Strażnica kapitana Gnatha, 26 orakt-ran
Dziesiętnik wysłuchał opowieści strażnika, a potem uderzył ukrytą w rękawicy pięścią w drugą dłoń, błyskawicznie i z zaskoczenia. Słysząc ostry dźwięk Eco podskoczył w miejscu, zbladł widząc stężałą twarz przełożonego.
- Ty nigdy nie pójdziesz po rozum do głowy, co? - wycedził złowróżbnie ork - Słowem nie wspomniałeś, że miałeś drugą strzałkę, chędożony cielebuniu. Co jeszcze przede mną ukrywasz? Gadaj natychmiast albo gorzko pożałujesz!
Prawa dłoń Fleituha opadła na rękojeść przypasanej do jego boku ciężkiej szabli, ukryte w rękawicy palce oplotły rękojeść broni.
- Przysięgam na cześć mej matki, że nic więcej nie zataiłem! - wyrzucił z siebie struchlały surelianin - Z tą strzałką to nieporozumienie. Znalazłem ją w zaułku za drugim razem, tedy jak miałem przekazać co i jak? Jak tylko znalazłem, od razu pognałem do alchemiczki, takie we mnie poczucie obowiązku, panie. A ona wykryła, co wykryła, klnę się na wszystkie świętości i co tam panie zechcecie!
Fleituh żuł przez dłuższą chwilę dolną wargę, przyglądając się strażnikowi z byka.
- Niechaj będzie, że ci wierzę, ty kłamliwy pokrętny suczy chwoście - oznajmił dziesiętnik podejmując w końcu w myślach jakąś decyzję - Tajemnicę przed innymi zachowałeś? Nikomu w strażnicy nie wyjawiłeś tego, co ci wcześniej powiedziałem?
- Ani jednego maleńkiego słowa, panie! - Eco złożył ręce razem niczym do modlitwy, spojrzał na orka wzrokiem promieniującym doskonale udawaną szczerością - Nie śmiałbym tego uczynić.
- Świetnie - Fleituh obszedł wkoło swe drewniane biurko, przysiadł na jego krawędzi taksując Eco badawczym spojrzeniem - Najwyższy zesłał ci okazję, byś w końcu udowodnił swą wartość, melepeto. Popłyniesz ze mną do Burat-aru, poszukamy tego zbrodzienia na miejscu.
- Do Burat-aru? - ziemia zatrzęsła się pod nogami przestraszonego nie na żarty gwardzisty, który całe swe życie spędził na stołecznej wyspie - Ja? Tam?
- Nie udawaj, żeś cudownie ogłupiał i nie pojmujesz mych słów! - warknął dziesiętnik - Domknij gębę, coby nie wyglądać jak malowany wiejski głupek. I słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzał. Spakuj swoje rzeczy na dwa, trzy dni, więcej nam na pewo w podroży nie zejdzie. Potem coś zjedz i na południowe modły w hadrach Najwyższego bądź przy wejściu do strażnicy. Ja załatwię co trzeba z kapitanem i poszukam w porcie łodzi, która nas zabierze na północne wybrzeże.
Szykuje się naprawdę epicka wyprawa! Niemal jak Drużyna Pierścienia! Determinacja Fleituha daje wiele do myślenia, Eco powinien być nią bardzo zaskoczony. Wygląda na to, że dziesiętnikowi naprawdę zależy na tym tysiącu złt. Nasz dzielny gwardzista ma teraz chwilę, by czmychnąć ze strażnicy i być może przekazać wieści o swej służbowej wyprawie reszcie kongregacji!