: 09 stycznia 2016, 00:18
Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu
Na słowa Diomedesa na szyi kapitana przez chwile nabrzmiały żyły świadczące o tym, że za chwilę może się zdarzyć coś bardzo nieprzyjemnego. Choć szczegół ten mógł uciec Szefowi Mechaników, nie pozostał nie zauważony przez czujne oczy Seneszala. Podobnie jak sztuczny uśmiech przywdziany przez kapitana.
- Macie rację Barca. Aczkolwiek faktycznie moje zachowanie mimo silnego wzburzenia tamtego dnia nie powinno mieć miejsca. Oficer marynarki nie powinien łajać jednego ze swoich podkomendnych przy innych. Proszę zatem przyjąć moje szczere przeprosiny. Mimo, iż jak pan zauważył nie jestem już oficerem floty. - Na ostatnie słowa kapitan nieco stężał jakby Diomedes tym zzdaniem poruszył pewną delikatną strunę. Szybko jednak odzyskał rezonans a przylepiony uśmiech ponownie zagościł na jego twarzy.
- Należy wam się również wytłumaczenie. Zrobiłem to celowo by ukrócić pewne obiegowe plotki, iż traktuję nowo zaciągniętych przez siebie lepiej niż starą załogę Titusa. Cóż, to może być prawda. - powiedział z zamyśleniem.
- Łaska Imperatora rzeczywiście spoczęła na tym okręcie. Blackthornowie zawdzięczali i zawsze będą zawdzięczali wielkiemu Mechanicum, niech Imperator im sprzyja. To dzięki sługom Omnimesjasza wiele dobra spoczęło na tym okręcie. A Imperator mi świadkiem, że kocham tę łajbę i gdyby nie chodziło o Królową, nigdy nie rzuciłbym imperialnej floty. Pewnie tak samo jak dla was ten okręt to moje oczko w głowie. - Kapitan zamyślił się na chwilę. - Oczywiście... sam statek to nie wszystko. Wybitny personel jest kluczowy by wszystko pracowało jak należy. Zdaje sobie sprawę z tego sprawę. Czy to dla tego poszukiwaliście tych mechaników w porcie?
Na słowa Diomedesa na szyi kapitana przez chwile nabrzmiały żyły świadczące o tym, że za chwilę może się zdarzyć coś bardzo nieprzyjemnego. Choć szczegół ten mógł uciec Szefowi Mechaników, nie pozostał nie zauważony przez czujne oczy Seneszala. Podobnie jak sztuczny uśmiech przywdziany przez kapitana.
- Macie rację Barca. Aczkolwiek faktycznie moje zachowanie mimo silnego wzburzenia tamtego dnia nie powinno mieć miejsca. Oficer marynarki nie powinien łajać jednego ze swoich podkomendnych przy innych. Proszę zatem przyjąć moje szczere przeprosiny. Mimo, iż jak pan zauważył nie jestem już oficerem floty. - Na ostatnie słowa kapitan nieco stężał jakby Diomedes tym zzdaniem poruszył pewną delikatną strunę. Szybko jednak odzyskał rezonans a przylepiony uśmiech ponownie zagościł na jego twarzy.
- Należy wam się również wytłumaczenie. Zrobiłem to celowo by ukrócić pewne obiegowe plotki, iż traktuję nowo zaciągniętych przez siebie lepiej niż starą załogę Titusa. Cóż, to może być prawda. - powiedział z zamyśleniem.
- Łaska Imperatora rzeczywiście spoczęła na tym okręcie. Blackthornowie zawdzięczali i zawsze będą zawdzięczali wielkiemu Mechanicum, niech Imperator im sprzyja. To dzięki sługom Omnimesjasza wiele dobra spoczęło na tym okręcie. A Imperator mi świadkiem, że kocham tę łajbę i gdyby nie chodziło o Królową, nigdy nie rzuciłbym imperialnej floty. Pewnie tak samo jak dla was ten okręt to moje oczko w głowie. - Kapitan zamyślił się na chwilę. - Oczywiście... sam statek to nie wszystko. Wybitny personel jest kluczowy by wszystko pracowało jak należy. Zdaje sobie sprawę z tego sprawę. Czy to dla tego poszukiwaliście tych mechaników w porcie?