Strona 15 z 170

: 17 kwietnia 2013, 11:44
autor: deliad
Miejsce walki, wczesna noc

Rozjuszony i wściekły Huskun ruszył pędem w stronę z której nadbiegł koń. Liczył na zdybanie bardziej rannego zwierzęcia lub choćby jego jeźdźca. Pokonał kolejne wzgórze i wbiegł za zakręt znikając za bujnie rozrośniętymi krzewami dzikiej róży.

W tym czasie Mordil nie podzielał entuzjazmu wygłodniałych goblinów. Podejrzewał, że za uciekającym koniem, ktoś może podążać. Ponadto wcale nie pragnął spotkać się z osobami władającymi tak potężną magią. Zeskoczył z traktu i dał nura w wysoką trawę.
Co robią pozostali?

Dla Ketha
Spoiler!
Huskun wypadł za zakręt traktu i stanął, uderzony jak obuchem młota, niespodzianym widokiem. W jasnym blasku dopełniającego się księżyca dostrzegł makabryczne pole bitwy.
Na polanie przy trakcie stały trzy niekryte wozy, ustawione w okręg otaczający płonące, obłożone kamieniami ognisko. Wokół polany dymiły lub dopalały się spalone krzaki, niewielki drzewa i ciała trupów. Niemal całą polanę pokrywały trupy. Leżały, siedziały, opierały się o wozy, tak w całości jak i rozczłonkowane. Trupy należały do humanoidów, dużych i małych. Do dyszlów wozów nadal zaprzęgnięte były martwe konie.
Otrząsnąwszy się z pierwszego szoku jego giętki umysł zaczął szukać informacji o przebiegu całego zajścia. Przechodząc wśród trupów zdołał odnaleźć pewien schemat. Wokół ogniska i na wozach leżały ciała osób zwrócona w stronę otoczenia. Natomiast trupy leżące bardzie na obrzeżu wydawały się napierać na broniących się za barykadą z wozów. Ponadto ci nacierając nosili zielone opończe, natomiast broniący nie nosili jednolitych strojów. Wśród broniących się ośmiu postaci leżały dwa ciała mijających gobliny zbrojnych. Ciał nacierających było co najmniej dwa razy tyle.

Na twarzy Huskuna zagościł szeroki uśmiech. Trupy odziane były w najróżnorodniejsze zbroje i bronie. Przy ich pasach zwisały mieszki.
To największy łup jaki kiedykolwiek został zdobyty przez jego plemię. Zaskrzeczał z radości już widząc zalotne spojrzenia goblinek i zawistne, ale pełne szacunku innych goblinów.
Gdy tak się przechadzał się szacując w myślach zyski, jeden z trupów poruszył się i zakaszlał.
Była to kobieta w białej, słabo przypalonej szacie, oparta o jeden z wozów. Z trudem łapała powietrze wycierając strużkę wypływającej z ust krwi.

: 17 kwietnia 2013, 12:30
autor: maciej
Bazookh na widok kościotrupa tylko się nieznacznie usmiechnął.
Dobył swego zakrzywionego miecza i zaczął okrążać przeciwnika.
Nie chciał szastać mocą na lewo i prawo gdyż za wiele mu jej nie zostało a potrzebował jej do ważniejszych celów.

: 17 kwietnia 2013, 16:02
autor: namakemono
A co może robić kapłan o nie największej odwadze? Chowa się za Huskuna lub za najbliższe drzewo i prowadzi z tego miejsca prowadzi obserwację zaistniałej sytuacji.

: 17 kwietnia 2013, 21:10
autor: deliad
Gdzieś w niezmierzonych puszczach Borowiru

Drayaharus szeroko rozwarł oczy widząc kolejnego tego dnia kościotrupa. W jasnym księżycowym blasku, ten egzemplarz prezentował się jeszcze paskudniej niż poprzedni. Jarzący się w oczodołach nienaturalny blask mierzył gnoma na wskroś. Imaginarius jednak nie stracił głowy jak poprzednim razem. Odskakując w tył chwycił wiszący na szyi amulet z potencjałem magicznym, w ułamku sekundy oczyścił umysł i wykrzyknął słowa zaklęci.
Rzucane zaklęcie wymagało odszukania w pamięci jakiegoś przerażającego stwora. Tylko co jest w stanie wystraszyć kościotrupa? Skołatany niewolą umysł spowodował, że padło na przyczynę koszmaru na jawie poprzednich dni.
Gnomem wstrząsnął potężny spazm gdy wielki grom energii magicznej przebiegł przez jego ciało. Wstrząs był na tyle duży, że iluzjonista padł na plecy. Nim wstał już wiedział, że po raz kolejny czar zadziała o wiele potężniej niż powinien.

Balin zareagował z wrodzoną czujnością i w wytrenowany w ciągu wielu lat sposób. Słysząc krzyk gnoma, w obco brzmiącym języku, obrócił się na pięcie, wyszarpując jednocześnie zza pasa topór.
Gdy ujrzał przeciwnika doskoczył do niego zadając potężne cięcie odrzucające szkielet na kilka metrów w tył. Gdy szkielet rzucił się do kontrataku, został rażony cięciem prosto w kręgosłup przez Bazookha, który zdążył zajść go od tyłu.
Skela również chciał zareagować ale opadła mu jedynie żuchwa, gdy ujrzał ubraną jednie w przepaskę biodrową, ponętną, obdarzoną dużymi i jędrnymi piersiami goblinkę.
Przebieg walki:
Biorąc pod uwagę, że przeciwnik pojawił się znienacka testuję ZASKOCZENIE. Dray 31 udany, Balin 9 udany, Bazookh 30 udany, Skele 96 nieudany więc nie zareaguje w tej rundzie.

Czas na test na przerażenie:
Dray 27 - zdany, od tej chwili kościotrupy mu nie straszne, Balin - 70 ledwo, ledwo, ale jak powyżej. Bazookh i Skela już mieli do czynienia z takimi typkami więc nie muszą testować.

Pierwsza runda.
Dray rzuca czar w 64 momencie - 01 czyli nadefektywne rzucenie czaru, rzucam i sprawdzam w tabeli 50, nie bardzo pasuje więc wybieram 51, stały efekt rzucenia czaru. Dray zyskuje przerażającą pomocnicę, która będzie straszyć na każde jego zawołanie. Do czasu aż ktoś rozproszy magię lub iluzję. Kościotrup nie zwracana nią uwagi, bo widziadło działa na zmysł wzroku, którego on nie posiada.
Atak Balina
Pierwszy atak w 36 momencie, rzut na trafienie 74, trafiony, rzut na obrażenia 75, czyli + 25, w sumie 211tn ( 1/2 ze względu na częściową odporność kościotrupów na broń tnącą 105)
Atak Bazookha
Zajście od tyłu 2 sg więc atak w 40 momencie, rzut na trafienie 57, więc trafiony. Rzut na obrażenia 78, +28 obr, w sumie 197 tn (1/2 99)
Wróg pokonany.

: 17 kwietnia 2013, 21:23
autor: 8art
Barthur nie rozumiał dziwnego zachowania złotego goblina, który znienacka zanurkował w krzaki. Samemu, wiedziony ssaniem w żołądku i wyobrażeniem zapachu swieżej koniny puścił się za Huskunem krzycząc:

- Łapaj kunia! Daleko nie ucieknie!

: 17 kwietnia 2013, 22:41
autor: Keth
Trakt przy rzece Senil, wczesna noc

Widząc ledwie przytomną niewiastę goblin zareagował w instynktowny sposób, wiedziony pierwszą myślą, która mu przyszła do głowy. Ścisnąwszy mocniej maczetę zaczął się skradać ku ludzkiej białogłowie oblizując spierzchnięte usta i mrużąc w szparki twarde oczy.

Opamiętanie przyszło kilka uderzeń serca później, razem z wspomnieniem nauk głoszonych i po pijaku i na trzeźwo przez Gusłka. Huskun nie mógł uchodzić za najbardziej gorliwego ucznia humhuma, ale nawet on wiedział, że pianicki kapłan nie pochwaliłby takiego czynu, a zatem nie pochwaliłby go również sam boski Pian, najwspanialszy z wszystkich orchiańskich bogów! Pewne dogmaty wiary wciąż pozostawały dla Huskuna zupełnie niezrozumiałe, ale rozsądek podpowiadał mu, że znacznie bezpieczniej z punktu widzenia boskiej przychylności byłoby pojmać ludzką kobietę żywcem, podleczyć, nakarmić, a następnie spitą miłosnym naparem porządnie wychędożyć - najlepiej rzecz jasna przy jej ochoczym i wyzbytym zahamowań współudziale!

Zaprzątnięty znienacka uciesznymi wyobrażeniami, zaklinacz potrząsnął mocno głową, a potem podkradł się bliżej kobiety trącając ją podniesionym z ziemi patykiem.

- Una rozumnita? - zapytał głośnym szeptem, pośpiesznie szukając w pamięci nielicznych znanych sobie zwrotów we Wspólnej Mowie.
Spróbuję nawiązać pierwszy kontakt...

: 18 kwietnia 2013, 07:52
autor: mordimer00
Mordil wysunął się zza krzaków i ruszył w prawą stronę chcąc zajść miejsce wybuchu trochę z boku, w razie jakby co innego jeszcze na nich czekało tam.

: 18 kwietnia 2013, 18:51
autor: 8art
Barthur zaciekawiony zaczął podchodzić do Huskuna, który trącał patykiem leżącą na ziemi postać. Na wszelki wypadek zacisnął mocniej dłonie na pale i ostrożnie stawiając kroki starał się posłuchać o czym też prawił czarnoksiężnik.

Gdy podszedł bliżej, niemal podskoczył z zaskoczenia, a zarazem radości. Wyglądało, że Huskun stał przy jakiejś niewiaście. Wyglądało zatem, że wszystkie wróżby się spełniały. Wielki goblin wreszcie spotkał ludzką kobietę, która pewnie nie będzie tak strachliwa jak goblinskie niewiasty i może zechce spółkować z Barthurem. Wykrzyknął na całą polanę w dobrze mu znanej Wspólnej mowie, którą to dobrze poznał przebywając pośród wielkich ludzi, którzy porwali go jako niemowlę z goblińskiej kołyski:

- Na Piana wszechmocnego! Toż to kobiałka!

: 18 kwietnia 2013, 20:05
autor: Dobro
Goblin otworzył mocno zaciśnięte powieki. Miał wrażenie, że górna powieka była wykonana z żelaza, gdyż jej podniesienie wymagało niespotykanego wysiłku. Podniósł się z ziemi, i stanął obok iluzji przedstawiającej Grubellę. Na jej widok ostatni posiłek (ech kiedy to było...) dźwignął się do przełyku, ale na szczęście szybko wrócił z powrotem do brzucha.

Imaginarius rozejrzał się po pobojowisku. Na wszelki wypadek nie rozpraszał iluzjii - wszak ktoś mógł się jeszcze czaić.

Drżącym głosem wydusił z siebie:

- Wszyscy żyją? Oprócz przeciwników, oczywiście...

: 20 kwietnia 2013, 09:11
autor: deliad
Miejsce walki, wczesna noc

Skradający się czujnie Mordil okrążył intensywnie słodko, że aż mdło pachnące krzywy dzikiej róży. Szedł od strony rzeki, gdzie liczne krzewy i sitowa zapewniały mu idealną kryjówkę. Gdy wychyną za zakrętem drogi z pomiędzy krzaku jeżyn, zobaczył pole bitwy.

Trzy wozy stały ustawione w okrąg wokół płonącego ogniska, w na całej polanie rozrzucone było kilka tuzinów tlących się trupów. Przy ognisku dostrzegł pochylającego się nad czymś Huskuna i stojącego u jego boku Barthura. Wsparty o wóz Gusłek żegnał się z ostatnim posiłkiem. Niestety wozów zasłaniał przedmiot zainteresowania Huskuna i Bathura.

Dla Mordila
Spoiler!
Nagle jakieś poruszenie zainteresowało goblina. Mordil zmarszczył brwi gdy zobaczył, że po drugiej stronie wozu niż stali jego ziomkowie, siedział oparty o koło jakiś zbrojny. Światło księży zabłysnęło w ściskanej prze niego broni.
Rzut na spostrzegawczość Mordial 43 czyli udany. Wypatrzył ukrywającego się, uzbrojonego wojownika. Barthur i Huskun nie zaliczyli testu więc pozostają nieświadomi zagrożenia.
Oparta o koło wozu kobieta słysząc Huskuna spojrzała na niego gasnącymi oczyma. Wyciągnęła dłoń ku szyi, odsłaniając wbitą w brzuch ułamaną strzałę. Niewątpliwie było to ludzka kobieta o jasnej cerze i mądrych oczach. Teraz jednak bladość warg bardziej upodobniała ją do trupa.

- Goblin? - szepnęła, a z jej ust popłynęła strużka krwi.

Huskun zauważył, że dołączył do niego Barthur dziękując bogom za zesłanie niewiasty. Tymczasem pozostawiony sam Gusłek ruszył za Barthurem. Widząc trupy zzieleniał nieco i wymiotował wspierając się o wóz.
- Nieodgadnione są zamysły Arianny - kontynuowała ranna.
Jej dłoń dotarła do szyi i wyciągnęła z pod szat dziwny amulet. W złotym krążku wyrysowane było otwarte oko ze spływającą z jego kąta łzą.
- Weź to, weź od wszystkich. To nie może wpaść w ich ręce - rozgorączkowane słowa przerwał gwałtowny spazm kaszlu.
- I uciekajcie. Oni tu za chwilę będą - widząc zdziwienie goblina dodała.
- No już bo, wszyscy umrzecie.

Dla podkreślenia złowieszczych słów w oddali na północy rozległo się wycie. Przenikliwy wysoki dźwięk nie mógł pochodzić z krtani, żadnego znanego przez zwiadowców zwierzęcia.
Wydaje się, że wpakowaliście się w jakąś grubszą sprawę. Kobieta wygląda na umierająca. Wokół pełno trupów, ale też zbroi i broni. Wśród nich kolczugi, zbroje łuskowe, kurtkowe, kurtkowo metalowane, półpancerze w różnych rozmiarach. Z broni: Szable, miecze, sztylety, noże, topory, włócznie, łuki, strzały, kusze, bełty oraz tarcze. Jednak wygląda na to, że macie mało czasu.

: 20 kwietnia 2013, 09:20
autor: deliad
Gdzieś w niezmierzonych puszczach Borowiru

Grupka łowców szybko uwinęła się ze szkieletem. Po przeciwniku pozostało jedynie zdziwienie ze spotkaniu z tak dziwnym monstrum w środku lasu.

Ruszyli w dalszą drogę. Marsz przez las nocna porą był uciążliwy, tym bardziej, że teraz wszyscy szukali wzrokiem innych ukrywających się nieumarłych.

O dziwo przeczucie ich nie myliło. Grzbietami parowu, którym się przemieszczali w świetle księżycowego blasku podążały niemrawym krokiem humanoidalne sylwetki.

Na domiar złego las całkowicie ucichł. Jakby wszystko co żywe umilkło i schowało się przed nadciągającym zagrożeniem. Nienaturalną ciszę zaczęło przerywać potępieńcze wycie i jęki udręczonych duszy.

: 20 kwietnia 2013, 10:18
autor: mordimer00
Mordil spojrzał na ukrytego woja i zauważył że ten zbrojny nie spodziewał się ataku goblina od tej strony. Złoty gobos spojrzał pod nogi i ruszył w stronę chowańca, wyciągając mały toporek do lewej ręki, gotowy do rzutu w nic nie spodziewającego się ludzia.

Jeśli zdołam się podkraść na kilka metrów to rzucam w niego toporkiem i biegnę tak aby pojmać go, ale jeśli stawi opór to toporem bojowym od razu tnę!

: 20 kwietnia 2013, 11:10
autor: Keth
Miejsce walki, wczesna noc

Huskun uchodził czasami za mało roztropnego, zwłaszcza w surowej ocenie szamana Uhara, jednakże w pewnych sytuacjach jego umysł zaczynał pracować ze zdwojoną intensywnością. Widok pola bitwy zakończonej ewidentną rzezią oraz tajemnicze i ledwie zrozumiałe słowa kobiety podziałały na goblina niczym zaostrzony kijek wsadzony z zaskoczenia w odbyt.

Zaklinacz pochwycił w mig złoty krążek, cały czas na przemian mrugając ze zmieszaniem oczami i oblizując spierzchnięte usta. W jego opinii ludzka niewiasta nie miała większych nadziei na przetrwanie, ale w pobliżu wciąż znajdował się wszechmocny i nieskończenie mądry Gusłek, wymiotujący przy wozie po zbyt dla niego widać męczącym truchcie przez las.

Goblin pewien był, że ktoś tak niezwykły jak zesłany wiosce czas temu pianicki kapłan zdoła uratować tajemniczą niewiastę i rzuci więcej światła na jej zagadkowe słowa.

- Modłaczu! - odezwał się podniesionym szeptem - Modłaczu, hyżawo! Una prawiście umarnita! Gusłak uną uzdrowni?!
Czuję, że czasu mamy mało, ale mimo bezliku łupów na trakcie goblin nie potrafi oderwać myśli od tej ludzkiej samicy. Może Gusłek zdoła utrzymać ją na jakiś czas przy życiu? (o uratowaniu nie śmiem marzyć). Jeśli tylko pianicki kapłan się tym zajmie, zaklinacz rozpocznie zbieranie innych medalionów - wszyscy je noszą?

: 20 kwietnia 2013, 13:04
autor: namakemono
Głos Huskuna pomógł Gusłkowi jakoś opanował krępujące żołądkowe słabości. Natychmiast pospieszył do konającej kobiety ufając, że jego umiejętności pozwolą uratować ciężko ranną.

- Nie troskaj się córko, oczyść serce, prośmy razem Piana o miłosierdzie, tedy kto wie, może dane nam będzie w podzięce nie jeden puchar do ust unieść. - zwrócił się bardziej do siebie niż do kobiety zdając sobie sprawę, że nawet jeśli jest przytomna, to nie koniecznie docierają do niej słowa kapłana.

- Ty zaś, mój zdolny uczniu - zwrócił się do Huskuna - pędzikiem obacz, czy przy trupach nie ma aby jakowychś amuletów. No wiesz, takich wisiorków co to w nich moc jest zawarta. W szczególności zaś przepatruj takich, co to na wojów nie wyglądają. Pędź tera, bo czasu mało a o niewiastę się nie troskaj.
Chciałbym wyciągnąć złamaną strzałę (mam nadzieję, że Barthur użyczy swej siły gdyby Gusłek nie dał rady), oczyścić ranę i użyć przełamania słabości. Jeśli to się powiedzie, trzeba będzie udać się w las i poszukać Gramm-sor. Huskuna natomiast chciałbym poprosić, żeby zerknął na trupy w poszukiwaniu amuletów.

: 20 kwietnia 2013, 13:10
autor: Araven
Gnomie, jest tu więcej takowych nieumarłych? Szaman goblinów ich kontroluje czy kto? A z innej beczki, złotego goblina żeś gdziesik nie widział? I co Ty tu gnomie sam robisz na tym odludziu? Teraz zaś cicho bądźcie i przycupnijmy, ktosik tam przemyka.
Balin zaczął indagować gnoma.