: 05 listopada 2013, 19:46
Drużyna wróciła do miasta pod wieczór, lekko zmęczona i rozczarowana, ale także z nowymi informacjami. Ian zapukał do drzwi biura szeryfa. "Proszę" rozległo się ze środka, więc Ian pchnął drzwi i cała drużyna weszła do środka.
- I co? Załatwiliście tych zmutowanych krowokradów? - spytał szeryf, wskazując wolne krzesło naprzeciw niego.
- Na razie tylko znaleźliśmy. I wiemy że to nie mutki kradną wam bydło. Niestety, panie szeryfie, ale... w górze Pilamayaye znajduje się prawdopodobnie spora baza maszyn Molocha. Widzieliśmy że maszynki typu Łowca-2, czyli w żargonie posterunkowców po prostu na oko dwukrotnie przerośnięci Łowcy, wnoszą do zakamuflowanej w górze bazy krowy. Nie odkryliśmy żadnych śladów typowych dla maszyn tego typu, więc wszystko wskazuje na to, że mają przyczepione do odnóży krowie kopyta bądź ich imitacje. Według nas - Ian wskazał na resztę drużyny, a ci pokiwali głowami - trzeba to draństwo jak najszybciej przerobić na złom i przekazać informacje ludziom z Posterunku.
Szeryf wyraźnie się zamyślił, a potem wstał i powiedział:
- Dobrze się spisaliście, panowie.
Czując na sobie wściekłe spojrzenie Myszy, dodał:
- Ty też, oczywiście. Jutro ogłosimy stan wyjątkowy i pójdziemy do tej ich bazy. Jeżeli chcecie, możecie iść z nami. Dam wam broń i amunicję od Gregory'ego, w zamian dostanie to co Jess wyciągnie z tych maszynek. Nie ukrywam, że bez waszej czwórki - bo Myszy tam nie wpuszczę, nie bój się, dziecko, dostaniesz udział - będzie dużo trudniej pozbyć się tych maszynek. Wiecie co się kroi, mieliście już kontakt z takimi rzeczami. Pewnie też nagroda się zwiększy, skoro zagrożenie jest większe niż kilka mutków. Pomożecie?
- I co? Załatwiliście tych zmutowanych krowokradów? - spytał szeryf, wskazując wolne krzesło naprzeciw niego.
- Na razie tylko znaleźliśmy. I wiemy że to nie mutki kradną wam bydło. Niestety, panie szeryfie, ale... w górze Pilamayaye znajduje się prawdopodobnie spora baza maszyn Molocha. Widzieliśmy że maszynki typu Łowca-2, czyli w żargonie posterunkowców po prostu na oko dwukrotnie przerośnięci Łowcy, wnoszą do zakamuflowanej w górze bazy krowy. Nie odkryliśmy żadnych śladów typowych dla maszyn tego typu, więc wszystko wskazuje na to, że mają przyczepione do odnóży krowie kopyta bądź ich imitacje. Według nas - Ian wskazał na resztę drużyny, a ci pokiwali głowami - trzeba to draństwo jak najszybciej przerobić na złom i przekazać informacje ludziom z Posterunku.
Szeryf wyraźnie się zamyślił, a potem wstał i powiedział:
- Dobrze się spisaliście, panowie.
Czując na sobie wściekłe spojrzenie Myszy, dodał:
- Ty też, oczywiście. Jutro ogłosimy stan wyjątkowy i pójdziemy do tej ich bazy. Jeżeli chcecie, możecie iść z nami. Dam wam broń i amunicję od Gregory'ego, w zamian dostanie to co Jess wyciągnie z tych maszynek. Nie ukrywam, że bez waszej czwórki - bo Myszy tam nie wpuszczę, nie bój się, dziecko, dostaniesz udział - będzie dużo trudniej pozbyć się tych maszynek. Wiecie co się kroi, mieliście już kontakt z takimi rzeczami. Pewnie też nagroda się zwiększy, skoro zagrożenie jest większe niż kilka mutków. Pomożecie?
Jeżeli chcecie, PBF może się zakończyć choćby teraz, choć nie ukrywam, że rozczarowałoby mnie to. Jeżeli chcecie kontynuować - a do punktu kulminacyjnego jeszcze nie doszliśmy - proszę o potwierdzenie chęci dalszego udziału.