PBF - Czarny Świt

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 08 października 2016, 21:32

W ferworze walki trudno o miarkowanie siły. Atakujemy skutecznie, by wykluczyć zagrożenie, ale nie dobijamy.
...no chyba, że będą wyjątkowo zacielki i leżąc w kałuży krwi będą w nas ciskać noże :D
Poważnie ranni nie są zdolni do opuszczenia osady, więc niejako mission completed.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 października 2016, 11:00

Choc Yuran byl chlopem, ktoremu gniew niczym gorzaczka do lba uderzal, to dziwnym traffem, zapewne z laski samego Koronapana w walce byl spokojny niczym w tancu. Mysli sie uspokajaly, kroki stawialy same, a bron hulala w morderczym tangu. Zdawalo sie pomimo calego harmidru jakoby olbrzym spokojnie plasal. Czas plynal powoli dla Yurana, ktory instynktownie ocenil ruch Oksany i puscil w ruch buzdygan.

Chcial ubic jak psa poczatkowo, ale pomiarkowal sie nim prawica poruszyala bronia.

Jeno ja w sen poslij - szepnal podswiadomy glos w czaszce Koronapanczyka. Posluchal i nadgarstek wygial sie nieznacznie zmieniajac trajektorie glowicy buzdyganu. Mial roztrzaskac czaszke, ale poleci na piers tak aby pozbawic tchu i pewnie odrzucic kobiete na sciane. Jesli tylko... jesli tylko kobieta Aksiejewa da sie zaskoczyc...
Yuran bedzie sie staral ogluszyc Oksane.

Sorry za brak polskich znakow. Zrobie edyte pozniej.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2016, 13:24

Koronopan, centralny plac

Domostwo Schillera było oddalone od głównego placyku osady o kilkadziesiąt metrów, ale głęboki mrok zalegający w uliczkach pozornie tę odległość zwiększał. Biegnący w ślad za ojcem Gerard uderzył z rozpędu jakiegoś sąsiada, zdeptał stopę zaskoczonej kobiety, której oblicza w ciemności nie dostrzegł. Z czyjegoś gardła popłynął przestraszony pisk, ktoś inny zaklął siarczyście, ale młody anabaptysta nie zwolnił kroku. Zaskakująca reakcja Antona zmroziła Gerardowi krew w żyłach, z miejsca uświadomiła mu, że musiało się stać coś złego.

- Gdzie pędzisz?! - Telibor zeskoczył młodszemu Hayte z drogi odwracając jednocześnie głowę w stronę Antona - Co jest?!

Pomruk ściszonych rozmów przy stołach umilkł całkowicie, dzięki czemu wszyscy usłyszeli dobiegające od strony chaty Markusa dźwięki: głośne przekleństwa Antona, głuche odgłosy uderzeń i wściekłej szamotaniny rozlegające się w przylegającym do domostwa warzywniku. Oczy Gerarda momentalnie przywykły do nocnej ciemności, wychwyciły w jej czerni kontury ruchliwych kształtów malujące się na tle ściany chaty.

- Pomóż mi! - krzyknął mocujący się z kimś Anton - Gerard, do mnie!

Odciągający w bok czarnowłosą piękność Bayer obrócił się na dźwięk tych słów, nie do końca pojmując ich znaczenie i powagę sytuacji. Mroczące mu myśli opary alkoholu rozrzedziły się znienacka, kiedy do uszu mechanika dobiegł drugi okrzyk Antona, tym razem znacznie głośniejszy.

- Ma broń! Ma broń!
Wpis przeznaczony dla Ela i Dretcha. Anton mimo mroku nocy wypatrzył coś niepokojącego w warzywnym ogrodzie Schillera. Błyskawicznie zareagował (chociaż BG już pewnie wiedzą, że nieszczęśliwie dla Markusa się spóźnił) i dopadł w ogródku jakiegoś intruza. Zakładam, że Gerard biegnie mu z pomocą (chociaż Dretch może jeszcze zmienić deklarację i pobiec po matkę). A co zrobi w tej sytuacji Werk?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2016, 13:37

Koronopan, domostwo Schillera

Oksana doznała głębokiego wstrząsu, ale szok bynajmniej nie przeszkodził jej w trzeźwej ocenie sytuacji. Potrzebowała zaledwie sekundy, by oszacować swe szanse na pokonanie trzech dorosłych mężczyzn, dobrze radzących sobie z bronią i dość zdeterminowanych, by nie przestraszyć się ostrza jej sztyletu. Nim Yuran i Dragan zdołali okrążyć z obu stron prostokątny drewniany stół tarasujący im drogę, wyniosła Skandka obróciła sztylet w dłoni i rozwarła palce wypuszczając broń z ręki.

Wąskie ostrze stuknęło głośno wbijając się w drewnianą podłogę. Cofając się pod ścianę tak, by nikt nie zdołał zajść jej od tyłu, kobieta omiotła kipiącym wściekłością wzrokiem twarze napastników. Jej spojrzenie prześlizgnęło się po przyszpilonym do wspornika Markusie, zatrzymało na sekundę na drgającym ciele Piotra.

- Mordercy! - wycedziła przez zaciśnięte zęby, puste dłonie trzymając dość wysoko, by pollańscy myśliwi nie musieli postrzegać w niej zagrożenia - Zapłacicie za to!

Ściskający dłońmi bełt Schiller stęknął głucho, najwyraźniej próbując w szoku wyrwać pocisk z rany. Jego wysiłki skazane były w oczywisty sposób na niepowodzenie, bo grot bełtu wniknął głęboko w drewno podpory za plecami naczelnika.

Przez zaciągnięte grubymi kotarami okna do wnętrza chaty wdarł się znienacka niedaleki okrzyk, w którym ludzie rozpoznali zdesperowany głos Antona Hayte.
- Ma broń! Ma broń! - krzyczał wioskowy lider anabaptystów, hałasując w sąsiadującym z chatą ogrodzie Markusa.
Wbrew Waszym mrocznym żądzom Oksana nie stawiła oporu (choć nie oznacza to, że nie możecie jej teraz porządnie obić). Na zewnątrz jakieś odgłosy bitki. Piotr chyba dogorywa, Markus ewidentnie cierpi. Czekam na zweryfikowane deklaracje 8ARTa, Namakemono i Jarlaxe.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 27 października 2016, 15:24

- Mądry wybór - warknął Dragan do skandki.
Przez moment odczuł ulgę, ale zaraz uświadomił sobie, że krew i tak już przelano.
Skierował swoją uwagę na poszkodowanych.
Obawiam się, że postrzelony jest już poza naszymi umiejętnościami pomocy. Jeśli Dragan uzna, że może mu jeszcze pomóc to spróbuje zatamować krwotok itp.

Markusa trzeba zdjąć ze ściany :) Najlepiej było by ułamać/odciąć lotki i pozwolić by pocisk wylazł przez wylot. Czy bełt jest drewniany czy cały metalowy? I na ile wystaje z Markusa?
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2016, 16:00

Koronopan, domostwo Schillera

Pozostawiając Oksanę bratu i sędziemu, Dragan odłożył miecz na blat stołu i doskoczył do przygwożdżonego pociskiem Markusa. I natychmiast zrozumiał, że godziny naczelnika wydawały się policzone.

Długi niczym męskie przedramię bełt okazał się w swej widocznej części drewniany, aczkolwiek myśliwy pewien był, że jego grot musiano wyrobić z metalu i że grot ten zapewne miał zadziory, dzięki którym tkwił twardo we wnętrzu sufitowej podpory. Markus Schiller był rosłym mężczyzną i swoje ważył, a mimo to ciężar jego ciała nie zdołał złamać drewnianej części bełtu.

Biegły w polowaniach Dragan bez trudu wyobraził sobie spustoszenia, jakie pocisk poczynił w brzuchu Markusa. Tkwił w ciele człowieka tuż powyżej pępka, przebijając liczne wnętrzności. Wewnętrzny krwotok i w jego efekcie zakażenie krwi wydawały się czymś tak oczywistym, że Polanin z miejsca stracił nadzieję na uratowanie swego sąsiada. W zależności od szczęścia i przychylności duchów przodków, Schiller mógł skonać jeszcze na wsporniku albo wyzionąć ducha następnego dnia w łożu boleści.

Wiele w tej kwestii miało też zależeć od sposobu, w jaki poplecznicy Markusa zamierzali się nim zająć.

- Och kurwości... - Dragan pozwolił sobie na ciche westchnięcie, kucając przy Schillerze i próbując wcisnąć palce pomiędzy plecy mężczyzny, a wspornik. Naczelnik wymamrotał coś niezrozumiale, ale z oczywistym cierpieniem. Nie zwracając na te odgłosy większej uwagi myśliwy namacał w końcu odcinek bełtu między ludzkim ciałem i drewnem, brudząc sobie palce gorącą krwią.

- Metalowy szpic jest w podporze - oznajmił z wyczuwalną ulgą, odwracając głowę w stronę pilnujących Oksany kompanów. Nikodemus i Yuran starali się dzielić uwagę między Skandkę, wciąż zdradającego oznaki życia Piotra oraz dźwięki rozgrywającej się za ścianą bijatyki.

- Potrzebujemy jakiegoś brzeszczotu, dam radę odciąć bełt tuż poniżej grotu.
Jak powyżej, możliwe jest odcięcie Markusa wraz z tkwiącą w ciele częścią pocisku. Oczywiście Dragan będzie wymagał asysty co najmniej jednego człowieka, inaczej Schiller zwali się na podłogę (co może zwieńczyć dzieło nieznanego skrytobójcy). Brzeszczot leży na zapleczu, bez trudu znajdziecie go wśród innych narzędzi gospodarza.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 27 października 2016, 17:04

O żesz Ty w pędzel! Myślałem, że nie dostał tak centralnie.

Proszę by jeden z nich podtrzymał Markusa, lecę po piłkę i odcinamy go.
Przed wyjęciem drzewca trzeba przygotować wodę, spirytus, mnóstwo szmat do opatrunków i odsączania krwi oraz chyba wszystkie zioła i leki jakie mamy...
Pora też chyba wezwać pomoc, choć jako myśliwy znam się na ranach, to chyba są w Koronapanie bieglejsi ode mnie medycy.

A co z zamieszaniem za oknem? Obezwładniono zamachowca czy zaraz ktoś z nas zostanie przyszpilony obok szefa? ;)
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 października 2016, 21:01

Mamy na wichurze jakiegoś medyka/znachora/cyrulika? Pewnie mamy, bo w takiej metropolii to chyba normalne. Yuran poleci po medyka i zaopiekuje się Glockiem Schillera i upewni się, że Oksana nie skorzysta z zamieszania i np sama nie sięgnie po leżącą broń. Jeśli po drodze natknie się na szamoczacych w kapuście, to pomoże Antonowi i ewentualnie pogoni kogoś innego po lekarza.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 października 2016, 13:54

Mała klaryfikacja na szybko. Jest Was trio, sprawnych zdrowych mężczyzn. Jeśli Dragan zajmie się doborem narzędzi i odcinaniem Markusa, ktoś teoretycznie musi mu pomóc. Jeśli Yuran w tym czasie pobiegnie na zewnątrz, to zostaje tylko sędzia. Nikodemus albo pomoże Draganowi i tym samym straci możliwość kontrolowania Oksany albo będzie nadal pilnował Skandki i tym samym nie pomoże Draganowi. Jeśli Dragan odetnie bełt bez asysty, nie zdoła uchronić bezwładnego Markusa przed groźnym w skutkach upadkiem.

W wersji hardcore Yuran mógłby w drodze do drzwi zastrzelić Oksanę z Glocka i zwolnić Nikodemusa z obowiązku jej pilnowania, ale wierzę, że nie jesteście aż tak odczłowieczeni (to jeszcze nie ten etap przygody). Oczywiście zażartowałem, ale dam Wam chwilkę na ewentualnie zmodyfikowanie deklaracji (ewentualnie niech Namakemono zdecyduje, co jest priorytetem jego postaci).

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 października 2016, 14:00

Jest jeszcze jedna opcja, tylko nie wiem, an ile Yuran możę zaufać... Oksanie. Ona może wezwać pomoc, w końcu Aksiejew też jest ranny.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 października 2016, 15:24

Koronopan, domostwo Schillera

Awantura na zewnątrz domostwa najwyraźniej dotarła do finału, bo odgłosy szamotaniny ucichły zastąpione groźnymi złorzeczeniami Antona, miotającego gromy na czyjąś głowę. Yuran kopnął z rozpędu blokujące mu drogę krzesło, rozdarty znienacka sprzecznymi zamiarami. Nie chcąc dawać Oksanie najmniejszego pretekstu do zmiany nastawienia, Polanin zgarnął z podłogi upuszczony przez Schillera pistolet. Ciężar i kształt broni wydawały się dziwnie nie pasować do ręki przyuczonej do buławy, a mechanizm działania pistoletu pozostawał do myśliwego starożytną zagadką. Wiedziony ostrożnością mężczyzna wepchnął niezwykły oręż za skórzany pasek spodni i uchwycił ponownie za buławę mierząc nią w Oksanę.

- On umiera - oznajmiła głuchym głosem Skandka przyglądająca się znieruchomiałemu ciału Aleksieja - Jeśli skona, przekleństwo duchów jego przodków spadnie na wasze głowy.

Yuran ściągnął usta kładąc powściągliwość Oksany na karb jej nieludzkiego opanowania albo efekt pojawiającego się dopiero szoku. Jasnowłosa kobieta rzadko okazywała jakiekolwiek emocje, ale Polanin mimo wszystko oczekiwałby od niej bardziej żywych uczuć wobec człowieka, z którym związała swe życie.

- Ktoś musi mi pomóc! - ponowił swe żądanie Dragan, który w międzyczasie wychynął z zaplecza domu z metalowym brzeszczotem w dłoni - Niko, nie stój jak kołek! Krew ci do uszu uderzyła?!

- On ciągle żyje - powiedział twardym tonem Yuran przyciągając puste spojrzenie Oksany - Witold, Zenobia albo Ruda, a najlepiej wszyscy razem. Każde z nich ma więcej wiedzy o łataniu człeczego ciała od nas razem wziętych. Jeśli sprowadzisz ich tutaj, uratujesz życie swemu mężczyźnie. I Markusowi.

- Markus niech zdycha w mękach - w niebieskich oczach Oksany pojawił się znienacka wściekły błysk, który po sekundzie ponownie zniknął - A skąd mam wiedzieć, że nie dorżniesz Piotra jak wyjdę, draniu?
Tak sobie pomyślałem, że przecież Nikodemus mógłby sprowadzić pomoc razem z Oksaną, wówczas nadal miałby ją na oku - a tymczasem Yuran i Dragan zajęliby się Schillerem (ale to tylko luźna propozycja, bo pozostaje pewne ryzyko, że Skandka zwieje sędziemu pod osłoną nocy i zamieszania w warzywniku).

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 30 października 2016, 10:03

Jest jeszcze jedna opcja: Oksana to całkiem sprawna niewiasta, gdyby jej zagrozić glockiem, mogłaby użyczyć swojej pary rąk do pomocy Marcusowi.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2016, 11:25

Szczegóły mogą zadecydować o całości, więc zdecydujcie ostatecznie między sobą jak rozwiążecie tę scenkę - pierwszy, kto coś zadeklaruje zostanie potraktowany jako tymczasowy przywódca, a pozostali zaakceptują jego polecenie, OK? Dzięki temu nie będziemy musieli czekać na ponowną wymianę opinii.

Poczekam też jeszcze chwilkę na Dretcha, potem ostatecznie rozliczę scenkę w warzywniku tak jakby Gerard nie zdążył dobiec tam na czas.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 30 października 2016, 20:58

Koronopan, centralny plac

Ma broń! Wrzasnął Anton raz jeszcze. Uszy młodego anabaptysty nie przesłyszały się. Nie był przygotowany na taki obrót zdarzeń. Miał gołe ręce i jedyna bronią był teraz jego instynkt. Biegnąc w stronę ojca wyrwał z ogródka wodza wioski drewniana grubą tykę na której jeszcze kilka dni temu wiła się w górę roślina dynio podobna.

Choć drewno nie było śmiercionośną bronią miało jeden atut, było zaostrzoną stroną która od kilka miesięcy była w glebie. Gerard błagał stwórce aby drewno nie było zbyt zbutwiałe.

Szybkimi krokami Gerard sunął nie bacząc na konsekwencje, jego umysł wydał mu prosty rozkaz. "Ratuj ojca".

Był gotowy na wszystko nawet na rzut prowizorycznym "drewnianym oszczepem", za zebranie grudy ziemi, czy piasku i ciśnięcie nią w oponenta, czy na wyrwanie innego pręty, rury czy drewnianego kołka, byle by nie używać gołych rąk.
Gerard idzie na całość, adrenalina buzuje, a on będzie bronił ojca nawet własnym ciałem. Atakuje bez względu na to kto jest antagonistą. W obecnym stanie używam 3 punktów EGO - 2 do inicjatywy i 1 do trafienia :) Aaa i Gerard idzie na całość !
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

el009
Reactions:
Posty: 273
Rejestracja: 15 listopada 2015, 10:46

Post autor: el009 » 02 listopada 2016, 19:33

Koronopan, ciemna uliczkla

Werk potrząsnął głową próbując zmusić dwa światy które widział do złożenia się w jeden. Bimber, którym raczył się z Eleni musiał być wyjątkowo podły skoro zapewniał takie atrakcje.

Idź do mojego warsztatu i czuj się jak u siebie Liebchen. - mruknął w stronę pollanki - Ja sprawdzę tylko w co znowu wpakowali się nasi świętobliwi sąsiedzi i zaraz do ciebie dołączę...

Bayer ścisnął mocniej rusznicę i niemal się nie zataczając potruchtał w stronę, z której dobiegały głosy dwóch Hayte.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)

ODPOWIEDZ