Strona 140 z 170
: 23 sierpnia 2014, 09:35
autor: deliad
Czar nie zniósł działania ukrycia witalności, ale czas tak. Ukrycie witalności działa 5R/poz. Sam monolog wampira trwał 15 R.
: 23 sierpnia 2014, 09:40
autor: 8art
Jesli mam mozliwosc, to rzuce na siebie Zaklecie Wzroku. Zupelnie mi z glowy wylecialo, ze mam czary...
: 23 sierpnia 2014, 09:41
autor: deliad
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu
Huskun nie bacząc na ryzyko przemierzył sprintem małą polankę jaka znajdowała się przed jamą Uhara i wparował do jej środka. W niskiej norze dostrzegł przyczajone gobliny ściskające nerwowo łuki.
Uhar z zawziętą miną przebierał paluchami na amulecie Huskuna.
- Leź za mnie bo cię zdmuchnę - warknął szykując jakiś wielce perfidny czar.
: 23 sierpnia 2014, 22:07
autor: Keth
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu
Trzęsąc się i przewracając w udawanym przerażeniu oczami, Huskun wślizgnął się za plecy Uhara, omal nie przywierając do grzbietu swego dawnego nauczyciela.
- Mistrzu czcigodny, poratuj mnie! A wy przed zacnego Uhara, kozie puliki! Zasłonić mistrza, klękać z tymi łukami, coby mu oczysków nie przesłaniać! Najprzód szereg gobasów, coby szarżę humhuma wstrzymać, póki go mocarny Uhar zaklęciem nie porazi!
Huskun będzie wrzeszczał i siał panikę, wymuszając na goblinach wysunięcie przed Uhara - rzekomo dla jego ochrony, a naprawdę po to, by ułatwić Huskunowi inne zadanie. Dwa sztylety, pięć ataków na rundę każdy, z zaskoczenia, w plecy ofiary, najlepiej w wybrane zawczasu słabe punkty! Ostrza pójdą w ruch, kiedy tylko w jamie znajdzie się Orofar!
: 25 sierpnia 2014, 09:58
autor: deliad
Zgliszcza świątyni Morghlitha, 3 dnia bakis-ranu
Trafiony młotem półelf wycofał się bezszelestnie upatrując w niewidzącym w mroku Barthurze łatwy cel. Przeto się nie śpieszył tylko chyłkiem zachodził go od flanki. Balin klną na czym świat stoi, a gnom szepcząc informował łowcę o poczynaniach krwiopijcy. W tym czasie Bazookh starał się ze wszystkich sił przełamać krępujący go czar.
Barthur nie tracił czasu na wymachiwanie młotem, ale wykorzystał jeden z "ukrytych w rękawie asów". Opanowawszy rozbiegane myśli uchwycił za amulet i wyszeptał słowa zaklęcia.
Trochę mechaniki: Zaklęcie wzroku. Rzut na UM (69) 51 - udany. 5 PM poszło w eter.
Nieprzeniknione dotąd mroki przybrały postać tysięcy odcieni szarości. Astrolog dostrzegł niewielką salę, która musiał być magazynem. Stało tu kilka beczek i skrzyń oraz szeroka ława na której stała pogrzebowa urna. Na jej podłodze klęczeli jego towarzysze. Z lewej strony nieopodal Balina przemykał półelf okryty w długi aksamitny płaszcz i włosach związanych w warkocz. Szczerzą przerośnięte kły podchodził do Barthura ściskając oburącz szlapar.
Łowca udał, że nadal nic nie widzi i wykonał przed sobą kilka zamachów młotem, jednak gdy krwiopijca wszedł w jego zasięg wykonał energiczny zwrot i krótki zamach celujący prosto w głowę nieumarłego.
Technicznie: Ponownie sprawdzam czy przeciwnik jest zaskoczony. Rzut na SZ 11. Tym razem nie.
Obliczmy szansę trafienia. 148 - 10 za półmrok - OB półelfa = tajne/poufne.Rzut na trafienie - 05 - trafiony. Obrażenia - 79. Czyli w sumie 205 - wyp. Seriona = trochę.
Serion wykonał szybką zastawę, ta jednak nie wytrzymała siły barthurowego ciosu, który spadł na głowę Seriona. Tego typu uderzenie zgruchotałoby czaszkę dorosłego bawoła, półelf jednak nie zwrócił na nie uwagi i wyprowadził własne cięcie pod pachę łowcy. Płynne i pewne cięcie zachrobotało zębami na zbroi, tnąc ją jak nożyce papier i wgryzło się ciało rozszarpało mięśnie, żyły, tętnice, nerwy i płuc. Łowca z niemym zdziwieniem obserwował wydobywającą się z rany rytmiczną fontannę krwi, kaszlną metaliczną wydzieliną i osuną się na ziemię, niemal natychmiast tracąc przytomność.
Wykonane z chirurgiczną precyzją cięcie półelfa niemal zabiło Barthura. Cios (po odliczeniu wyparowań, zadał 194 obrażenia wprowadzając półolbrzyma w stan agonii).
Minęło kolejne 10 rund więc przetestujmy odporność pozostałych postaci.
Balina (modyfikator do odporności - 30) w sumie 49 - rzut 46. Przełamał zaklęcie.
Bazookh - odp 3 po modyfikatorach 46, rzut 46,udany!.
Drayaharus - odp 3 po modyfikacjach 30, 49, nieudany.
Do gry powraca Balin i Bazookh!
: 25 sierpnia 2014, 11:16
autor: 8art
Wątek techniczny
No to grunt macie troche urobiony panowie. 400 obrażeń to już nie przelewki. Mam nadzieje, że jeszcze drugie tyle i (albo więcej, raczej więcej) i się nakryje kulosami.
Uważajcie na jego szlapar, bo wynika że na dzień dobry zadaje z niego około 250tn. Jak go pokonacie to nie zapomnijcie o WINIE:o
Chyba że ktoś rzuci jakiś czar żebym wstał choć na parę rund...
: 25 sierpnia 2014, 15:25
autor: Araven
Bazookh, ruszaj na niego spróbuję podleczyć Barthura.
(Rzucam czar leczący na Barthura).
[offtopic]8art:
Araven, rzuc czar tylko jesli Barthur bedzie w stanie wrocic do walki. Jesli nie to szkoda czasu. Lepiej we dwoch obskoczcie wampira.[/offtopic]
: 25 sierpnia 2014, 16:15
autor: Dobro
Nie pozostaje mi nic innego jak dekoncentrować słowami wąpierza... albo ściągać na niego uwagę.
- Na dziwne farfocle z nosa Katana! Spalimy ciebie, twoją świątynie i wszystkich, którzy w ogóle pomyślą o - tfu! - Morghlicie! - splunął gnom, krzycząc prosto w stronę półelfa - o ile pozwalało na to zaklęcie. - No dalej, zabij mnie, na co czekasz! - krzyczał gnom.
[offtopic]Jest możliwe przeniesienie się do innego wymiaru za pomocą amuletu, który otrzymaliśmy w prezencie? Czy trzeba go dotknąć?[/offtopic]
: 25 sierpnia 2014, 16:34
autor: Araven
A Ty gnomie Drayaharusie sprowadziłeś nam na pomoc paladynów?
: 25 sierpnia 2014, 17:27
autor: deliad
A propos amuletu czarnowidzów. Trzeba go dotykać, ale to nie problem jeżeli nosicie go pod koszulą. Drugi warunek jest bardziej problematyczny, bo trzeba znaleźć lustrzaną powierzchnię - taflę niezmąconej wody, lustro, wypolerowaną zbroję ew. sztylet itp.. Na koniec trzeba spróbować w daną powierzchnię wniknąć. Amulet po jego użyciu odzyska swą moc za k100 dni, więc obecnie nie wiadomo czy już się zregenerował.
: 25 sierpnia 2014, 17:59
autor: Dobro
Uuu to niedobrze. To dalej ściągam uwagę wąpierza na mnie, krzyczę, próbuję go dekoncentrować, zmieniał głos przy tym itp.
: 25 sierpnia 2014, 18:27
autor: Denver
Bazookh toporem postara się zbić urnę z prochami, to powinno przełamać czar, a może i zdekoncentrować wampira. Potem walcząc - czyli optymalnie tnąc w plecy - spróbuje się przebić i wynieść wino. A potem w długą.
: 25 sierpnia 2014, 18:30
autor: Araven
Balin leczy Barthura, tylko wtedy gdy ocenia, że jego czar umożliwi mu wyjście z agonii i dalszą walkę.
Jeśli czar nie wystarczy, rzucam go tylko wtedy gdy życie półolbrzyma jest zagrożone.
Jeśli żadna z powyższych opcji nie ma miejsca, to atakuję toporkami.
: 26 sierpnia 2014, 13:21
autor: deliad
Jama Uhara, świt, 3 dnia bakis-ranu
Rzut na CH - 66, udany. Rzut zbiorowy na odp.2 56 (na 40) nieudany. Gobliny wykonują rozkaz Huskuna.
Słowa Huskuna zadziałały dość wolno ale skutecznie. Najpierw Burbrin, a później pozostali wyszli przed szamana szukając wroga grotami nałożonych na cięciwy strzał. Uhar parsknął i obrócił się aby zrugać swojego ucznia, który zbyt wiele sobie pozwala. Jego paszcza rozwarła się, ale nie wydobył się z niej krzyk, gdyż niewyobrażalnie szybkie sztychy poniżanego latami uycznia podziurawiły go na sito.
Sprawdzam, czy nie przedobrzyłem powyższego opisu. Pierw na zaskoczenie. Rzut na SZ Uhara 64 - to za dużo ja na zramolałego staruszka. Szamana jest zaskoczony. Teraz ataki Huskuna. RST na poziomie 95. Sprawdzam ile ciosów trafiło. 63,51,10,11,64,29, 01!!! (krytyk - uszkodzenie gardła - obrażenia x 5 - ten ptaszek już nie zaśpiewa),54,72,14. Wszystkie. Uhar dostał w sumie dostał 847 obrażeń czyli został poszatkowany niczym ryba.
Młody szaman plemienia Turgulów nie szczędził swojemu poprzednikowi ciosów, wkładając w nie siłę zakumulowaną przez wszystkie lata poniżeń i poddaństwa. To co pozostało z Uhra plasnęło na klepisko nory. Huskun przetarł umazana tryskającą z gardła byłego szamana krwią i zauważył, że ręce ma pokrwawione niemal po łokcie.
Jedak tylko on był jedynym świadkiem swojego triumfu, bo pozostałe gobliny wrzasnęły widząc podchodzącego i zasłaniającego się tarczą paladyna w lśniącej w pierwszych promieniach słońca zbroi. Nie strzeliły jednak, czy to nie wierząc w powodzenie ostrzału, czy też czekając na rozkaz.
: 26 sierpnia 2014, 22:12
autor: Keth
Jama Uhara, świt, 3 dnia bakis-ranu
Serce młodego zaklinacza wezbrało w jego piersiach pod wpływem nieopisanego uniesienia, wyzwolonego w chwili, gdy dwa dzierżone przez Huskuna sztylety odebrały życie znienawidzonemu Uharowi. Zdradziecki szaman zapłacił w jednej chwili za swe wszystkie występki przeciwko uczniowi oraz całej koterii Gusłka, a wyraz przemieszanej z niedowierzaniem grozy dostrzegalny w jego gasnących zdał się goblińskiemu zabójcy najpiękniejszym doznaniem całego dotychczasowego życia.
- Oto on, mocarny arcymagus Orofarus, mój przyjaciel i wielki rzezak! - zaryczał na całe gardło Huskun w rodzimej mowie plemienia - Słuchajcie, wy sucze chwosty, a pierwiej ciskajcie oręż, a łapska na widoku trzymajcie! Jam jest Huskun Przebiegły, znany już w całej tej krainie, za rzeką zaś zwany Roztropnym, a po drugiej stronie stawu Nazbytłaskawcem! Zarżnąłem Uhara jak dzikiego wieprzka, ja, Huskun!
Zaklinacz uniósł w górę dwa zakrwawione ostrza, potrząsnął nimi na oczach zdjętych grozą współziomków.
- Wybierajcie, a żwawo! Chcecie mi służyć jako następcy Uhara, to nagrodzę was szczerym złotem, a w mieście na poduszkach będziecie spali, żarcia mieli po dostatkiem i dupczyli bez opamiętania! Jeśli zaś się sprzeciwicie, ten tu oto Orofarus wypatroszy was jak świniaki, a ja was potem ożywię magią Uhara, żeby was mógł wypatroszyć po raz drugi! Co wybieracie?!
Mam nadzieję, że głuptaki jednak pójdą za głosem rozsądku...