Strona 142 z 170

: 04 września 2014, 08:49
autor: deliad
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Orofar podszedł ostrożnie do nowy i zajrzał do środka. Widząc zwłoki u stóp Huskuna i spacyfikowane gobliny mruknął coś do siebie i zapytał.

- Wszystko w porządku Huskunie? Panujesz nad sytuacją?
- te proste i wydawałoby się niegroźne słowa zadudniły w jego hełmie i wzbudziły falę paniki w goblinach, które wcisnęły się jeszcze głębiej w kąt nory.

Najodważniejszy z całej gromady Burbrin zajęczał przejętym głosem.

- Ten hum-hum cośmy go ujęli to jakowyś druiduch co tu przylazł prosić cobyśmy ryb nie truli. Wtedy zły na wskroś Uhar, niechaj mu błota ciężkie będą, kazał go dręczyć i eliksiry w niego lać bez opamiętania.

Huskun odchylił rozdzielającą pomieszczenia skórę i zajrzał do prymitywnego laboratorium. Pod stołem leżał skrępowany jak wieprz i zakneblowany młody człowiek.
PM w amulecie bez zmian. Widać Uhar oszczędnie się z nim obchodził. Co do imion. Niech sprawdzę. Burbrin, Galbas, Susko, Fimbi, Lelko. Z polowania nadal nie wrócili Amrot i Hurk.

: 04 września 2014, 09:46
autor: 8art
Barthur spojrzał na nogawice po ktorej obficie splywala jego krew. Goblinowi kręciło się we łbie i czuł, że otarł się o śmierć. Miał ochotę po prostu położyć się i odpocząć, ale pamiętał też o stanowczej karze za naruszenie spokoju zrujnowanej świątyni. Skrócenie o głowę nie należało do rzeczy jakich olbrzym chciał doświadczyć:

- Tfu! Na psa urok! Żeśmy huncwota ubili! Ale teroz to bydymy chyba jak pieruny uchodzić kaj pieprz rośnie. Jak nas gwardzisty tu najdą to morny nasz los! Bierzta tę butelka i już nos tu ni ma.

: 04 września 2014, 19:26
autor: Denver
Rozleniwiony zbliżającą się śmiercią Bazookh, chwycił przechodzącego towarzysza za nogawkę - nie zapomnijcie, otym parszywym winie.... - wycharczał z bąbelkami krwi na ustach

: 04 września 2014, 19:31
autor: deliad
Sorry mój błąd, nie napisałem jasno, że Balin postawił na nogi Bzookha czarem Przełamanie słabości. Tak więc stan Bazookha jest stabilny, a krwotoki zatrzymane.

: 04 września 2014, 19:51
autor: Araven
Panowie rycerze cosik się nie spieszyliście z pomocą, prawie nas ten kurwi wampir wybił.

- Pomóżcie z łaski swej wyprowadzić Barthura i Bazookha, którzy ciężkie rany odnieśli.

- Drayaharus ty bierz wino, wiesz jakie.

A nic nic panie rycerze, nie patrzcie z takim zdumieniem, bo po po walce z wąpierzem mamy okrutne pragnienie, jeno pomóżcie mi półolbrzyma i owego krasnoluda wyprowadzić.

: 04 września 2014, 20:17
autor: Denver
Bazookh pilnuje zatem zabrania wina i swojego topora, poza tym ma szczerze w dupie czy rycerze go varesztują, zetną czy zerżną....no nie, na rżnięcie nie ma zgody :)

: 04 września 2014, 23:57
autor: Dobro
- Robi się, Stalinie! - szczęknął poddenerwowany gnom i dla pewności wziął cztery butelki mszalnego wina, po które zeszli do piwniczki. Przy okazji rzucił jeszcze okiem i pobieżnie przeszukał pomieszczenie, łudząc się, że znajdzie jakieś wartościowe skarby...

: 05 września 2014, 00:48
autor: Keth
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Huskun wyszczerzył na widok wciąż żywego jeńca swe ostre małe kiełki, wywalił też w celu podkreślenia radości jęzor.

- Burbrin, Galbas, rozwiązać migiem onego humhuma, a dać mu czystej wody! I delikutaśnie się z nim obchodzić! - zarządził zaklinacz odwracając się jednocześnie w stronę Orofara i przechodząc płynnie na Wspólną Mowę - Zacny paladynie, oto ów zaginiony druid. Moi dawni ziomkowie srodze go ukrzywdzili na zdrowiu, ale wierzę, że wciąż można go uratować. Tu zaś możesz na własne oczy zobaczyć, co jest źródłem splugawienia tej nieszczęsnej rzeki.

Huskun teatralnym gestem wskazał zrabowaną przez Uhara alchemiczną aparaturę.

- Racz nie zarzynać tych oto melepetów i cielebuniów, bo chociaż ciężko zgrzeszyli, ja sprowadzę ich na właściwą ścieżkę - oznajmił pełnym emfazy tonem goblin spoglądając znacząco na Brubrina i spółkę - Będą służyć mi i naszej wspólnej sprawie.

Sięgnąwszy do swego ukrytego pod wierzchnim odzieniem mieszka Huskun wyciągnął z niego pięć złotych monet, doskonale świadomy otwartych szeroko oczu swych pobratymców.

- Po jednej dla każdego, parchate ćwoki! - sarknął zaklinacz ciskając pieniążki w stronę Turgulów - Trzymajcie, bo to prawdziwe złoto, a jeno zadatek za wierność względem mnie, Huskuna Uharowego Zarzynacza! Będziecie dobrze służyć, a opłyniecie w bogactwa. A tera słuchajcie! Brubrin, Galbas, Fimbi i Susko pójdą ze mną, a tym tutaj srogim rębaczem magusem. Odprowadzimy tego strutego humhuma do domu. Fimbi, zaczekasz tutaj na Amrota i Hurka, a potem pokażesz im truchło tego parszywca Uhara i opowiesz, coś widział. I złoty pieniążek im pokaż koniecznie!

Huskun umilknął na chwilę upewniając się, że oszołomiony goblin zrozumiał przynajmniej co drugie wypowiedziane przez zaklinacza słowo.

- Powiesz im, że też takie dostaną jak przyjdą do mnie na służbę i sprowadzisz ich pod miasto. Tak, to duże za bagnami. Ukryjecie się w szuwarach nad jeziorem i poczekacie tak długo, aż ktoś z nas po was przyjdzie.
Rekrutacja zakończona, pora zabierać druida i wracać z eskortą do świętego gaju!

: 08 września 2014, 22:03
autor: Keth
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Huskun wydał wszystkie polecenia tonem autorytarnym i nie znoszącym sprzeciwu, przez cały ten czas dając Orofarowi sekretne znaki mające przekonać paladyna o opanowaniu sytuacji i wybić mu z głowy kryjącą się tam być może chęć wycięcia w pień przerażonych Turgulów.

Kiedy ściskające w łapskach złote monety gobliny rzuciły się na złamanie karku do realizacji poleceń, zaklinacz spojrzał wymownie na zbroczone ciemną posoką ciało swego zaszlachtowanego niczym wieprz nauczyciela.

- Już dawno ci się należało, kozi sraku - powiedział do Uhara Huskun, kucając przy zwłokach szamana - Ale lepiej później niż wcale, tedy niechaj Cycaty Mork pożre twoją czarną duszę. Nade mną Pian czuwa, piękny Pan Kielicha, patron sterczących pałek i wszelakich inszych uciech. Taki bóg to jest bóg, ty stary głupi pryku.

Nie przestając mamrotać pod nosem, zaklinacz jął obszukiwać trupa Uhara w poszukiwaniu wszelkich sekretnych, a cennych drobiazgów, które ten mógłby przy sobie posiadać.
Co tam ciekawego znalazłem przy zwłokach Uhara?

: 09 września 2014, 18:28
autor: deliad
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Orofar podniósł przyłbicę hełmu i zmierzy srogim wzrokiem siedzące w jamie gobliny.
- Wielcem nierad z takiej kompaniji. Jednakowoż przychylę się do twej prośby i dam szanse tym zasadzkowiczom wyjść na prawych i cywilizowanych goblinów, jakoż było z tobą. Będą pod twoją kuratelą i ty za nich odpowiadasz w całej rozciągłości tego słowa. Niechajże nie włażą w zasięg mojego miecza i przy mnie nie nasadzają strzał na cięciwy to pożyją dłużej. A teraz dawaj tegoż druida i tak już wiele wycierpiał.

Uratowany mężczyzna schował się za paladynem nie szczędząc mu podziękowań co chwila walcząc z nudnościami, starając się trzymać daleko od goblinów.

W tymże czasie Huskun wygrzebał z sakiewki Uhara garść srebrniaków, kilka liści do żucia i grudkę stopionego piasku, która służyła szamanowi za zbiornik na potencjał magiczny. W dalszej części jamy stała rozstawiona aparatura alchemiczna oraz skrzynie wymoszczone słomą i wypełnione butelkami, fiolkami oraz puzderkamio z maściami i pudełkami z ziołami. Przy legowisku leżała torba Uhara skrywająca w swoim wnętrzu kości do wróżenia, wędzone mięso oraz zwitki brzozowej kory na których szaman spisywał swoje czary.

Gobliny patrzyły z pełnym szacunkiem takoż na myszkującego w rzeczach Uhara Huskuna jak na wręczoną im monetę o niewyobrażalnej wręcz wartości, a przeto nie do końca rozumiejąc ten datek.

: 09 września 2014, 19:59
autor: Keth
Jama Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu

Zadowolony z decyzji podjętej przez Orofara, Huskun wrzucił odziedziczony po pryncypale dobytek do sakwy Uhara i zarzucił ją sobie na ramię wskazując jednocześnie dłonią na skrzynki

- Brubrin, Galbas, Fimbi i Susko, bierzcie po jednej skrzynce we dwóch, a te wybierzcie, co wam pokażę! Tę tamoj, z tymi maściami, a tę drugą, z buteleczkami, a jak coś rozbijecie, to się magus Orofarus straszniście rozgniewa, tedy dajcie pozór. I żwawo łapami przebierajcie, bo czas na wracać do miasta.
Biorę rzecz jasna amulet, torbę z mięsem i formułami czarów, kości do wróżenia i srebrniki. Nawciskam do torby tyle pudełek z ziołami, ile wlezie, w prezencie dla Gusłka. MG, Uhar posiada formuły czarów, których Huskun jeszcze nie poznał?

: 10 września 2014, 08:39
autor: deliad
Zgliszcza świątyni Morghlitha, 3 dnia bakis-ranu

- Niechaj nas osądza burmistrz i bogowie, skorośmy złamali prawo. Każdy jednak dobrze wie, że wyjścia innego nie było i żeśmy wiele żywotów ludzkich tym postępkiem uratowali. Przeto prośmy o przebaczenie bogów tak jak to czyni tan Drayaharu. Swoją drogą ja nie podejrzewałem, żeś taki pobożny, że nawet na placu boju potrafisz się na klęczki rzucić i modlitwą zajmować
- rzekł Arachel i przykląkł koło gnom głowę pochylając.

Trudno było opisać jak była reakcje na te słowa, rzeknę wtedy jeno, że Barthur chlasną się swoją bułowatą, goblinią łapą i skrył pod nią twarz, a krasnoludowie wymienili na wpół zrezygnowane, a na wpół rozbawione spojrzenia.

Jednakże Balin z radością stwierdził, że paladyn użył słowa "my" a nie "wy", więc jego poczynania co do respektowania zakazu wstępu do świątyni, będą egzekwowane dość polubownie.

Mimo bardzo dobrych nastrojów po Nieulękłych widać być trudy walki. Rozpłatane ranami ciała Barthura i Bazookha mimo, że za sprawą magii nie krwawiły to jednak wyglądały okropnie i kwalifikowały się jedynie do szycia to grubą nicią. Przeto nie zwlekając zaczęli odszpuntowywać beczkę i napełniać ciemnoczerwony winem o gryzącym ziołowym zapachu znalezioną rytualną amforę.

Gnom którego wreszcie pościły okowy czaru zaczął myszkować po pomieszczeniu niby to w poszukiwaniu rzuconego sztyletu. Z Seriona niewiele zostało. Jeno kupka popiołu. Imaginerusa jednak interesowała szata krwiopijcy. W trakcie walki zdążył się jej przyjrzeć i zauważył, że jest niewyobrażalnie odporna na ciosy. Wziął ją w dłonie i zobaczył, że podszyta jest grubą, elastyczną i połyskliwą materią.

- Toż to błona ze skrzydeł smoka - zachwycił się Urgrim - nie krępuje ruchów, a zatrzymuje broń lepiej niż ciężka kolczuga. Ta szata byłaby wspaniałym trofeum gdyby nie jej morglithiańskie inskrypcje.

Podziwiając znalezisko gnom wygrzebał z jej kieszeni dwie fiolki z czarną i smołowatą substancją, a z rękawa wypadł zawieszony na łańcuszku wydrążony w środku diament.
To nie był koniec znalezisk, bo całe pomieszczenie wypełnione było przedmiotami sakralnymi kultu Pana Nieumarłych, a wszystkie zdobne od szlachetnych kamieni i złota.

Gnom zajrzał za ławę na której spoczywał krwiopijca i uśmiechając się i z pewnym trudem, wzniósł obusieczny topór, słusznych rozmiarów.

- Patrzaj Balinie co tu mamy. Czy to aby nie twoje
- zapiszczał z przejęciem.
Krasnolud który stał na czatach obrócił się i jego twarz rozpromienił maślany uśmiech.
I jeszcze ten szlapar. Broń rzadko spotykana to pewnie coś warta.

: 10 września 2014, 09:13
autor: Araven
No na Gotam-Gora dalibóg to mój skradziony topór, dzięki Ci zacny gnomie coś go odnalazł.
Wiele prób nas czeka, tedy i rodowa broń pomocna mi będzie. Zacni rycerze pomóżcie poranionym wyjść z lochu, a ja pomogę Drayaharusowi sprawdzić czy tu nie ma jeszcze czego co nam ukradziono ostatnio. Szlapar zabierzemy jako zdobyczny, na częściowe pokrycie kosztów leczenia.

Balin zaczął przemyśliwać, czy wobec pokonania wampira, nie można by za jakiś czas odwiedzić grobu jego dziadka w którego bucie było ponoć coś dla Balina.
[offtopic]MG: A co to miało być jakowyś pergamin chyba grobie mego dziadunia? i w bucie lewym czy coś pokręciłem?[/offtopic]

: 10 września 2014, 11:06
autor: Dobro
Gnom niepostrzeżenie ładował kosztowności do swojej kieszeni - zwłaszcza wydrążony diament.

- Znalezione, nie kradzione - wymruczał usprawiedliwiająco do siebie, dalej myszkując w komnacie i zgarniając co cenniejsze rzeczy, ale tak, coby paladyn nie widział.

Gusłek zrzuci ewentualne klątwy i pobłogosławi mocą Piana te rzeczy, dodał pocieszająco, gdy przez umysł gnoma przebiegła myśl, że te rzeczy mogą być przeklęte...

: 10 września 2014, 11:41
autor: Denver
Ranny Bazookh, raczej skupia się na oddychaniu