Koronopan, domostwo Schillera
Pozostawiając Oksanę bratu i sędziemu, Dragan odłożył miecz na blat stołu i doskoczył do przygwożdżonego pociskiem Markusa. I natychmiast zrozumiał, że godziny naczelnika wydawały się policzone.
Długi niczym męskie przedramię bełt okazał się w swej widocznej części drewniany, aczkolwiek myśliwy pewien był, że jego grot musiano wyrobić z metalu i że grot ten zapewne miał zadziory, dzięki którym tkwił twardo we wnętrzu sufitowej podpory. Markus Schiller był rosłym mężczyzną i swoje ważył, a mimo to ciężar jego ciała nie zdołał złamać drewnianej części bełtu.
Biegły w polowaniach Dragan bez trudu wyobraził sobie spustoszenia, jakie pocisk poczynił w brzuchu Markusa. Tkwił w ciele człowieka tuż powyżej pępka, przebijając liczne wnętrzności. Wewnętrzny krwotok i w jego efekcie zakażenie krwi wydawały się czymś tak oczywistym, że Polanin z miejsca stracił nadzieję na uratowanie swego sąsiada. W zależności od szczęścia i przychylności duchów przodków, Schiller mógł skonać jeszcze na wsporniku albo wyzionąć ducha następnego dnia w łożu boleści.
Wiele w tej kwestii miało też zależeć od sposobu, w jaki poplecznicy Markusa zamierzali się nim zająć.
- Och kurwości... - Dragan pozwolił sobie na ciche westchnięcie, kucając przy Schillerze i próbując wcisnąć palce pomiędzy plecy mężczyzny, a wspornik. Naczelnik wymamrotał coś niezrozumiale, ale z oczywistym cierpieniem. Nie zwracając na te odgłosy większej uwagi myśliwy namacał w końcu odcinek bełtu między ludzkim ciałem i drewnem, brudząc sobie palce gorącą krwią.
- Metalowy szpic jest w podporze - oznajmił z wyczuwalną ulgą, odwracając głowę w stronę pilnujących Oksany kompanów. Nikodemus i Yuran starali się dzielić uwagę między Skandkę, wciąż zdradającego oznaki życia Piotra oraz dźwięki rozgrywającej się za ścianą bijatyki.
- Potrzebujemy jakiegoś brzeszczotu, dam radę odciąć bełt tuż poniżej grotu.
Jak powyżej, możliwe jest odcięcie Markusa wraz z tkwiącą w ciele częścią pocisku. Oczywiście Dragan będzie wymagał asysty co najmniej jednego człowieka, inaczej Schiller zwali się na podłogę (co może zwieńczyć dzieło nieznanego skrytobójcy). Brzeszczot leży na zapleczu, bez trudu znajdziecie go wśród innych narzędzi gospodarza.