[center]Szare Grzbiety, 30 mroliść (derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]
Pomimo ataku wąpierza, reszta nocy upłynęła spokojnie. Choć ruda plama na śniegu, koło ogniska przypominała o niedawnym ataku. zawodzący wśród ruin wiatr zbyt często brzmiał niczym płacz dziecka, toteż gdy tylko niebo na wschodzie rozjaśniło się, wszyscy zebrali się bez ociągania i ruszyli w dalszą drogę. Olaf czuł się już dobrze i żywo ruszył naprzód, starając się zostawić to ponure miejsce, jak najdalej za sobą. Poranne słońce rozproszyło co prawda wspomnienia koszmarnego snu, mimo wszystko jednak młody zwiadowca wiedział, że omal nie przypłacił życiem spotkania z Alpem.
Teraz, gdy wiedzieli już, że znajdują się w ruinach miasta, mogli lepiej pojąć znaczenie otaczającego ich skalnego rumowiska. Z chaotycznego labiryntu kamieni istotnie wyłaniał się pewien układ, zarysowujący główne aleje i ulice. Niektóre z nich co prawda przegrodzone były skalnymi rumowiskami - będącymi najprawdopodobniej pozostałościami budynków, które musiały się zawalić. Jednak samo rozpoznanie planu miasta pozwoliło wędrowcom poruszać się w upragnionym kierunku bez dalszego kluczenia. Zanim słońce stanęło w zenicie opuścili więc tą tajemniczą dolinę. Odjeżdżali z uczuciem ulgi, pozostawiając za sobą zagadkowe kamienie i ukryte gdzieś wśród nich, przeklęte kości Alpa...
[center]Droga poprzez Szare Grzbiety i Wilcze Pustkowia, 31 mroliść (aloqa) - 5 zmroczec (derrag), 360 rok Ery Silniri
Podkład:
https://www.youtube.com/watch?v=FjmOOMZaXy8[/center]
[center]

[/center]
Dalsza droga minęła spokojnie, nie licząc momentu, gdy musieli ominąć zdradliwy wąwóz. Oczy zwiadowców wypatrzyły bowiem wiszące na skałach zwały śniegu, które groziły runięciem w dół i pogrzebaniem całej wyprawy w zimnych odmętach lawiny. W ten sposób droga wydłużyła się nieco, tak, iż dopiero 2 zmroczca, niemal sześć dni po przewidzianym przez Brnjara terminie, przedarli się przez Szare Grzbiety i ujrzeli ponurą równinę Wilczych Pustkowi. Wiał mroźny wiatr z zachodu, zamarzający za rzęsach kłującymi odłamkami lodu i kąsający spękane usta. Po tej stronie wzgórz nie rosły już drzewa, żaden gatunek nie byłby w stanie bowiem oprzeć się zimnemu, arktycznemu tchnieniu z głębi kontynentu. Szeroki wąwóz wyprowadził wędrowców na otwartą przestrzeń, ciągnącą się jak okiem sięgnąć, na zachód, północ i południe. Siwe, ośnieżonej równiny nie przecinał żaden używany trakt, nie ocieniała jej góra ni ciemne kształty skał. Gdziekolwiek nie spojrzeli, widzieli tylko biel: dziewiczą połać śniegu, wrogą i obcą.
[center]

[/center]
Wkrótce ta wszechogarniająca biel zaczęła robić na nich przygnębiające wrażenie. Gdy tylko wzgórza zniknęły na horyzoncie, za ich plecami, otoczył ich jednostajny świat bieli i szarości. Pomimo tego, iż pustkowia rozciągały się daleko, we wszystkich kierunkach, ogarnęło ich poczucie pewnej klaustrofobii - jak gdyby zachmurzone niebo, wiszące ciężko nad ich głowami przygniatało ich z jakąś dziwną fatalnością. Wicher niósł tumany lodowych odłamków, które wbijały się w skórę, zdzierając ją do krwi. Wiał niemal ustawicznie, chwilami wyjąc niczym wygłodniałe zwierzę. W takich momentach Hatr wykonywał znaki odganiające zły los, a Norlaug i Vidgar szeptali ciche modlitwy - zdawało im się bowiem, że w tym narastającym skowycie słyszą głosy demonów Ciemności, które ongiś ścigały Ridvinę.
Przetrwanie w tych warunkach okazało się nie lada próbą. Spali w wygrzebanych w ziemi jamach, tuż przy koniach, aby zachować nieco ciepła. Brak opału sprawiał, iż mogli ogrzać się jedynie przy Runie Ognia, nakreślonej przez Vidgara na płaskim kamieniu. To nieco pomagało, pozwalało także podgrzać strawę. Nieobecność ognia jednak działała na wszystkich nieco przygnębiająco - zwłaszcza na Kyariela, któremu nie raz brakowało kontaktu z żywiołem Patronatu i który łapał się często na marzeniach o porządnym, uczciwym ognisku. Jednakże z nich wszystkich, zahartowanych tchnieniem Aurena, Tańczący znosił wyprawę najgorzej. W ciągu kilku dni Wylkołek schudł znacznie i często drżał w porywach zimnego wiatru. Od jakiegoś czasu zaczął także paskudnie kaszleć. Na postojach wpełzał w swój magiczny kocyk i często pozostawał w nim przez cały czas, nie wystawiając nawet nosa. Stan Wilczarza martwił Norlaug. Wiedźma wiedziała jednak, że nie zdoła mu na razie pomóc - dopóki nie dostaną się do jakiegoś miejsca, gdzie Tańczący będzie mógł porządnie ogrzać się i odpocząć.
Mimo to, parli jednak naprzód, z każdym dniem zmniejszając odległość do celu. Trzeciego wieczora Olaf odnalazł na śniegu potężne ślady Wilczośpiewca. Trop był już nieco przysypany przez wicher, a jednak wciąż wydawał się niepokojąco świeży. W efekcie wszyscy spędzili niespokojną noc, wpatrując się w wirujące w ciemności płatki śniegu i czekając na atak. Tuż po północy wicher przyniósł odległe zawodzenie - podobne nieco do wilczego, lecz dużo wyższe, modulowane i pełne dziwnej tęsknoty, która przeszywała serce nieznaną nutą bólu. Bestie jednak nie zjawiły się. Widać, musiały polować daleko, na równinach. Wszyscy wszakże powitali świt z uczuciem najwyższej ulgi.
[center]***
ROZDZIAŁ II
- Tajemnica Doliny Mgieł -
Wilcze Pustkowia, 6 zmroczec (aloqa), 360 rok Ery Silniri[/center]
Śnieg płynął przez równinę, niesiony porywami mroźnego wichru. Dosiadający niewielkich, kosmatych kuców, podróżni kulili się w siodłach, starając się osłonić twarze przed mroźnym tchnieniem Aurena. Jadący z przodu młody zwiadowca zatrzymał nagle konia i stanął w strzemionach, spoglądając badawczo naprzód - tak, jakby starał się przebić wzrokiem kurtynę wirujących płatków. Po chwili zamachał do pozostałych gorączkowo, dając im znak, by się zbliżyli. Usłuchali wezwania i wkrótce zatrzymali wierzchowce obok podekscytowanego Olafa. Spojrzeli na to, co im wskazywał. Wiar zelżał nagle, sprawiając iż mroźna zawieja rozproszyła się. Spoza białej, migotliwej zasłony wyjrzały budynki - proste, pozbawione zdobień, lecz z pewnością zbudowane ludzką ręką. Wyglądały na jakieś tymczasowe schronienie, wzniesione - rzecz dziwna - z drewnianych bali. Mimo, iż wytężali wzrok, nie zdołali wszakże dostrzec nic więcej i wkrótce kolejna zasłona śniegu skryła zabudowania przed ich oczyma...
[center]

[/center]
Testy dla Zwiadowców:
Zauważenie lawiny (Per + Obserwacja):
Olaf: 31 + 6 = 37 Rzut: 30; Test zdany, bez przebić. Przed wejściem do wąwozu zauważasz spory nawis śniegu wiszący niebezpiecznie na skałach. Nie jesteś pewien, ale podejrzewasz, że może on zejść jako lawina.
Tańczący: 39 + 4 = 43 Rzut: 01. Krytyczny sukces! Wąwóz, przez który mieliście przejechać jest bardzo niebezpiecznym miejscem i w każdej chwili może zostać zawalony przez lawinę. Groźne nawisy śniegu ciągną się po jego obu stronach i jesteś pewien, że nie przejechalibyście tędy żywi.
Ponieważ zdaliście ten test, uznaję, że ostrzeżecie drużynę i wybierzecie inną drogę, okrążającą niebezpieczne miejsce (co jednak wydłuży wyprawę o dodatkowy dzień).
Określenie właściwego kierunku na Wilczych Pustkowiach (Per + Przetrwanie):
Olaf: 31 + 11 -10 (za warunki) = 32; Rzut: 08. Zdane z dwoma przebiciami. Mimo braku charakterystycznych elementów otoczenia, jesteś w stanie określić właściwy kierunek (głownie po gwiazdach i pozycji słońca). Sprawia to, że nie kręcicie się w kółko, lecz dążycie prosto do celu, przebywając wymaganą odległość w zaledwie 3 dni.
Tańczący: 39 + 14 - 10 (za warunki) = 43; Rzut: 40. Zdane, bez przebić. Jesteś w stanie mniej więcej określić, gdzie jest północ, co pozwala ci z grubsza ustalić właściwy kierunek. Jednakże choroba i osłabienie utrudniają Ci poważnie orientację w terenie i nie czujesz się w nim do końca pewnie.
Testy dla wszystkich:
Przetrwanie na Wilczych Pustkowiach (Odp. + Przetrwanie):
Kyariel: 40 + 6+ 50 (premia za zaletę: Odporność na mróz) - 30 (za warunki) = 66; Rzut: 26
Norlaug: 33 + 4+ 50 (premia za zaletę: Odporność na mróz) - 30 (za warunki) = 57; Rzut: 28
Olaf: 36 + 11 + 50 (premia za zaletę: Odporność na mróz) - 30 (za warunki) = 67; Rzut: 50
Tańczący: 45 + 14 +5 (za magiczny kocyk - 30 (za warunki)) = 34; Rzut: 92; Test nie zdany: cierpisz na efekty wychłodzenia organizmu: otrzymujesz -10 do Odporności, dodatkowo zaczyna cię łapać jakieś choróbsko, na razie męczy cię kaszel (-30 do testów Krycia się) i masz lekką gorączkę (-5 do cech S.F, Zw. Odp i S.W.). Otrzymujesz także 1 obrażenie od odmrożenia. Wiesz, że gdybyś nie posiadał kocyka, który pozwala ci się rozgrzać chociaż raz na dzień, mógłbyś nie przetrwać tej próby.
Vidgar: 39 + 4+ 50 (premia za zaletę: Odporność na mróz) - 30 (za warunki) = 63; Rzut: 39
Jesteście jakiś kilometr od zabudowań. Co robicie?
Wilczośpiewce: potworne bestie w postaci gigantycznych, mierzących 5 m. w kłębie wilków, które przemierzają Wilcze Pustkowia. Potrafią położyć nosorożca włochatego i mamuta. Mają potężne szczęki i wydają z siebie dziwny, zawodzący odgłos, podobny nieco do wilczego wycia.Choć z wyglądu przypominają wilki, nie są nimi i Duch Totem przy spotkaniu z tego rodzaju potworem nic nikomu nie pomoże./EVILS/
Koniec rozdziału II. Rozdanie PD i Geasu w wątku technicznym.