Strona 16 z 57

: 14 czerwca 2011, 01:10
autor: 8art
Eithart beznamiętnie przypatrywał się goblinowi dobijającemu arkanów. Na pomysł Mordila odrzekł: - Też mi przeszło przez myśl, coby ogniem mrówkoludzi razić ale Hakan ostregał coby ognia jak najmniej używać bo w wyrobiskach gazy zbierają się niebezpieczne co wnet w zetknięciu z ogniem wybuchnąć mogą szkody więcej nam niźli wrogowi przynosząc. Tedy lepiej taką ewentualnośc na najgorszą okolicznośc ostawmy.
Wydający agonalne dźwięki największy z arkanów w końcu zamilkł uderzony toporem Mordila. Kapłan zbliżył się do martwego mrówkoczłeka. Uklękł nad truchłem myśląc nad czymś intensywnie. Pomyślał głośno - Powiadają, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Macie w podorędziu jakoweś szklane lub gliniane naczynia? - spytał zaciekawionych podróżników i bardzo ostrożnie rozpączął nacinać odwłok arkana.

Wątek techniczny

Czy mamy w drużynie jakieś butelki?? Można by zrobić prowizoryczną sekcję "kwasoplujka", umieścić kwas w butelce i używać jak granatów:) Z pewnością będzie tak samo niebezpieczny dla arkanów jak dla każdego innego... Od biedy można sprawdzić czy kwas przeżre bukłak albo gliniane naczynia...

Odnalezienie żywych górników raczej graniczy z cudem w powyższych okolicznościach, ale jest szansa, że kopalnia nie jest wielkim "mrowiskiem", a schronieniem tylko dla kilku - kilkunastu stworów. Jeżeli to była forpoczta kilkumilionowego stada to kiepsko to widze;)

Niemniej jednak uważam, że póki co, powiniśmy kontynuować przeszukiwanie kopalni a w drodze powrotnej zdecydowanie, za radą Treanta wziąść ze sobą chociaż głowy arkanów.

: 14 czerwca 2011, 01:28
autor: mordimer00
-"Moja myśleć co by być tu jakowyś gazy co by palić się to być to gazy dla wszystka szkodliwa, nie tylko dla nasza ale i tak i dla ta mrówki też, jeśli te nie zdechła od wdychania to być znać że nie być tu chmura szkodliwać dla nasza"

Patrzę się na Hakana strzygąc moje uszęta i bezczelnie się uśmiechając, podchodzę do niego i:
-"Wasza być ta wielka łowca z osada na góra? A nasza chcieć wiedzieć co w wasza osada się dziać, moja chcieć wiedzieć co tam się dziać u wasza na góra, ty mówić nam, nic nie zatajać przed nasza kapłana i przed nasza wszystka, ty mówić w końcu prawda, co tam się dziać w wasza osada, bo ta wszystka sprawa być dziwna, czemuśta nie poleźli za swoimi tylko wy czekali na obca aby za wasza sprawa zleźli do ta dziura w ziemi? Wy Hakanie mówić w końcu prawda bo nasza nie być głupia, nasza chcieć wasza pomagać ale my chcieć wiedzieć wszystka co się dziać w wasza osada i czemuśta wasza siła nie szli ich uwolnić? Nasza stawiać nasza żyć dla wasza i moja chcieć wiedzieć po co?"
Podchodzę do Hakana i mówię to do niego patrząc w jego oczy.

: 14 czerwca 2011, 07:18
autor: venar
Skela oczywiście, że zechce odzyskać swoją włócznię. Broń to podstawa w tych okolicznościach.

- Uhra, świetny cios..
Następnie Skela podniesie lampę i bacznie rozejrzy się po korytarzu.

: 14 czerwca 2011, 12:54
autor: Ula
Dobijam tego swojego. nastepnie wycieram ostrze by czujnie pilnować by co jeszcze nie wyskoczylo.
"mordi czy my gadać możemy po wyjściu z podziemi, tu ni jest dobry moment na to"
wątek techniczny:
jakie bóstwa? jaka wiara? :P

: 14 czerwca 2011, 21:05
autor: Keth
Chodniki kopalni miedzi, noc

Skela przydeptał obutą stopą korpus wielkiego mrówkoluda i pociągnął z całej siły za swą włócznię, wyciągając unurzane w posoce drzewce i ostrze broni z cielska dogorywającego arkana. Wciąż mamroczący jakieś obsceniczne wyzwiska goblin zarąbał toporem stwora powalonego przez Trehanta, potem zaś podszedł do tropiciela plując obficie flegmą na leżącego u stóp człowieka arkana o groteskowo nabrzmiałym odwłoku.

- Poczekajcie, nie rąbcie go aby na ćwierci - powiedział podniesionym głosem Eithart zbliżając się do towarzyszy z glinianym naczyniem, które chwilę wcześniej podniósł z porzuconego w pobliskiej wnęce górniczego wózka - Mus mi cosik sprawdzić.

Uhra dobiła swą ofiarę jeszcze jednym cięciem szabli, które dosłownie oddzieliło owadzi łeb mrówkoluda od jego korpusu, potem cofnęła się w kierunku reszty grupy nie odrywając oczu od mroku zalegającego w głębi ciasnego nierównego chodnika. Chociaż nic tam się nie poruszało, podekscytowana nagłą konfrontacją dziewczyna nie mogła się oprzec złudnemu wrażeniu, że gdzieś tuż za granicą jej słuchu w ciemnościach rozlega się klekotanie owadzich odnóży uderzających w skaliste podłoże korytarza.

Otoczony przez wciąż czujnych towarzyszy, dzielących swą uwagę pospołu pomiędzy pozornie wyludnione chodniki i gorlamickiego kapłana, Eithart przyklęknął obok drgającego jeszcze arkana i oświetlił stworzenie podniesioną z posadzki lampką. Mdła poświata padła na połyskiwy chitynowy łeb i osadzone po jego bokach ogromne oczy, smoliście czarne i pozbawione jakichkolwiek emocji, w odstręczający wręcz sposób nieludzkie i obce.

- Te są insze od tych, com je lata temu napotkał - mruknął stojący obok kapłana Hakan Harmun, ignorując wcześniejsze pytanie Mordila i rozmyślnie omijając zaczepnego goblina wzrokiem - Tamte też miały takowe szczypawki zamiast łapów, ale mniejsze i całkiem insze miały odzienie. Widzi mi się, że to chyba jakowyś inszy szczep, takowy bardziej zdziczały.

- To są na świecie mrówkoludy zdziczałe i niezdziczałe? - zapytała nieufnie Uhra, otrzasając ostrze szabli z lepkiej ciemnej posoki arkana.

- Mnie się widzi, że są zdziczałe mniej lub bardziej - odburknął Trehant przecierając z grymasem wstrętu ochlapaną gorącą krwią mrówkoluda twarz i klejące się od posoki dłonie - Te tutaj zdecydowanie bardziej.

- Poczekajcie - syknął nagle Eithart, wciąż z twarzą pochyloną nad dogorywającym arkanem. Coś w jego głosie sprawiło, że wszyscy umilkli bez dalszych napomknień, nawet gotowiący się do poważniejszych wyrzutów wobec Hakana goblin - A co to takiego?


Wątek techniczny

Akcja zatrzyma się na chwilkę, bo Eithart poczuł się zaintrygowany jakimś detalem arkana (tak, tak, wiem, co sobie teraz myślicie, ale nie, nie chodzi tu o mrówkowy siusiak). Pozwolę sobie w międzyczasie na krótkie podsumowanie dotychczasowych deklaracji. Sugerowany szyk to Skela z włócznią i Hakan z oszczepem z przodu, coby w pierwszej kolejności ciskać w następnych intruzów bronią drzewcową. Mordil plasuje się uparcie w środku formacji, a co z Trehantem, Eithartem i Uhrą?

: 14 czerwca 2011, 21:18
autor: venar
Drobna poprawka, osoby z lampami nie mogą iść z przodu bo światło będzie przeszkadzało tym z tyłu w dobrej widoczności

: 15 czerwca 2011, 00:24
autor: Treant
Wątek techniczny

Przenoszę się z lampą do ostatniego szeregu, w którym miejsce zwolnił Skela.

: 15 czerwca 2011, 00:25
autor: 8art
- Nie dotykajcie ciał - rzekł po chwili dokładnych oględzin Eithart - Szkodliwe wapory mogą na was przjeść w tej dusznym powietrzu. Wygląda mi na to, ba! jestem pewien, że arkany są także ofarami tej samej zarazy trawiącej Duvik - wskazał palcem na krwawe wybroczyny na ciele jednego z mrówkoludzi. - Nie widzi mi się coby takie bąble juchą podeszłe były skutkiem walki z nami - Mówiąc to, naciągnął grube jeździeckie rękawice, po czym bardzo ostrożnie wziął się do przygotowań do sekcji. - Odsuńcię się, bo jak tam parcie ma w odwłoku to jeszcze trysnąć może.

Wątek techniczny

Próbuję najpierw pozbyć nadmiaru kwasu z odwłoku - domyślam się, że może być pod ciśnieniem. Kiedy reszta drużyny jest bezpieczna delikanie uciskam odwłok,jakimś przedmiotem (może tarczą lub deską) co by uniknąć ew kontaktu z kwasem. Potem testuje czy substancja pali gliniane naczynie, a także czy pali ciało arkana, bo jeśli nie, to będzie całkowicie bezużyteczne. Aha, niczego nie robie dopóki nie arkan nie jest całkowicie martwy i zachowuje wszelkie środki ostrożności.

: 15 czerwca 2011, 10:19
autor: Ula
Pozostaję na końcu szyku.
"Postaraj sie nieść tak latarnię by świciła tylko do przodku."

: 15 czerwca 2011, 20:51
autor: Keth
Chodniki kopalni miedzy, noc

Ostrzeżenie Eitharta sprawiło, że wszyscy nabrali znienacka wielkiej ostrożności w stosunku do martwych arkanów, odstępując od nich na kilka kroków i wyraźnie rezygnując z prób obmacania skąpego odzienia stworów. Gorlamita sięgnął do swego rozsznurowanego plecaka, wyciągnął z niego parę skórzanych rękawic jeździeckich, założył je naprędce na gołe dłonie pochylając się ponownie nad odwłokiem oglądanego przez siebie mrówkoluda. Stworzenie wciąż leciutko podrygiwało, okazując ostatnie ślady tlącego się w nim życia.

- Bardziej przydałby mi się martwy - mruknął do siebie samego Eithart, ale strzygący uszami i łupiący na Hakana wrogo ślepiami Mordil usłyszał wyraźnie słowa kapłana. Dzierżony w silnych pazurzastych palcach topór świsnął w powietrzu odrąbując łeb mrówkoluda tuż powyżej rany uczynionej przez włócznię Skeli. Chitynowa czaszka potoczyła się wzdłuż nierównej posadzki chodnika chlapiąc na wszystkie strony posoką.

- Tera już nie ruszasty - oznajmił uspokajająco goblin.

Chroniony grubymi rękawicami Eithart zaczął uciskać odwłok stwora szukając sobie tylko wiadomego czegoś, trzymając szpiczasty koniec cielska stwora tuż przy glinianej misce. Uhra przyglądała się tym dziwacznym praktykom z grymasem głębokiego wstrętu na twarzy, który w połączeniu z jej naturalną brzydotą przeistoczył oblicze dziewczyny w iście przerażającą maskę. W podziemnym chodniku panowała cisza przerywana jedynie dźwiękiem oddechów i okazjonalnym zgrzytaniem deptanych podeszwami kawałków skały. Krew wciąż wrzała w żyłach podnieconej nagłym i brutalnym starciem gwardzistki, podobne emocje Uhra dostrzegała zresztą na twarzach pozostałych towarzyszy. Jedynie Skela sprawiał wrażenie bardziej opanowanego od pozostałych, ale nawet w jego przypadku dziewczyna wyczuwała silne emocje kipiące pod maską pozornego spokoju.

- Długo jeszcze? - syknęła gwardzistka wodząc czujnym wzrokiem wzdłuż chodnika - Jeszcze nas co tutej najdzie!

- Poczekaj... ciecze... - Eithart ucisnął odwłok arkana w odpowiednim widać miejscu, bo na jego końcu pojawiła się nagle podobna do lejka wypustka, z której pociekł do miski jakiś cuchnący paskudnie gęsty płyn - Żre jako żywo!

Gliniana miska wypełniona była drobinkami kruszywa i nalotem, który stykając się z organicznym płynem mrówkoluda zaczął czernieć i dymić. W powietrzu rozszedł się natychmiast odór jeszcze paskudniejszy od naturalnego smrodu mrówczego kwasu.

- Okropniście capi! - jęknął Hakan przesłaniając nos rękawem - Potruć nas chcesz?

- Cichajcie! - syknęła głośnie Uhra zmieniając uchwyt palców na szabli - Słyszeliście?


Wątek techniczny

Od strony północnej odnogi chodnika dobiegł niektórych z Was krótki dźwięk, który powtórzył się kilkakrotnie i ucichł, a który może się kojarzyć ze zgrzytem trącanych czymś grudek skały. Nic tam nie widać, nawet dla oczu półorków i goblina, ale chodnik biegnie zakosami, widoczność macie tylko do pierwszego załomu. W południowej odnodze na razie cicho.

Eithart wycisnął kwas z gruczołu w odwłoku arkana, śmierdzi toto paskudnie, ale wykazuje właściwości żrące. Gliny co prawda nie przepaliło, ale osad w misce już tak i trochę podsmażyło zewnętrzny pancerz arkana.

: 15 czerwca 2011, 21:37
autor: Treant
- Nie będziemy przecież z miskami za mrówkoludami ganiać. Lepiej odstaw to gdzieś, by nikt w to nie wdepnął. Nie ma co stać w miejscu; sprawdźmy co to za hałasy, potem przeszukajmy do końca ten poziom i chodźmy niżej. Wygląda mi na to, że arkany zaraziły się od górników, bo ci do osady nie wrócili, więc choroby z kopalni przywlec nie mogli.

: 15 czerwca 2011, 22:10
autor: 8art
Wątek techniczny

Odstawiam produkcje bomb póki co. Tak czy owak, wiemy, że kwas niebezpieczny jest, nawet dla mrówkoludzi. Trzeba się go wystrzegać.
W pólnocnym korytarzu jest zejście do 3 poziomu. Zapewne odsiecz z dolnej częsci kopalni nadchodzi więc szykujmy się do walki. Trzeba nam pilnować tej częsci korytarza, bo nas jeszcze od wyjścia odetną i zmuszeni będziemy się przebijać żeby wyjść z potrzasku

: 15 czerwca 2011, 23:56
autor: Keth
Wątek techniczny

Interesujące zagadnienie taktyczne. Chcecie rozdzielić siły z zamiarem zabezpieczania drogi odwrotu? Dźwięki dobiegały od północnej odnogi, prowadzącej w stronę zejścia na poziom trzeci. Ucichły i teraz nic się nie dzieje.

Obrazek

Nie macie naturalnie pewności, że południowa odnoga jest pusta, po prostu jest tam cicho. Zatem wszyscy ruszacie w stronę zejścia niżej czy ktoś zostaje pilnować wejścia na górę?

: 16 czerwca 2011, 00:50
autor: 8art
Po mojemu można się rozdzielić na 2 "trójki". Jedna grupa może ewentualnie bronić wyjścia w czasie gdy druga zbada korytarze południowe. W szeregu więcej niż dwóch wojów nie stanie a od tyłu nic nie zaatakuje (chyba, że po pokonaniu drugiej grupy). Jeżeli wszyscy się zgadzają to zgłaszam się na ochotnika do grupy eksplorującej. Skład chyba nie ma większego znaczenia, choć dobrze by było mieć kogoś dysponującego infrawizją i ew kogoś kto rzuci włócznią lub oszczepem dla zmiękczenia ew oporu;)

: 16 czerwca 2011, 07:21
autor: Ula
"mam pytanie - czy jesteśmy pewni, że mrowkoludy korzystają tylko z istniejących przejść a nie są w stanie tworzyć własnych? Wszak to mrówki może umieją się przez to szybko przekopywać?"