Strona 158 z 170
: 03 grudnia 2014, 21:15
autor: Araven
Kurwości wypad stąd, ja zetrę tą linię. Jak mi się nie uda najwyżej zasypie tylko mnie, chyba, ze inny ochotnik jest do tej akcji?
[Jak nie ma innego ochotnika, ścieram linię jak reszta pójdzie na górę].
: 05 grudnia 2014, 08:15
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Balin odprowadził wzrokiem wycofującego się jako ostatni Barthura. Jego towarzysze stanęli na schodach w miejscu gdzie kończył się sufit, w taki sposób, żeby nie padało im na głowy, ale w razie gdyby coś poszło nie tak mogli szybko wycofać się na powierzchnię.
Krasnolud po raz kolejny ściągną ograniczające go elementy zbroi i szepcząc modlitwę do Gotam-gora zaczął roztapiać woskową linię zawierającą być może śmiercionośny czar.
Linie była długa, a praca szła mozolnie. Balin poczuł strużkę spływającą czoła zastanowił się czy to tylko krople deszczu czy może pot.
Z cichym sapnięciem ulgi zakończył proces "wymazywania linii", która definitywnie przestała istnieć.
Pierwsza z przeszkód została zażegnana. Należało się teraz zastanowić jak otworzyć kamienne drzwi.
Przypominam, że drzwi zamknięte są od waszej strony i uchylają się w waszą stronę. Żelazna sztaba w poprzek, dwie podpory. Widać też żelazny pierścień do pociągania. Takie drzwi muszą sporo ważyć.
: 05 grudnia 2014, 08:37
autor: Denver
Dwóch krasnoludów powinno wykoncypować jak zdjąć bezpiecznie sztaby i podpory - to powinno wystarczyć do otwarcia, chyba, że dodatkowo jest zamek?
: 05 grudnia 2014, 09:23
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Ucieszeni z powodzenie przedsięwzięcia Nieulękli ruszyli ku Balinowi aby poklepać go po plecach. Pieczęć na drzwiach została usunięta. Teraz można było bezpiecznie otworzyć drzwi. No chyba bezpiecznie.... Wszystko jednak wskazywało, że ktoś bardzo się postarał aby te drzwi pozostały zamknięte. Jakież niebezpieczeństwa mogły skrywać zapomniane podziemia świątyni Seta?
Dręczeni wątpliwościami Nieulękli ściągnęli blokującą drzwi sztabą oraz usunęli podpory. Boki drzwi podsypały masy nalotu, ten też odsunęli. Teraz wystarczyło pociągnąć pierścień i rozewrzeć drzwi. Te jednak nie chciały tak łatwo ustąpić, mimo że Barthur ciągnąc za prężył się, czerwieniał i sapał.
Dopiero wspólne siły krasnoludów i Barthura oraz użycie liny i wspólne ciągnięcie pozwoliło na przesunięcie drzwi, na tyle aby udało się przecisnąć przez powstałą szparę.
Kto wchodzi jako pierwszy?
: 05 grudnia 2014, 10:15
autor: Araven
Burbrin, może ty jako wielki gobliński wojownik wejdziesz jako pierwszy twój Szaman Huskun na pewno to doceni. Bo grubsi z nas i tak się nie przecisną.
: 05 grudnia 2014, 14:05
autor: deliad
Burbrin siedzi na drzewie na czatach i wykonuje rozkaz szamana.
: 05 grudnia 2014, 14:45
autor: Araven
To mówię mu to jak jest na drzewie, szturchając Huskuna by mnie poparł.
: 05 grudnia 2014, 15:37
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Balin wyszedł z loszku aby zaczerpnąć świeżego powietrza i zawołać Burbrina, aby ten zajął się skrajnie niebezpiecznym penetracji podziemi.
W tym czasie Huskun który stał nieopodal drzwi nadstawiał swoje duże uszy, aby sprawdzić czy aby nic ta nie słychać. Jakichś kroków, oddechów, jęków, zawodzeń, piszczeń, syków czy jakie tam jeszcze mogły wydawać dźwięki zapomniane sługi Seta.
Jednak do jego uszu doszedł zaledwie miarowy odgłos kapiących kropli i lekkie powiewy wiatru niosące zapach stęchlizny i zapuszczonych pomieszczeń.
: 05 grudnia 2014, 20:23
autor: Araven
Kurwości Burbrina nie ma na drzewie i jego tobołka też nie. Pewnikiem ubieżał suczy syn.
Nie znalazłem tam krwi, ani śladów walki. Sami musimy sobie z tym poradzić.
Powyższe mówię po powrocie do naszych. MG nie da rady szerzej wrót otworzyć, próbujemy.
: 05 grudnia 2014, 22:02
autor: 8art
Barthur parsknął tylko cicho śmiechem widząc jak mina Huskuna zaczyna przybierać coraz bardziej złowrogą minę, taką, że za chwilę zacznie chyba piorunami z oczu razić. Brubinowi widać przewodnictwo Huskiuna zmierzło jeszcze szybciej niźli starego szamana, wyprawionego już na tamten świat i postanowił poszukać inkszej drogi życia niż chodzić za dziwną zbieraniną podejrzanych typów, nie będących goblinami. Olbrzym klepnął Huskuna w plecy:
- Wyno się rozchmurz Huskun. Przeca farta mosz! Może i se Brubin poszedł precz, ale przynajmniej Ci kozika w bebechy nie wrażył...
: 07 grudnia 2014, 19:23
autor: Keth
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
- Niewdzięczny glut! - zacietrzewił się Huskun - A złoty pieniążek dostał, kurwi łachmyta! Tyle wdzięczności, ot! Jak już pozałatwiamy swoje sprawy, odszukam go i srodze ukarzę!
Szaman otarł rękawem usta, bo pod wpływem emocji zaczął się silnie ślinić, po czym spojrzał wyzywająco na wciąż zamknięte wejście do podziemi.
- Niechaj który otworzy te wrota i złaźmy tam czym prędzej, bo już mi się za miastem ckni! - oznajmił roszczeniowym tonem zaklinacz - Brudno tu, mokro i nie ma co liczyć na porządne dupczenie! Trza czym prędzej do miasta wracać!
Wchodźmy do środka... tylko niech mi ktoś przypomni, czego tutaj właściwie szukamy?
: 07 grudnia 2014, 21:16
autor: Denver
Elissy

: 08 grudnia 2014, 15:34
autor: deliad
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
- Trza bardziej rozewrzeć drzwi - zakomunikował Balin - nie będziemy się przeciskać jak szczury. Teraz powinno być łatwiej, bo można chwycić za ich krawędź.
Nieulękli nie oponowali i zabrali się do roboty. Pociągnięte za krawędzie i pierścień drzwi po woli ruszyły się sunąc z przeraźliwym zgrzytem. Potem jednak rozległ się trzask gdy od kamiennej płyty oderwały się zawiasy. Płyta z łomotem trzasła o posadzkę dolną krawędzią i upadły na bok pękając na dwie części.
Barthur wraz z Balinem i Bazookhiem zdążyli się odsunąć co uratowało ich przed przytrzaśnięciem i zmiażdżeniem .
Za drzwiami znajdował się korytarz mający nie więcej niż dziesięć metrów. Po prawej stronie znajdowały się zakratowane pomieszczenia z drewnianymi pryczami i pozostałościami po zbutwiałej słomie.
Po prawej stronie, mniej więcej w połowie korytarza znajdowała się wnęka w której znajdowały się uchylone drewniane drzwi.
Zerkający zza pleców towarzyszy gnom gwizdnął przeciągle wskazując na leżące pęknięte kamienne drzwi.
- Patrzajcie - powiedział wskazując głębokie szramy - coś co zostało tu zamknięte nieźle zryło te drzwi. Szramy grube jak palec. Zrobione pewnie jeszcze gdy drzwi były drewniane. Widać bardzo chciało stąd wyjść.
- O na Piana! - sapnął Huskun podnosząc zza progu owalny przedmiot - pazur! Gruby jak palec Barthura.
- Myślicie, że to jeszcze żyję? Zamknięcie w takim miejscu na kilkanaście lat, bez wody i żarcia powinno wykończyć każdą żywą maszkarę - powiedział Bazookh.
- Nic nas nie wita, chociaż tak zapukaliśmy we drzwi, że i umarły by usłyszał, więc może i masz rację - odpowiedział Balin.
: 08 grudnia 2014, 16:30
autor: 8art
- Chyba, że się huncwot cwany zaczaił... Pewnikiem to może być tegoż samego miotu bestia, co żech na bagna ślody widzioł. - stwierdził Barthur przyglądając się znakom zostawionym przez tajemniczego potwora: - Ciekawych czy pierun uciekł czy wciunż tam siedzi...
Olbrzym profilkatycznie wyciągnął pyrlik i splunął dla szczęścia...
Wątek techniczny
Sprawdzam dokładnie wszystko
: 08 grudnia 2014, 16:41
autor: Araven
Balin takoż ogląda otoczenie, cholera ciekawe czy to cholerstwo co wyryło te szramy nadal tam jest, a wrota szlag trafił. Mam nadzieję, ze nie spowodujemy końca świata Ochrii, wypuszczając to coś. Oby nie żyło...