Strona 141 z 170

: 27 sierpnia 2014, 10:15
autor: deliad
Zgliszcza świątyni Morghlitha, 3 dnia bakis-ranu

W piwnicznym magazynku świątyni Morghlitha wrzał bój w którym oręż ścierał się z magią i fortelami. Gdy dwa krasnoludy wyrwały się z okowów czaru akcja przyspieszyła. Rozległ się łoskot upajającego ciała Barthura, jazgot paszkwili gnoma wspiął się na wyższą nutę i bluźniercze wyżyny, które prawdopodobnie spowodowałby masowe omdlenia wśród dworskich panien. Przez ten harmider przebił się bojowy krzyk podrywającego się z klęczek Balina i szurnięcie startującego do sprintu Bazookha.
Wampir najwyraźniej stracił ochotę do walki, pamiętając pierwsze spotkanie z Balinem i rzucił się w tym samym kierunku co Bazookh.
Technicznie:
Sprawdźmy jaka jest kolejność działań. Pierwszy działa Serion mając 125 SZ, następny Balin z szybkością 77, a na końcu Bazookh z szybkością 66.
Bazookh próbuje dotrzeć do urny jako pierwszy i rozwalić ją toporem, Serion chce ją dopaść przed nim. Balin rzuca się w kierunku Barthura aby zatamować jego krwotok i postawić go na nogi.
Zróbmy test sporny dla Bazookh i Seriona. Rzut na SZ (Serion) 89. 126 - 89 = 37. (sukces na poziomie 37). Teraz Bazookh. Rzut na SZ 08. 66 - 08 = 58. (sukces na poziomie 58). Czyli Bazookh jako pierwszy dopadł urny. Rzut na TR (formalność) 66. Urna trafiona toporem. Obrażenia - rzut88 (czyli +38). W sumie 217. Potężne uderzenie.
Balin rzuca Przełamanie słabości, to najbardziej odpowiedni czar jaki może teraz zastosować wobec Balina. Rzut na UM 75, udany. Odpisuję 1 PM. (zostało mu 13 PM-ów) W tej rundzie Barthur krwawiąc dostał 10 obrażeń w sumie ma 204/179. Od śmierci dzieli go 154 obrażeń.
Krasnoludzki alchemik wystrzelił jak z procy, podobnie jak robił to wielokrotnie podczas krasnoludzkich wyścigów w kopalni. Biorąc pod uwagę, że był na klęczkach, wystarczyło zaledwie cofnąć jedna nogę, pochylić się i wesprzeć na dłoniach, aby znaleźć się w najdogodniejszej do startu pozycji. Jednak nie on jeden ruszył w stronę urny. Półelf z jakichś powodów chciał ją dopaść także. Jednak to Bazookh dopadł ją jako pierwszy i z rozmachem trzasnął swoim obusiecznym toporem. Miękki metal nie wytrzymał impetu uderzenia i z dźwiękiem pękniętego dzwonu przeleciał przez magazyn odbijając się od ściany i lądując przed gnomem.
Drayaharus z niesmakiem zauważył, że z urny wypadło zasuszone jak rodzynek serce.

Tymczasem Balin doskoczył do obwicie krwawiącego towarzysza i przytknął rękę do jego piersi skandując słowa zaklęcia.
Wielkie jak stodoła goblin kaszlnął kilka razy ochlapując twarz krasnoluda jasna krwią po czym nieco zdezorientowany otworzył oczy wracając do przytomności.

: 27 sierpnia 2014, 10:58
autor: Araven
Wstawaj, dzielnieś walczył jak na goblina Barthurze.
Balin rusza ku urnie, jak widzi serce to je podnosi, mając baczenie na wampira, w jednej dłoni ma toporek.

: 27 sierpnia 2014, 18:40
autor: Denver
Bazookh dostosowuje się do sytuacji - jeśli wampir broni serca przed Balinem, to jeb wampira. Jesli broni się przed Bazookhem, to ten ustępuje pola, licząc, że wampir za nim podąży, umożliwiając Balinowi dotarcie do serca wampira.

Czy wiedza Bazookha pozwala się domyśleć kolejności działań i ważności wampirzego serca? Bo jak dla mnie, ołówek w rodzynek i powąpierzu....

: 27 sierpnia 2014, 19:05
autor: 8art
Watek techniczny

Barthur jesli moze dzialac, to albo rypnie w serce albo w wapierza (kto lub co sie nawinie pod mlot pierwsze).

: 29 sierpnia 2014, 08:10
autor: deliad
Wszystko wskazuje na to, że Serion poważnie wkurzył się zniszczeniem urny i najbliższą rundę poświęci Bazookhowi. Jeżeli używacie jakichś zdolności profesjonalnych/czarów dajcie znać.

: 29 sierpnia 2014, 10:23
autor: Araven
Ja rozcinam to serce pobłogosławionym toporkiem. (Tnę je na plasterki).
A masz maszkaro.

: 29 sierpnia 2014, 13:33
autor: Denver
Chętnie rzucę magiczną siłę,jeśli zdążę się zorientować - choćby po to żeby odepchnać wampira od swojej tętnicy szyjnej...

: 29 sierpnia 2014, 15:41
autor: Dobro
Jeżeli jestem wolny, to rzucam Zaczarowaną Chrmukę na głowę wąpierza. Jako Drayaharus ciągle zapominam, że moje czary są bezużyteczne na nieumarłych.

: 31 sierpnia 2014, 11:34
autor: Keth
Zadeklaruję może z wyprzedzeniem dalsze ruchy, na wypadek, gdyby MG chciał potraktować Huskuna obszerniejszą wstawką.

Jeśli goblinów nie da się spacyfikować, Huskun będzie wrzeszczał grając wielkiego maga i czekał zarazem, aż Orofar wszystkich ich pozarzyna, ALE bardzo zależy mu na pozyskaniu tych sojuszników. Przeciągnięci na stronę Huskuna Turgulowie staną się zaczątkiem nowego odrodzonego plemienia, cywilizowanego i nawróconego na pianicką wiarę.

Jeśli Brubrin i reszta okaże pokorę, Huskun da każdemu po złotej monecie (wyobrażam już sobie jak się będą ślinić i słaniać pod wpływem wzruszenia na nogach), a potem zagoni do szukania porwanego druida (tego przekaże się zaraz w troskliwe ręce paladyna) oraz pakowania co ciekawszych skrzyń i alembików z aparatury Uhara.

Oczywiście odzyskanie amuletu z łapsk Uhara jest priorytetem, podobnie jak zawłaszczenie wszelkiej cennej własności zasztyletowanego szamana!

: 31 sierpnia 2014, 14:04
autor: deliad
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Gobliny widząc jeszcze krwawiące truchło Uhara wrzasnęły ze zgrozy. Nagła zmiana sytuacji wprowadziła ich w amok. Jeden stali z rozwartymi oczami i opadniętymi żuchwami, inny rzucił broń i zaczął miotać się w poszukiwaniu innego wyjścia. Pozostali wodzili grotami strzał to celując w Huskuna to w Orofara. Jednak koniec końcem wszyscy rzucili broń i wcisnęli się w kont zapewniając o swoim poddaństwie i plując na trupa byłego szamana.

: 31 sierpnia 2014, 15:03
autor: Keth
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Huskun przywiązał sobie do nadgarstka odzyskany amulet sprawdzając mimowolnie poziom jego nasycenia mocą, potem zaś położył dłonie władczo na biodrach i trącił butem rozpłaszczonego na ziemi Brubrina.

- Pierwszy raz w życiu okazaliście więcej rozsądku od bagiennej jaszczurki - oznajmił zaklinacz sycąc się pięknem ulotnej chwili - Teraz gadajcie, gdzie jest ów humhum, coście go tutaj więzili, ten na sznurku trzymany?!
MG, przypomnij proszę imiona pozostałych goblinów!

: 31 sierpnia 2014, 15:26
autor: deliad
Zgliszcza świątyni Morghlitha, 3 dnia bakis-ranu

Bazookh postawił wszystko na jedną kartę postanawiając roztrzaskać urnę i upatrując w tym cudownego sposobu na pokonanie strasznego przeciwnika. Jadnak przeliczył się i teraz stał twarzą w twarz z potworną morglithiańską bestią. Musiał zdecydować w ułamku sekundy co robić i postawił na obronę. Jednym ruchem złapał za amulet aby rzucić czar który mógł mu uratować życie. Nie zdążył, w czasie gdy już inkantował słowa zaklęcia spadło na niego zębate ostrze szlapara. Broń wgryzła się w bark krasnoluda niemal na całą swoją szerokości i zmiotła go z impetem pod przeciwległą ścianę.

Barthur z trudem podniósł się z ziemi i uchwycił młot. Czuł się strasznie dziwnie. Przytomność i brak bólu zawdzięczał tylko magii. Gdyby nie czar krasnoluda prawdopodobnie byłby już martwy. Teraz jedna nie czas było o tym myśleć. Goblin ponownie ruszył na Seriona. Wykorzystał, ze jego uwaga była obecnie skupiona na Bazookhu i zaatakował krótkim uderzeniem od góry. Młot wyrżnął w plecy półelfa posyłając go prosto na stojącą przed nim ścianę. Krwiopijca uderzył w nią i obrócił rozwścieczony.
W tym czasie Balin wykonał kilka szybkich cięć plasterkując zaschnięte serce.
Drayaharus nadal jest pod wpływem czaru i nie może się ruszać.
Serion trafił Bazookha i zadał mu w sumie 250 obrażeń. Żywotność krasnoluda to 141. Więc jest w agonii a od śmierci dzieli go zaledwie 3 rundy.
Barthur, rzut na TR 10. Tafiony! Rzut na obrażenia 94 (czyli + 44). Serion dostał za 212. Odejmuję wyparowania i mam kolejną porcję obrażeń.
Poszatkowanie serca nie przyniosło żadnych widocznych skutków, choć dodam w tajemnicy, że zniszczenie urny uchroniło was przed jeszcze jednym wrednym czarem http://www.krysztalyczasu.pl/articles.p ... cle_id=380

: 31 sierpnia 2014, 15:36
autor: Araven
Gotam Gorze daj mi siłę bym mógł uratować pobratymca.

Rzucę Przełamanie słabości na Bazookha, potem stanę do walki z wampirem.
Cały czas nie rozumiem, czemu gnom nie pobiegł po wsparcie w postaci paladynó i rycerzy, jacy stoją na zewnątrz świątyni. Coś przegapiłem, znaczy jakiś wpis?

: 31 sierpnia 2014, 16:33
autor: deliad
Gnom nadal jest związany czarem Pokora, sygnalizuję to prawie przy każdym wpisie np. powyżej:
Drayaharus nadal jest pod wpływem czaru i nie może się ruszać.
[offtopic]Araven: Ups, a ja sądziłem, ze gnom odstawia twardziela, a niedawno jakiś czar gnom rzucał... :P[/offtopic]

: 04 września 2014, 08:33
autor: deliad
Zgliszcza świątyni Morghlitha, 3 dnia bakis-ranu

W chwili gdy Balin rzucił się ku krwawiącemu Bazookhowi aby tchnąć w niego magiczny impuls reanimacji,przez drzwi do magazynku wbiegli rycerze. Najwyraźniej odgłosy toczonej w podziemiach walki przezwyciężyły w nich opory natury prawnej.
W małym pomieszczeniu zrobiło się tłoczno. Zewsząd śpieszyli zdolni do walki z wampiryzmem sojusznicy. Serion widząc, że jego sytuacja pogarsza się w zastraszającym tempie rzucił się ku najbardziej znienawidzonemu przeciwnikowi aby zabrać go do otchłani ze sobą. Balin już na niego czekał stojąc w pozycji bojowej ze wzniesionymi dwoma toporkami.
Rozgorzała walka w której każda żywa istota starła się uderzyć, ciąć i dźgać krwiopijcę. On jednak nie zamierzał tanio sprzedać swojej skóry i ogromną zawziętością atakował Balina.

Jak to później ujął gnom, który miał okazję przyjrzeć się walce dokładnie, klęcząc niemal w samym jej centrum - " I wampir dupa, kiedy Nieulękłych kupa". Cięcia pobłogosławionego topora Balina i uderzenia młota Barthura oraz cięcia ostrzy rycerzy w mig powaliły przeciwnika, który jeszcze przez dłuższy czas wił się pod spadającymi z każdej strony razami. W końcu zastygł nieruchomo a jego ciało zaczęło parować i dymić, aby w końcu pozostawić po sobie zetlałe ubrania i kupkę popiołu.
Serion został pokonany.
Technicznie:
W skrócie. Otoczyliście w czwórkę Seriona i każdy wykonał swoje ataki. Serion jako pierwszy, bo był najszybszy. Pierwszym ciosem chybił, a w drugim miał pecha - odsłonił się co spowodowało, że każdy w niego trafił. Mimo nadnaturalnie wytrzymałej szacie każdy cios zadał obrażenia, które w sumie go wykończyły.
Wszyscy szczęśliwie przeżyli, chociaż Bazook i Barthur ledwo co żyją.