: 08 czerwca 2015, 13:09
Diamentowa Gwiazda, dwa tygodnie wcześniej
Wypowiedziane nieco niepewnym tonem stwierdzenie Hostera sprawiło, że siedzący przy stoliku ludzie umilkli na dłuższą chwilę. Septimus, Tauron i ojciec Kazadi wbili spojrzenia w siedzącego ze zmieszaną miną psykera i zmierzony ich wzrokiem Merisier omal nie zapadł się w sobie.
Znacząca cisza zdawała się ciągnąć bez końca, dopóki nie przerwał jej Septimus.
- To prawda, że nie mamy do czynienia z wytworem ludzkich rąk - przyznał operator Ordo odwracając głowę w stronę Medei i Nathana - To ksenoartefakty, bez wyjątku. Ich posiadanie jest aktem herezji pierwszego stopnia, jednym z najcięższych wykroczeń. Ponieważ trafiły na terytorium Imperium, musimy wytropić ich źródło i uniemożliwić dalszy import.
- Wytwory obcej cywilizacji? - upewniła się pobladła z wzburzenia Medea - Dzieła ksenosów?
Dziewczyna nawet nie próbowała ukrywać swych gwałtownych emocji, walcząc w myślach z mieszaniną wstrętu, nienawiści i szczerego lęku. Już zwyczajna technoherezja budziła w niej słuszny gniew, ale przemyt bluźnierstw tworzonych przez obcych wykraczał poza wszelkie granice.
- Tak - potwierdził Septimus, który wymienił właśnie znaczące spojrzenie z Kazadim. Konfesor siedział w milczeniu ściskając w dłoniach sztućce i jego niecodzienna powściągliwość w wyrażaniu opinii utrwaliła Medeę znienacka w przekonaniu, że kleryk wiedział wcześniej o plugawej naturze artefaktów.
- Są w tym sektorze pewni ludzie, ogromnie wpływowi i zamożni, którzy ulegają moralnej degradacji kolekcjonując takie właśnie przedmioty. Większość jest nieświadoma czyhających na nich niebezpieczeństw, ale ta niewiedza w najmniejszym stopniu nie umniejsza ich winy - mówił dalej Septimus - Musimy dowiedzieć się, gdzie Viggo Morhunsen zdobył te przedmioty i czy źródło nadal istnieje.
Wypowiedziane nieco niepewnym tonem stwierdzenie Hostera sprawiło, że siedzący przy stoliku ludzie umilkli na dłuższą chwilę. Septimus, Tauron i ojciec Kazadi wbili spojrzenia w siedzącego ze zmieszaną miną psykera i zmierzony ich wzrokiem Merisier omal nie zapadł się w sobie.
Znacząca cisza zdawała się ciągnąć bez końca, dopóki nie przerwał jej Septimus.
- To prawda, że nie mamy do czynienia z wytworem ludzkich rąk - przyznał operator Ordo odwracając głowę w stronę Medei i Nathana - To ksenoartefakty, bez wyjątku. Ich posiadanie jest aktem herezji pierwszego stopnia, jednym z najcięższych wykroczeń. Ponieważ trafiły na terytorium Imperium, musimy wytropić ich źródło i uniemożliwić dalszy import.
- Wytwory obcej cywilizacji? - upewniła się pobladła z wzburzenia Medea - Dzieła ksenosów?
Dziewczyna nawet nie próbowała ukrywać swych gwałtownych emocji, walcząc w myślach z mieszaniną wstrętu, nienawiści i szczerego lęku. Już zwyczajna technoherezja budziła w niej słuszny gniew, ale przemyt bluźnierstw tworzonych przez obcych wykraczał poza wszelkie granice.
- Tak - potwierdził Septimus, który wymienił właśnie znaczące spojrzenie z Kazadim. Konfesor siedział w milczeniu ściskając w dłoniach sztućce i jego niecodzienna powściągliwość w wyrażaniu opinii utrwaliła Medeę znienacka w przekonaniu, że kleryk wiedział wcześniej o plugawej naturze artefaktów.
- Są w tym sektorze pewni ludzie, ogromnie wpływowi i zamożni, którzy ulegają moralnej degradacji kolekcjonując takie właśnie przedmioty. Większość jest nieświadoma czyhających na nich niebezpieczeństw, ale ta niewiedza w najmniejszym stopniu nie umniejsza ich winy - mówił dalej Septimus - Musimy dowiedzieć się, gdzie Viggo Morhunsen zdobył te przedmioty i czy źródło nadal istnieje.
Septimus po raz pierwszy przyznał to, co Hoster podejrzewał już wcześniej: że szmuglowane na Dziedzicu Xantry przedmioty są autentycznymi ksenoartefaktami. Paskudna sprawa, odrażająca, aż Wam ciarki chodzą po plecach. Ktoś chciałby rozwinąć temat konwersacji albo skierować ją na inne, bardziej pobożne tory?