014, 14:12
autor: Dobro
- Uciekać jak tchórz, kiedy moi przyjaciele będą w niebezpieczeństwie?! Po moim trupie! Stalinie, masz moje czary! - uśmiechnął się gnom, mrużąc złowieszczo oczy.

*

- Te drzwi są zamknięte - mruknął gnom, wskazując na pordzewiały zamek. - Bazookh, nie wierzę, że potrafisz wykopać te drzwi - powiedział wyzywającym tonem, wskazując palcem drzwi.