PBF - Mały Chłopiec
Clyde widząc spojrzenie albinosa wzruszył ramionami.
-Nie byłem pewien jak reagujecie na odmienionych,ale ty widać jesteś żywym dowodem na to że nie macie przeciwwskazań. Z drugiej zaś strony jak wytłumaczycie mi to-pokazał palcem zabrudzonego nieczystościami Trolla.
-Igora bać się nie musicie,znaleźlismy go na pustyni na skraju śmierci. Trolle ukrzyżowały go by zdechł jak pies. Dziwię się że jego brat tego tu nie ubił.Widać dominował Igor.
Jakby na potwierdzenie słów gospodarza cargo zaprezentował liczne świeżo zagojone rany i blizny po potężnych gwoździach na dłoniach. Odłożył maczugę na bok i stał wyczekująco w progu,niepewny reakcji pozostałych gości.
-Nie byłem pewien jak reagujecie na odmienionych,ale ty widać jesteś żywym dowodem na to że nie macie przeciwwskazań. Z drugiej zaś strony jak wytłumaczycie mi to-pokazał palcem zabrudzonego nieczystościami Trolla.
-Igora bać się nie musicie,znaleźlismy go na pustyni na skraju śmierci. Trolle ukrzyżowały go by zdechł jak pies. Dziwię się że jego brat tego tu nie ubił.Widać dominował Igor.
Jakby na potwierdzenie słów gospodarza cargo zaprezentował liczne świeżo zagojone rany i blizny po potężnych gwoździach na dłoniach. Odłożył maczugę na bok i stał wyczekująco w progu,niepewny reakcji pozostałych gości.
Rzekłeś krzyżują??? Świętokradcy! Odpowiedzą za to! Acchhh goreje już dla kazdego nich w piekle miejsce. Pierwej jednak sprawię, że będą się modlić o piekło byleby wyrwać się z mych rąk!
-z niespodziewanym napadem wściekłości misjonarz uniósł ręce ku górze.
Chodźe tu kanalio!
- wrzasnął ku skrępowanemu z obłąkańczym wspomnieniem.
Zaczniemy od Ciebie
- ciągnąc trolla za włosy po ziemi Lobo skierował się ku drzwiom, wciąż złorzecząc.
Krzyżują- tak?
-z niespodziewanym napadem wściekłości misjonarz uniósł ręce ku górze.
Chodźe tu kanalio!
- wrzasnął ku skrępowanemu z obłąkańczym wspomnieniem.
Zaczniemy od Ciebie
- ciągnąc trolla za włosy po ziemi Lobo skierował się ku drzwiom, wciąż złorzecząc.
Krzyżują- tak?
Faceman myślał, że się zrzyga jak zobaczył Igora. Wcześniej tylko słyszał o Cargo, ale zobaczenie jednego na żywo to całkiem inna sprawa. Chwilę trwało, zanim opanował mdłości, po czym zabrał głos.
- Enklawa Mędrców, mówicie? Świetnie, świetnie! A byłoby jeszcze lepiej, jakbyście nam pokazali na mapie, gdzie to - vocal postanowił ignorować Igora. Za duża szansa, by się zrzygał. - Tylko niech ojciec Lobo ukrzyżuje tego drania - dodał całkiem poważnym tonem, by zaraz wybuchnąć śmiechem.
- Żartowałem. Wcześniej można by go przesłuchać... ale to zaraz. Najpierw poproszę o dokładną lokalizację tego Azylu. To bardzo ważne.
- Enklawa Mędrców, mówicie? Świetnie, świetnie! A byłoby jeszcze lepiej, jakbyście nam pokazali na mapie, gdzie to - vocal postanowił ignorować Igora. Za duża szansa, by się zrzygał. - Tylko niech ojciec Lobo ukrzyżuje tego drania - dodał całkiem poważnym tonem, by zaraz wybuchnąć śmiechem.
- Żartowałem. Wcześniej można by go przesłuchać... ale to zaraz. Najpierw poproszę o dokładną lokalizację tego Azylu. To bardzo ważne.
-Mapy to wam nie dam bo nie mam-powiedział Clyde-ale jak bardzo chcecie się tam dostać to was zaprowadzimy,ale pod warunkiem że wcześniej pomożecie odzyskać mi żonę. Mamy więc umowę?
Związany troll ocknął się własnie i słysząc o czym mowa zaczął się nadzierać
-Nie!! Nie zabijajcie!-spojrzał na Lobo-klecho,obiecałeś że w górach puścisz mnie wolno jak was doprowadzę!
Związany troll ocknął się własnie i słysząc o czym mowa zaczął się nadzierać
-Nie!! Nie zabijajcie!-spojrzał na Lobo-klecho,obiecałeś że w górach puścisz mnie wolno jak was doprowadzę!
-Zatem poczekajcie aż się spakujemy i w drogę. Bez obaw,to długo nie potrwa.-powiedział starzec i zagonił swe dzieciaki do zebrania rzeczy. Wyglądało na to że rodzinka nie ma zamiaru tu wracać. Igor kręcił się po pokoju niespokojnie kołysząc na boki obiema głowami.
Troll natomiast zezował ukradkiem na albinosa i jego kompanów,mamrocząc nerwowo pod nosem-Obiecaliście przecież...obiecaliście...
Domownicy krzątali się po domu zbierając najpotrzebniejsze rzeczy oraz ukrywając te których zabrać nie mogli. O ile Tyson i Clyde nie starali się zwracać na siebie uwagi o tyle Cindy co rusz coś podnosiła lub stawiała na ziemi,prezentując swe skąpo odziane zgrabne siedzenie. Niby przypadkiem ale zawsze czyniła to w pobliżu albinosa,który zaczynał zastanawiać się nad słusznością przykazania ''nie cudzołóż''.
Troll natomiast zezował ukradkiem na albinosa i jego kompanów,mamrocząc nerwowo pod nosem-Obiecaliście przecież...obiecaliście...
Domownicy krzątali się po domu zbierając najpotrzebniejsze rzeczy oraz ukrywając te których zabrać nie mogli. O ile Tyson i Clyde nie starali się zwracać na siebie uwagi o tyle Cindy co rusz coś podnosiła lub stawiała na ziemi,prezentując swe skąpo odziane zgrabne siedzenie. Niby przypadkiem ale zawsze czyniła to w pobliżu albinosa,który zaczynał zastanawiać się nad słusznością przykazania ''nie cudzołóż''.