Kosmoport w Enkaiden, 214.815.M41
Okrągła płyta imperialnego kosmodromu otoczona była wysokim murem z kompozytowych prefabrykatów, zwieńczonymi rozmieszczonymi co kilkadziesiąt metrów wieżyczkami. Wyposażone w potężne baterie reflektorów, stanowiska strażnicze obsadzone były ludźmi w lekkich karapaksach miejscowych służb porządkowych, odpowiednikami scintillańskiego Magistratum. Wiszące w górze słońce zalewało rozległą przestrzeń lądowisk jaskrawym blaskiem, grzejąc skórę przemierzających kosmoport przybyszów. Rozglądająca się wokół Medea naliczyła blisko trzy tuziny lądowników różnego typu, przede wszystkim towarowych przeznaczonych do przewozu na orbitę planety kontenerów wyładowanych mrożonymi owocami morza. Kosmoport tętnił życiem, wszędzie uwijali się ludzie w jasnych uniformach opatrzonych naszywkami korporacji DeVayne i kilku pomniejszych gildii dokerskich. Co kilka minut w górę podrywał się pośród ryku silników kolejny załadowany do granic udźwigu prom, ziejący z dysz napędu długimi jęzorami plazmowego ognia.
- Spectoris eksportuje poza granice układu półtora miliarda ton przetworzonej żywności tygodniowo - oznajmił rozglądający się wokół z ciekawością Tauron -; To jedna z najważniejszych spiżarni sektora, praktycznie samodzielnie się uprawiająca. Ludzie tu tylko łowią, nie zaistniała jeszcze potrzeba repopulacji jakiegokolwiek gatunku. Mówiąc szczerze, kilka gatunków podobno trzeba by przetrzebić, bo stanowią zbyt dla nas zbyt duże zagrożenie.
- Kto tutaj rządzi? - spytał natychmiast Hoster, łaknący wiedzy niczym dziecko, a zarazem cieszący się dotykiem słonecznych promieni nostalgicznie kojarzących się psykerowi z macierzystym światem - Mają gubernatora?
- Konsul Administratum, przy współudziale rady Wysokich Domów i Ministorum - odparł savant - Zwróćcie uwagę na emblematy na mundurach tutejszych regulatorów. Symbol rybich łusek, harpunów czy księżyca dominuje w architekturze, modzie, lokalnych wierzeniach. Pierwszym źródłem jest rzecz jasna oceaniczna uprawa żywności, drugim głęboko zakorzenione kulturowo nawiązania do księżyca, który odpowiada za pływy...
- Tauronie, poprzestańmy chwilowo na tych wywodach - odezwał się idący przodem Septimus - Odprawa celna powinna być formalnością.
Dowódca komórki dotarł do przeszklonego terminalu sąsiadującego z ogrodzeniem kosmoportu, automatyczne drzwi rozsunęły się przed nim uruchomione sensorem ruchu. W środku czekała już grupa innych przybyszów, ustawiona w kolejce do punktu odprawy celnej i kontroli dokumentów. Powietrze zadrżało w rytm huku dwustutonowego wahadłowca transportowego, lądującego w sektorze przeznaczonym dla najcięższych obsługiwanych przez Enkaiden promów stratosferycznych. Kompletnie ogłuszeni rykiem jego napędu, akolici przyśpieszyli kroku wchodząc jeden po drugim do wnętrza hali odpraw.
W kolejce do kontroli wyprzedzała ich grupa hałaśliwych marynarzy w wyjściowych strojach. Nathan założył, że należeli do załogi któregoś z wiszących na orbicie parkingowej frachtowców przybyłych po ładunek żywności i korzystali z możliwości spędzenia kilku dni na powierzchni oceanicznej planety. Jeden po drugim przechodzili przez bramkę kontrolną, okazując po jej drugiej stronie swe dokumenty parze trzymających skanery ID regulatorów.
- Nie wdawajcie się w zbędne dyskusje - powtórzył ściszonym głosem Septimus - Do odwołania działamy w trybie incognito. Ojciec konfesor nas przedstawi, kiedy przejdziemy przez skaner. Jesteśmy kupiecką delegacją gildii Zarastusa, przybywamy w interesach. Karty ID są prawdziwe, nie do prześwietlenia. Wszystko jasne?
Kilku akolitów odpowiedziało mruknięciami, ale nie Haxtan. Ten znieruchomiał na samym końcu kolejki czytając zawieszony ponad bramką komunikat wyświetlany na ekranie podłużnego monitora.
"
Wszelka broń palna podlega obowiązkowi depozytowemu na czas pobytu w Enkaidenie. Broń zarejestrowana w wydziale prewencji Administratum podlega zwolnieniu z tego obowiązku. Zakaz transferu zastrzeżonych środków odurzających i zwierząt niesklasyfikowanych jako dozwolone. Próba przeniesienia niedozwolonych przedmiotów podlega karze. Wszelkie choroby i infekcje należy bezwzględnie meldować w strefie odprawy. Zatajenie choroby podlega karze. Myśl dnia: ślepa wiara czyni życie prostszym - kardynał Ariston. Wszelka broń palna..."
Odprawa sprawia wrażenie standardowej. Torby kładzie się na taśmie wjeżdżającej do aparatu skanującego, który oczywiście ukaże operatorom widok całego zabójczego ekwipunku, który się w nich skrywa (lecz co ciekawe, Septimus wydaje się w ogóle tym nie martwić). Ludzie przechodzą przez bramki skanujące w poszukiwaniu niedozwolonych przedmiotów (jak na lotnisku). To też nie powinno być problemem, bo teoretycznie wszyscy posłuchali Taurona i schowali broń do toreb, ale po prostu wiedziałem, że ktoś nie wytrzyma i się skusi na zachowanie broni przy sobie...