PBF - Bluźniercza otchłań
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Dormitorium po ataku
- Jak sobie życzysz Silvanusie - Hoster odetchnąl z cichą ulgą mimo iż jego moc działała z odległości dziesięciu metrów nie widziało mu się dobrze zostawać sam na sam z tym miłośnikiem cnót męskich.
bankiet kapitanski
Hoster kończył drugi talerz zupy, ponieważ jak zwykle nie tracił okazji by porządnie nawodnic organizm. Dodatkowo dopingowal go to, że nie musiał za to płacić. Czuł też wyraźną ulgę czy raczej swobodę, ponieważ nie było przy stole jego szczególnego opiekuna - ojca Khazadiego. Myśli Hostera błądziły zatem swobodnie pomiędzy dwoma istotnymi tematami; sprawą zabójczych stworzeń oraz dekoltem Medei...
- Jak sobie życzysz Silvanusie - Hoster odetchnąl z cichą ulgą mimo iż jego moc działała z odległości dziesięciu metrów nie widziało mu się dobrze zostawać sam na sam z tym miłośnikiem cnót męskich.
bankiet kapitanski
Hoster kończył drugi talerz zupy, ponieważ jak zwykle nie tracił okazji by porządnie nawodnic organizm. Dodatkowo dopingowal go to, że nie musiał za to płacić. Czuł też wyraźną ulgę czy raczej swobodę, ponieważ nie było przy stole jego szczególnego opiekuna - ojca Khazadiego. Myśli Hostera błądziły zatem swobodnie pomiędzy dwoma istotnymi tematami; sprawą zabójczych stworzeń oraz dekoltem Medei...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Diamentowa Gwiazda, bankiet kapitański
Galahar pociemniał wyraźnie po twarzy, poirytowany widać własnym odkryciem. Odłożywszy na stół częściowo opróżnioną karafkę splótł dłonie palcami wpatrując się to w Septimusa, to w Medeę.
- Przywiozłem na Scintillę specyficzny ładunek - wyznał decydując się zagrać w otwarte karty - Dostawę zwierząt do jednego z cyrków w Tarsusie. Te latające bestie musiały uciec z ich transportu.
- To interesujące - skinął głową rzecznik gildii - Nie wiedziałem, że paracie się takim rodzajem usług. Na pewien sposób brzmi to fascynująco.
- Rzeczywiście - dodała wdzięcznie Medea - To wręcz romantyczne, jeśli puści się w niepamięć tych nieszczęśników rozszarpanych przez latadła.
- Zwierzęta były w blisko czterdziestu kontenerach, podłączonych do systemów podtrzymywania życia. Przeklęty Eli Raynor, zapierał się przez całą podróż, że wszystkie są ustawicznie pilnowane, na dodatek uśpione silnymi środkami farmaceutycznymi. Teraz już wiem, dlaczego jego ludzie tak opóźniali wyładunek. Musieli się wcześniej zorientować, że coś im uciekło, ale nie zdradzili tego nawet słowem.
- Musieliśmy ich zmusić do zrzutu kontenerów na orbital, bo groziły nam dodatkowe opłaty za blokowanie wysięgnika parkingowego - dodał Dragunow, wysoki bladoskóry mężczyzna o nienaturalnie wydłużonych kończynach świadczących o spędzeniu całego życia w próżni kosmosu - Mogłem już wtedy domyślić się, że coś nie gra.
- Skąd przyleciał ten niezwykły ładunek? - spytał z błyskiem ciekawości w oczach Septimus - Z Fedridu?
- Nie, skądże - pokręcił głową Galahar - Nie latam na Fedrid, nie opłaca mi się tamta trasa. Podjęliśmy zlecenie na orbicie Lacusty, trafiła się jedna pusta ładownia. Całą operacją kierował Eli Raynor, licencjonowany dostawca bestii do imperialnych cyrków. Sprawdziłem jego ident, wszystko było legalne, zresztą zapłacił wszystko co do trona. Co mu szkodziło wyjawić, że coś uciekło z kontenerów? Jest mi teraz winien za śmierć dwóch członków załogi!
- Toast za tych, którzy przeżyli - zaproponowała Medea, unosząc w górę swą napełnioną alkoholem karafkę.
Galahar pociemniał wyraźnie po twarzy, poirytowany widać własnym odkryciem. Odłożywszy na stół częściowo opróżnioną karafkę splótł dłonie palcami wpatrując się to w Septimusa, to w Medeę.
- Przywiozłem na Scintillę specyficzny ładunek - wyznał decydując się zagrać w otwarte karty - Dostawę zwierząt do jednego z cyrków w Tarsusie. Te latające bestie musiały uciec z ich transportu.
- To interesujące - skinął głową rzecznik gildii - Nie wiedziałem, że paracie się takim rodzajem usług. Na pewien sposób brzmi to fascynująco.
- Rzeczywiście - dodała wdzięcznie Medea - To wręcz romantyczne, jeśli puści się w niepamięć tych nieszczęśników rozszarpanych przez latadła.
- Zwierzęta były w blisko czterdziestu kontenerach, podłączonych do systemów podtrzymywania życia. Przeklęty Eli Raynor, zapierał się przez całą podróż, że wszystkie są ustawicznie pilnowane, na dodatek uśpione silnymi środkami farmaceutycznymi. Teraz już wiem, dlaczego jego ludzie tak opóźniali wyładunek. Musieli się wcześniej zorientować, że coś im uciekło, ale nie zdradzili tego nawet słowem.
- Musieliśmy ich zmusić do zrzutu kontenerów na orbital, bo groziły nam dodatkowe opłaty za blokowanie wysięgnika parkingowego - dodał Dragunow, wysoki bladoskóry mężczyzna o nienaturalnie wydłużonych kończynach świadczących o spędzeniu całego życia w próżni kosmosu - Mogłem już wtedy domyślić się, że coś nie gra.
- Skąd przyleciał ten niezwykły ładunek? - spytał z błyskiem ciekawości w oczach Septimus - Z Fedridu?
- Nie, skądże - pokręcił głową Galahar - Nie latam na Fedrid, nie opłaca mi się tamta trasa. Podjęliśmy zlecenie na orbicie Lacusty, trafiła się jedna pusta ładownia. Całą operacją kierował Eli Raynor, licencjonowany dostawca bestii do imperialnych cyrków. Sprawdziłem jego ident, wszystko było legalne, zresztą zapłacił wszystko co do trona. Co mu szkodziło wyjawić, że coś uciekło z kontenerów? Jest mi teraz winien za śmierć dwóch członków załogi!
- Toast za tych, którzy przeżyli - zaproponowała Medea, unosząc w górę swą napełnioną alkoholem karafkę.
Nie zdajcie się wyłącznie na Septimusa - jeśli chcecie, możecie swobodnie dołączyć do rozmowy!
-
Aniol Gniewu
- Reactions:
- Posty: 35
- Rejestracja: 27 października 2014, 12:57
Diamentowa Gwiazda, dwa tygodnie wcześniej
"Spanikował przy odprawie celnej, więc wiedział, że ma trefny towar. Zresztą po co chowałby go sobie w dupie?" - bardziej stwierdził, niż zapytał Silvanus.
Haxtan, nie odpowiedział. Nie chciał niepotrzebnie afiszować się taką wiedzą ale znał plotki krążące w tawernach kosmoportów dotyczące eldarów. Ta plugawa rasa znana była z perwersyjnych zachowań i rytuałów seksualnych, której ofiarami padło - jak sugerowano - wielu marynarzy floty i gwardzistów Astra Militia. Penetracja analna stanowiła jedną z popularnych tortur. Także sami eldarowie znajdowali ponoć rozkosz w pobudzaniu zwiędłych zmysłów przez wprowadzanie do odbytu tzw. Sfer Rozkoszy... Może ten cały Viggo był jednym z członków eldarskiego haremu albo kultystów po trzykroć przeklętego Slaanesha?
W takim przypadku większe znaczenie ma kto był ODBIORCĄ towaru na Scintilli i w jakim celu miał wejść w posiadanie xenoartefaktów. Ale tego dowiemy się idąc "po nitce do kłębka" - odnajdując inspiratorów tej akcji na Spectoris...
A propos Spectoris - zapoznaje się z danymi dotyczącymi tej planety - geografia(ogólne info + mapy miast), zoologia, historia (w kontekście ew. śladów xenocywilizacji), polityka - system rządów, hierarchia.
"Spanikował przy odprawie celnej, więc wiedział, że ma trefny towar. Zresztą po co chowałby go sobie w dupie?" - bardziej stwierdził, niż zapytał Silvanus.
Haxtan, nie odpowiedział. Nie chciał niepotrzebnie afiszować się taką wiedzą ale znał plotki krążące w tawernach kosmoportów dotyczące eldarów. Ta plugawa rasa znana była z perwersyjnych zachowań i rytuałów seksualnych, której ofiarami padło - jak sugerowano - wielu marynarzy floty i gwardzistów Astra Militia. Penetracja analna stanowiła jedną z popularnych tortur. Także sami eldarowie znajdowali ponoć rozkosz w pobudzaniu zwiędłych zmysłów przez wprowadzanie do odbytu tzw. Sfer Rozkoszy... Może ten cały Viggo był jednym z członków eldarskiego haremu albo kultystów po trzykroć przeklętego Slaanesha?
W takim przypadku większe znaczenie ma kto był ODBIORCĄ towaru na Scintilli i w jakim celu miał wejść w posiadanie xenoartefaktów. Ale tego dowiemy się idąc "po nitce do kłębka" - odnajdując inspiratorów tej akcji na Spectoris...
A propos Spectoris - zapoznaje się z danymi dotyczącymi tej planety - geografia(ogólne info + mapy miast), zoologia, historia (w kontekście ew. śladów xenocywilizacji), polityka - system rządów, hierarchia.
-
Aniol Gniewu
- Reactions:
- Posty: 35
- Rejestracja: 27 października 2014, 12:57
Diamentowa Gwiazda, bankiet kapitański
Haxtan bez skrepowania pochłaniał kolejne potrawy i zapijał amasekiem. Alkohol smakował nieźle, ale nie umywał sie moca do Dzikiego Węża - popularnego trunku twardzieli z Podkopca wytwarzanego na bazie jadu skolopendry, zmija jaskiniowego i spirolu silnikowego...
A może te stwory zaległy sie na statku duzo wczesniej? W zakamarkach zezy - labiryncie rur, zbiorników z nieczystosciami i odpadami organicznymi czesto zyja rózne pasozyty i szkodniki. Promieniowanie reaktora mogło pobudzic ich wzrost?
Haxtan bez skrepowania pochłaniał kolejne potrawy i zapijał amasekiem. Alkohol smakował nieźle, ale nie umywał sie moca do Dzikiego Węża - popularnego trunku twardzieli z Podkopca wytwarzanego na bazie jadu skolopendry, zmija jaskiniowego i spirolu silnikowego...
A może te stwory zaległy sie na statku duzo wczesniej? W zakamarkach zezy - labiryncie rur, zbiorników z nieczystosciami i odpadami organicznymi czesto zyja rózne pasozyty i szkodniki. Promieniowanie reaktora mogło pobudzic ich wzrost?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Diamentowa Gwiazda, dwa dni później
Chociaż załoga statku nie ustawała w czujnych poszukiwaniach, we wnętrzu frachtowca nie natrafiono na żadne dalsze latające bestie. Osobniki uśmiercone na piątym pokładzie, zapakowane w foliowe worki i umieszczone w gigantycznej chłodni statku, poddane zostały przez Taurona bardzo wnikliwym badaniom, z sekcją włącznie. Kapitan Galahar nie potrafił ukryć swego zaniepokojenia eksperymentami wiekowego starca, ale raz dawszy słowo, nie zamierzał się ze swego przyrzeczenia wycofywać.
Towarzyszący Tauronowi w trakcie tych badań Haxtan pewien był, że we właściwym czasie właściciel statku gorzko pożałuje swej lekkomyślnej decyzji o oszczędzeniu zezwłoków przed oczyszczającym ogniem miotaczy. Dał się zbyt łatwo zmanipulować Septimusowi, by ten puścił mu to w niepamięć.
Stern nie wybaczyłby sobie, gdyby go wtedy nie było w pobliżu, tak pragnął ujrzeć zbaraniałą minę gadatliwego Galahara.
- To wszystko, co mogłem zrobić w tak niedogodnych warunkach - oznajmił Tauron ściągając z dłoni chirurgiczne rękawiczki i kładąc je na wysuwanym blacie chłodziarki, w której wnętrzu przechowywano zabite stwory i zwłoki dwóch tragicznie zmarłych marynarzy. W sterylnie białym pomieszczeniu panował ogromny ziąb, toteż przed ustami savanta formowały się niewielkie obłoczki pary.
- I co o tym myślisz? - spytał ostrożnie Haxtan, pamiętny powściągliwości Taurona w dzieleniu się z resztą akolitów swą wiedzą.
- To ewidentnie mroczniaki szponoskrzydłe - powiedział adept - Nieproporcjonalnie duże w porównaniu z innymi osobnikami.
- Efekt promieniowania reaktora? - zasugerował oparty o zamrażarkę łowca - Może były na statku od dłuższego czasu, może dostały się tutaj całe lata przed załadowaniem kontenerów ze zwierzętami?
Tauron pokręcił przecząco głową, pociągnął rękami za blat wsuwając rozpruty zezwłok drapieżnika do wnętrza chłodziarki.
- Proces wzrostu został zainicjowany farmaceutycznie - powiedział starszy mężczyzna - Odkryłem w ich krwiobiegu liczne anaboliki oraz inne podejrzane substancje mogące odpowiadać za przyrost masy mięśniowej. Sądzę, że łowcy bestii chcieli zwiększyć swe wynagrodzenie dzięki dostawie niecodziennie dużych i agresywnych osobników. To oraz pewne...
Tauron zerknął z ukosa na słuchającego go Haxtana, zmarszczył czoło, po czym machnął ręką dając do zrozumienia, że konwersacja właśnie dobiegła końca.
- Pozamykaj tu wszystko dokładnie - rozkazał savant - Muszę porozmawiać z Septimusem.
Chociaż załoga statku nie ustawała w czujnych poszukiwaniach, we wnętrzu frachtowca nie natrafiono na żadne dalsze latające bestie. Osobniki uśmiercone na piątym pokładzie, zapakowane w foliowe worki i umieszczone w gigantycznej chłodni statku, poddane zostały przez Taurona bardzo wnikliwym badaniom, z sekcją włącznie. Kapitan Galahar nie potrafił ukryć swego zaniepokojenia eksperymentami wiekowego starca, ale raz dawszy słowo, nie zamierzał się ze swego przyrzeczenia wycofywać.
Towarzyszący Tauronowi w trakcie tych badań Haxtan pewien był, że we właściwym czasie właściciel statku gorzko pożałuje swej lekkomyślnej decyzji o oszczędzeniu zezwłoków przed oczyszczającym ogniem miotaczy. Dał się zbyt łatwo zmanipulować Septimusowi, by ten puścił mu to w niepamięć.
Stern nie wybaczyłby sobie, gdyby go wtedy nie było w pobliżu, tak pragnął ujrzeć zbaraniałą minę gadatliwego Galahara.
- To wszystko, co mogłem zrobić w tak niedogodnych warunkach - oznajmił Tauron ściągając z dłoni chirurgiczne rękawiczki i kładąc je na wysuwanym blacie chłodziarki, w której wnętrzu przechowywano zabite stwory i zwłoki dwóch tragicznie zmarłych marynarzy. W sterylnie białym pomieszczeniu panował ogromny ziąb, toteż przed ustami savanta formowały się niewielkie obłoczki pary.
- I co o tym myślisz? - spytał ostrożnie Haxtan, pamiętny powściągliwości Taurona w dzieleniu się z resztą akolitów swą wiedzą.
- To ewidentnie mroczniaki szponoskrzydłe - powiedział adept - Nieproporcjonalnie duże w porównaniu z innymi osobnikami.
- Efekt promieniowania reaktora? - zasugerował oparty o zamrażarkę łowca - Może były na statku od dłuższego czasu, może dostały się tutaj całe lata przed załadowaniem kontenerów ze zwierzętami?
Tauron pokręcił przecząco głową, pociągnął rękami za blat wsuwając rozpruty zezwłok drapieżnika do wnętrza chłodziarki.
- Proces wzrostu został zainicjowany farmaceutycznie - powiedział starszy mężczyzna - Odkryłem w ich krwiobiegu liczne anaboliki oraz inne podejrzane substancje mogące odpowiadać za przyrost masy mięśniowej. Sądzę, że łowcy bestii chcieli zwiększyć swe wynagrodzenie dzięki dostawie niecodziennie dużych i agresywnych osobników. To oraz pewne...
Tauron zerknął z ukosa na słuchającego go Haxtana, zmarszczył czoło, po czym machnął ręką dając do zrozumienia, że konwersacja właśnie dobiegła końca.
- Pozamykaj tu wszystko dokładnie - rozkazał savant - Muszę porozmawiać z Septimusem.
Minęły dwa dni, więcej stworów nie znaleziono. Nathan dochodzi powoli do siebie, Haxtan pilnuje Taurona przy badaniu zabitych drapieżników, reszta się pobożnie edukuje pod bacznym okiem Kazadiego. Słowem, nuda!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kwestie techniczne
Zgodnie z sugestią przesunąłem termin pisania raportów na niedzielę. Każdy porządnie rozpisany protokół śledczy (opis dotychczasowych wydarzeń, podejrzenia i wnioski, hipotezy, krytyczna ocena działań towarzyszy) warty jest co tydzień 10 PD, więc może warto się postarać?
Uznałem ponadto, że bezlik wrażeń wyniesionych przez Nathana Silvanusa z walki z mięsożernymi czapkami (a zwłaszcza incydent z głową wsadzoną do środka obrzydliwego otworu gębowego stwora) wart jest dodatkowej nagrody prócz tych 35 PD. Tak więc z dumą przydzielam temu bohaterowi jego pierwszy Punkt Obłędu!
Zgodnie z sugestią przesunąłem termin pisania raportów na niedzielę. Każdy porządnie rozpisany protokół śledczy (opis dotychczasowych wydarzeń, podejrzenia i wnioski, hipotezy, krytyczna ocena działań towarzyszy) warty jest co tydzień 10 PD, więc może warto się postarać?
Uznałem ponadto, że bezlik wrażeń wyniesionych przez Nathana Silvanusa z walki z mięsożernymi czapkami (a zwłaszcza incydent z głową wsadzoną do środka obrzydliwego otworu gębowego stwora) wart jest dodatkowej nagrody prócz tych 35 PD. Tak więc z dumą przydzielam temu bohaterowi jego pierwszy Punkt Obłędu!
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Jest na statku jakiś hangar czy sala w której można poćwiczyć strzelanie ? Nie przepadam za bieganiem, ale popieram ideę ćwiczeń...
p.s. Pierwszy Punkt Obłędu ?? Gratulacje C:V
p.s. Pierwszy Punkt Obłędu ?? Gratulacje C:V
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Aniol Gniewu
- Reactions:
- Posty: 35
- Rejestracja: 27 października 2014, 12:57
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Diamentowa Gwiazda, czwarty tydzień lotu
Gdy alarmowe klaksony ożyły znienacka na wszystkich poziomach frachtowca sygnalizując procedurę wyjścia z Osnowy, Medea Trix poczuła niewysłowioną ulgę. Po czterech tygodniach spędzonych w tranzycie zabójczyni nie potrafiła już dłużej walczyć z nudą, tylko po części niwelowaną ćwiczeniami na udostępnionej przez kapitana Galahara strzelnicy.
Kapitan od pewnego momentu podróży był zresztą gotów użyczyć swym pasażerom wszystkiego, o co by poprosili, być może nawet własnego łoża. Po długiej rozmowie na osobności z Tauronem Septimus odwiedził właściciela statku w jego apartamencie ponad mostkiem frachtowca, znikając tam na kilka długich godzin. Dowódca komórki zabrał ze sobą jedynie ojca Kazadiego, reszcie agentów polecił pozostać w ich kabinie.
Medea zachodziła w głowę, co takiego rozegrało się w pokojach kapitana Galahara, ale po zakończeniu tajemniczego spotkania właściciel Diamentowej Gwiazdy zmienił się nie do poznania. Przestał zapraszać pasażerów na wspólne posiłki, zaczął swych gości wręcz unikać, co było zupełnie do niego niepodobne zważywszy na wcześniejsze bliskie kontakty. Kiedy obowiązki zmuszały go do kontaktów z Septimusem, najczęściej w celu przekazania informacji na temat postępów w podróży, ograniczał się do kilku skąpych zdań, po czym natychmiast umykał na mostek.
Uwadze akolitów nie mogła ujść dziwna bladość występująca na oblicze Galahara za każdym razem, kiedy sytuacja zmuszała go do spotkania twarzą w twarz z Septimusem.
- Uzyskałem komplet informacji na temat tego Raynora i jego transportu - dowódca komórki ograniczył się do skąpego wyjaśnienia, kiedy Medea odważyła się w końcu zapytać go o zmianę stosunków z Galaharem - Wiele wskazuje na to, że nie było to do końca legalne przedsięwzięcie. W swoim czasie przyjrzę się tej sprawie dokładniej.
I na tym Septimus poprzestał, dając Medei do zrozumienia, że dalsze wypytywanie go o ładunek dzikich bestii nie ma sensu.
Kiedy zatem frachtowiec rozpoczął opuszczanie Osnowy, zabójczyni przycisnęła do piersi otrzymany od Kazadiego kościelny śpiewnik i zaczęła się modlić bezgłośnie o opatrzność Boga-Imperatora w tym krytycznym momencie podróży.
[center]KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ[/center]
Gdy alarmowe klaksony ożyły znienacka na wszystkich poziomach frachtowca sygnalizując procedurę wyjścia z Osnowy, Medea Trix poczuła niewysłowioną ulgę. Po czterech tygodniach spędzonych w tranzycie zabójczyni nie potrafiła już dłużej walczyć z nudą, tylko po części niwelowaną ćwiczeniami na udostępnionej przez kapitana Galahara strzelnicy.
Kapitan od pewnego momentu podróży był zresztą gotów użyczyć swym pasażerom wszystkiego, o co by poprosili, być może nawet własnego łoża. Po długiej rozmowie na osobności z Tauronem Septimus odwiedził właściciela statku w jego apartamencie ponad mostkiem frachtowca, znikając tam na kilka długich godzin. Dowódca komórki zabrał ze sobą jedynie ojca Kazadiego, reszcie agentów polecił pozostać w ich kabinie.
Medea zachodziła w głowę, co takiego rozegrało się w pokojach kapitana Galahara, ale po zakończeniu tajemniczego spotkania właściciel Diamentowej Gwiazdy zmienił się nie do poznania. Przestał zapraszać pasażerów na wspólne posiłki, zaczął swych gości wręcz unikać, co było zupełnie do niego niepodobne zważywszy na wcześniejsze bliskie kontakty. Kiedy obowiązki zmuszały go do kontaktów z Septimusem, najczęściej w celu przekazania informacji na temat postępów w podróży, ograniczał się do kilku skąpych zdań, po czym natychmiast umykał na mostek.
Uwadze akolitów nie mogła ujść dziwna bladość występująca na oblicze Galahara za każdym razem, kiedy sytuacja zmuszała go do spotkania twarzą w twarz z Septimusem.
- Uzyskałem komplet informacji na temat tego Raynora i jego transportu - dowódca komórki ograniczył się do skąpego wyjaśnienia, kiedy Medea odważyła się w końcu zapytać go o zmianę stosunków z Galaharem - Wiele wskazuje na to, że nie było to do końca legalne przedsięwzięcie. W swoim czasie przyjrzę się tej sprawie dokładniej.
I na tym Septimus poprzestał, dając Medei do zrozumienia, że dalsze wypytywanie go o ładunek dzikich bestii nie ma sensu.
Kiedy zatem frachtowiec rozpoczął opuszczanie Osnowy, zabójczyni przycisnęła do piersi otrzymany od Kazadiego kościelny śpiewnik i zaczęła się modlić bezgłośnie o opatrzność Boga-Imperatora w tym krytycznym momencie podróży.
[center]KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ[/center]
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Hoster natomiast zbliża się do Turoba interesują go wszelkie rzeczy o ktorych pisałem w poscie 229 czyli ogolnacwiedza okultystyczna (nie jest to wiedza zakazaba sprawdziłem oraz info o planecie. Poza tym Hoster ćwiczy fizycznie; podnosi ciężary oraz walczy wręcz co zgodnie z zaleceniami kapłana zmniejszyć napięcie sexualne. Z jtorego notorycznie mu się spowiada 
Edit nie wiem jak reszta ale moja postać to nie robot, na swoje potrzeby.
Edit nie wiem jak reszta ale moja postać to nie robot, na swoje potrzeby.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
[center]BLUŹNIERCZA OTCHŁAŃ[/center]
[center]Część II - Karmazynowy grzech[/center]
Wysoka orbita Spectoris, 214.815.M41
Diamentowa Gwiazda potrzebowała sześćdziesięciu siedmiu godzin na pokonanie odległości dzielącej punkt wyjścia z Osnowy od miejsca na wysokiej orbicie planety. Mostek frachtowca ożył nie do poznania, zapełnił się nieobecnymi wcześniej załogantami obsługującymi liczne pokładowe instrumenty, systemy skanerów, komunikatory, generatory tarcz i panele kontrolne plazmowego reaktora zasilającego konwencjonalny napęd frachtowca. Z zakratowanych głośników zawieszonych nad terminalami obsady mostka płynęły zniekształcone radiowymi trzaskami instrukcje nadawane przez wysunięte boje naprowadzające bądź przelatujące w pobliżu lekkie okręty obrony systemowej.
Przesiadujący dyskretnie w tylnej części mostka i ignorowany przez wszystkich, Hoster Merisier sycił swe oczy widokiem rosnącej za pancernymi oknami kuli Spectoris. Po części szmaragdowa, po części błękitna sfera upstrzona była białymi wstęgami chmur składających się na gigantyczne fronty atmosferyczne. Niewielki księżyc Menzies okrążał oceaniczny glob rzucając cień na wiszące na niskiej orbicie kosmiczne instalacje.
- Pewnie trudno ci w to uwierzyć, ale jest tutaj tylko jedno imperialne miasto - oznajmił Tauron, który od czasu do czasu przyłączał się do przesiadującego na mostku Hostera - Enkaiden, wzniesiony na samym szczycie podmorskiego masywu. Populacja liczy zaledwie dwa miliony, z czego tylko ćwierć miliona żyje w mieście. Niezwykły świat, fascynujący. Wiesz, że po dziś dzień nie zdołano spenetrować wszystkich jego głębin? Lokalna fauna potrafi być zabójcza, tak przynajmniej czytałem.
[center]Część II - Karmazynowy grzech[/center]
Wysoka orbita Spectoris, 214.815.M41
Diamentowa Gwiazda potrzebowała sześćdziesięciu siedmiu godzin na pokonanie odległości dzielącej punkt wyjścia z Osnowy od miejsca na wysokiej orbicie planety. Mostek frachtowca ożył nie do poznania, zapełnił się nieobecnymi wcześniej załogantami obsługującymi liczne pokładowe instrumenty, systemy skanerów, komunikatory, generatory tarcz i panele kontrolne plazmowego reaktora zasilającego konwencjonalny napęd frachtowca. Z zakratowanych głośników zawieszonych nad terminalami obsady mostka płynęły zniekształcone radiowymi trzaskami instrukcje nadawane przez wysunięte boje naprowadzające bądź przelatujące w pobliżu lekkie okręty obrony systemowej.
Przesiadujący dyskretnie w tylnej części mostka i ignorowany przez wszystkich, Hoster Merisier sycił swe oczy widokiem rosnącej za pancernymi oknami kuli Spectoris. Po części szmaragdowa, po części błękitna sfera upstrzona była białymi wstęgami chmur składających się na gigantyczne fronty atmosferyczne. Niewielki księżyc Menzies okrążał oceaniczny glob rzucając cień na wiszące na niskiej orbicie kosmiczne instalacje.
- Pewnie trudno ci w to uwierzyć, ale jest tutaj tylko jedno imperialne miasto - oznajmił Tauron, który od czasu do czasu przyłączał się do przesiadującego na mostku Hostera - Enkaiden, wzniesiony na samym szczycie podmorskiego masywu. Populacja liczy zaledwie dwa miliony, z czego tylko ćwierć miliona żyje w mieście. Niezwykły świat, fascynujący. Wiesz, że po dziś dzień nie zdołano spenetrować wszystkich jego głębin? Lokalna fauna potrafi być zabójcza, tak przynajmniej czytałem.
Statek opuścił bez przeszkód Osnowę, zbliża się do miejsca wyznaczonego na postój na orbicie Spectoris. Pora zacząć pakować swoje bagaże. Nathan odzyskał następny punkt żywotności z tytułu naturalnego zdrowienia oraz dwa dzięki opiece medycznej, w sumie jego status to teraz 7/12 (ale z punktu widzenia zasad nadal jest uznawany za ciężko rannego).
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Psyker stał wpatrzony w szybę wychodzącą w kierunku planety. Hoster nie potrafił uwierzyć temu co mówił Tauron. Słyszał, że istnieją takie wodne planety ale nigdy nie widział takiej ilości wody na raz. Abstrakcją wydawało mu się jezioro, które kiedyś widział na swojej ojczystej planecie. Jeden, jedyny raz kiedy w porze deszczowej powstała olbrzymia zlewnia wielkości średniego boiska do piłki. Jednak takie ilości wody jakie występowały na tej planecie po prostu przechodziły jego wyobraźnię. W jego głowie nie było takiej ilości błękitu, by nadać fantazji jakąś wizualną formę.
Podwodne miasto było już dla niego zupełną abstrakcją. Stał wpatrzony w planetę jakby starał się dostrzec to o czym mówił Tauron.
- To chyba bardzo dobrze, że to nie kopiec. Gdyby to była olbrzymia metropolia niezmiernie trudno byłoby odnaleźć to czego szukamy.
Podwodne miasto było już dla niego zupełną abstrakcją. Stał wpatrzony w planetę jakby starał się dostrzec to o czym mówił Tauron.
- To chyba bardzo dobrze, że to nie kopiec. Gdyby to była olbrzymia metropolia niezmiernie trudno byłoby odnaleźć to czego szukamy.
Od czego zaczniemy? Może od ustalenia czy i kiedy Viggo pojawia się na przeprawach paszportowych. Musimy pamiętać, że może mieć na planecie wysoko postawionych kontrahentów lub szefów, być może nawet przy władzy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wysoka orbita Spectoris, 214.815.M41
- Jak zaczniemy dochodzenie? - spytał Nathan, stojący z przygotowaną do podróży torbą przy włazie kabiny akolitów. Wkładający do własnego bagażu ostatnie rzeczy Septimus posłał akolicie badawcze spojrzenie, po raz kolejny zatrzymując wzrok na ortopedycznym kołnierzu opasającym gojącą się szyję regulatora.
- Tutejsze Administratum prowadzi genetyczny rejestr wszystkich stałych rezydentów - wyjaśnił dowódca komórki - Spróbujemy wykorzystać ich serwery, żeby potwierdzić tożsamość Morhunsena.
- W jaki sposób? - Silvanus potrafił szybko i rzeczowo myśleć - Analiza porównawcza portretów pamięciowych? Użycie jego karty identyfikacyjnej?
- Mamy coś lepszego - Septimus uśmiechnął się pod nosem - Tauron ma próbkę materiału genetycznego Morhunsena. Poddana analizie, pozwoli nam sprawdzić, czy pochodził stąd i kim właściwie był. Ale to względnie niewielkie miejsce, Enkaiden. Będziemy musieli zachować dyskrecję, przynajmniej na początku śledztwa. Naszym celem jest źródło ksenoartefaktów, nie prawdziwa tożsamość szmuglera.
- Jak zaczniemy dochodzenie? - spytał Nathan, stojący z przygotowaną do podróży torbą przy włazie kabiny akolitów. Wkładający do własnego bagażu ostatnie rzeczy Septimus posłał akolicie badawcze spojrzenie, po raz kolejny zatrzymując wzrok na ortopedycznym kołnierzu opasającym gojącą się szyję regulatora.
- Tutejsze Administratum prowadzi genetyczny rejestr wszystkich stałych rezydentów - wyjaśnił dowódca komórki - Spróbujemy wykorzystać ich serwery, żeby potwierdzić tożsamość Morhunsena.
- W jaki sposób? - Silvanus potrafił szybko i rzeczowo myśleć - Analiza porównawcza portretów pamięciowych? Użycie jego karty identyfikacyjnej?
- Mamy coś lepszego - Septimus uśmiechnął się pod nosem - Tauron ma próbkę materiału genetycznego Morhunsena. Poddana analizie, pozwoli nam sprawdzić, czy pochodził stąd i kim właściwie był. Ale to względnie niewielkie miejsce, Enkaiden. Będziemy musieli zachować dyskrecję, przynajmniej na początku śledztwa. Naszym celem jest źródło ksenoartefaktów, nie prawdziwa tożsamość szmuglera.
Septimus, Medea, Nathan, Haxtan i ojciec Kazadi już gotowi do drogi i wybierają się właśnie do hangaru, w którym Galahar trzyma niewielki lądownik. Nie będziecie musieli podróżować przez orbital, polecicie prosto do miasta.