Strona 16 z 31

: 29 kwietnia 2014, 18:58
autor: deliad
Gorbak pokłonił się nisko przed szlachcicem, a w myślach pożegnał z piwem i wczorajszym mięsiwem. Nie byłby sobą gdyby ukradkiem nie zerknął na strażników Takana i nie przyjrzał ich czynnościom. Kiedyś słyszał o ziele, którego soki wcierane w skórę powodowały jej stwardnienie i tworzyły swoisty pancerz. Czy też szlachcic z Sahry zajmował się takimi zabiegami? Czy natłuszczał jedynie łuski aby nadać im połysk i ładniejszy wygląd?

- Tak jest panie
- zasyczał gnom - zrobię wszystko wedle Twojego rozkazu.

: 30 kwietnia 2014, 13:32
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu

Przywołani do domu zgromadzeń, mężczyźni natrafili tam na ubranego już reptilliona i jego stojących w niemal idealnym bezruchu przybocznych. Tan Takan poprosił przybyłych ruchem ręki, by usiedli, kierując ów gest bardziej w stronę naczelnika wioski i kowala niż swojej eskorty. Wraz z Skandrą na miejsce ściągnęła też całkiem spora gromadka żądnych wieści górali, ale ich wejście do środka skutecznie powstrzymał jeden z gwardzistów tana, zamykając im przed nosem drzwi.

Najemnicy i miejscowi usiedli na drewnianych ławach, spozierając na majętnego cudzoziemca nieco podejrzliwym wzrokiem.

- O czymże to chcecie rozprawiać, zacny panie? - odezwał się po chwili Nartan Skandra - O kradzieży czy o tym wysłąnniku świątyni, bo teraz zaczyna mi świtać, żeśmy może zbyt go nieobyczajnie potraktowali...

- O kradzieży i owych mrocznych - odparł szlachcic prężąc mimowolnie ogon i opierając pazurzaste łapy na biodrach - Ten oto Sogga Uzun poprosił mnie, bym odzyskał dla niego skradzioną rzecz, wówczas zaś opuści wraz ze mną to miejsce.

- Sogga wyjeżdża?! - naczelnik Skandra zdumiał się niepomiernie, odwracając głowę w stronę kowala i mierząc go zdezorientowanym wzrokiem - Ale czemu? Sogga, prawda to?

Kowal nic nie odrzekł, zwiesił tylko smętnie głowę splatając dłonie palcami.

- Wiele wskazuje na to, że owi obcy kręcący się opodal sadyby mają z tym coś wspólnego, tedy przyjrzymy się starannie ich sprawie - mówił dalej szlachetnie urodzony gad - Jeśli to oni dokonali kradzieży, zostaną surowo ukarani. Wy, naczelniku, zadbajcie o to, by moi zbrojni otrzymali przewodnika, który zawiedzie ich do obozowiska tych czarnych, o resztę się nie troskajcie.

- Ale czego Sogga wyjeżdża? - nie ustępował Skandra - Coście mu nagadali? Sogga, czy ten tu tan cię do czegoś zmusił?

- Nie, wyjeżdżam z nieprzymuszonej woli, wraz z rodziną - odpowiedział w końcu kowal, spoglądając na naczelnika prawdziwie nieszczęśliwym wzrokiem - Pomóż im przez wzgląd na starą przyjaźń.

- Dacie nam przewodnika, naczelniku? - zapytał Takan, oblizując rozdwojonym jęzorem paszczękę.

- Sam pójdę - oznajmił Skandra - Wezmę też na wszelki wypadek Skarguna i paru innych...

- Wystarczycie wy sami i ów Skargun - przerwał mu tan - Pokażecie nam tylko drogę. Idźcie tedy poszukać tego Skarguna i naszykować się do drogi, albowiem rychło wyruszymy.
Wygląda na to, że pobyt w Bladych Szczytach nieco się przeciągnie...

: 30 kwietnia 2014, 22:25
autor: Treant
- Nie troskajcie się już naczelniku o tego fałszywego drwala, bo sami potraktowaliśmy go wcześniej mało delikatnie, a mimo to sam prosił się o więcej. Dopiero czcigodny wyciągnął zeń prawdę na temat jego tożsamości, a mógłby to być każdy od napaleńca chcącego podejrzeć przez dziurę w ogrodzeniu kształty którejś z dziewek tutaj zamieszkałych do mordercy dybiącego na czyjeś życie. Asteriański służbita wspomniał o innym szpiegu, który podąża tropem tychże mrocznych. Może i jego uda się złapać i wypytać? Nie ruszymy chyba na nich z bitewną pieśnią na ustach bez znajomości ich liczebności i kondycji?

: 30 kwietnia 2014, 23:21
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, górska sadyba opodal Algilu

Reptillion spojrzał na Ragaxa w przelocie, wzruszając ramionami w wyjątkowo ludzki sposób.

- Nie my, lecz wy - oznajmił dobitnie - Udacie się do obozowiska jako goście i wypytajcie tamtejszych o ich zamiary i powody przebywania w tym miejscu. Powołacie się na moje miano i szlachecki tytuł, gdyby nie chcieli wyjawić wam prawdy. Ja pozostanę tutaj z Soggą Uzunem, albowiem mam z nim wiele do omówienia.

- Tedy kto pójdzie do czarnych? - zapytał wyraźnie rozczarowany Nartan Skandra - Ci tutaj rębacze?

- Moje miano ich orężem i tarczą - oznajmił wyniośle rozumny gad, najwyraźniej pokładający bezgraniczną ufność w powadze szlacheckiego tytułu - Zabierzcie, co potrzebujecie i ruszajcie niezwłocznie w drogę, chcę bowiem jak najszybciej powrócić do Halladoru. Czeka nas daleka podróż. Idźcie już, szybko.

Tan postąpił o jeden krok i położył łapę na ramieniu gotowiącego się do wyjścia wraz z towarzyszami Gorbaka, osadzając go w miejscu.

- Ty pozostań tu jeszcze przez chwilę - polecił nie znoszącym sprzeciwu tonem reptillion - Reszta na ciebie zaczeka.
Skoro już wiecie, czego pryncypał od Was oczekuje, pora przygotować się do wymarszu. Co chcecie ze sobą zabrać, co ewentualnie zostawić? Jakieś inne pomysły, komentarze, przygotowania? Od obozowiska czarnych dzieli Was około godziny marszu w góry.

: 02 maja 2014, 12:02
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, górski szlak

Rzadko uczęszczana ścieżka wiła się pomiędzy bryłami przebijających darń skał i kęp drzew, obrośnięta gęstymi chaszczami i ciesząca oczy barwami licznych kwiatów. Świeże rześkie powietrze przesycone było zapachem ziół i żywicy, a krążące wysoko w górze drapieżne ptaki przeszywały nieboskłon przenikliwymi krzykami. Słońce kryło się za warstwą chmur, przez co maszerującym po ścieżce wysłannikom Takana było nieco zimno, to zaś skutecznie zniechęcało do rozmów.

To oraz pewien zrozumiały niepokój, powodowany przyczyną górskiego spaceru. Wspinający się w górę stromego zbocza najmici szybko stracili z oczu zadaszenia Bakarii, przesłonięte skałami i drzewami. Idący przodem Skandra i Skargun sprawiali wrażenie ludzi doskonale znających okolicę, ale obaj byli czujni i posępni, trzymając dłonie przy uwieszonych u pasów toporach.

Rzucone na tajemniczych cudzoziemców podejrzenia odnośnie kradzieży mienia Soggi Uzuna sprawiły, że górale bardzo zyskali na podejrzliwości, wcale nie okazując zadowolenia z okazji do wyprawy.

Idący ich śladem najemnicy podzielali ostrożność miejscowych, rozglądając się bacznie wokół siebie i ograniczając rozmowy do krótkich zdań i pomruków.
Założyłem, że wzięliście wszystko, co chcieliście. Podróż poprzez urokliwe góry trwa, na razie bez niespodzianek.

: 02 maja 2014, 13:24
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, górski szlak

Pełniący rolę przewodnika Skargun zatrzymał się znienacka, poczekał aż Skandra się z nim zrówna, po czym zaczął konferować z naczelnikiem ściszonym głosem. Kiedy zamorscy najemnicy podeszli bliżej, para górali przywołała ich do siebie machnięciami dłoni.

- Do ruin już niedaleko - powiedział półgłosem Nartan - Trza tera uradzić, co uczynimy. Pójdziemy do obozowiska jakby nigdy nic, ścieżką do przodu, a tak, co nas zaraz zoczą jak na polanę wyjdziemy? Czy lepiej będzie odskoczyć w chaszcze i podkraść się do nich cichaczem?
Jaką taktykę chcecie przyjąć podczas zbliżania się do obozowiska czarnych?

: 02 maja 2014, 14:00
autor: deliad
Gorbak maszerował wąskimi górskimi ścieżkami nie kryjąc zbytnio swojej zaniepokojonej miny. Gnom bał się, choćby się do tego oficjalnie nie przyznał. Podróż do grupy wyznawców Morghlitha, w odwiedziny i w celu wypytania ich o zamiary. Toż to farsa. Jeszcze gdyby mieli ze sobą oddział zbrojnych panującego Tutaj włodarza, ale mieli jedynie słowo szlachcica... i jego prezent.

Widząc, że Unan zwołuje do narady, Gorbak przyspieszył kroku i zawołał swoich towarzyszy.

- Dobrzy ludzie z Bakarii mam ja wam coś ważnego do powiedzenia. Pamiętacie jakeście opowiadali o tym poklepywaniu? Rzecz ta mi nie dawała spokoju, bo wydawało mi się, że już kiedyś o tym słyszałem. Wiecie pewnikiem także, że jak kto się wyśpi to mu się myśli rozjaśniają. I ze mną tak było. Przypomniałem sobie co to za rytuały i przez kogo są używane. To wyznawcy złego boga Morghlitha. Tak, mnie to też przeraża. Te ich klepanie w ziemie służy kontaktowaniu się z Podziemnym Królestwem Pan Nieumarłych. Złe to wieści przeto przeprosić muszę, że tak późno o nich mówię. Wszelako od razu jest wiadomo, że nie mam co nam się pchać w paszczę lwa. Musimy chyłkiem się do nich podkraść i jednego ucapić. Tego jednego o wszystek wypytamy i na koniec niepamięć na niego ześlę, takoż jak uczynił szlachcic wczorajszej nocy.

: 02 maja 2014, 15:54
autor: Treant
- To dobry pomysł w przeciwieństwie do powoływania się na autorytet czcigodnego Takana. Obawiam się, że owi czarni by nas wyśmiali, a potem dali niezłego łupnia.

: 02 maja 2014, 16:16
autor: Denver
Berghar mruknięciem daje znać, że popiera pomysł o podkradaniu się.

: 02 maja 2014, 17:52
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, górski szlak opodal ruin

Podchody w gęstwinie znacznie opóźniły postępy podróży, albowiem przeczuleni na punkcie ostrożności wędrowcy poruszali się bardzo bacznie, omijając odkryte przestrzenie pomiędzy drzewami i starając się nie czynić żadnego hałasu. Wiedli ich Skandra i Skargun, bezbłędnie wynajdujący drogę poprzez górski las. Kiedy wśród drzew i krzewów zaczęła majaczyć szeroka polana, mężczyźni na wszelki wypadek zaczęli się czołgać, wciąż bardzo powoli i ostrożnie.

- Tutaj się urządzili - mruknął do ucha Berghara Gorbak, unosząc się lekko na łokciach w kępie przesłaniających go niemal całkowicie paproci. Zmrużone oczy gnoma przesuwały się uważnie po rozpiętych na polanie namiotach, po uwiązanych do palików koniach i osłach oraz kilku palących się słabo ogniskach. Dwaj mężczyźni w uszytych z czarnego materiału podróżnych strojach uzupełnionych skórzanymi pasami kręcili się po obozowisku doglądając pasących się na gęstej trawie zwierząt i gotując coś w zawieszonych nad ogniskami kociołkach, wymieniając co jakiś czas krótkie uwagi.

Po przeciwnej stronie polanki wznosiły się porośnięte mchem kamienne ruiny, nie będące praktycznie niczym więcej jak rumowiskiem, ponad które wystrzeliwało kilka zniszczonych erozją filarów. Strzaskane kolumny zarastały trawą, walając się pośród nieforemnych blokach obrobionego dłutami kamienia.

- Tamtędy weszli - odpowiedział mruknięciem Dino, pokazując jednocześnie palcem na wielki otwór u podstawy gruzowiska, ziejący czernią rozjaśnioną słabym blaskiem palących się w środku łuczyw.
W obozie zauważyliście dwóch strażników zajętych gotowaniem strawy, ponad tuzin koni i parę osłów, a także wykop prowadzący gdzieś pod gruzowisko. Nikt Was dotąd nie spostrzegł. Co zamierzacie?

: 02 maja 2014, 19:00
autor: Denver
Dwóch, to można by szybko i cicho....

: 02 maja 2014, 23:17
autor: Keth
Z technicznego punktu widzenia możliwe jest takie podejście dwóch strażników, by dopaść ich z zaskoczenia - skradając się w wysokiej trawie z uwzględnieniem namiotów oraz dużych głazów macie spore szanse na pojmanie obu czarnych, zanim zdążą sięgnąć po broń.

Rozważyć musicie następujące kwestie: co zrobicie, jeśli pechowym zbiegiem okoliczności jednak nie dadzą się zaskoczyć (statystycznie jest niewielka szansa, że tak się stanie)? Jeśli ich pojmiecie, co dalej? Wasz czyn może być uznany za napaść, a zatem przestępstwo, jeśli czarni posiadają jakieś wpływy na Karminie, o których nie wiecie?

Jakieś inne pomysły bądź uwagi?

: 03 maja 2014, 15:22
autor: Treant
- Naszym celem jest ustalenie, czy mają pamiątkę skradzioną kowalowi. Spodziewam się, że jeśli tak, to trzymają ją gdzieś we wnętrzu ruin. Może dla ustalenia ich liczebności spowodujemy nieopodal jakiś hałas, aby wywabić tych, którzy są w środku? Lutter nadaje się z nas wszystkich najlepiej do odstawienia jakiejś komedii z innej strony obozowiska. Wówczas Gorbak mógłby zbliżyć się do ruin i jeśli nie wszyscy podążyliby tropem barda, to obwieściłby pokojowymi gestami chęć do negocjacji. Usprawiedliwiłby czyn Luttera jako odciągnięcie uwagi łuczników, którzy mogliby chcieć prowizorycznie naszpikować nimi gnoma i powołałby się na autorytet czcigodnego, bo chyba najbardziej z nas wszystkich się przed nim płaszczy. Gdyby zechcieli pojmać Gorbaka, to wówczas reszta z nas może się ujawnić i go zbrojnie wesprzeć, chociaż może też nastraszyć tych czarnych jak wcześniej jaszczury. W najlepszym dla nas przypadku Gorbak zdołałby przeniknąć niepostrzeżenie do wnętrza ruin i sprawdzić, czy nie ukryli tam własności Soggi. Co o tym sądzicie?

: 03 maja 2014, 16:27
autor: Keth
Pozwolę sobie podsumować roboczo propozycję Treanta. Gdyby Lutter przekradł się z powrotem w okolice biegnącej do obozowiska ścieżki i narobiłby tam jakiegoś zamieszania (sekretnie bądź otwarcie), najpewniej ściągnąłby obu strażników na krawędź polanki, to zaś faktycznie pozwoliłoby Gorbakowi na skryte prześlizgnięcie się do wykopu...

: 04 maja 2014, 21:26
autor: Denver
Można spróbować