Strona 148 z 170

: 12 października 2014, 14:43
autor: Araven
Pomocy potrzebujemy, zło się w Rotgan-kir szerzy, cierpią i giną niewinni. My jesteśmy ci dobrzy, mimo, ze nie tak łatwo w to uwierzyć patrząc na nas.

: 13 października 2014, 12:50
autor: Keth
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Trzymający się w tyle reszty grupy Huskun spozierał badawczo na smukłą strzelistą budowlę, zerkając od czasu do czasu na sylwety kamiennych golemów. Nic nie wskazywało na to, by właściciel wieży słynął z porywczości i zagrażał na co dzień swym gościom, ale rozsądek podpowiadał ostrożność.

Goblin wiedział, że w przypadku obcego mu gospodarza dwa krasnoludy znacznie lepiej nadawały się na negocjatorów od niego samego, choćby przez wzgląd na zwyczajowe ludzkie uprzedzenia względem goblinów.
To ja sobie posłucham jak biegnie konwersacja...

: 13 października 2014, 17:28
autor: Dobro
- Jam jest tan Drayaharus Imaginerus, zwany Wielkim Iluzjonistą - gnom skłonił się, po czym wysuwając się na przód grupy przybrał serdeczny wyraz twarzy.

- To prawda, że potrzebujemy pomocy. Jeno jednej rzeczy, takiej drobnej... ale wszak ciężko o tym rozmawiać, przy suchym gardle... - skwitował z pewną nadzieją w głosie i umilkł, czekając na reakcję.

: 14 października 2014, 07:39
autor: deliad
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Nieulękłym znowu przyszło dłużej czekać na odpowiedź. Gdy głos się odezwał brzmiał nieco niepewnie.
- Alchemiczka Elissa nie mieszka już tu od wielu lat. To zamknięty rozdział w historii Akal-mar. Być może jednak będę mogła wam pomóc, wymagało to będzie od was pewnego wysiłku. Czy podejmiecie się próby?

: 14 października 2014, 08:38
autor: Denver
Kolega raczył się grzecznie przedstawić, może i waćpanna odpowie gzrecznością na grzeczność? - Bazookh z ciekawością oczekiwał na odpowiedź nowej lokatorki

: 14 października 2014, 09:15
autor: 8art
- Godoj dziołcha co momy zrobić. Bydymy mogli to pomożemy. Bych powiedzioł bardziej kurtuazyjnie, ale nie wiem jak was wołają.

: 14 października 2014, 09:38
autor: Araven
Podejmiemy się próby, by pomóc innym. Mów pani co to za próba ?

: 14 października 2014, 11:59
autor: deliad
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Tubalny głos odpowiedział niemal natychmiast.
- Jestem Sybil. W zasadzie do tan Sybilla Sevano. Terminuje u Alazara Spokojnego, właściciela tej wieży. Mistrz jest wielce zajęty i nikogo nie przyjmuje. Zostało mi powierzone rozszyfrowanie pewnej, hmmm, zagadki... Mam problem z jej odczytaniem bo zapisano ją w formie znaków magicznych, ale skoro jest w śród was wielki iluzjonista to będzie dla niego fraszka. Póki jej nie rozwiążę, nie będę mogła otworzyć drzwi... to taka niby motywacja ze strony mistrza, który wie, że jako elfka bardzo lubię chodzić do lasu na spacer. W bibliotece pozostały księgi Elissy i jej pamiętnik. Niestety biblioteki strzegą te wszędobylskie golemy, które potną na plasterki każdego kto zechce coś z niej wynieść. Jak się uda otworzyć drzwi to zaproszę was do środka. Może w jej księgach znajdziecie to czego szukacie. Tylko pamiętajcie, że golemy reagują na agresję i próby kradzieży... nie to żebym nazywała was złodziejami.. nie, nie! Po prostu to ograniczone urządzenia. Wystarczy się zagapić i wziąć z jednego piętra na drugie puchar soku i już im odbija. Mam przepisane zadanie z drzwi na pergamin, mogę wam je rzucić z balkonu. To jak? Dogadamy się? - rozgadało się najwyraźniej nieco naiwne dziewczątko.

: 14 października 2014, 12:37
autor: Denver
Dogadamy. Rzucaj waćpanna!! - Zadowolony Bazookh już rozmyśał nad dostępem do biblioteki i pamiętnika Elissy.

: 14 października 2014, 12:41
autor: Dobro
Gnom uradowany, że wreszcie ktoś poza nim samym nazwał go Wielkim, podkasał rękawy i żwawym krokiem poszedł za tan Sybil.

- Nie ma na świecie żadnej zagadki, której bym nie rozwiązał! - dodał pewnym głosem, emanującym zawyżonym ego i przekonaniu o własnej nieomylności.

: 14 października 2014, 13:25
autor: deliad
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Drayaharus rączo pognał z spadającym pergaminem, którego wiatr zwiał nieco za bardzo ku stromemu zboczu wzgórza. Dopadł go w ostatnich chwili, gdyby nie to musiałby wędrować ścieżką na sam dół.
Wróciwszy położył pergamin na głazie obciążając jego rogi kamieniami. Znaki były wyrysowane niezbyt sprawną ręką z mnóstwem ilości kleksów, ale na tyle wyraźne, żeby dało się z nich rozczytać.
Spoiler!
Draya wykorzystuje zdolność profesjonalną "Identyfikacja runów" - (1/2 UM + 10MD = 71). Rzucamy kośćmi i wypada 30. Udało się.
Gnom postukał się po szerokich ustach i zmarszczył czoło, po czym zaczął wolno czytać:
[center]"Na drzwiach zaklęta pieczęć powstała,
Aby ją złamać potrzebna moc niemała
Tylko największa potęga zniszczyć ją zdoła
Potęga, której wszakże pełno jest dookoła
Siła, która gdy łaskawa - życia klejnot dawa
Zaś gdy wzburzona, wszelka istota wygubiona!"
[/center]

- Tak tu mniej więcej stoi - zakończył Draya - i co o tym sądzicie, oczywiście nie licząc tych rymów poniżej wszelkiej krytyki?

: 14 października 2014, 13:31
autor: Denver
Mg do decyzji
Spoiler!
Ma ktoś bukłak z wodą? - od niechcenia zapytał Bazookh

: 14 października 2014, 16:18
autor: Araven
Miłość, na razie tyle wymyśliłem, chyba że nasz Wielki Iluzjonista ma inne pomysły? Albo ktokolwiek, gobliny, świta wam cosik w głowach?

: 14 października 2014, 16:36
autor: 8art
- ha! Tyla to i ja wiedzioł! Pewno że miłość.

: 14 października 2014, 17:30
autor: deliad
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Huskun zajrzał zza ramienia gnoma aby także zobaczyć poryty runami pergamin. Jak dla niego jasne było, że chodzi o moc magiczną, bo to ona może dawać życie potencjalnie martwym - trupom, lub siać zniszczenie. Prychnął jedyni gdy Barthur wraz z Balinem rozważali miłość.
Tymczasem Bazookh wyciągnął bukłak słabego jabłkowego wina i napełnił skórzany kubek.
- Gdy tylko młoda elfka pojawi się pobliżu od razu wszystkim amory w głowie. Ciekawym jak wy te drzwi miłością chcecie otworzyć? Bardzo byłby to zabieg ciekawy i pouczający - to powiedziawszy chlusnął zawartością kubka na drzwi.

Wrota stuknęły i odsunęły się otwierając do środka, a przed krasnoludem stanęła olśniewająca świeżą i młodą jak poranna rosa urodą Sybil. W jej oczach zagościł podziw i zachwyt.
- To twoich usług Pani - Bazookh pokłonił się dworsko.