: 26 lipca 2017, 23:50
Nowy Orlean, Mardi Gras 1994; Trzecia noc śledztwa
Początkowo wszystko szło nadzwyczaj gładko - weszli do domu, zrobili (cokolwiek mieli do zrobienia w środku) i wrócili ze świadkiem. Potem wszyscy ruszyli przed siebie w mrok nocy, zaś spokój okolicy przerywał tylko rytmiczny ryk silnika. Zresztą towarzystwo Nicolasa było całkiem znośne biorąc pod uwagę obecną sytuację.
Bertone mijając światła kolejnych latarni zamyślił się, jakich rewelacji właśnie dowiaduje się reszta koterii w aucie z przodu, kiedy nagły pisk hamulców wyrwał toreadora z zadumy. Próbując nie uszkodzić żadnego z pojazdów zdołał tylko syknąć:
- Co do diaska?!
Kiedy już udało mu się zatrzymać samochód, rozejrzał się dookoła. 3 auta pełne... no właśnie, kogo? Lupini? Psy? Kainici? Żadna z tych perspektyw nie wydawała się zbyt obiecująca dla koterii w potrzasku...
Starając się schować głowę jak najgłębiej w połach swego płąszcza odwrócił się do Bertranda z zapytaniem:
- Czy wiesz, co tu się do jasnej cholery dzieje?! Oprócz oczywistego faktu, że jesteśmy w ciemnej dupie, rzecz jasna. Proponuję zaczekać i zobaczyć, co zrobi reszta, w razie czego mogę się podjąć taranowania. Ale jeśli masz jakiegoś asa w rękawie, to najwyższy czas go użyć - to mówiąc spojrzał bardzo sugestywnie na swojego pasażera - wiesz, ten as może być tym ostatnim...
Cholernie nie chciał teraz wysiadać. Jeśli to policja i rozpoznałaby twarz Silvio, mógłby się spokojnie żegnać z karierą po zamieszaniu w porwanie Grishama. Aczkolwiek zastanawiające było, od kiedy policjant nosi dredy? Czyżby podpucha? Tym bardziej trzeba było być gotowym na szybką ewakuację... z koterią lub bez.
Początkowo wszystko szło nadzwyczaj gładko - weszli do domu, zrobili (cokolwiek mieli do zrobienia w środku) i wrócili ze świadkiem. Potem wszyscy ruszyli przed siebie w mrok nocy, zaś spokój okolicy przerywał tylko rytmiczny ryk silnika. Zresztą towarzystwo Nicolasa było całkiem znośne biorąc pod uwagę obecną sytuację.
Bertone mijając światła kolejnych latarni zamyślił się, jakich rewelacji właśnie dowiaduje się reszta koterii w aucie z przodu, kiedy nagły pisk hamulców wyrwał toreadora z zadumy. Próbując nie uszkodzić żadnego z pojazdów zdołał tylko syknąć:
- Co do diaska?!
Kiedy już udało mu się zatrzymać samochód, rozejrzał się dookoła. 3 auta pełne... no właśnie, kogo? Lupini? Psy? Kainici? Żadna z tych perspektyw nie wydawała się zbyt obiecująca dla koterii w potrzasku...
Starając się schować głowę jak najgłębiej w połach swego płąszcza odwrócił się do Bertranda z zapytaniem:
- Czy wiesz, co tu się do jasnej cholery dzieje?! Oprócz oczywistego faktu, że jesteśmy w ciemnej dupie, rzecz jasna. Proponuję zaczekać i zobaczyć, co zrobi reszta, w razie czego mogę się podjąć taranowania. Ale jeśli masz jakiegoś asa w rękawie, to najwyższy czas go użyć - to mówiąc spojrzał bardzo sugestywnie na swojego pasażera - wiesz, ten as może być tym ostatnim...
Cholernie nie chciał teraz wysiadać. Jeśli to policja i rozpoznałaby twarz Silvio, mógłby się spokojnie żegnać z karierą po zamieszaniu w porwanie Grishama. Aczkolwiek zastanawiające było, od kiedy policjant nosi dredy? Czyżby podpucha? Tym bardziej trzeba było być gotowym na szybką ewakuację... z koterią lub bez.
Silvio będzie czekał na rozwój sytuacji w aucie możliwie długo i starając się nie zdradzić swej tożsamości. Gdyby było bardzo źle, może się podjąć próby wyjazdu z pułapki przez taranowanie autem.
[/center]
[/center]