Strona 16 z 38
: 07 stycznia 2014, 20:02
autor: 8art
Kwartał portowy, tawerna "Stary Sum"; Gorim 25 Ketash 606 OR, wieczór;
Denisson miał rację. "Stary Sum" rzeczywiście każdego wieczoru przyciągał tłum szyprów o bardzo podejrzanej reputacji. Wczoraj wieczorem Kendrik wrócił z portu i oznajmiwszy, że wie gdzie znaleźć osobę, która może stanąć za sterami barki.
Dziś Cygnarczyk stał w pobliżu wejścia do tawerny i slryty w cieniu, przez szklane okienko obserwował bywalców przybytku.
Banderas dobrze znał typ ludzi nawiedzających tę spelune i zamtuz na piętrze. Tawerniane ławy były pełne ogorzałych od słońca, zarośniętych twarzy, rechoczących z plugawych dowcipów i podszczypujących starą, grubą kelnerkę. Cygnarczyk widział w ich oczach tajemniczy błysk, jakby w źrenicach kapitanów odbijał się blask złotych monet. Drake wiedział dobrze co oznaczał ten wzrok. Pamietał takich typków z rynsztoków Caspii. Gotowych za kilka Łabędzi sprzedać własną matkę. Banderas nie mógł nie zgodzić się ze wstępną diagnozą Kendrika. W "Starym Sumie" mogli śmiało zwerbować szypra do barki, którą zamierzali porwać.
Ale coś niepokojącego jeszcze chodziło po głowie Drake'a. Łatwość z jaką złoto mogło przydać im sojusznika, z równą prostotą mogło zrodzić zdrajcę, który pójdzie na układ z Khardami. Nie było pewności, że kiedy zacznie się ruchawka po zamachu, najęty szyper pójdzie i sprzeda swoich byłych pracodawców ludziom niezmiernie zainteresowanych odnalezieniem zabójców. Cygnarczyk odruchowo dotknął ciasno okręconej skórzanym rzemieniem rękojeści sztyletu, uśmiechając się krzywo. Kilka cali cygnarskiej stali mogło rozwiać jakiekolwiek ryzyko.
Kolejny krótki wpis. Poproszę o deklaracje, czy robicie jeszcze coś do dnia akcji. Jeśli nic, to przesuniemy akcję kilka dni do przodu i trochę podkręcimy tempo, ostatnio ostro spowolnionej akcji.
: 07 stycznia 2014, 20:41
autor: maciej
TECHNICZNY
Zakładam po wpisach że niewiele jest do roboty,zatem pewnie nakreślimy potencjalne działania i przejdziemy prosto do akcji.
Zgadzam się z zamysłem Drake'a że szyper może być potencjalnym problemem który będzie trzeba rozwiazać. Myslę ze przypadkowa kula lub sztylet podczas walki rozwiążą ten temat.
: 07 stycznia 2014, 22:52
autor: Dobro
Oczywiście, eliminacja świadka. Drake zajmie się tym osobiście, najlepiej po cichu. Mistrzu, jak z moim zamówieniem? Mogę liczyć na wózek (i przebranie) ulicznego handlarza wraz z buteleczkami łatwopalnej oliwy?
: 07 stycznia 2014, 23:45
autor: 8art
Dobro: Tak. masz wszystko co zamówiłeś, odobnie jak inni gracze, którzy coś zamówili. Ci co się nie odezwali mają peszka i muszą liczyć jedynie na to co mają dostepnego.
: 08 stycznia 2014, 09:56
autor: Araven
Ivan, starał się zachować spokój, czekając na koniec przygotowań do akcji.
Sprawdził sprzęt, zwłaszcza broń.
Wreszcie będą mogli coś zrobić zamiast czekać w utajeniu.
Chyba czas na skok akcji.
: 08 stycznia 2014, 14:54
autor: Keth
Faktycznie wydaje mi się, że mamy już wszystko niezbędne do rozpoczęcia akcji. Szyper jest nagrany, przygotowanie skoku na barkę jest kwestią dnia, może dwóch. Zakładam, że Tadiri przygotował już sobie dość amunicji do pistoletu, innych zamówień nie miał.
Jeśli MG nie skrywa niczego ekstra w rękawie, poprosimy o przybycie Olgara (bądź przynajmniej nowe wieści od rezydenta CSR). A, byłbym zapomniał - jak z tą trucizną dla złapanych żywcem?
: 08 stycznia 2014, 17:22
autor: 8art
Watek techniczny
Trucizne spreparował wasz drużynowy alchemik. Każdy z Was ma dwa fiolki z substancjami: wypite obie zamienią się w żołądkach w śmiercionośny płyn.
: 08 stycznia 2014, 22:14
autor: Dobro
Dobra, Drake jest gotowy. Na dzień akcji wyruszy na 2-3h wcześniej przed spodziewanym przypływem i zacznie sprzedawać swoje pieczone wyroby. Przy okazji rozgląda się po okolicznych budynkach i możliwych celach dla jego olejowych bombek.
Panowie, wypadałoby jeszcze przed akcją powtórzyć kto co ma robić. Drake zajmie się odwracaniem uwagi, wznieceniem zamieszania w porcie, oraz bezpośrednią likwidacją celu, gdy ten nie zostanie ściągnięty przez resztę. Potem zmiana ubrania na standardowe i wraca do portu zabić najemnego marynarza. Potem znów szybka ucieczka do jednej z karczm w okolicy naszego miejsca zamieszkania.
Na czas akcji mam przy sobie tylko garrotę, sztylet, słoiczek z sadzą i ubranie żebraka.
: 08 stycznia 2014, 23:34
autor: Waylander
Czyli realizujemy atak w porcie? Jakoś nie wydaje mi się żebyśmy rozwiązali kwestie zlokalizowania miejsca wysiadania celu? Po za tym jak mielibyśmy atakować w porcie to na nic nam szyper.
Jak tak na szybko ustalać to już chyba lepiej zmontować jakąś łódź i próbować złapać nasz parowiec na rzece i spróbować abordażu, choć osobiście wolałbym spróbować wersji z minami na łańcuchu, ładunków nie mamy dość silnych żeby zatopić statek ale może udało by się go na tyle uszkodzić aby jego kapitan doszedł do wniosku że lepiej zbliżyć się do brzegu i ryzykować wyrzucenie na brzeg niż zatonięcie.
A że akurat nastąpi to w miejscu które podczas zwiadu uznaliśmy za dobre na zasadzkę...(szczególnie że będziemy mogli oświetlić okolice racami i mieć ich na widelcu) no cóż przypadek.
Choć szczerze mówiąc przyszedł mi do głowy jeszcze jeden sposób na zajęcie się sprawą od zupełnie drugiej strony. Chodzi o to że nadal mamy mało danych jak na akcje w porcie więc wypadało by je zdobyć. Mam nadziej że szef ma jakieś rozeznanie w miejscowej strukturze dowodzenia wroga, bo tak sobie pomyślałem że przybycie naszego celu do miasta to na pewno wielka sprawa dla miejscowych specsłużb Khadoru. Na pewno mają opracowane jak wszystko ma wyglądać. Więc może zamiast błąkać się jak pijane dzieci we mgle i liczyć w zasadzie na łut szczęścia przy łapaniu naszego celu, spróbujmy po kminić z rezydentem jakiego to przemiłego typka w czerwonym wypadałoby złapać i przycisnąć( ze skutkiem śmiertelnym raczej) żeby wyśpiewał nam miejsce przybycia celu a jak trafimy na prawdę dobrze to może i jakieś dodatkowe info(kryjówkę, trasę przejazdu do niej, hasło dające znać celowi że jest wśród swoich itd). Jeśli Khadorczycy chcą załatwić sprawę bez zbędnej pompy w postaci bataliony gwardii z parobotami jako eskorty dla naszego zdrajcy to może dałoby się cel wykiwać że jesteśmy jego nową obstawą i zabrać na ostatnią wycieczkę w jego życiu. Oczywiście to wersja delux, tak na prawdę wystarczyłoby dowiedzieć się gdzie statek zacumuje, no i nasze postacie nie leniły by się do dnia akcji tylko całkiem konkretnie działały.
Co Wy na to?
: 09 stycznia 2014, 10:28
autor: Dobro
Way, może źle się wyraziłem. Atak w porcie nastąpi wtedy, gdy wasze plany nie wypalą.
: 09 stycznia 2014, 11:29
autor: Waylander
Ok to źle zrozumiałem, tylko czy jak realizowalibyśmy wariant typowo siłowy(abordaż na rzece/brzegu to nie lepiej by było działać w jak największej grupie?
A i czy była by szansa załatwić jeszcze karabiny dla nas? Gdybyśmy robili atak na brzegu to przewaga zasięgu mogła by być decydująca, a dopiero teraz o tym pomyślałem... .
: 09 stycznia 2014, 12:45
autor: 8art
Karabiny, jeśli chcecie możecie dostać, ale żaden z Was nie ma umiejki Karabin. Wszyscy strzelacie profesjonalnie z broni krótkiej lub z kusz. Użycie karabinu bez umiejętności jest jak najbardziej możliwe, ale oparte będzie jedynie na Celności (Poise).
Cordillo nie ma rozeznania w strukturach wojskowych Khadoru w mieście. Po zdobyciu miasta, siatka cygnarskiego wywiadu praktycznie przestała istnieć, a nowy rezydent nie zdążył jeszcze uaktywnić wszystkich "śpiochów" CRS, co ws sumie jest zrozumiałe, bo jest tu dopiero kilka dni. Trudno powiedzieć, kto może zapewniać ewentulaną ochronę celowi. Nawet nie wiadomo czy przybędzie do Merywynu incoqnito, lub czy okupant wysle komitet powitalny w sile dywizji Gwardii, wynajętych najemników czy operatorów Sekcji Trzynastej.
: 09 stycznia 2014, 12:53
autor: 8art
Bezpieczny dom sekcji; Poniedziałek 26 Ketash 606OR, ranek
Nastał ostatni poniedziałkowy ranek miesiąca Ketash. Siedzący, jak na szpilkach agenci, czekali niecierpliwie na kontakt od Cordillo. Przez całą noc mieli, teraz już płonną nadzieję, że dostaną sygnał do rozpoczęcia akcji na długo przed nastaniem świtu. Nikt jednak nie zapukał do ich drzwi i zamachowcy zdali sobe sprawę, że w tym momencie przeprowadzenie akcji na rzece jest niemal niewykonalne, bo próba porwania zacumowanej przy stoczniowym nabrzeżu barki w ciągu dnia była akcją tylko i wyłącznie samobójczą. Stoczniowi robotnicy, postronni ludzie zwiekaszali za dnia ilość świadkó do trudnej do okreslenia liczby, a kręcące się patrole zaalarmowałyby port w mgnieniu ka nim barka zdążyłaby odcumować. Wciąż jednak istniał rezerwowy plan akcji w porcie i teraz na nim skupiało się kilku mężczyzn, dogadując szczegóły. Pozostawała jedynie kwestia łącznika, który da im informacje kiedy i gdzie przypłynie zdrajca. A ten wciąż nie nadchodził...
cdn...
Niestety plan ataku na rzece nie jest mozliwy do zrealizowania, bo wciąż nic nie wiadomo jakim statkiem ma przypłynąc do miasta Olgar. Wygląda na to, że Cordillo sam jeszcze tego nie wie, a może w jego kanciapie siedzą już khardyjscy oprawcy i wyrywając mu zardzewiałymi szczypcami paznokcie poznają Wasze imiona? kto to może wiedzieć...
: 09 stycznia 2014, 13:12
autor: maciej
-Panowie...-napiętą sytuację w pokoju przerwał nagły okrzyk Kendrika. Pozostali podskoczyli nerwowo,niektórym ręce powedrowały w stronę rekojeści broni.
Tymczasem sledzczy liczył coś w skupieniu na palcach.
-Czy dziś nie jest aby ostatni poniedziałek Ketash?-detektyw krążył z rękoma założonymi po pokoju coś niewyraźnie mamrocząc pod nosem. Dało się zrozumieć tylko słowa ''Longbottom'' i ''Manufaktura Falka''.
-Powiesz dziś,do cholery!-warknął któryś z konspiratorów,zirytowany nerwowym wałęsaniem się Kendrika po pokoju.
Detektyw zatrzymał się w miejscu i wyrecytował z pamięci
-W każdy ostatni poniedziałek miesiąca w godzinach popołudniowych, ktoś może odwiedzić manufakturę Falka i poprosić o tuzin ordyjskich guzów piechoty. To będzie mój człowiek. Ktoś ma dyżurować wtedy, nawet jeśli skontaktuje się z Wami ktoś wcześniej. Niewykluczone, że zbudujemy podwójną strukturę.-nagły monolog zakończył zdaniem
-Longbottom w spalonym domostwie,jakiś rok temu
: 09 stycznia 2014, 19:56
autor: Waylander
No nic tylko pogratulować pamięci Macieju, po tym wyjąć pistolet i zastrzelić się za zapominalstwo... . Zgaduje że nie jest tak pięknie że naszą kryjówka jest faktoria;)?
No nic proponuje się podzielić, co najmniej jeden człowiek zostanie na miejscu, bo rozkazy mogą w sumie cały czas przyjść ustalonym kanałem. Falko i może z jeszcze jedna osoba pójdą do faktorii. Ewentualnie jeszcze ktoś może pójść do szefa ale wtedy ryzykujemy całkowitym rozproszeniem w momencie otrzymania rozkazów. Jak daleko znajdujemy się od faktorii?
Co do karabinów to najwygodniej byłoby teraz uznać że ich nie załatwiałem... ale chyba uczciwiej byłoby uznać że załatwiłem i mamy je ze sobą(jeśli mamy jakiś sposób na niezwracające uwagi ich transportowanie) albo leżą gdzieś ukryte w porcie, niedaleko barki która mieliśmy uprowadzić czekając na rozpoczęcie naszego pierwotnego planu.