Strona 16 z 28
: 02 sierpnia 2011, 21:07
autor: tzeentch
Ze spuszczoną głową wyglądam na całkowicie załamanego i pogodzonego z losem, to jednak tylko gra pozorów. Nadal obserwuję uważnie otoczenie i szukam okazji do ucieczki.
- Jakieś pomysły? Nawet magiczne? (otwieram na chwilę dłoń, w której spoczywa amulet - tak jednak żeby widział to elf, ale nie strażnicy). - Macie coś ostrego do przecięcia więzów?
Nie opisywałem tego w ekwipunku, więc nie sądzę żebyś pozwolił na jakieś ukryte w ubraniu, czy butach patenty - chociaż jak już pisałem Moriento to pomysłowy gadżeciarz. Czy istneje szansa np. ściągnąć noż od któregoś ze strażników przy pomocy Magicznej Siły, nie będąc jednocześnie przy takiej manipulacji zauważonym?
: 02 sierpnia 2011, 21:18
autor: Zygi
Na twarzy elfa wciąż było widać spokój, jaki zagościł tam jeszcze przed opuszczeniem sali przesłuchań. Głębokie wdechy, które robił sugerowały, że na jego twarzy znajduje się kulfon jak u półolbrzyma, nie natomiast wciąż smukły elficki noc, który mimo opuchlizny i delikatnego odbarwienia, wciąż zachował łagodne łuki i gładkość. Hariquiel starał się czerpać z tej chwili, a przede wszystkim z powietrza przesyconego dymem i sadzą, jak najwięcej. Wpatrując się w towarzyszy, nawet na moment nie spojrzał na nowego dziesiętnika, jakby chciał przekazać współpojmanym wyraźną sugestię, iż nikogo poza nimi tu nie ma, nie ma się czym przejmować i wlać więcej optymizmu w ich serca.. to albo być może to jedynie ciemność i gra świateł pochodni, które cienie różne na twarzy elfa, która nie wygląda jak w czasach swej świetności, dziwne miny stroją i niczym służki podstępnych siostrzanych bogiń chcąc fałszywą nadzieję wlać w głowę wystraszonego Moriento, by później bolesną niespodzianką go uraczyć.
Edit: Kiedy tylko koło wozu głośniej uderzyło w przydrożny kamień, powodując chwilę napięcia u strażników i przysłuchiwanie się okolicy miast oskarżonym elf skrzywił się tylko w stronę katańczyka - Zostaw, czekaj... - wyszeptał jedynie w orklashu
: 02 sierpnia 2011, 22:01
autor: Keth
Wątek techniczny
Hmm, zastanówmy się. Rzucenie Magicznej Siły to tylko jeden segment, w zasadzie jedno sekretne słowo-aktywator. Ręce masz związane na brzuchu, amuletu dosięgniesz. Wóz podskakuje na bruku, jest ciemno... jest pewna niewielka szansa na skryte wyciągnięcie noża z pochwy jednego ze strażników, a przynajmniej można spróbować - najwyżej się zorientują i dostaniesz lanie.
Tyle tylko, że Hariquiel zaleca Wam pasywną postawę i chyba sugeruje, by nie podejmować prób ucieczki... a do pałacu coraz bliżej...
: 02 sierpnia 2011, 22:09
autor: Goldwin
Bezceremonialnie wepchnięty do wnętrza wozu upadł na podłogę obijając sobie boleśnie kolano. Wstał jednak zaciskając zęby na dolnej wardze, spojrzał spode łba na odprowadzającego go strażnika. Cała gama odczuć przemknęła w jego spojrzeniu, odmalowując chęć policzenia się za delikatność obstawy. Usiadł w kącie opierając się o burtę wozu, z jego ust wyrwało się głuche stęknięcie. Widać żebra odczuły zabawę z dębowymi pałkami. Popatrzył uważnie dokoła rozważając dostępne sposoby wydostania się z zaistniałej sytuacji jednak szybko opuścił głowę widząc niewielkie szanse. Nie dając po sobie poznać, iż ma nadzieję na chwilę nieuwagi, obserwował czujnie otoczenie.
Drgnął silnie gdy wóz zachybotał się na kamieniu i usłyszał przyciszony szept Hariquiela. Maskując zdziwienie spojrzał ukradkiem w jego kierunku z niemym pytaniem w oczach.
: 02 sierpnia 2011, 22:18
autor: tzeentch
Nie wierzę, żebyśmy mieli szansę, na wydostanie się z kazamatów, jeśli już nas tam wpakują. Mogę chwilę jescze poczekać zgodnie z sugestią elfa, jednak nie za długo... życie ucieka :p
: 02 sierpnia 2011, 22:25
autor: Zygi
Nie powiedziałem żeby nic nie robić, jednak na wszystko jest czas i miejsce, a wierz mi rzucanie się na strażników, którzy się tego spodziewają i są przygotowani, nawet jeśli broń schowana, wcale nie wpływa korzystnie na wydłużenie uciekającego życia.
: 02 sierpnia 2011, 22:31
autor: tzeentch
Moreinto westchnął tylko ciężko... i odczekał na dogodną chwilę. Wóz podskoczył na kamieniach, woźnica zaklął na jakiegoś pijaka, który nie dość szybko uciekał spod kół. Gładka jazda została zakłócona, strażnicy przez moment patrzyli gdzie indziej. Ciche słowo i nóż znalazł się w ręce więźnia...
[KETH] A skąd żeś taki pewien, że Ci się udało, hę? 
: 02 sierpnia 2011, 23:03
autor: Keth
Ulice miasta, Tahar-gar
Poganiane ustawicznie konie pędziły z dźwiękiem kopyt i turkotem żelaznych obręczy kół po nierównym bruku ulic, wiodących poprzez portowe miasto do położonego na okolicznym wzgórzu gmachu namiestnika Tahar-garu. Wciśnięci pod kozioł i skrępowani rzemieniem więźniowie siedzieli z nogami podciągniętymi pod brody, co chwila obijając się boleśnie o deski zaprzęgu. Towarzyszący im strażnicy trzymali broń w pochwach, zaciskając własne dłonie na burtach wozu w obawie przed wypadnięciem.
- Dajże pozór, cobyś nas nie potracił! - wrzasnął jeden ze strażników w stronę woźnicy - Przecie od razu ich wieszali nie będą, toć trochę zwolnij!
- Nie krzykaj, bo po gębie zbierzesz! - sarknął w odpowiedzi dziesiętnik - Pan komendant rzekł, w trymiga dowieźć, to tako się stanie!
Zreprymendowany Tabadańczyk mruknął pod nosem coś, czego więźniowie nie dosłyszeli, a tym bardziej na jego szczęście nie dosłyszał dziesiętnik. Siedzący najbliżej Morientiego strażnik roześmiał się ochryple, złośliwym tonem, oglądając się w stronę marudzącego towarzysza. Gdzieś z przodu rozległ się nagły wrzask pijaka uciekającego przed rozpędzonym zaprzęgiem, zawtórował mu krzyk dziesiętnika.
Katańczyk zacisnął dłoń na niewielkim przedmiocie wyciągniętym skrycie ze spodni, powiedział coś na tyle cicho, by nikt nie zwrócił na niego uwagi.
Długi nóż tkwiący w pochwie jednego ze strażników wysunął się niczym ujęty niewidzialną ręką, opadł niemal natychmiast wzdłuż nogi mężczyzny lewitując w powietrzu tuż nad podskakującymi deskami zaprzęgu. Marszczący czoło Katańczyk wpatrywał się niczym zahipnotyzowany w ostrze, poruszając bezgłośnie ustami. Nóż poruszył się ponownie, prześlizgnął się wzdłuż burty wozu za piętami strażników docierając w ciemności nocy wprost między stopy Morientiego.
Wątek techniczny
Ze względu na niekomfortowe warunki zdecydowałem się na test 1/2 UM, ale na 1k100 wyrzuciłem 33, więc już wiadomo jak wyszło. Długi nóż tkwi teraz między butami Katańczyka, gotowego w każdej chwili na sięgnięcie po broń rękami. Co dalej?
: 02 sierpnia 2011, 23:12
autor: avnar
Aldur nie czuł się na siłach próbować ucieczki, wolał poczekać na bardziej odpowiednią chwilę. Co prawda bardziej myślał o sobie niż o towarzyszach, ale w odpwiednich okolicznościach udałoby się i im pomóc. Zaskoczony trochę zachowaniem elfa, bystro obserwował co się wokół niego dzieje. Przez moment mu przemkło, że to on ich sprzedał ale postanowił to na razie zachować dla siebie i zobaczyć jak się ta cała sprawa dalej rozwinie.
Kiedy zauważył działania Moriento, starał się tego po sobie nie pokazać, przygotowując się jednocześnie do odsunięcia się z ewentualnego rejonu walki.
: 02 sierpnia 2011, 23:43
autor: tzeentch
Przede wszystkim muszę przeciąć w sposób niepostrzeżony więzy na rękach. Gdy już to będzie gotowe mogę przekazać nóż komuś kto siedzi obok mnie. Kto to jest? Nie wiem - możesz wylosować.
Jeśli inni zdążą się uwolnić to ok, jeśli nie... to ich problem. Niestety, pora ratować przede wszystkim własną skórę.
Gdy będziemy mijali na większej szybkości jakąś boczną uliczkę (najlepiej wąską i krętą, bo tam będę miał największą przwagę nad strażnikami) zdecyduję się na skok za burtę wozu. Jeśli mogę w locie rzucić Magiczną Siłę, żeby wylądować bez połamania kości, to dobrze - jeśli nie to i tak zaryzykuję skok i lądowanie na zręczność.
Nawet jeśli strażnicy zorientują się co się dzieje, to raczej nie będą wyskakiwali dopuki wóz nie stanie... a raczej nie stanie, bo będę chciał rzucić magiczny pocisk w konia - ten powinien pognać dalej nie zważając na woźnicę. Potem szybki nur w uliczkę, żeby mnie nie utrącili z kuszy. Resztę w zależności od dalszego przebiegu akcji.
: 03 sierpnia 2011, 09:17
autor: Zygi
Magiczny pocisk w konia? Nie ładnie, koń niczemu winny nie jest, co więcej może oberwać na tyle mocno że wozu nie uciągnie wcale szybciej, jeśli już chcesz coś w kogoś rzucać uderz w woźnice..
@Aldur: już w poprzednim poście korciło mnie napisać w trybie technicznym, że 'tak naprawdę wyznaje bóstwa chaotyczne i już dawno was sprzedałem, stąd spokój', doskonale widzę jak to wygląda 
Jest coraz później, straż coraz bardziej zmęczona, znużona i mająca dość 'podpalaczy i morderców', których przyszło im transportować, toteż wyglądający na pogodzonego ze swym losem elf, nie zamierza ich nagle pobudzać prowokując czy symulując ucieczkę.
Być może naiwnie jest pokładać nadzieję, w kimś kto raz już zawiódł i teraz może jedynie prowokować, jednak czy to z desperacji i braku alternatyw, czy może z przekonania, które od samego początku Hariquielowi towarzyszy, iż jest w tym coś więcej, czeka... najdogodniejszym momentem na wyplątanie się z tego wszystkiego będzie przekazanie straży pałacowej u namiestnika, tam sam elf by pewnie planował zrobić zamieszanie, więc i tam czeka na wsparcie, czy jakiś znak. Jeśli jednak słowa na wiatr rzucone zostały i nic takiego miejsca nie będzie miało, trzeba będzie zacząć samemu działać..
Rzucić płomienne dłonie powinienem bez problemu, nawet korzystając z wewnętrznego PMu, a 42 ostre zęby wbite w gardło dowódcy, powinny i zapał straży i ich zoorganizowanie podkopać. Jednak póki co to jest tylko wyjście awaryjne i elf postanowił czekać..
: 03 sierpnia 2011, 11:30
autor: tzeentch
A co mnie obchodzi czy kon winny czy nie? Czy ja wygladam na wyznawce Arianny albo w najlepszym wypadku Katana? :p Wazne zeby poniosl. Nagly, niespodziewany bol to idealna recepta na sklonienie go do tego. A jesli pojedynczym pociskiem ciezko jest powalc czlowieká, to i kon go przezyje.
Jesli zas chodzi o znuzenie i zmeczenie, to nie licz na to ze po mojej probie (bo nie wiem czy sie uda), ktos bedzie mniej czujny 
: 03 sierpnia 2011, 12:12
autor: Zygi
Nie wiem na kogo wyglądasz, aczkolwiek nagły zastrzyk bólu tak samo może popędzić, co i konia zatrzymać [zwłaszcza jeśli trafi w któryś z mięśni nóg (przelicz ZYW nogi i uwzględnij to, że najprawdopodobniej od tyłu, ew pod kątem będziesz czarował)].
Cóż, co do pobudzenia to podejrzewam, że po tym jak kilka razy dostaniemy po twarzy i nerkach, z 3 strażników ruszy za tobą, więc nawet jak reszta będzie bardziej pobudzona to i tak nie jest tak źle.. gorzej jak spróbujesz uciec i Ci się nie uda.
: 03 sierpnia 2011, 13:01
autor: tzeentch
Nie zniechęcisz mnie do tego pomysłu. Nawet koń który dostanie w nogę zacznie szaleć. A to mi wystraczy.
: 03 sierpnia 2011, 18:00
autor: Goldwin
Na wszelki... będę starał się przygarnąć sztylet jeśli Moriento zwieje i zostawi. Jeśli nie, czekam na dalszy rozwój wypadków i na elfa 