Przestrzeń powietrzna Białorusi, 400m nad ruinami Witebska, południowy zachód od centrum 12: 50 czasu wschodnioazjatyckiego
Dramatycznie szarpnął spadochronem próbując skorygować tor lotu. Przestrzeń zawirowała, jęknął widząc odrywającą się od niego plątaninę materiału.
Nie ma huja! -wrzasnął sam do siebie. Stalowe nerwy. Motłoch błyskawicznie odrywa linki szarpiąc za zabezpieczenie spadochronu awaryjnego. Szarpnięcie w górę. Jeszcze chwila i Tania będzie poza zasięgiem. Chrom w sercu. Zimna stal w dłoniach. Odpala harpunnicę. Pocisk wprost do celu, po czym odbija się rykoszetem od błyszczącego w południowym słońcu pancerza doskonałej klasy.
Po drugiej stronie szachownicy życia i śmierci jest jednak drugi gracz. Nadnaturalna szybkość borga pozwala Tani pochwycić linkę harpunu, nim ten odleci ku wieczności.
Cyberlala waży swoje, lecz w rękach Motłocha fruwały nie takie cudeńka. Podtrzymując tor opadania balansuje na granicy ponownego zerwania czaszy. Wie, że kolejnego zapasu nie ma.
Szarpnięciem ramion ciągnie uwieszoną na linie Tanię w kierunku Jelcynowa, który z dziwnym spokojem spogląda w stronę bezchmurnego, listopadowego nieba.
Porzucone ramiona lojalnej maszyny oplatają protekta żelaznym uściskiem.
Spakojna szef. W Irakie nie takoje u nas byli prabliemy..- rzucił z góry Motłoch szczerząc zęby w słońcu.
Pod nimi rozpościerała się panorama wypalonych zgliszczy. Obraz porzuconej nędzy, bólu, wyrzeczeń i piekła zmiażdżonego miasta, które ośmieliło się wystąpić przeciw korporacyjnemu reżimowi.
http://www.youtube.com/watch?v=PSe1Takt5FU -
podkładzik na zakończenie
Moi drodzy gracze. Szczęśliwie dotarliśmy do końca przygody. Kontynuacja pojawi się niebawem w nowym wątku, do którego serdecznie zapraszam. PDki w CP nie lecą w zbyt hurtowych ilościach, ale będę szczodry, szczegóły w konkretnych PW niebawem. Podnoszenie umiejek jest banalne i opiszę je w technicznym. Komentarze mile widziane- co było ok, co mniej ok. Dziękuję. pora na napisy końcowe.