PBF - Posąg Raggoka
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Płaczące Bagna
Krystor przeniósł spojrzenie na wietrzniaka marszcząc czoło w zadumie i poklepując palcami prawej dłoni klingę swego miecza.
- Potrafisz użyć jakiegoś talentu, który mógłby cię ukryć przed oczami bagniaków? - zapytał półgłosem - Mógłbyś polecieć nad obozowisko przebrany za wielką ważkę albo ptaszora baganiora? A wy, panie, nie skrywacie jakowegoś zaklęcia niewidzialności?
Wątek techniczny
Gekon zwiadowca wydaje się ciekawą opcją, ale Krystor też nie chce, żeby coś go przy okazji zjadło. Czy nasza elfka dysponuje zaklęciem mogącym jakoś ukryć obecność szpiega?
Krystor przeniósł spojrzenie na wietrzniaka marszcząc czoło w zadumie i poklepując palcami prawej dłoni klingę swego miecza.
- Potrafisz użyć jakiegoś talentu, który mógłby cię ukryć przed oczami bagniaków? - zapytał półgłosem - Mógłbyś polecieć nad obozowisko przebrany za wielką ważkę albo ptaszora baganiora? A wy, panie, nie skrywacie jakowegoś zaklęcia niewidzialności?
Wątek techniczny
Gekon zwiadowca wydaje się ciekawą opcją, ale Krystor też nie chce, żeby coś go przy okazji zjadło. Czy nasza elfka dysponuje zaklęciem mogącym jakoś ukryć obecność szpiega?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Grupka Adeptów wraz z kilkoma przewodnikami Arikarian ruszyła w stronę głównego obozu Bagniaków. Jest przedpołudnie. Adepci wraz z Płazoludami szli gęsiego, wypatrując zagrożeń. Nieocenione usługi oddawał wietrzniak Trilio ubezpieczając grupę z powietrza. Sakan w trakcie wędrówki zdołal przejąć kontrolę nad orłem jaki krążył nad bagniskiem, zyskując mozliwośc spoglądania oczyma ptaka. po jakichś 3 godzinach marszu docieracie w pobliże obozu bagniaków. Jesteście ponad 100 metrów od niego. Ale Sakan widzi oczyma orła co tam się dzieje.
Techniczny:
Ew. Trilio mógłby próbowac tam podlecieć zakamuflowany ale to dośc ryzykowne. Sporo bagniaków uszło cało ze starcia i raczej opowiedzieli kto ich pokonał. Yvianna nie zna żadnego zaklęcia. sakan zdołąl nawiazac mentalny kontakt z orłem i to oczy tego orła są teraz Waszym najlepszym zwiadowcą.
Techniczny:
Ew. Trilio mógłby próbowac tam podlecieć zakamuflowany ale to dośc ryzykowne. Sporo bagniaków uszło cało ze starcia i raczej opowiedzieli kto ich pokonał. Yvianna nie zna żadnego zaklęcia. sakan zdołąl nawiazac mentalny kontakt z orłem i to oczy tego orła są teraz Waszym najlepszym zwiadowcą.
Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2012, 13:41 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Płaczące Bagna
Brnący po łydki w błocie Krystor otarł z czoła i odczekał, aż kilka poruszających się z dużo większą swobodą rozumnych płazów minie go odsłaniając pole widzenia na maszerującego z niezwykłym skupieniem Sakana.
Krążący wysoko w górze orzeł zakwilił przeciągle, przenikliwie.
- Co widzisz? - odezwał się horrobójca spoglądając wyczekująco na t'skranga.
Brnący po łydki w błocie Krystor otarł z czoła i odczekał, aż kilka poruszających się z dużo większą swobodą rozumnych płazów minie go odsłaniając pole widzenia na maszerującego z niezwykłym skupieniem Sakana.
Krążący wysoko w górze orzeł zakwilił przeciągle, przenikliwie.
- Co widzisz? - odezwał się horrobójca spoglądając wyczekująco na t'skranga.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Zielonoskóry Władca Zwierząt przystanął na moment i połączył swój umysł z umysłem orła i spojrzał w dól. Bagniaków w ich obozie jest dobrze ponad 120. Wodza otacza 20-stu gwardzistów, zbrojnych w tarcze i topory oraz maczugi. Pozostałe bagniaki mają głównie włócznie oraz oszczepy i lekkie toporki do rzucania. Khaf Arikarian z 34 wojownikami jest jakieś 200 m za wami. Oprócz was jest tu 6-ściu zwiadowców plazoludzi (więc macie 40 Arikarian) i siebie. Bagniaki odpoczywają w obozie, przygotowują sobie pożywienie, ostrza broń, część się wyleguje.
Bagniaki:

Bagniaki:

Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2012, 14:11 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Sakan, którego umysł jest połączony z jaźnią orła nagle jego oczyma dostrzegł jak część bagniska pokrywa mgła, jest jakieś 300 metrów od Was, a około 200 m od obozu bagniaków. Sakan przekazuje Wam, co widzi. Jeden z Arikarian mówi, Demony z Mgły.... W obozie Bagniaków zaczyna się zamieszanie też dostrzegli mgłę. Mgła wolno zmierza ku obozowi Bagniaków. Zwiadowcy płazoludów sugerują wezwanie ich KHAFA. Co robicie?
Techniczny:
Mgła jest z przeciwnej strony bagien niż Wy i Ariakarianie. Wśród zwiadowców jacy Wam towarzysza widać ożywienie i pewien niepokój.
Techniczny:
Mgła jest z przeciwnej strony bagien niż Wy i Ariakarianie. Wśród zwiadowców jacy Wam towarzysza widać ożywienie i pewien niepokój.
Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2012, 14:37 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Płaczące Bagna
Krystor złapał najbliższego płaza za ramię i potrząsnął nim przejawiając oznaki rosnącego zdenerwowania.
- Jakie Demony Mgły? Czym one są? Mów coś więcej, ropuchu!
Oczy horrobójcy nawet na chwilę nie odwracały się od dziwnej fali mlecznych oparów, pełznącej powoli w stronę obozowiska bagniaków.
Wątek techniczny
Czy my ze swojej pozycji też widzimy obozowisko czy mamy podgląd wyłącznie oczami orła?
Krystor złapał najbliższego płaza za ramię i potrząsnął nim przejawiając oznaki rosnącego zdenerwowania.
- Jakie Demony Mgły? Czym one są? Mów coś więcej, ropuchu!
Oczy horrobójcy nawet na chwilę nie odwracały się od dziwnej fali mlecznych oparów, pełznącej powoli w stronę obozowiska bagniaków.
Wątek techniczny
Czy my ze swojej pozycji też widzimy obozowisko czy mamy podgląd wyłącznie oczami orła?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Arikarian mówi: Demony z mgły, być straszna jednooka jaszczury, przychodzić w mgle i zabijać.

Techniczny:
Jesteście około 100 metrów od dużej w mairę suchej wyspy Bagniaków. Obecnie sami jesteście na podobnej suchej wysepce. widzicie fragment obozu Bagniaków własnymi oczyma a wiekszośc oczami orła. Wódz bagniaków wysłał około 80 wojownikow w strone mgły. Na wyspie zostało 40-stu w tym gwardia. Z opisu Ariakrian zaczynacie kojarzyć, że te jednookie demony z mgły to Fimmowie, uwazani za inteligentny pomiot Horrorów (ich konstrukty - zdolne do funkcjonowania.). Fimmowie to gadopodobni potężni wojownicy, często walczą dwoma egzemplarzami broni jednoręcznej.
Widok na "Wyspę" z obozem Bagniaków:


Techniczny:
Jesteście około 100 metrów od dużej w mairę suchej wyspy Bagniaków. Obecnie sami jesteście na podobnej suchej wysepce. widzicie fragment obozu Bagniaków własnymi oczyma a wiekszośc oczami orła. Wódz bagniaków wysłał około 80 wojownikow w strone mgły. Na wyspie zostało 40-stu w tym gwardia. Z opisu Ariakrian zaczynacie kojarzyć, że te jednookie demony z mgły to Fimmowie, uwazani za inteligentny pomiot Horrorów (ich konstrukty - zdolne do funkcjonowania.). Fimmowie to gadopodobni potężni wojownicy, często walczą dwoma egzemplarzami broni jednoręcznej.
Widok na "Wyspę" z obozem Bagniaków:

Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2012, 19:14 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Niestety nie mam żadnych czarów maskujących. Nie wiedziałem, że będą mi potrzebne. Tak to bym ich poszukał, kto wie może coś bym znalazł w księgach mojego mistrza - powiedział smutno Trilio.
- Musimy wymyślić coś innego. Raczej nie przedostaniemy się do wodza bez walki. Możę by tak wódz Akariakarian zamarkował atak na obóz bagniaków. Wódz odesłał by jeszcze kilku - kilkunastu wojowników. My wtedy uderzymy. Wy zaatakujecie gwardzistów, a je spętam wodza pnączami i spróbuję zabrać mu laskę. To ryzykowny plan, ale trzeba działać szybko, póki główne siły biją się z demonami.
- Musimy wymyślić coś innego. Raczej nie przedostaniemy się do wodza bez walki. Możę by tak wódz Akariakarian zamarkował atak na obóz bagniaków. Wódz odesłał by jeszcze kilku - kilkunastu wojowników. My wtedy uderzymy. Wy zaatakujecie gwardzistów, a je spętam wodza pnączami i spróbuję zabrać mu laskę. To ryzykowny plan, ale trzeba działać szybko, póki główne siły biją się z demonami.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Yvianna rzekła: Niezły plan Trilio. Musimy działać szybko, trzeba posłać po KHAFA Aikarian. Ty i ty wskazała dwóch płazoludzi idżcie po wodza migiem. Na wyspie powinno być sucho - więc będzie nam sie lepiej walczyło niż ostatnio. Taką przynajmniej mam nadzieję. Ale nie możemy lekceważyć tych stworów... Poza tym musimy się spieszyć, bo jak te demony z mgły wpadną na wyspę pzred nami - to oni zdobędą kostur.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Płaczące Bagna
Miecz Krystora syknął cicho wyciągnięty z pochwy, kiedy horrobójca dobył broni przytakując propozycji wietrzniaka. Słone krople potu wciąż ciekły mu do oczu, ale teraz mężczyzna nie zwracał już na te niedogodności uwagi, wbijając wzrok w opuszczające swe obozowisko bagniaki.
Wątek techniczny
Popieram propozycję wietrzniaka.
Miecz Krystora syknął cicho wyciągnięty z pochwy, kiedy horrobójca dobył broni przytakując propozycji wietrzniaka. Słone krople potu wciąż ciekły mu do oczu, ale teraz mężczyzna nie zwracał już na te niedogodności uwagi, wbijając wzrok w opuszczające swe obozowisko bagniaki.
Wątek techniczny
Popieram propozycję wietrzniaka.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
KHAF Ariakarian dotarł do Adeptów, szybko ustalono co i jak. KHAF sprawnie podzielił swoich wojowników na 2 grupy. Arikarianie ruszylli jako pierwsi. Ich celem było odciągnąć jak najwieksza liczbe Bagnioaków od Wodza. Plan się powiódł. Wódz Bagniaków wysłał pzreciwko Płazoludom wszystkie rezerwy poza gwardzistami. Adepci zaczęli się skradać ku Bagniakom, mieli do pokonania ponad 100 metrów, często w błocie i wodzie po pas. Po kilku minutach byli na tyle blisko, że mogli uderzyć. Wietrzniacki czarodziej uwięził wodza Bagniaków zaklęciem pnączy. Sakan zbrojny w mordercze szpony, dzierżący dwa bliźnicze miecze Balthus, Krystor z ciężkim mieczem oraz Yvianna z włócznia runęli ku gwardzistom.
Czwórka Adeptów wspierana zaklęciami Trilio przeciwko 22 gwardzistom, to rosłe i waleczne osobniki zbrojne w tarcze, topory, maczugi i maczety. Większość walczy wręcz ale kilku ciska broń miotaną, której celem jest głównie mały i dzielny Trilio. Dalej w mgle trwa mordercza walka między bagniakami a demonami z mgły. Wódz Bagniaków został oplątany przez czar Trilia na razie nie jest w stanie sie wyplątać.
Techniczny:
Balthus (54 żyw) Trafiony w: Prawą dłoń, lewe przedramię, 2 razy w brzuch i lewe ucho oraz w szczekę. Odnosisz: 37 obrażenia i zabijasz 4-ech gwardzistów.
Dors Sakan (58 żyw) Trafiony w : lewe przedramię, lewą dłoń, lewy bark, 2 razy w żebra i prawą nogę. Odnosisz: 39 obrażeń i zabijasz 4-ech gwardzistów.
Krystor trafiony (54 żyw) w: czubek głowy, prawe ramię, lewe udo, prawy goleń, prawy łokieć i prawą dłoń. Odnosisz: 31 obrażeń i zabijasz 5-ciu gwardzistów.
TRILIO (41 żyw) trafiony w: żebra, prawy bark, prawy goleń i lewe przedramię. Odnosisz: 20 obrażeń i zabijasz 4-ech gwardzistów.
Yvianna wykończyła pozostałych 4-ech. Wodza Bagniaków zabił Wódz Arikarian, który długo na to czekał i jako trofeum wziął jego głowę.
BAGNIAKI walczyły twardo i do śmierci, stosowały swoje moce, próbując Was udusić w szlamie, ale Trilio czuwał i rozpraszał magią efekty mocy Bagniaków.
Ogólnie w ponad minutę wycięliście gwardię Wodza Bagniaków i zdobyliście kostur. Powyższe obrażenia sa dość znaczne. Najbliższy test zdrowienia macie prawo wykonać za kilka godzin (za około 4-godziny). Straciliście od połowy sił do 60% sił. Ale zwyciężyliście i kostur jest Wasz. OPISY FABULARNE WALKI w Waszej gestii. Co robicie?
Czwórka Adeptów wspierana zaklęciami Trilio przeciwko 22 gwardzistom, to rosłe i waleczne osobniki zbrojne w tarcze, topory, maczugi i maczety. Większość walczy wręcz ale kilku ciska broń miotaną, której celem jest głównie mały i dzielny Trilio. Dalej w mgle trwa mordercza walka między bagniakami a demonami z mgły. Wódz Bagniaków został oplątany przez czar Trilia na razie nie jest w stanie sie wyplątać.
Techniczny:
Balthus (54 żyw) Trafiony w: Prawą dłoń, lewe przedramię, 2 razy w brzuch i lewe ucho oraz w szczekę. Odnosisz: 37 obrażenia i zabijasz 4-ech gwardzistów.
Dors Sakan (58 żyw) Trafiony w : lewe przedramię, lewą dłoń, lewy bark, 2 razy w żebra i prawą nogę. Odnosisz: 39 obrażeń i zabijasz 4-ech gwardzistów.
Krystor trafiony (54 żyw) w: czubek głowy, prawe ramię, lewe udo, prawy goleń, prawy łokieć i prawą dłoń. Odnosisz: 31 obrażeń i zabijasz 5-ciu gwardzistów.
TRILIO (41 żyw) trafiony w: żebra, prawy bark, prawy goleń i lewe przedramię. Odnosisz: 20 obrażeń i zabijasz 4-ech gwardzistów.
Yvianna wykończyła pozostałych 4-ech. Wodza Bagniaków zabił Wódz Arikarian, który długo na to czekał i jako trofeum wziął jego głowę.
BAGNIAKI walczyły twardo i do śmierci, stosowały swoje moce, próbując Was udusić w szlamie, ale Trilio czuwał i rozpraszał magią efekty mocy Bagniaków.
Ogólnie w ponad minutę wycięliście gwardię Wodza Bagniaków i zdobyliście kostur. Powyższe obrażenia sa dość znaczne. Najbliższy test zdrowienia macie prawo wykonać za kilka godzin (za około 4-godziny). Straciliście od połowy sił do 60% sił. Ale zwyciężyliście i kostur jest Wasz. OPISY FABULARNE WALKI w Waszej gestii. Co robicie?
Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2012, 21:45 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Zwiadowca przemykał chyłkiem po mętnej wodzie, starając się stąpać po kępkach trawy, by nie wydawać ohydnych, chlupoczących dźwięków ściągających uwagę pozostałych przy wodzu gwardzistów. Zapach zgnilizny, obozowiska bagniaków, stawał się coraz bardziej intensywny. Drażnił zmysły zaduchem, mieszaniną smrodu bagnistych wyziewów, brudnych ciał i odchodów zalegających okolicę.
Nagły rejwach wybuchający z obozowiska, gdy wódz został oplątany powojem, dodał sił. Krew zagotowała się z entuzjazmem, mięśnie naprężyły a dłonie mocniej zacisnęły na rękojeściach mieczy. Przyspieszył kroku, aby jak najszybciej dopaść przeciwników, nim do końca ochłoną z zaskoczenia. Jednoczesny atak z dwóch stron powinien wystarczająco ich zaabsorbować by dać chwilę nadciągającej grupie osób, zdeterminowanej aby odzyskać przeklęty kostur.
Gwardzista wykonywał właśnie obrót gdy dosięgła go klinga spadająca z cichym świstem zza pleców. Koniuszek ostrza niemo otarł się o kark, tnąc skórę, zagłębiając się coraz bardziej w mięsną tkankę, dążąc ku życiodajnej tętnicy. Rozszerzone oczy ze zdumieniem wpatrywały się jeszcze w przebiegającego Balthusa gdy z rany trysnęła struga gorącej krwi.
Jednym skokiem znalazł się pomiędzy dwoma, wielkimi i wyrośniętymi osobnikami, wyprowadzając zdradliwe cięcie od dołu. Syknął z bólu gdy z ostrzem zderzyła się ciężka tarcza opuszczona w wyćwiczonym odruchu. Wyprowadzając kolejne cięcie zauważył zwaliste sylwetki pokryte pokryte węzłami mięśni, liczne blizny po zadanych ranach... W ułamku sekundy rozpoznał spokój, lekką dozę wyższości i wściekłość w gadzich oczach zaprawionych w bojach wojowników.
Odskoczył starając się utrzymać dystans przed opadającymi ostrzami toporów, pozostać poza ich zasięgiem, zminimalizować wykorzystanie przewagi siły w bezpośrednim starciu. Drobiąc stopami w dzikim tańcu o przetrwanie, ignorował ból promieniujący z rozciętej dłoni i przedramienia, wirował ostrzami dziki młyniec. I powoli zaczął zbliżać się szukając luki w obronie. Dziki ryk obwieścił zniecierpliwienie, zwierzęcą, uwolnioną furię walącą w zaślepieniu w jego kierunku. To dawało szansę na jeden celny cios, wykorzystanie nieuwagi.
Markując wypad, szybkim pchnięciem skrócił dystans, w mgnieniu oka zmieniając tor ruchu. Skręcając w bok, w piruecie ciął z drugiej ręki pod kolano, by w kolejnym nawrocie poprawić wyćwiczonym ruchem przez plecy. Nie docenił drugiego przeciwnika, zatrzymującego się z wyrachowaniem za nacierającym. Szybko wykorzystał chwilę i z całej siły uderzając barkiem towarzysza w pierś, posłał niczym ogromny pocisk w stronę Balthusa.
Szaleńczy rytm zwodów i uników zatrzymał brak oddechu oraz nagły spazm bólu, gdy ostrze topora trzymanego kurczowo przez rannego, wbiło się ostrym końcem w miękkie podbrzusze przebijając skórznię. Przygnieciony ciałem dogorywającego stwora, zwiadowca runął na ziemię wypuszczając miecz z dłoni. Chwilę po upadku, ujrzał nad sobą wykrzywioną gniewem paszczę, wydającą dziwne, gardłowe dźwięki. Mocny kopniak w głowę prawie zmiażdżył ucho i złamał szczękę. Odruchowo zasłonił twarz dłonią trzymającą miecz co dało chwilę wytchnienia, stwór cofnął nogę by nie zranić jej ostrym jak brzytwa ostrzem.
Bagniak odrzucił na bok tarczę i wzniósł z wyrazem triumfu w oczach topór, szykując się do zadania ostatecznego ciosu. Zamykając odruchowo oczy, Balthus przeklinał w duchu swoją arogancję wobec stworów, błędem było nie branie pod uwagę inteligencji tlącej się pod zmutowaną czaszką i ogromnej siły. Myśl "Kurew, mam skończyć na cuchnącym odludziu...?" głucho odbijała się w jego głowie.
Ze zdziwieniem skonstatował, iż ostrze topora opadło głucho obok jego głowy. Otworzył jedno oko słysząc jakieś sapanie i charkot gdzieś nad sobą. Zerknął, zamknął oko, spojrzał jeszcze raz. Bagniak właśnie opadał na kolana z niedowierzaniem wpatrując się w ostrze włóczni sterczące pod jego mostkiem. Zza jego postaci ukazała się umazana w posoce, spocona i z rumieniem na twarzy Yvianna. Zapierając się o plecy konającego z wysiłkiem wyciągnęła drzewce.
- Wstawaj człowieku, nie mamy czasu na zabawy... - rzuciła szybko ruszając w środek walki.
Stękając głucho, zwiadowca zrzucił z siebie, ważące chyba tony cielsko i podpierając się mieczem z wysiłkiem stanął na nogi. Mięśnie drżały spazmatycznie, wciąż walczył z utraconym oddechem, palącym bólem ran, gdy w szczęk stali wgryzł się dziki okrzyk zwycięstwa. Okazało się, iż kosztem obfitych ran, kostur udało się wyrwać z plugawych rąk pomiotów bagien. Teraz pozostało jak najszybciej zebrać pierwszą z grup i wracać do obozowiska.
I jak najszybciej wycofać się do Twierdzy, by ludzie mgieł nie ruszyli za nimi...
Nagły rejwach wybuchający z obozowiska, gdy wódz został oplątany powojem, dodał sił. Krew zagotowała się z entuzjazmem, mięśnie naprężyły a dłonie mocniej zacisnęły na rękojeściach mieczy. Przyspieszył kroku, aby jak najszybciej dopaść przeciwników, nim do końca ochłoną z zaskoczenia. Jednoczesny atak z dwóch stron powinien wystarczająco ich zaabsorbować by dać chwilę nadciągającej grupie osób, zdeterminowanej aby odzyskać przeklęty kostur.
Gwardzista wykonywał właśnie obrót gdy dosięgła go klinga spadająca z cichym świstem zza pleców. Koniuszek ostrza niemo otarł się o kark, tnąc skórę, zagłębiając się coraz bardziej w mięsną tkankę, dążąc ku życiodajnej tętnicy. Rozszerzone oczy ze zdumieniem wpatrywały się jeszcze w przebiegającego Balthusa gdy z rany trysnęła struga gorącej krwi.
Jednym skokiem znalazł się pomiędzy dwoma, wielkimi i wyrośniętymi osobnikami, wyprowadzając zdradliwe cięcie od dołu. Syknął z bólu gdy z ostrzem zderzyła się ciężka tarcza opuszczona w wyćwiczonym odruchu. Wyprowadzając kolejne cięcie zauważył zwaliste sylwetki pokryte pokryte węzłami mięśni, liczne blizny po zadanych ranach... W ułamku sekundy rozpoznał spokój, lekką dozę wyższości i wściekłość w gadzich oczach zaprawionych w bojach wojowników.
Odskoczył starając się utrzymać dystans przed opadającymi ostrzami toporów, pozostać poza ich zasięgiem, zminimalizować wykorzystanie przewagi siły w bezpośrednim starciu. Drobiąc stopami w dzikim tańcu o przetrwanie, ignorował ból promieniujący z rozciętej dłoni i przedramienia, wirował ostrzami dziki młyniec. I powoli zaczął zbliżać się szukając luki w obronie. Dziki ryk obwieścił zniecierpliwienie, zwierzęcą, uwolnioną furię walącą w zaślepieniu w jego kierunku. To dawało szansę na jeden celny cios, wykorzystanie nieuwagi.
Markując wypad, szybkim pchnięciem skrócił dystans, w mgnieniu oka zmieniając tor ruchu. Skręcając w bok, w piruecie ciął z drugiej ręki pod kolano, by w kolejnym nawrocie poprawić wyćwiczonym ruchem przez plecy. Nie docenił drugiego przeciwnika, zatrzymującego się z wyrachowaniem za nacierającym. Szybko wykorzystał chwilę i z całej siły uderzając barkiem towarzysza w pierś, posłał niczym ogromny pocisk w stronę Balthusa.
Szaleńczy rytm zwodów i uników zatrzymał brak oddechu oraz nagły spazm bólu, gdy ostrze topora trzymanego kurczowo przez rannego, wbiło się ostrym końcem w miękkie podbrzusze przebijając skórznię. Przygnieciony ciałem dogorywającego stwora, zwiadowca runął na ziemię wypuszczając miecz z dłoni. Chwilę po upadku, ujrzał nad sobą wykrzywioną gniewem paszczę, wydającą dziwne, gardłowe dźwięki. Mocny kopniak w głowę prawie zmiażdżył ucho i złamał szczękę. Odruchowo zasłonił twarz dłonią trzymającą miecz co dało chwilę wytchnienia, stwór cofnął nogę by nie zranić jej ostrym jak brzytwa ostrzem.
Bagniak odrzucił na bok tarczę i wzniósł z wyrazem triumfu w oczach topór, szykując się do zadania ostatecznego ciosu. Zamykając odruchowo oczy, Balthus przeklinał w duchu swoją arogancję wobec stworów, błędem było nie branie pod uwagę inteligencji tlącej się pod zmutowaną czaszką i ogromnej siły. Myśl "Kurew, mam skończyć na cuchnącym odludziu...?" głucho odbijała się w jego głowie.
Ze zdziwieniem skonstatował, iż ostrze topora opadło głucho obok jego głowy. Otworzył jedno oko słysząc jakieś sapanie i charkot gdzieś nad sobą. Zerknął, zamknął oko, spojrzał jeszcze raz. Bagniak właśnie opadał na kolana z niedowierzaniem wpatrując się w ostrze włóczni sterczące pod jego mostkiem. Zza jego postaci ukazała się umazana w posoce, spocona i z rumieniem na twarzy Yvianna. Zapierając się o plecy konającego z wysiłkiem wyciągnęła drzewce.
- Wstawaj człowieku, nie mamy czasu na zabawy... - rzuciła szybko ruszając w środek walki.
Stękając głucho, zwiadowca zrzucił z siebie, ważące chyba tony cielsko i podpierając się mieczem z wysiłkiem stanął na nogi. Mięśnie drżały spazmatycznie, wciąż walczył z utraconym oddechem, palącym bólem ran, gdy w szczęk stali wgryzł się dziki okrzyk zwycięstwa. Okazało się, iż kosztem obfitych ran, kostur udało się wyrwać z plugawych rąk pomiotów bagien. Teraz pozostało jak najszybciej zebrać pierwszą z grup i wracać do obozowiska.
I jak najszybciej wycofać się do Twierdzy, by ludzie mgieł nie ruszyli za nimi...