Strona 152 z 170

: 07 listopada 2014, 12:18
autor: 8art
- Cichojta pieruny i nie ruszoć się bo byda śladów szukoł... Olbrzym zaczął rozglądać się strajaąc się odnaleźć jakieś ślady, które mogłyby rzucić nieco światła na to, co lub kto z taką mocą dobrało się do drzewa.

Watek techniczny

Uzywam Tropienia, probujac rozwiklac zagadke tajemniczego wandala;)

: 08 listopada 2014, 06:30
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, 5 dnia bakis-ranu

Barthrur rozglądał się po okolicy zataczając coraz większe kręgi wokół drzewa. Szanse na znalezienie śladów były niewielkie, bo okolicę porastały grube i puchate na łokieć mchy. Jednak jemu się udało. W jednym miejscu mech był wyrwany przez buchtujące dziki i to właśnie tam dostrzegł odbity lekko rozjechany ślad. Wyglądało to jakby coś lub ktoś się poślizną, więc trudno było jednoznacznie określić długość stopy. Ślad uczyniła stopa humanoida. Widać było pięć odpitych palców. Tyle że stopa wydawała się za duża jak na goblina, człowieka czy też półolbrzyma, a przed każdym palcem widać było dołek. Czyżby po zakrzywionych pazurach?

: 09 listopada 2014, 08:10
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, 5 dnia bakis-ranu

Zaniepokojeni znaleziskiem Nieulękli ruszyli dalej kierując się w stronę miejsca gdzie przed laty stała setycka świątynie. Po dość długim i niewygodnym marszu poprzez błota, zwalone omszałe pnie i paprocie, zawilgli, ubłoceni i już dość zmęczeni dotarli do ściany trzcin. Bazookh po raz kolejny zerknął na mapę, a Barthur podniósł wysoko do góry Galbasa aby ten ocenił wielkość trzcinowiska.

Morze szeleszczących sitowi ciągnęło się aż po kres zamglonego krajobrazu.

- Gdzieś tu powinno być jezioro - Bazookh postukał w mapę - to na jego środku stała świątynia.

- Widać spłyciało i zarosło - podsumował Huskun.

- Tutaj - zawoła przechadzający się wzdłuż trzcin Drayaharus - tu widać kamienie ścieżki i nie jest tak gęsto.

- Więc mamy groblę - stwierdził Balin - ruszajmy zatem.

Groblą najprawdopodobniej nie chadzał nikt już od wielu lat. Sitowa wtargnęły na nią utrudniając poruszanie się. Gobliny jednak miały sporo doświadczenia w poruszaniu się w takim terenie i w ruch poszły maczety.

Po niemal dwóch godzinach przedzierania się groblą na przedzie rozległ się ostrzegawczy gwizd Burbrina.

Grobla kończyła się a zaczynała się stożkowato wznosząca się wyspa. U jej brzegów po obu stronach grobli stały obsydianowe posągi wielkości człowieka przedstawiające atakujące kobry. Węże mimo, że obficie pokryte porostami złowieszczo szczerzyły i powodowały ciarki na karku swoimi rubinowymi oczyma.

: 09 listopada 2014, 08:46
autor: 8art
Barthur kroczył od pewnego czasu wyraźnie zamyślony i od razu było po nim widać, że nie krągły tyłek Sybil mu chodzi po głwie. Szedł zaniepokojony ostatnimi śladami jakie odnalazł.

- Krucafuks, na cycki pianickich sług. Ida, i ida, i se myśla, i nie wiem jakiej to bestyji ślady widzioł. Mom ino nadzieja, że nas ten pierun nie najdzie w najmniej odpowiednim momencie. Uważajcie na tej grobla, bo one takie zdradliwe jak stare stemple w grubej.

Wątek techniczny

Ruszamy grobla ale oczy dookoła głowy. Może ktoś sprawdzi te posągi czy aby nie magiczne.

: 09 listopada 2014, 09:55
autor: Araven
Dobrze gadasz Barthur, sprawdzę owe posągi.
Ciekawe co owe ślady zostawiły, cosik dużego. Kurwości, nie cierpię tych bagien.
Balin zachowując czujność, sprawdza czy posągi są magiczne. Zastanawia się czy może wiedzieć co zostawiło te wielki ślady, znalezione niedawno.

: 09 listopada 2014, 16:30
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu

Balin przeczesał palcami brodę i wyrzucił jakiegoś jaskrawozielonego wścibskiego żuka. Chodzenie po bagnach dało mu się we znaki. Nie dość że miał krótsze nogi od większości Nieulękłych to jeszcze ciężka zbroja ograniczał ruchy i powodowała, że zapadał się w grząskim gruncie po same kolana.
Gdy zapał oddech odkopnął zaskrońca i podszedł do posągów. Wodził po nich długo palcami jednak nie wyczuł żadnej drzemiącej w nich magii. Wydało się to dość dziwne ze względu na drogocenne kamienie tkwiące w ich oczodołach.

: 09 listopada 2014, 16:47
autor: 8art
Barthur, gdy Balin utwoerdził się w przekonaniu, że żadna magia nie kryję soę w tajemniczych posągach, podszedł do krasnoluda i ostrożnie zaczął się przypatrywać kamiennym wężom. Po chwili poważnie stwierdził:

- Trzeba bydzie zabrać te kamyki, jak bydymy ze świątynia wychodzić. Przeca to kupa złota, a ile treningi kosztujo kożdy wie.

: 09 listopada 2014, 17:09
autor: Araven
Podejrzane to jest, że posagi niemagiczne, a kamienie wyglądają na prawdziwe i drogie. Zna się ktoś z was cosik na klejnotach ?, zerknijcie na nie, jako i ja czynię.
Chyba byłech jubilerem czy coś, staram się ocenić czy kamienie są fałszywe, czy prawdziwe, i ile mogą być warte.

: 09 listopada 2014, 20:14
autor: Keth
Żmijowe Bagniska, 5 dnia bakis-ranu

Huskun przełknął ślinę na widok drogocennych kamieni, zamlaskał bezwiednie, a potem zaczął przebierać w niekontrolowany sposób palcami.

- Iście nie lza tych kamyczków tak pozostawić, jeszcze jakie ważki na nie nasrają, a byłoby szkoda! - rzucił naprędce szaman Turgulów, dobywając z pochwy jednego ze swoich sztyletów - Barthur, podsadź mnie jeno, wraz sobie z nimi poradzę.
Huskun spróbuje wydłubać klejnoty z posągów za pomocą zwyczajnego sztyletu, ten posrebrzany otrzymany od Nieulękłych chowa na czarną godzinę. Przed kradzieżą sam też użyje na posągach i samych klejnotach Wykrycia Magii.

: 10 listopada 2014, 00:03
autor: Denver
CZy Bazookh cośczytał o "mitycznych wielkich wężach" strzegących świątyni?

To taka paranoja, ale może faktycznie to tylko zapomniane klejnoty...

: 10 listopada 2014, 15:42
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, 5 dnia bakis-ranu

- To mi wygląda na prawdziwe rubiny - powiedział Balin - kamień tej wielkości może być wart od 100 do 500 złotym monet! Dziw nad dziwy, że tu pozostały!

Gobliny nie czekały na większą zachętę. Przy jednym wężu majstrował podsadzony przez Barthura Huskuna, a przy drugim stojący na ramionach Burbrina Galbas. Zaprawa przytrzymująca rubiny w oczodole była krucha i poddała się działaniu erozji, przeto pierwszy kamień wyskoczył i został sprytnie złapany przez Huskuna.

- Aaaaaauuu - rozległ się krzyk Galbasa. Oba gobliny wywróciły się.
Galbas tarzał się po ziem jęcząc.
- Dziabnął mnie! Dziabnął! Aaaaaaaa. Eeeeeee.

Z ust goblina zaczęła toczyć się piana, a ciałem targać konwulsje....
Brak informacji o mistycznych wężach. Wynik badania Huskuna (węże i same kamienie) wyszedł negatywny.

: 10 listopada 2014, 16:39
autor: 8art
- Kurwości przeca żech godoł co by ich nie ruszoć zanim nie bydymy wracoć.

Watek techniczny

Ide sprawdzic co z goblinem. Ma slad po ugryzieniu gdzies? Jesli tak to wyssam jad i wypluje

: 10 listopada 2014, 19:03
autor: Keth
Żmijowe Bagniska, 5 dnia bakis-ranu

Huskun wzdrygnął się na dźwięk wrzasków Galbasa, wlepił swe szeroko otwarte oczy w obrabowany przez gobliny posąg w nadziei na wypatrzenie pułapki, której ofiarą padł jego przyboczny.

- Cofnijcie się od niego, bo ów jad może być zaraźliwy! - krzyknął szaman przenosząc spojrzenie na nieszczęsnego Turgula.
Czy Huskun wie, w jakich okolicznościach Galbas został ukąszony? Czy to mogła być jakaś zamaskowana pułapka, na przykład zatruta strzałka? Widać jakiegoś jadowitego węża na posągu?

: 10 listopada 2014, 20:44
autor: Denver
Bazookh sprawdza czy goblinom udało się wyjąc kamień i co ewentualnie się z nim stało. Może czeka na ratunek?

: 11 listopada 2014, 07:26
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu

Barthur nie zwlekając postawił Huskuna na ziemię i schylił się nad targanymi konwulsjami Galbasem. Poszukiwanie rany nie było łatwe ze względu na fakt, że pacjent rzucał się i rzęził. Dopiero gdy Burbrin przycisnął go do ziemi, łowcy zauważył niewielkie krwawienie w okolicach nadgarstka. Gdy przetarł krew zobaczył dwie niewielkie ranki i sączącą się z nich obwicie jasnoczerwoną krew. Oznaczało to, że trucizna trafiła bezpośrednio do krwiobiegu a los goblina jest przesądzony.

Huskun, który szybko obejrzał swoje nadgarstki i upewnił się, że jemu nic nie grozi, złamał dorodną trzcinę i zaczął grzebać nią w paszczy kamiennej żmii. Spośród zeschłych liści i gałązek, które tam musiały się zbierać przez wiele lat, wypełzł sycząc złowrogo czerwony wąż z kropkowaną na brązowo skórą. Był to dziab-dziab niewielki, acz śmiertelnie niebezpieczny gad.
Gobliny nie zdążyły wydłubać kamienia.