Strona 16 z 64

: 25 listopada 2014, 10:07
autor: 8art
Eduardo stał z otworzonymi szroko oczyma, nie próbując ukryć zdziwienia. Nie z faktu, że dwóch wspomaganych cybernetyką mięśniaków w tak akrobatyczny sposób brało laksę w tiwi, bo przecież oglądał już dwa razy siódmą część "Cyberpussy" jak miał piętnaście lat... Zdziwił się, że ziomale, zamiast ogarnąć się ze zdobyczą, która w każdej chwili mogła tu ściągnąć szwadron szturmowy Orbital Air, wzięli się za męczenie kiepskiego pornola.

Podszedł i wyłączył z kontaktu telewizor.

- Kuurwa pojebało cie? - wyrwało się równocześnie, zrozpaczonym Badassowi i Ericowi.

- Puuuuta madre! - wrzasnął: - słuchajcie głąby! Trzeba wyłączyć nadajnik w tej loco walizce! Zdążycie jeszcze potem gruchę zwalić. Ale jak wpadną tu korpy, to nie wiem czy ktokolwiek zdąży się za cojones złapać. Nasze kutasy będą tu latały w akompaniamencie serii z miniguna. Jeszcze te chinole jebane usrały się na spotkanie. Gram na czas, ale cierpliwość pana Luja się pewno wyczerpie.

Watek techniczny

Tez mi sie wydaje, ze żółtki coś kombinują. Jak rozbroimy walizę, to proponuje zrobić zwiad, albo umówić sie gdzieś na neutralnym gruncie, gdzie będziemy mieli widok na wszystko.

: 25 listopada 2014, 10:33
autor: namakemono
- Spoko Gonzo, ja ich przypilnuję. Nie ich wina, że sperma uderzyła im do głów. Znam ich dziewczyny. Obie nazywają się pani Skarpeta-Pod-Kołderką. Jak zobaczą prawdziwą dupę, nawet taką w TV, to mózg idzie do niewoli a kutas przejmuje dowodzenie. - Ubawiony po pachy Vega uspokajająco rzekł do Gonzalesa, po czym zwrócił się do erotomanów. - Chłopcy, jak będziecie grzeczni to na wieczór kupię wam świerszczyki i przymknę oko na pobrudzone prześcieradła. Ale teraz do roboty, bo zostanie z nas mokra plama.
Żółtków na razie trzeba zwodzić. Obawiam się, że nie pójdą tak łatwo na spotkanie w publicznym miejscu. Jak na razie bardzo naciskają na odwiedziny u nich. Teraz pytanie: co dalej robimy z walizką. Damy radę dostać się do danych? A nawet jeśli, to co z nimi zrobimy? Może spróbować odsprzedać armatę i walizkę właścicielowi, czyli gościowi z TV? Za zwrócenie własności w jednym kawałku może zgarniemy znaleźne?

: 25 listopada 2014, 11:48
autor: czak
- Dobra już dobra zobaczymy co da się zrobić. Ale zobaczcie ta waliza ma tylko interface neauralny i to zapewne jedyny dostęp do środka. Jak zaczniemy przy tym grzebać to zapewne już nikt nigdy się do niej nie podłączy, a wątpię czy istnieje kopia danych które zawiera. Jak coś przestaje działać to się taki sprzęt utylizuje, a nie naprawia.
Nadajnik nie działał i pewnie sam się nie uruchomi. Bardziej martwię się tym, że chinole nas sprzedadzą za ramkę fajek. Wiedzą, że tam byliśmy i mają podejrzenia, że maczaliśmy w tym palce.
Oglądam jeszcze raz walizę. Sprawdzam czy diody przy interfejsie są nadal martwe. Szukam też jakiegoś sposobu na dostęp do środka. Oglądam też giwerę którą przywlekliśmy do mieszkania. Pierwsze co robię to usuwam magazynek i nabój z lufy. Później szukam jakiegoś potencjalnego lokalizatora elektronicznego

: 25 listopada 2014, 16:35
autor: 8art
- No i co dasz radę sprawdzić ewentualne lokalizatory? Napewno są pod tą osłoną , oooo tam, widzisz Eric? Nie tu... Tam pod tym plastikiem. - Gonzo z miną eksperta przypatrywał się pracy Erica, choć prawda była taka, że fixer nie potrafiłby zreperować wyplątanej sznurówki od buta. Technik nie lubił gdy ktoś taki wpieprzał mu się w robotę, toteż odpowiedział szybko:

- Spokojnie, najpierw przyczłapy do burgatora trzeba rozbezpieczyć...

- No co ty ze mnie debila robisz? Przecież to jasne, że trzeba burgatory sprawdzić. Kurwa wszystko trzeba tłumaczyć wam jak dzieciom... - ostatnie słowa Gonzalesa utonęły w rechocie Białasa.

- I czego rżysz? Nie znasz się to się nie wtrącaj. - skarcił go Goznales.

- Co to kurwa są burgatory? - spytał Młody, naprwdę nie wiedzący o czym mowa. Gonzo utkwił zapędzony w pułapkę bez wyjścia, bo podobnie jak Badass nie miał bladego pojęcia czym mogły być wspomniane terminy:

- No jak to co? Młody gdzieś ty się uchował, to są te... Puta... No.. Aaaa kurwa spytaj Erica.

Wątek techniczny

Scenka rodzajowa, gdy Eric ponownie ryzykuje zdrowiem i życiem dla dobra reszty bandy.

Tak z innej strony. Mamy Badassa. Myślę, że będzie idealny do zwiadu. Azjaci go nie znają, woęc jakby się kopsnął Młody na miejsce, gdzie ustalimy spotkanie, to byłoby git-majonez!

: 25 listopada 2014, 21:41
autor: Keth
Kwatera w Northside, 2 listopada 2021, 23:50

Przepędzony sprzed telewizora, Temperstone podrapał się z irytacją w kroczu, po czym wyciągnął z lodówki następną puszkę Grzmota i wrócił do swego przesiąkniętego wonią spalenizny pokoju. Spojrzenie mężczyzny zatrzymało się na srebrzystym nośniku danych, próbując przeniknąć na wylot pancerną osłonę kompletu sprzęgniętych ze sobą twardych dysków.

Pociągając z puszki piwo technik spozierał na walizkę przez dłuższą chwilę, potem zaś klapnął na krzesło dotykając z grymasem bólu poszarpanego szrapnelem ucha.

- Dam ci popalić, ty kurwia skrzynko - mruknął pod nosem pochylając się nad neuralnym interfejsem i oglądając bacznie rząd miniaturowych diod sąsiadujących z gniazdem złącza - Zerżnę cię jak ci dwa tę laksę...

Srebrzysty neseser nie wydał z siebie najmniejszego dźwięku, jakby prowokując pogrążonego w zadumie Erica. Pozornie sprawiał wrażenie wyłączonego z zasilania, ale Temper wiedział, że to tylko pozory, bo w ułamku sekundy przed wybuchem diagnostycznego skanera kilka diod błysnęło ostrzegawczą czerwienią.

Nośnik danych pozostawał w trybie zasilania, chociaż niemal wszystkie jego funkcje sprawiały wrażenie uśpionych albo wyłączonych z użytku; wszystkie z wyjątkiem bardzo niebezpiecznego firewalla.

Po dłuższym namyśle wspomaganym łukami zimnego Grzmota Eric doszedł do wniosku, że lokalizator urządzenia musiał zostać wyłączony z premedytacją - wszystkie przenośne terminale służące do magazynowania poufnych danych wyposażone były w skomplikowane systemy namierzania, a od chwili masakry w Northside mijały prawie dwie godziny.

Gdyby lokalizator działał, apartamentowiec czwórki przyjaciół już byłby oblegany przez sekcję specjalną korporacji, a tymczasem nikt nie zawracał jego mieszkańcom głowy.

W głowie Erica pojawiło się zatem pytanie, na które technik nie potrafił jasno odpowiedzieć: dlaczego ktoś miałby lokalizator rozmyślnie wyłączyć?

: 25 listopada 2014, 21:49
autor: Keth
Kwatera w Northside, 2 listopada 2021, 23:50

Zapalony do swego nowego pomysłu, Latynos przysiadł na kanapie obok nadąsanego Badassa, klepiąc go dość poufałym gestem po kolanie. Tofi chyba nie do końca zrozumiał znaczenie tego klepnięcia, bo natychmiast wcisnął się w róg kanapy uchodząc zwinnie poza zasięg dłoni fiksera.

- Białasa se macaj jak lubisz takie zabawy, ode mnie ręce precz - zastrzegł śmiertelnie poważnym tonem młodzieniec - Matka mówiła, że mam na was uważać, ale czegoś takiego się nie spodziewałem. Jakbym wiedział, że się tak napalisz, to bym ci od razu włączył te zasrane wiadomości, a nie pornola!

- Młody jesteś, to ci się w łepetynce wszystko miesza - odparł pobłażliwym tonem Gonzo - Chcesz się nam na coś przydać? Chcesz żreć za nasze i mieszkać razem z Clarensem w jego kanciapie? Jak tak, musisz się wykazać, że do nas pasujesz.

- Ale czego ty ode mnie chcesz?! - w głosie Tofiego pojawiła się nieco piskliwa nuta świadcząca o narastającym niepokoju - Dupy ci nie dam, przecież powiedziałem! Ja wolę laski, nawet takie bez chromowanych cycków!

- Stul dziób, dzieciaku! - Eduardo stracił w końcu cierpliwość i wyszczerzył zęby w drapieżnym uśmiechu, którym zwykł zastraszać nie dość szybko schodzących mu z drogi staruszków - Mam dla ciebie konkretną robotę, od zaraz. Chcę, żebyś gdzieś pojechać i coś sprawdził. Idziesz na to?
Badass faktycznie jest nieznany w mieście, można go użyć do zwiadu u Chińczyków. Jak widzicie w praktyce realizację tego przebiegłego planu?

: 25 listopada 2014, 21:55
autor: 8art
Ile czasu zajmie Ericowi sprawdzenie giwery? Umówie nas z Chińczykami powiedzmy jakieś dwie godziny później. Albo już na jutro.

Wypadałoby się przekimać. Wcześniej puścimy Młodego przodem, żeby sprawdził nam przedpole, czy te kungfu-jujitsu-pingpongi czegoś nie kombinują.

Mamy jakąś rezerwową giwerę dla Badassa?

Tak w ogóle to ile lat ma Młody? Bo ja sobie Gonzalesa wyobrażam, jako około dwudziestolatka, jeśli nie mniej :D

: 25 listopada 2014, 22:04
autor: Keth
Żeby ogarnąć wszystko fabularnie, za wstępne sprawdzanie giwery zabrał się Jimmy (właśnie piszę odpowiednią wstawkę fabularną). Spotkanie z panem Lao o drugiej w nocy? Czemu nie, podobno ten gość prawie wcale nie sypia. Na razie jeszcze nie chce Wam się spać, bo po pierwsze, wy generalnie dopiero koło południa wstajecie, więc dla Was pora jest wczesna; po drugie zaś, ciągle jeszcze trzyma Was na nogach spora dawka adrenaliny.

Chcecie wysłać Badassa do "Mahjonga" czy wybierzecie na spotkanie inną knajpę - na przykład tę indonezyjską, w której jedliście przed akcją u Razora? Chcecie się spotkać bezpośrednio z Lao czy owijając jakoś zwinnie w bawełnę poprosicie o przekazanie zapłaty któregoś z jego pomagierów, na przykład Wonga albo Zhu?

Badass ma własną spluwę - wypasione koreańskie cacko, nowiutkiego Dailunga Cybermaga! A Gonzales ma dwadzieścia lat, dzięki czemu może patrzeć z góry na liczącego dwa lata mniej Tofiego! :P

: 25 listopada 2014, 22:11
autor: czak
Ooooo, a to niespodzianka. Gonzo jesteś w moim wieku a zachowujesz się jakbyś był moim ojcem :P
[offtopic]EDIT 8art: Gonzo jest nad wyraz poważny jak na swój młody wiek;P[/offtopic]

: 25 listopada 2014, 22:12
autor: 8art
- Ziomy, gdzie nas umówić z pingpongami? wolałbym gdzieś na neutralnym gruncie, jakby coś poszło nie tak. A "Mahjong" to ostateczność. - głosno rozważał Gonzo: - Znamy jakąś dobrą miejscówe na takie spotkanie. Wiecie, żebyśmy znali teren i można było w razie "w" mieć różne opcje pod ręką.
Znamy taką miejscówkę, gdzie kojarzymy dobrze okoliczny teren, sam lokal w miarę itp?

: 25 listopada 2014, 22:15
autor: Keth
Możesz od ręki wygenerować 1k10 obskurnych, ale doskonale znanych lokali, gdzie będzie okazja spotkać się w dyskretny sposób na własnym terenie i z przygotowaną wcześniej drogą ucieczki!

Podstawowy pakiet pytań brzmi: kto jedzie z Badassem, jak daleko od punktu spotkania będzie auto, kto wchodzi do środka, a kto zostaje w wozie? Kto ma się z Wami spotkać, pan Lao czy jakiś jego krewniak? Bierzecie ustaloną zapłatę czy próbujecie renegocjować warunki?

: 25 listopada 2014, 22:26
autor: 8art
Warunki są zdecydowanie do renegocjacji, o czym już poinformowałem wczesniej Zhu, czy tam jakiegoś innego Azjatę (mam nadzieję, że to nie był nasz dostawca sajgonek;) oni wszyscy brzmią tak samo... I ten tragiczny akcent...)

Nadmieniłem, żeby przygotowali premię za zajebiście wykonaną robotę. Przypomnę jeszcze o tym raz, jak będę ustalał termin i miejscówkę spotkania. I raczej nie zadowolę się extra stówką.

Kwestia z kim się mamy spotkać, z mojego punktu widzenia jest drugorzędna. W sumie lepiej z jakimś przydupasem Lao, bo zjedzie się mniej jego świty. Zhu chyba będzie ok.

Auta, może nie ruszajmy. Bez drzwi lekko się będzie w oczy rzucać. Zresztą Chinczyki mogą kojarzyć brykę. Jedziemy myślę wszyscy. Gonzo wejdzie z kimś do środka, a naszych drużynowych solo zostawimy jako grupę wsparcia skitraną w pobliżu.

: 25 listopada 2014, 22:47
autor: Keth
Nie widzę żadnych przeciwwskazań. Na miejsce spotkania proponuję sąsiednią dzielnicę, Centrum Miejskie - konkretnie zaś skrzyżowanie Betancourt i Pierwszej Alei, gdzie w tzw. Bloku Zachodnim można znaleźć mnóstwo niewielkich barów, knajpek i nocnych klubów mogących posłużyć za dogodne miejsce spotkania.

W takim razie czekam niecierpliwie na wstawkę opisującą rozmowę telefoniczną z Zhu!

: 25 listopada 2014, 23:13
autor: Keth
Kwatera w Northside, 2 listopada 2021, 23:50

Ponieważ Eric zajęty był na powrót dyskiem z danymi, Eduardo próbował z nieznanego bliżej powodu obmacywać Tofiego, a Clarens korzystając z odwróconej uwagi przyjaciół wyżerał z lodówki resztki przyniesionego z katolickiej misji prepaku, Jimmy postanowił spożytkować czas na obejrzenie drugiego łupu.

Wstawiony do jego własnego pokoju monstrualny pistolet maszynowy wylądował na łóżku Vegi, swym ciężarem rzucając spore wyzwanie sprężynom materaca. James obejrzał bardzo dokładnie zarekwirowaną uszkodzonemu borgowi broń, potem zaś zalogował się za pośrednictwem komórki na kilka internetowych stron.

Odnalazł swą zdobycz w przeciągu niecałej minuty, na oficjalnej witrynie firmy Tsunami Arms, gdzie przeznaczony dla pełnych borgów pistolet maszynowy kalibru 12,7 mm o nazwie Performatrix wystawiony był na sprzedaż w promocyjnej cenie dwóch tysięcy eurodolarów.

Vega wyłączył komórkę i spojrzał w zupełnie nowy sposób na warte dwa tysiaki znalezisko, zastanawiając się w duchu nad wyborem najlepszego kupca. Solo zdawał sobie sprawę, że najłatwiej będzie upłynnić tak nietypowy towar za pośrednictwem znajomych Eduarda, ale zamierzał dopilnować, by ekipa nie straciła na tym dealu zbyt wiele.
Nie podaję charakterystyk tej broni, bo żaden z Was i tak nie będzie w stanie z niej wystrzelić!

: 26 listopada 2014, 07:09
autor: namakemono
W takim razie mamy kolejne zadanie dla fixera - znaleźć odpowiedniego nabywcę. Keth, jeśli pozwala na to moja znajomość uzbrojenia, to podaj te parametry. Siła ognia, celność, zawodność, zasięg - te dany byłyby cenne przy negocjacjach ceny.
James wychylił się ze swojego pokoju i krzyknął do kumpli:
- Yo, zboki, mamy tu całkiem cenny kawałek złomu. Gonzo, znasz kogoś, kto kupi peemkę przeciwczołgową?