Strona 154 z 170
: 21 listopada 2014, 09:36
autor: Denver
Bazookh ma najświeższe informacje - wskazuje zatem pozostałym, gdzie najlepiej skupić poszukiwania
: 21 listopada 2014, 13:57
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Stojący na szczycie wzgórza Bazookh rozglądał się dookoła starając się znaleźć jakieś punkty orientacyjne, które mogłyby mu pomóc ustaleniu położenia świątyni.
-Świątynie Seta mają wejście od północy tak aby blask księżyca w pełni oświetlał stojące przy wejściu kobry - burknął Balin przypominając sobie informacje nauczanego podczas nowiciatu podstaw religioznawstwa. Pierwsze opasł krople deszcze zaczęły bębnić o jego hełm, co w najmniejszym stopniu nie poprawiło mu humoru - wejście do lochów zazwyczaj był nieopodal ołtarza, tak aby ofiary miały blisko do miejsca kaźni - dodał.
- Ta świątynia miała kształt koła - powiedział Bazookh - ołtarz prawdopodobnie był na środku. Z dookoła stały bardziej świeckie budynki. Rozejrzymy się może coś znajdziemy.
Nieulękli rozeszli się na poszukiwania w narastających strugach deszczu.
Szybki rzut na przeszukiwanie. I już mam wyniki.
Balin i Bazookh ruszyli zaczęli zataczać coraz większe koła wokół szczytu wzgórza. Rozchylali i wycinali łopiany. Spod roślinności zaczęły ukazywać się pozieleniałe ułamki kolumn i kamieni.
Stąpający ostrożnie po omszałym gruzie Huskun ruszył w stronę północną. Oczywiście nie miał zamiaru odchodzić zbyt daleko, a dla bezpieczeństwa puścił przed sobą Brubrina. To właśnie Brubrin dokonał pierwszego odkrycia. Nieopodal porosłej powojami powalonej ściany znalazł miejsce w którym leżały pozostałości po ognisku. Nie wiele, bo zaledwie kilka fragmentów węgla drzewnego otoczonych okręgiem kamieni. W ruch poszła maczeta. Po chwili odsłonięto okolicę w promieniu kilku metrów. Oczom Huskuna ukazała się wyżłobiona kamienna misa, ułożona na stosie gruzu. Po jej obu stronach znajdowały się zacieki czarnego wosku. Poskrobane dno misy pozostawiło na opuszkach palców rudy osad.
Zawołany przez Huskuna Barthur ruszyła zobaczyć jego znalezisko. W pewniej chwili, kolo gęstej kępy krzewu berberysu coś zachrzęściło pod jego nogami i rozległ się cichy trzask. Wielki goblin przełknął ślinę. Czyżby wdepnął w pułapkę. Delikatnie odsunął wielki liść i odetchnął z ulgą gdy zobaczył czaszkę konia i pozostałe kości szkieletu. Trzasnęło nadepnięte żebro. Widać koń zmarł gwałtowną śmiercią i jego truchło pozostało tu i zostało ogołocone z mięsa przez małych padlinożerców. W pysku konia nadal tkwiło wędzidło, a wodze były przewiązane do wyschniętego żebra. Jego żebra częściowo przykrywało kruche od starości siodło, a miedzy nimi błyskały metalowe strzemiona.
: 21 listopada 2014, 15:50
autor: 8art
- Pieruna całego konia z rzędem żech znalozł. Ino rycerza brakuje... Pokożta tę misa. Pewno krew w niej była.
Barthur chciał koniecznie sprawdzić, znalezisko Burbina, ale instynkt podpowiadał mu, że może tu jeszcze być trup jeźdzca, a skoro jeździec, to może i jakie dobra przy nim się ostały.
Watek rechniczny
Bardzo stary ten szkielet, znaczy się metalowe części strzemion i itp są całkowiecie zardzewiałe czy raczej w miarę świeże?
: 21 listopada 2014, 16:30
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Barthur szybko oczyścił szkielet konia z przykrywających go liści i roślin. Podkowy, wędzidła i strzemiona były niemal całkowicie pokryte rdzą, tylko gdzie nie gdzie połyskiwała niebieskawo stal. Ze skóry zwierzęcia nie pozostało prawie nic, a siodło kruszyło się dłoniach. Kości pożółkły i pokryły się zielonkawym nalotem porostów. Tak, ten koń musiał umrzeć przed wielu, wielu laty.
Burbrin oczyścił miejsce znalezionej misy w promieniu miej więcej dziesięciu metrów. Pozostały w misie rudy osad niemiło kojarzył się z krwią. Ślady ogniska i wosku sugerowały, że ktoś tu był kilka może kilkanaście miesięcy temu. Nieopodal ogniska odkryto niemal leżącą ścianę pod którą ktoś poukładał porąbane drwa.
: 21 listopada 2014, 16:45
autor: Araven
Trzeba przeszukać to miejsce, także ściany, może znajdziemy jakieś ukryte wejście.
Balin zaczyna poszukiwania.
: 21 listopada 2014, 18:10
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Krasnolud i gobliny szybko zabrali się do roboty, opukując nadwątlone czasem mury i szukając ukrytych schowków i przejść oraz innych tajemnic ruin świątyni. Poszukiwania jednak nie przyniosły żadnego rezultatu.
Deszcz rozpadał się na dobre. Grube krople deszczu sypnęły się z nieba gęstymi strugami, zmniejszając pole widzenia ko kilku metrów i zagłuszając niemal wszystkie dźwięki.
Drayaharus, gobliny i krasnoludy skryli się pod nadwątloną ścianą, aby zastanowić się do dalej czynić. Zabrakło jedynie miejsca do przerośniętego łowcy. Nie mogąc liczyć na schronienie Barthur ruszył ku szkieletowi konia, aby sprawdzić czy gdzieś w pobliżu nie leżą kości jego właściciel wraz z wyposażeniem i kosztownościami.
Barthur kosił rozrosłe soczyste liście łopiany pożyczoną od Galbasa maczetą i rozglądał się za kolejnym szkieletem. Niestety w promieniu kilku metrów nie był nic ciekawego. Zabrał się więc za krzaki berberysu, kto wie może tam szukał schronienia konający jeździec. Krzew niechętnie ustępował przed jego silnymi zamachami. Kolejne gałęzie osuwały się na ziemię i były odrzucane na bok. Nigdzie nie było widać kości. Jednak Barthur natrafił na coś o ciekawszego. Mnie więcej w środku krzaka rozpoczynały się prowadzące wgłąb ciemnej jamy strome schody.
: 21 listopada 2014, 23:35
autor: 8art
- Krucafuks, chyba jo żech znalazł to zejście do grubej. Mówia, że pewno wiem kaj ten rycerz się podzioł. - odezwał się olbrzym, będąc niemal pewnym, że tam też pewno należy szukać właściciela wierzchowca. Dodał jeszcze ciszej: - Architekty od siedmiu boleści, byśta rzyci między półdupkami nie wymacali...
: 22 listopada 2014, 15:45
autor: Dobro
Drayaharus przemógł niechęć do chodzenia w deszczu i przemknął do oblbrzyma, który widocznie coś odkrył.
- Poka no, co tu masz... o! Zejście! To do roboty! - zatarł ręce i z trudem klepnął olbrzyma w łopatki, gdzie mógł dosięgnąć bez podskakiwania. - Dalej, schodzisz jako pierwszy, ja ubezpieczam! - dodał ciszej, ładując kuszę.
: 22 listopada 2014, 16:58
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Drayaharus wraz Barthurem ruszyli w dół schodów. Stopnie były pokryte grubą warstwą gnijących liści i gałęzi. Nie było żadnych śladów, które mogłyby świadczyć o tym, że ktokolwiek z nich korzysta. To pasowało do tego, że zdążył je zarosnąć i skryć krzew berberysu.
Kilka metrów poniżej ziemi schody kończył się, a dalsze przejście tarasowały skrzyżowane drewniane żerdzie. Na samym środku zostały związane kłączami na których zamieszczono uniwersalny symbol oznaczający niebezpieczeństwo - ludzką czaszkę.
Za żerdziami korytarz tonął w mroku, którego nie mogły przeniknąć oczy przerośniętego Goblina.
: 22 listopada 2014, 17:17
autor: 8art
- Ciemno jak w grubej tutaj. Bez pochodnia nie ida. - stwierdził olbrzym próbując przeniknąć ciemności. Mógł co prawda podeprzeć się magią, ale wolał zachować cenny potencjał magiczny na gorszą chwilę: - Bydymy musieli drałować na zad i wrócić większą kupą.
Wątek techniczny
Trzeba sprawdzić to przed pułapkami i magią. Jacyś chętni?
: 22 listopada 2014, 17:34
autor: Keth
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Ostrożnie schodząc w dół stopni, Huskun przywołał do siebie władczym ruchem ręki Brubrina.
- Trzymaj się tera przy mnie, a dobrze oczyska wytrzeszczaj - polecił młody szaman zbliżając się jednocześnie do półolbrzyma i gnoma - Coście znaleźli?
Zakładam, że wzrok Huskuna dorównuje oczom gnoma?
: 22 listopada 2014, 18:26
autor: Dobro
Dotykając drzwi, podpór i ścian wokoło korzystam ze zdolności wykrycia magii - próbuję wykryć, czy jest to jakoś magicznie zabezpieczone.
- Kombinujcie ogień, ja zaś sprawdzę, czy to nie jest pułapka - rzekł poważnym tonem gnom, odłożył kuszę na bok i podkasając rękawy zaczął uważnie badać okolicę, z grymasem pełnego skupienia na swojej gnomiej mordce.
: 22 listopada 2014, 18:56
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Nowe znalezisko Barthura szybko przyciągnęły pozostałych Nieulękłych. Huskun, który był osobą najbardziej predysponowaną do wyszukiwania pułapek zabrał się do roboty zanim jeszcze przyniesiono latarnię czy pochodnię. On jej nie potrzebował, bo jako goblin był świetne dostosowany do działania w ciemnościach.
Szaman przeszedł między żerdziami i zatarł ręce. Wraz z Burbrinem i Drayaharusem zabrali się do przeszukiwania wszelkich zakamarków.
Korytarz okazał się dość niski. Huskun mógł po nim chodzić wyprostowany, ale osoby przewyższające go wzrostem musiały się pochylać. Wszystko przez to, że padające deszcze naniosły na podłogę sporą warstwę szlamu i śmieci. Przeto nie dało się porządnie zbadać podłogi pod kątem pułapek, z drugiej jednak strony jeżeli nawet takie istniały, to pewnie już były nieaktywne.
Ściany zostały rzetelnie omacane i obstukane, jednak na szczęście nie kryły żadnych pułapek.
W tejże chwili mrok rozjaśniły pierwsze iskry rozpalanej pochodni. Już po chwili rozgorzał płomień i nie dłuższy niż pięć metrów korytarz rozjaśnił się. Teraz można było dokładnie przyjrzeć się drzwiom
W świetle można było dostrzec, że drzwi stanowią jednolitą płytę kamienia. Dwie podpierające drzwi sztaby oraz ta leżąca na hakach były metalowe. Jednak bliższe przyjrzenie się drzwiom zaowocowało ciekawym odkryciami.
Po pierwsze drzwi posiadały metalowe okucia przytwierdzane ćwiekami. A w kamieniu widać było zarysy słoi charakterystycznych dla drewna.
Po drugie. Po stronie gdzie na drzwiach znajdowało się metalowe koło służące do otwierania drzwi, na ich krawędzi i na ościeżnicy znajdował się symbol wyrysowanego czerwonym woskiem oka. Oko umieszczono w taki sposób, aby otwierane drzwi naruszyły jego ciągłość.
: 22 listopada 2014, 21:16
autor: Keth
Podejrzewam, że to magiczna pułapka! Puszczamy przodem Brubrina?
: 22 listopada 2014, 21:31
autor: 8art
Chyba nie mamy nikogo o zdolnościach złodziejskich:( Cóż gobliny zawsze giną jako pierwsze. Teraz poślemy Brubina, potem Huskuna;) a potem Barthura