Strona 16 z 95

: 06 czerwca 2014, 22:50
autor: namakemono
- Jest tylko jedno "ale". A co, jeśli oni są tak samo Bogu ducha winni, jak my? Będziemy mieć trzech ludzi na sumieniu. Trzy niewinne ofiary. Boże, miej nas w opiece.

: 06 czerwca 2014, 23:01
autor: Keth
Droga nr 161 w stronę Jean

Dylemat moralny przedstawiony przez pastora sprawił, że trzej pozostali mężczyźni umilkli na chwilę rozważając słowa kaznodziei, ponownie jednak zbieg okoliczności sprawił, że podjęcie decyzji wymusiła na nich zmienna sytuacja.

Trzeci pilnujący wjazdu mężczyzna - ten sam, który chwilę wcześniej zniknął za ścianą motelu - pojawił się znienacka kilkanaście metrów dalej za zabudowaniami, biegnąc wzdłuż zbudowanej na niewielkim nasypie międzystanowej w stronę południa, truchtając ociężale w słonecznym skwarze, ale oddalając się od stacji i motelu z każdą sekundą.

- A ten kurwa gdzie? - wysyczał przez zaciśnięte zęby jasnowłosy strzelec, starając się utrzymać skuloną sylwetkę zbiega w nitkach celowniczego krzyża.
Jeden z nieznajomych opuścił posterunek przy wjeździe i pruje wzdłuż autostrady w południowym kierunku!

: 06 czerwca 2014, 23:04
autor: Araven
Taki miałem plan, podejść blisko i rozwalić ich z bliska.
Dacie radę, nie zastrzelić nas, jasnowłosy mówiąc to patrzył na chudzielca.
Wielebny, co do ich niewinności to raczej wątpię, byli więźniami, albo oni, albo my.
Musimy ich zabić.


Kryć się kurwa, muszę go zdjąć.
Celuję i strzelam, na każdy strzał 2 PA dodatkowo

Walę do uciekającego.

: 06 czerwca 2014, 23:17
autor: 8art
- K...k...k...kurwa! Zajjjjebią nas! Zróbbbcie coś! - Chudzielec nie bardzo wiedział co pomyśleć o tym wszystkim. Odbiegający koleś jakoś dziwnie kojarzył mu się z legendarną "ostatnią nadzieją Custera". Tylko po co biegłby po wsparcie? Czyżby się ich tutaj spodziewano?

: 06 czerwca 2014, 23:30
autor: Keth
Aravenie, jak dokładnie rozliczyć Ci te strzały na rundę? Masz 6 Punktów Akcji, jeden strzał kosztuje 2 PA, zostają 4, czyli dwa strzały z premią +2, tak?

Po uwzględnieniu premii +3 za lunetę miałbyś faktycznie dwa strzały z premią całkowitą +5, ale przypominam - czysto teoretycznie - że strzelając jeden raz z premią +7 zwiększasz szansę na uzyskanie efektu Bomby i tym samym podwojenie zadanych obrażeń. Uwaga, niczego nie sugeruję, tylko przypominam o istnieniu alternatywnej wersji, dostosuję się do finalnej decyzji BG!

: 06 czerwca 2014, 23:39
autor: Araven
Strzelam raz za +7, jak nie wystarczy to ponownie już za +5.

: 07 czerwca 2014, 14:04
autor: namakemono
- Nim pociągniesz za spust - pastor zniżając głos odezwał się do jasnowłosego - rozważ co powiem: jeśli oddasz ten strzał, nie ważne czy celny czy nie, uczynisz z nieznajomych wrogów. Pamiętaj, że nawet jeśli to kajdaniarze, to nie wiedzą, że zabiliśmy ich towarzyszy. Dla nich jesteśmy tylko podróżnymi. Jeśli dobrze to rozegramy to mamy szansę wykorzystać tą sytuację dla naszych celów. Ale musisz odłożyć broń. Mamy jeszcze chwilę i wystarczy wymyślić uzasadnienie dla naszych kamizelek. Powiedzmy, że zaopatrzył nas w nie nasz wspólny znajomy Cobb, żebyśmy w drodze do Jean przekazali ich kumplom ważną wiadomość. Na przykład, że w kwaterze kajdaniarzy panuje zaraza i lepiej tam się nie zbliżać. Za jednym razem załatwimy bezpieczną bajeczkę i opóźnimy przybycie wsparcia dla kajdaniarzy. Jedyne co musisz zrobić, to odłożyć broń, a z Boską pomocą wszystko załatwimy bez rozlewu krwi.

: 07 czerwca 2014, 14:44
autor: Araven
Wielebny on spieprza, albo biegnie po pomoc, albo po nią pojedzie. Czas na negocjacje się skończył. Skoro ucieka, znaczy nie ufają nam.
Macie 4 sekundy, co myślą pozostali mam strzelać czy nie?

: 07 czerwca 2014, 14:57
autor: namakemono
- To jasne, że biegnie powiadomić swoich o intruzach. Ale to nic nie zmienia. Jeśli strzelisz, zaalarmują ich strzały lub dym z granatu dymnego, a musimy go użyć, żeby mieć przewagę. Twój strzał zdecyduje o naszym życiu lub śmierci.

: 07 czerwca 2014, 15:01
autor: Araven
Skoro nam nie ufają to nie podejdziemy tak blisko by użyć granatu dymnego. Rozwalą nas.
Tak nasze życie od tego zależy, zginiemy jak go nie załatwię.

: 07 czerwca 2014, 15:42
autor: 8art
- M...m...m... - Chudzielec nie mógł dię wysłowić i tylko jąkał się i nerwowo machał przyjacielsko do ludzi na posterunku: - Gadaaaaaajmy z nimi.

Wątek techniczny

Chudy nie chce rozlewu krwi. Jeszcze sie znowu zesra i będzie;)

: 07 czerwca 2014, 15:50
autor: Araven
Dobra, jak chcecie, nie strzelam.

: 07 czerwca 2014, 20:15
autor: Keth
Droga nr 161 w stronę Jean

Dusząc w gardle pomruk frustracji, jasnowłosy strzelec opuścił w końcu lufę sztucera kierując broń ku ziemi i podnosząc się z przyklęku. Chociaż jego rozterki trwały jedynie chwilę, bezruch na rozpalonej słońcem odkrytej przestrzeni pokrył jego czoło kropelkami słonego potu. Trzymany dotąd na celowniku posłaniec oddalił się na południe, po kilku minutach przeskakując na przeciwne pobocze autostrady i koniec końców znikając blondynowi z oczu.

- Dobra, co teraz? - syknął jasnowłosy zarzucając na ramię taśmę karabinu. Mężczyzna z lornetką wciąż uważnie mu się przyglądał, śląc z wysokości blaszanego zadaszenia świetlne refleksy odbite w szkłach przyrządu.

Uzbrojony w strzelbę drugi człowiek w więziennej kamizelce wycofał się przezornie za załom zrujnowanej ściany motelu, ale blondyn wciąż dostrzegał jego częściowo ukrytą sylwetkę.
Dobra, poproszę teraz o konkretny plan działania! Jak podchodzicie, w jakim szyku, jak zagajacie rozmowę, jakie środki ostrożności zamierzacie przedsięwziąć i tak dalej!

: 07 czerwca 2014, 20:38
autor: namakemono
Moja propozycja: podchodzimy machając przyjacielsko z daleka. Broń schowana (pastor wsuwa jedną spluwę z tyłu za pasek od spodni), ale gotowa. Jak podejdziemy, powiemy, że zmierzamy do Jean w interesach, a przy okazji niesiemy wiadomość, że więzienie, które jest siedzibą kajdaniarzy nawiedziła zaraza. Kajdaniarze chcą, żeby przekazać, że wprowadzili kwarantannę i lepiej się do nich nie zbliżać. Ponadto kilku zakażonych zwiało i my o tym mamy przekazać wieści. Jeśli ktoś podejrzany będzie próbował tędy przemykać, najlepiej by było trzymać go na dystans. Skąd my mamy kamizelki? Mamy je od dawna od Cobba, znamy się, ufamy sobie, już wcześniej załatwialiśmy dla niego jakieś sprawy i kiedyś przy takiej okazji dostaliśmy kamizelki i tak już zostało. Ale my kajdaniarzami nie jesteśmy, nie dopuszczają nas do siebie za blisko, znamy w zasadzie tylko Cobba. Dobrze by było, żeby amnetycy wymyślili sobie personalia. Pastor chowa koloratkę do kieszeni. Czy ktoś ma coś do dodania lub propozycje modyfikacji? Czasu nie mamy zbyt wiele.

: 07 czerwca 2014, 21:01
autor: Araven
Prędzej już bajka, że Cobb i reszta zrobili kwarantannę w miasteczku jakiego broniliśmy. To tłumaczy dlaczego ich nie ma tutaj.
To tylko posterunek, może mają kontakt radiowy z więzieniem. Nie wiem, mój plan uciekł. Cienko widzę próbę ich oszukania, wolałbym ich zabić, mamy dotrzeć do żołnierzy i sprowadzić pomoc.
Ale skoro nie strzeliłem, to się uśmiecham ale broń mam gotową, trzymam się nieco z tyłu, kilka metrów za innymi.
Generalnie uważam, że to samobójstwo. Niech wielebny negocjuje z tym zbrodniarzami.