Strona 17 z 28

: 23 sierpnia 2018, 10:34
autor: zmarly
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Stuha nie wiedział, jak długo trwała zabawa, nie zdawał sobie bowiem sprawy z umykającego czasu, zajęty ogólnie pojętnym świętownaiem i spółkowaniem z dziwną, acz równie cudowną istotą. Gdy skończył, padł na ziemię obok niej wyczerpany przytulając jednocześnie partnerkę przednią łapką i tak zasnął. A sny jego były błogie i przyjemne.

W pewnym momencie zaś poczuł, jak coś, czego nie był w stanie opisać, kazało mu otworzyć oczy. Amasis otworzył powoli oczy widząc jednocześnie mocno zmieniony krajobraz. Obok niego obudziła była Nętka - równie świadoma jak zwiadowca. Rozejrzał się jednak najpierw wokół - urok całego miejsca zniknął, pozostała zaś upiorna wręcz aura miejsca. I ciała wszystkich towarzyszy leżące bezwładnie na ziemi.

A więc astral, pomyślał do siebie. Jednak nie był stanie ujrzeć nikogo z pozostałych. Może to przez mgłę w oddali, może przez cienie, nie był pewien. Wdrapał się szybko na najbliższe drzewo i przez chwilę próbował ją przejrzeć bądź usłyszeć jakiekolwiek dźwięki w oddali. Dziwiła go natomiast myśl, że mieliby wszyscy gdzieś pójść bez nich. Nic to, trzeba ich odszukać dodał we własnym umyśle, po czym zwrócił się do wiedźmy:

- Ale nas leśne duchy zwiodły, nie ma co. Widziałaś pozostałych? Musimy ich szybko odnaleźć. Co z Twoim nietoperzem?
Wchodze na dnajbliższe drzewo i próbuję słuchem bądź wzrokiem wypatrzyć pozostałych lub usłyszeć jakiekolwiek dźwięki z oddali, które mogłyby świadczyć o ich obecności niedaleko.

: 23 sierpnia 2018, 15:47
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Nętka otworzyła nagle oczy. Dookoła widziała tylko mleczną mgłę przedzierającą się między zaroślami i sunącą wolno nad ziemią. Nie było już ognia, radosnej muzyki zabawy, ni wesołych śpiewów leśnych driad. Panowała za to niezmącona nawet lekkim szmerem cisza. Zaraz czarownica zgryzła wargę. Zobaczyła bowiem leżące na ziemi i kompletnie nagie ciała swych przyjaciół. Po chwili zdała sobie sprawę, że nie odczuwa własnej, fizycznej powłoki. Spojrzała więc w dół... wprost na siebie samą, a właściwie własną powłokę z krwi i kości. Obok zaś leżało niedbale miękkie, nieduże ciałko rudego kota. Kobieta szybko się jednak uspokoiła, dostrzegając nieopodal ducha swego przyjaciela. Amasis, również jak ona, stał nad swoim ciałem. Słowa przyjaciela przypomniały jej o własnym chowańcu. Ostatni raz widziała go wysoko nad polaną, niknacego w ciemnościach nocnego nieba i spokojnym blasku Oxanu w pełni. Również jak Amasis, nie widziała dusz reszty przyjaciół.

Nętka przelękła się bardzo i zbliżyła się do leżącego nieopodal Kallana. Gdy zeszło upojenie winem, zdała sobie szybko sprawę z niezręczności sytuacji. Próbując nie dostrzegać ewidentnej nagości swego przyjaciela z dzieciństwa, pochyliła się nad nim próbując zaobserwować choćby najmniejsze oznaki życia. Skoro bowiem i ona, jak i zaznajomiony ze światem astralnym stuha, byli świadomi w snach, a sam felidae potrafił poruszać się na płaszczyźnie astralnej, nieposiadający podobnych umiejętności przyjaciele mogli być li tylko nieprzytomni.. a przynajmniej taką żywiła nadzieję. Ozwała się szybko po imieniu do potomka Vilena zamieszkujących ongiś Modry Kam. Próbowała go wypatrzyć również wśród drzew, gdy jej głos mógł go przywieść z powrotem. Może li tylko jego dusza wyszła z ciała wcześniej? Wiedźma skupiła się także na odszukaniu swego chowańca. Próbowała wyczuć blask jego umysłu i ducha pośród gęstych mgieł świata duchów.

- Iglicie, gdzie jesteś? Co się z nami stało? Co się stało z innymi? Co z Rodanem, Kallanem i Vagarem? Czy wiesz gdzie są ich duchy? Czy mnie słyszysz?
Próbuję się skontaktować z chowańcem i ocenić, czy rzeczywiście ducha np. Kallana nie ma w ciele (i nie jest tylko nieprzytomny).
Ile pamiętamy z poprzedniej nocy?

: 23 sierpnia 2018, 18:09
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Czarownica najwyraźniej zignorowała całkowicie pytania Amasisa i felidae sapnął, zniecierpliwiony. Już miał odrzec coś odpowiednio kąśliwego, gdy nagle przerwało mu wołanie:

- Pójdź, pójdź!

Stuha i wiedźma rozejrzeli się pospiesznie, zdumieni niezmiernie, któż to tak do nich przemawia? Jakoś kilka kroków dalej ujrzeli małego, błękitnego ptaka, skaczącego po gałęzi drzewa. A gdy pierzasty gość zauważył, że mu się przyglądają, przekrzywił łepek i zawołał:

- Pójdź! Pójdź!

Za czym odleciał kilka kroków w mgłę i ponowił swoje wezwanie, jakoby umyślił gdzieś ich zaprowadzić...
Amasis: Nic nie zauważasz, oprócz rzeczonego ptaszka. Mgła tłumi wszelkie inne dźwięki, nie widzisz też żadnych śladów. Ptaszek co chwila woła was i odlatuje kawałek, po czym zatrzymuje się, jakby czekał, żebyście za nim poszli. Jeśli tego nie robicie, wróci i powtórzy całą operację od nowa.

Nętka: Test Medycyny Ezoterycznej: Zdany - duszy Kallana nie ma w ciele. Nie widzisz jej też nigdzie dookoła. Z tego co wiesz, istoty, które nie posiadają LD często są bardzo zagubione na planie astralnym i nie orientują się, co się z nimi dzieje. Jeśli w porę nie odnajdzie się ich dusz i nie pomoże im wrócić do ciała, mogą umrzeć z odwodnienia. Zapewne to się stanie z Waszymi towarzyszami, jeśli ich nie odnajdziecie.

Twojego chowańca nigdzie nie widać i nie masz z nim kontaktu. Co w sumie jednak nie jest dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że chowańce nie umieją wychodzić w astral.
Z poprzedniej nocy pamiętacie tyle, ile wam opisałem. Oprócz oczywiście tego, iż impreza przeszła po jakimś czasie w radosną orgietkę (czego już nie opisywałem). MNiej więcej wiecie, co się działo na początku, później obrazy stają się rozmyte. Oczywiście Nętka także nie ma nic na sobie. Przeżycia Czarownicy w zakresie znajomości z Driadami nie różniły się zbytnio od doświadczeń reszty drużyny.

: 24 sierpnia 2018, 04:35
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Przyglądała się przyjacielowi, lecz choć bardzo tego chciała, nie mogła w jego ciele dostrzec najmniejszej oznaki obecności duszy. Zaczęła sie obawiać, iż istotnie nie mają wiele czasu, aby odszukać zagubionych druhów, nim ich ciała umrą. Już chciała ostrzec kota, gdy ze strony drzew odezwał się głos. W ciszy, krótkie słowa brzmiały jeszcze bardziej donośnie. Gdy jednak zerwała się wraz z Amasisem z miejsca, źródłem owego wołania okazał się niewielki ptak. Po zdarzeniach z poprzedniej nocy wiedźma nie potrafiła do końca zaufać duchom nawet pod tak niepozorną formą. Nie mieli jednak wiele czasu na wątpliwości, a sama wiedźma nie mogła w żaden sposób znaleźć porozumienia z własnym chowańcem.

- Amasisie, mój chowaniec ostał się jeno w świecie materii. Toż dlatego nie słyszy moich wołań. W ciele zaś Kallana nie ostał się duch. Jeno za tym ptakiem trzeba iść, nim ciała druhów naszych uschną jak pszenica w najgorsze susze. Nie mamy w końcu innego wyboru.
Nętka proponuje iść za tym ptakiem Amasisowi i sama też za nim podaży. Jak zawsze zachowa czujność.

: 25 sierpnia 2018, 14:29
autor: Araven
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]


Vagar dumał nad niestałością i słabością istot żywych, oraz ulotnością ich istnienia.

Takie toto delikatne i słabe, i nader śmiertelne. Nie to co kamienie, kości matki ziemi.

A wśród kamieni głazy najprzedniejsze są, w zielonej Puszczy leżące. Mech porasta głównie nas głazy. Vagar lubił mech, dużo bardziej niż ubrania żywych.

Było mu tu dobrze, troski świata zostały daleko, nie dotyczyły głazów, one były ponad nimi.

: 30 sierpnia 2018, 10:07
autor: zmarly
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Zwiadowcy nie spodobał się fakt zostania zignorowanym, jednak zanim na myśl przyszła mu kąśliwa uwaga, błękitny ptaszek szybko przerwał te plany swym głosem.
Z braku innych alternatyw to chyba jedyne sensowne wyjście, pomyślał kot. Ruszył za nim mówiąc jeszcze Nętce:

- Chodź, może znów jakiś duch puszczy nam chce pomóc. Musimy odnaleźć resztę. I załóż coś na siebie, na litość!

Po czym czmychnął za ptaszkiem nie oglądając się nawet na wiedźmę. Przemierzając mgłę za skrzydlatym stworzeniem we mgle, dodał w myślach do siebie:
A co do Ciebie, kochana...kiedyś przecież będziesz musiała zdjąć buty..., po czym na pyszczku Amasisa zagościł bardzo złośliwy uśmiech.
Podążam za ptakiem, jednak staram się być ostrożnym i dostrzec jak najwięcej dookoła pomimo mgły, biorę też poprawki na wrogie istoty.

: 30 sierpnia 2018, 12:54
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Nie tracąc ni chwili na zbędne dysputy, kot z czarownicą podążyli co rychlej za skrzydlatym przewodnikiem. Wkrótce otaczające polanę mgły pochłonęły ich całkowicie. Tajemniczy ptaszek jednak nie zawiódł ich zaufania, polatując przed nimi. Jego głos nieomylnie wskazywał im drogę. A gdy nawet drobna, pierzasta istotka znikała na chwilę w wirującym oparze, przecież za moment ukazywała się ponownie, wołając nieprzerwanie:

- Pójdź! Pójdź! Pójdź!

Wędrując przez mgielne zasłony starali się być ostrożni i czujni. Jednak spowijające okolicę opary zdawały się tłumić wszelkie dźwięki i zaburzać perspektywę, oraz poczucie czasu. Tak, jakby sama materia astralna ulegała odkształceniom w tym miejscu. Widmowe drzewa, majaczące wokoło nich zdawały się żyć własnym, złowieszczym życiem. Ich węźlaste konary skrzypiały cicho, jakby poruszane niewidzialnym wiatrem. Najlżejszy ruch powietrza nie mącił jednakże trwającej wokoło ciszy. Przeto Amasis i Nętka przezornie trzymali się z dala od powykręcanych gałęzi, które chwilami zdawały się krążyć na oślep, jak gdyby czegoś szukały...

W jednej chwili nagle zasłona mgły przed nimi opadła. I oto, w zielonym półmroku zalegającym pod gigantycznymi pniami, ujrzeli rzecz niezwykłą a cudowną. Było to drzewo czarodziejskie, o pniu złotym i srebrzystym listowiu, które lśniło jednako blaskiem słońca i księżyca. Spod jego korzeni wytryskał zdrój krystalicznej wody, który zmieniał się w strumyk grający wesoło pośród kamieni. Ku temu drzewu zaprowadził ich ptak, za czym usiadł na jaśniejącej gałązce i kiwnął im łepkiem, jakby zapraszając bliżej.

[center]Obrazek[/center]
Ledwo jednak Nętka i Amasis uczynili kilka kroków i stanęli nad strumieniem, spod korzeni czarodziejskiego drzewa wyskoczyła okropista ropucha! Opasła była a wielka, niczym beczka. Zaraz też jej lepki, ciernisty jęzor śmignął w stronę Amasisa, gotów go pochwycić i zawlec do oślinionej paszczy, pełnej zębów ostrych, jak igły!

[center]Obrazek[/center]
Ropucha atakuje z zaskoczenia jako pierwsza. Co robicie?

: 01 września 2018, 15:24
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawien (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Zagłębili się w biały całun mgieł. Nętka cały czas żywiła nadzieję, że istotnie błękitny ptak okaże się być przewodnikiem po astralnym świecie i doprowadzi ich do miejsca pobytu dusz przyjaciół. Nie mieli jednak pewności... słyszała o istnieniu istot, które to siłą swej woli mogą zmienić swój kształt i skutecznie zmylić łatwowiernych wędrowców. Takeż jak powiedział towarzyszący jej Amasis, wszak nie mieli innego wyboru. Dzięki nawoływaniu skrzydlatego przewodnika, po wędrówce pomiędzy powykręcanymi drzewami świata astralnego, w końcu znaleźli się przed cudownym drzewem. Wiedźma zmrużyła oczy z zachwytu nad pięknem doskonałej harmonii połączonych energii słońca i księżyca. Patrząc hipnotycznie na drzewo, dotarło do niej w pewnym momencie, co mówił Amasis. Spojrzała jednak na siebie, swoje ciało astralne, przejrzyste i mgliste. Jakeż mogłaby je ubrać? Nie miała zdolności kształtowania materii snu i świata astralnego. Chwilę poświęciła tej myśli, zastanawiając się czemu nagość humanoidalnych istot tak ubodła jej przyjaciela z zupełnie innej rasy. Podejrzewała jednak, że to może ogólny brak futra u humanoidów tak bardzo odbiega od norm godnego wyglądu dla kotów, że jej towarzysz tym bardziej nie mógł znieść widoku pozbawionego odzienia ciała. Odrzuciła jednak niebawem te nie tak istotne myśli, niewielki pierzasty przewodnik wskazał im bowiem na drzewo, pragnąc pokazać coś więcej. Lecz gdy tylko postąpili ku drzewu, wyskoczyła ku nim przysadzista ropucha, która w przeciągu chwili wystrzeliła swój lepki język w kierunku zaskoczonego Amasisa. Nętka nie zwlekając wypowiedziała słowa zaklęcia i dotknęła grzbietu Amasisa, czując jak przepływająca energia wzmacnia siłę woli przyjaciela.
Najpierw wzmacniam Siłę Woli Amasisowi, nim rzuci się na ropuchę (jeśli zdążę). W następnej kolejności chcę rzucić na siebie zaklęcie Aura z Ducha.
Ile mamy Energii po tym, jak się ocknęliśmy w astralnej formie?

: 03 września 2018, 13:21
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawien (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Kolczasty jęzor wystrzelił w stronę Stuha, który przypadł do ziemi, kładąc uszy po sobie. W tym momencie Nętka przyklęknęła szybko i dotknęła grzbietu Amasisa. Duchowa moc spłynęła z jej palców, wnikając w głąb duszy Felidae i kot poczuł, jak ta nowa moc napełnia go siłą i niezłomnością, której wcześniej nie znał. Z wrzaskiem właściwym dla swego ludu rzucił się na przeciwnika. Jego szpony zjechały jednak po grubej, pokrytej brodawkami skórze, nie czyniąc potworowi najmniejszej krzywdy. Kły jednak dosięgły celu, przebijając nieco cieńszą skórę na podgardlu ropuchy, która szarpnęła się, próbując wyrwać z uścisku. Walcząc o to, by zrzucić kota, przejechała go szponiastą łapą wzdłuż boku, kreśląc głębokie szramy. Stuha jednak nie wypuścił swej zdobyczy. Długi jęzor wił się jak szalony, a jadowicie zielona ślina pryskała na wszystkie strony, gdy paskuda parskając, próbowała wycofać się w stronę strumienia. Wreszcie jednak szpony kota znalazły oparcie, rozdzierając szarą skórę, niczym zapleśniały pergamin. Z wnętrza ciała płaza buchnął odór bagna i rozkładu, i Amasis zakrztusił się nagle. Po chwili jednak cała postać ropuchy zmieniła się w chmurę zielonych oparów, która rozpłynęła się w powietrzu. Zaś w miejscu, w którym się znajdowała pojawił się złoty dzban.

Na ten widok, siedzący na gałęzi ptaszek zaśpiewał głosem podobnym do tuzina srebrnych dzwoneczków:

[center]Gdy zechcesz przed siebie iść,
W żywej wodzie maczaj liść!
Kędy dziewko stawisz nogę,
Święć dokoła siebie drogę![/center]

Po czym przekrzywił łepek i począł czyścić swe modre piórka.
Efekty Walki:
Amasis = -5 Energii za obrażenia (jesteś świadom, iż cios szponiastej łapy ropuchy mógłby zniszczyć dusze większości Twych kompanów)
+9 do SW za czar Nętki.

Nętka = -2 Energii za użyte zaklęcia: Przekazanie Mocy i Aura Ducha.
Aura wygaśnie po 20 sekundach od walki.

W momencie wejścia w Astral mieliście pełną pulę Energii.
Dzban który pojawił się na miejscu ropuchy jest oczywiście pusty.

Jeśli się rozejrzycie, zauważycie, że droga, którą przybyliście nadal istnieje - stanowiąc przejście wśród wszechobecnych mgieł (nie wiadomo, jak długo się ono utrzyma). W każdym razie daleko na jej końcu można dostrzec polanę, którą opuściliście.

: 03 września 2018, 17:33
autor: zmarly
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawien (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Podążając za chwilowym przewodnikiem kot wciąż starał się nasłuchiwać we mgle. I im bardziej się skupiał na tej czynności stawiając ostrożnie łapki (jak na tempo podroży), tym bardziej się frustrował brakiem jakichkolwiek rezultatów, a właściwie głuchej ciszy. Co jakiś czas upewniał się tylko, iż Nętka idzie za nim i baczył, by nie zniknęła w szarości otoczenia. Mogłoby to oznaczać jej zgubę.

W pewnej chwili jednak mgła zdała się rozproszyć przed podróżującymi odsłaniając jaśniejące drzewo. Szumiący strumyk wypływający spod jego korzeni nadawał tej dziwnej scenerii łagodnej nuty uspokajając odrobinę atmosferę dookoła. Mało brakowało, a stuha zacząłby się rozluźniać widząc tę scenerię, jednak nagle, ku zaskoczeniu wszystkich, wyskoczył oślizgły stwór i niemalże od razu zakręcił lepkim jęzorem próbując sięgnąć zwiadowcę. Ten jednak instynktownie przyparł do ziemi osłaniając się przed uderzeniem, po chwili zaś poczuł dotyk przyjaciółki na swym grzbiecie i jakaś dziwna pewność siebie i wewnętrzna siła rozlała się po ciele. Od razu wysunął szpony z łapek wybijając się jednocześnie w powietrze. Wiedział, że musi dopaść stwora, by zniwelować przewagę zasięgu ataku. I choć pazury się ześlizgnęły po skórze plugastwa, to kły trafiły na delikatniejszy obszar i Amasis wiedział, iż nie może puścić.

Chwilę trwała ta szamotanina szarego futra i bagiennego smrodu przeplatana wściekłymi dźwiękami obu stron konfliktu. Cień Księżyca już był pewien zwycięstwa, gdy nagle poczuł palący ból w lewym boku, na co zasyczał agresywnie i wczepił się jeszcze bardziej w okolicę szyi. Odpychał się jednocześnie łapkami od niego próbując w ten sposób rozerwać tkankę, co po chwili się udało i smród wilgotnego rozkładu momentalnie otoczył najbliższe otoczenie wdając się również w gardło kota. O mało nie zwymiotował z tego powodu mimo, że zdążył już odskoczyć z fragmentem ropuchy i gotował się do drugiego natarcia, przeciwnik jednak nagle rozpłynął się w powietrzu razem z fragmentem w pyszczku. W tym miejscu pojawił się piękny, dzban o złotej barwie, zaś śpiew ptaszka brzmiał w tym momencie jak obwieszczenie kociego triumfu, co trochę podbudowało Amasisa. Nawet mimo świadomości, iż gdyby dosięgnął go drugi cios, sam rozpłynąłby się w powietrzu na wieki. Mało tego, zwiadowca wiedział o swym szczęściu - inni mogliby mieć większy problem z przyjęciem takich obrażeń.

Odwrócił się za siebie szukając towarzyszki, która obserwowała z niepokojem całe zajście. Zwrócił uwagę z powrotem na trofeum i rzekł:

- Ciekawe, do czego nam ten dzban Nętko. Zobaczymy, czy coś w nim jest.

Po czym, jeszcze obolały po walce, podszedł do naczynia i zajrzał swym ciekawskim łepkiem do środka, tam jednak odpowiedziała mu tylko ciemna pustka.

- Cholera, - zaklął- pusty. Może musimy nabrać wody ze strumyka do niego?

: 03 września 2018, 23:55
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Ropucha wyskoczyła nagle i z równą szybkością zaatakowała Amasisa. Nętka wstrzymała oddech. Dłoń w porę dotknęła grzbietu przyjaciela i przekazała potrzebną energię wzmacniającą wytrwałość ducha. Zaraz bowiem kot rzucił się w wir walki i ledwo co wiedźma wymamrotała słowa ochronnego zaklęcia, gdy pazury stuha rozerwały śliską skórę płaza. Kobieta odetchnęła z ulgą. Nieczęsto bowiem miała okazję brać czynny udział w walce w świecie duchów, a na nieszczęście jej własna broń została w świecie materii. Cóż mogła więc zrobić prócz udzielenia pomocy swemu przyjacielowi? Młoda czarownica westchnęła cicho i przyjrzała się magicznemu drzewu.

- Przewodnik mówił o wodzie, toć możesz mieć rację. Nastała mnie jednak obawa... - czarownica zerknęła przez ramię na wciąż widoczną pośród mgieł ścieżkę. - Co poczynimy, jeśli mgły zamkną za nami drogę? Bacząc na słowa ptaka, może trzeba by nam zrosić dookoła ścieżkę, którą kroczymy i zebrać liści drzewa magicznego?

Nie zwlekając dłużej czarownica zabrała złoty dzban i nalała doń wodę. Postąpiwszy w kierunku otaczających ich mgieł, wiedźma uroniła drobinę wody.

- Obaczym cóż się stanie i czy rzeczywiście woda pomoże rozgonić mgły.
Nętka weźmie dzban, naleje do niego wodę ze strumienia i zobaczy co się stanie, jeśli zrosi tą wodą z dzbana miejsce, w którym zaczyna się już mgła. Zbierze też liście z drzewa, prosząc o nie wcześniej samo drzewo (aby nie rwać bez szacunku jak popadnie liści), bądź zbierając jeszcze świeże liście, które opadły i leżą na trawie dookoła drzewa.
Jeśli od samej wody się nic nie stanie, to zobaczę co będzie jak zamoczę liść drzewa w wodzie i nią zroszę zamglony obszar.

Za nim odejdziemy z tego miejsca, przyjrzę się chwilę drzewu, czy coś przy nim nie widać ciekawego i koniecznie zroszę wodą ścieżkę powrotną na polanę. Za nim ruszymy dalej napełniam znów dzban. Staram się to wszystko robić w miarę sprawnie i szybko, jednak zachowując szacunek dla magicznego miejsca.

: 06 września 2018, 22:14
autor: lightstorm
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Rodan był drzewem. Nogi zmieniły się w ogromne korzenie wrastające głęboko w ziemię, a ręce rozrosły się na wiele konarów i gałęzi. Nie pamiętał kim był i jak się tutaj znalazł. Liczyła się stabilność i dostęp do słońca. Małe zielone listki kołysały się lekko pod dotknięciem letniego wiatru, dzięki którym pobierał potrzebną do egzystencji moc. Nie myślał, nie zastanawiał się, nie analizował - po prostu był i wiedział na czym skupić swoją uwagę. Chód i wilgoć ukryta pod powierzchnią dawała odpowiednią ilość wody. Gdy tylko był spragniony, jego nowe nogi potrafiły pić tyle, ile zapragnął. Świat dawał mu wszystko czego potrzebował, a on sam nie wymagał niczego więcej. Świat ludzi był tak bardzo rożny od tego, co właśnie doświadczał.

Chwilę później na jednym jego długich ranieni usiadł jakiś ptak. Rodan nawet tego nie zarejestrował, za to szybko wyczuł nadciągający deszcz. Gdzieś w środku, wewnątrz pnia coś poruszyło się, czując nadchodzące orzeźwienie. Wiatr zaczął mocniej uderzać w liście kołysząc gałęziami, sprawiając wrażenie pobudzenia i radości. W rzeczywistości tak też było - Rodan cieszył się gdy pierwsze krople upadły na jego nowe ciało. Deszcz spływający po rozgrzanych od słońca liściach i korze, był dokładnie tym czego potrzebował. Prawie szeptał coś do siebie, ale nie do końca wiedział w jakim języku. Miał przed sobą wiele lat i nie zamierzał się ruszać z tego miejsca. Wiedział, że domu się nie wybiera - on jest tam gdzie postawiłeś pierwsze kroki.
Rodan cieszy się z faktu, że jest drzewem. Biada temu kto będzie przeszkadzał :)

: 08 września 2018, 18:33
autor: Sigil
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawien (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Nętka prysnęła wodą z dzbana, ku zwiewnej ścianie bladych mgieł. Nic to jednak nie zmieniło, a mleczny opar kłębił się wokoło, jako i wprzódy. Zali, idąc za radą czarodziejskiego ptaka, dziewka ułamała delikatnie jedną z gałązek cudownego drzewa, po czym poczęła kropić nią dookoła, stąpając ku polanie. Tuż za nią biegł Amasis, uważając, by srebrne krople nie zmoczyły jego futra. Czarodziejska czy nie, woda wciąż była wodą, a to oznaczało, iż była niedopuszczalnie mokra... Kot uważał więc, by znaleźć się poza zasięgiem kropidła, za które służyła srebrzysta gałązka.

Nętka szła w milczeniu, święcąc drogę, mgły i majaczące wśród nich pnie drzew, i wielkie, zmoerzwione paprocie, i wystające z ziemi grzbiety pradawnych głazów. Cudowna woda pryskała wesoło dookoła, padając tam i sam... I nagle! Cud nad cudy! Tam, gdzie jeszcze przed chwilą widniał kam omszony, zjawiła się postać Kallana, przecierającego oczy ze zdumienia. A tuż po chwili, w miejsce rozłożystego wierzbuka, pojawił się Rodan, rozglądający się wkoło z miną zgoła ogłupiałą, bowiem jeszcze przed chwilą zdało mu się, że jest drzewem. A Nętka szła dalej - i oto kolejny głaz przedzierzgnął się w postać Vagara! I tak to, nim czarownica dotarła do polany, zdołała odczarować wszystkich zaginionych druhów, przywracając im na powrót właściwą im postać i odganiając złudne sny, zesłane przez dziatwę leśną...
Kallan, Rodan i Vagar odzyskują przytomność i ludzką postać. Zdajecie sobie sprawę, że to co wam się przydarzyło to był dziwny sen, zesłany przez Driady. Pamiętacie go i wiecie, że jego moc przemieniła was w głazy lub drzewa. Wokoło was jest dziwny krajobraz, spowity mgłą, który wydaje się mocno nierealny. Wszędzie panuje cisza, nie słychać szumu liści, ani śpiewu ptaków. Czujecie się trochę zdezorientowani, ale poza tym jesteście świadomi.
Spoiler!
Test Teorii Magii: Zdany. Zorientujesz się, że znajdujecie się na Planie Astralnym.

: 12 września 2018, 21:31
autor: TatTvamAsi
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawien (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Młoda wiedźma ujęła dzban ciężki od wody i chlusnęła w stronę gęstych mgieł. Tak jak sądziła, nic się nie wydarzyło, ale gdy tylko poszła za radą ptasiego przewodnika, a krople wody dotknęły pobliskiego głazu, ujrzała nagle Kallana. Początkowe zwątpienie zastąpiła radość z ujrzenia przyjaciela, czarownica z gorliwością zrosiła otoczenie prowadzącej na polanę ścieżki. I znów, gdy tylko krople wody padły na pobliskie drzewo, jego gałęzie zwinęły się i skurczyły by na powrót przypominać ramiona Rodana. Nętka uspokoiła się całkowicie, gdy wznoszący się na skraju polany głaz okazał się być Vagarem. Czarownica jak i Kallan, jak i wiele spośród młodych Modrego Kamu, słyszała niesamowite historie o duchach puszczy, zarówno niebezpiecznych, prowadzących na manowce, jak i płatających figle. Sama jednak wiedziała, że długo będzie wspominać tą noc - choć póki co z karminowym rumieńcem na twarzy - i odczarowanie swych towarzyszy z magicznego snu.

Druhowie jej zdawali się nadal oszołomieni tym co im się przytrafiło. W końcu nie każdy śni, że jest wierzbukiem z Brodatej Puszczy! Wiedźma więc szybko odstawiła dzban, dziękując przy tym modropióremu przewodnikowi. Wykorzystując chwilę roztargnienia swych przyjaciół z dzieciństwa, udała się przodem na polanę, po czym zwróciła się do odczarowanych:

- Duchy Brodatej Puszczy zesłały na was sen czarodziejski. Toć dlatego zdawało się wam, iż drzewami i kamami jesteście. Teraz musicie wrócić do swych ciał. Ino pospieszyć trza coby się nic wam nie stało. Podejdźta za mną każdy do własnego ciała i spróbójta się z nim złączyć. Ja ino przodem pójdę, coby wam pomóc w razie jakichkolwiek trudności.
Wiedźma stara się odwrócić uwagę towarzyszy od własnego, nagiego ciała, dlatego poprowadzi ich przodem, mając nadzieję, ze nie będą mieć problemów ze zbudzeniem się w świecie materii. Nętka wie, że prędzej, czy później w sumie się wszystko wyda, ale jest to krępujące i chciałaby być pierwsza w ciele, aby jak najszybciej się czymś okryć.

: 15 września 2018, 08:44
autor: Araven
[center]Brodata Puszcza, 06 Trawien (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

- Mgła, wszędzie ta diabelska mgła. Jestem jakby w jakowymś strasznym śnie, mary wokół mnie.
- Sam jako duch się czuje, ciała pozbawiony.

Ta miła Pani wcale nie była taka miła i dobra jak myślałem. Jej przyjaciółki takoż.
Ot chłopy to zawsze durnowate są. Całkiem na widok babskich cycków głupieją. Przynajmniej te normalne chłopy.


- Bycie głazem było miłe, ale my tu pomstę mamy do uczynienia. Czas wstawać. Gdzie to moje ludzkie cielsko, czas głaz opuścić i w materialną powłokę się przyoblec.