Strona 17 z 83

: 22 czerwca 2012, 16:33
autor: deliad
Skoro źródełko nam wyschło musi starczyć ta ilość jaką wypił Grag i płaksa.
- Dobra odsuńcie się nieco od drzwi. Kto wie ile mocy spoczywa w moich trzewiach. Niektóre kobitki mawiają, że całkiem sporo - he, he. Więc niech trochę tego dobra i na drzwi przejdzie.

Grag stanął trzy metry od drzwi, nabrał powietrza w płuca i dmuchnął ile sił w płucach.

Wątek techniczny:
Jak nie poskutkuje to beknie. Jak i to nie przyniesie skutku to wzruszy ramionami i każe popróbować koboldowi.

: 22 czerwca 2012, 16:44
autor: Araven
Odsuwam się od drzwi, dając Gragowi pole do popisu i czekając na efekt tego chuchania na drzwi, ale czujność zachowuję.

: 24 czerwca 2012, 18:27
autor: Agelt
Agelt podczas dokładnego oglądania drzwi dostrzegł obecność dwóch zamaskowanych podłużnych otworów po obu stronach drzwi, jeden na wysokości ramion, drugi na wysokości kolan.Otwory są dość długie(pow pol metra)
-Jak myślicie, co to może być?- Zapytał towarzyszy wskazując im owe otwory

: 25 czerwca 2012, 07:54
autor: maciej
CYTADELA

Araven czubkiem buta trącił mocniej bijące chłodem kamienne drzwi. Tkwiły solidnie w futrynie i ani drgnęły. Agelt podszedł ostrożnie do nich i zaczął uważnie je oglądać studiując zdobienia i ściany. Delikatnymi muśnięciami dłoni badał wybrane przez siebie miejsca. Nagle jego wzrok zatrzymał się na dwóch zamaskowanych szczelinach znajdujących się po obu stronach drzwi. Jeden znajdował się na wysokości ramion, drugi na wysokości kolan.
--Jak myślicie, co to może być?-zapytał. Dalsze pytania przerwał barbarzyńca odpychając go na bok.
-Odsuń się człeczyno-warknął. Dało się słyszeć syk wciąganego powietrza. Półolbrzym szeroko otworzył usta. Strumień ognia który nagle pojawił się w jego ustach w bardzo niekontrolowany sposób uderzył w drzwi z rykiem ognistej furii,przypiekł kamienną płytę oraz spory kawał ściany po bokach. Gorące powietrze wirując w zamkniętym pomieszczeniu wyparło wszystkim z płuc resztki powietrza. Kiedy ogień zetknął się z chłodną powierzchnią kamiennych drzwi dało się słyszeć donośny syk. Pojawił się gesty obłok pary,który na dłuższą chwilę pozbawił wszystkich widoczności. Kiedy kłęby pary i dymu zaczęły się rozwiewać waszym oczom ukazały się poczerniałe od ognia kamienne rzeźbione drzwi oraz mocno osmolony barbarzyńca, błyskający białkami oczu w nagle poczerniałej twarzy.

Wątek techniczny : drzwi wydają się być nienaruszone.

: 25 czerwca 2012, 10:36
autor: deliad
Grag kaszlnął kilkukrotnie i złapał haust powietrza.
- O w morde, na Kashandila, teraz będę bał się pirdnąć.
Przetarł twarz dłonią i spojrzał na drzwi. Nie wyglądały na zniszczone.
- Musi iść o inne dobro. Te szczeliny to może być pułapka. Akuratnie żeby człekowi zdjąć głowę i przyciąć w kolanach.
Półolbrzym odsunął się aby nie stać na wprost drzwi.

: 25 czerwca 2012, 20:49
autor: Agelt
Został odepchnięty na bok i upadł zadem na ziemię. Spojrzał na barbarzyńcę ze zmarszczonym czołem i przyglądał się temu co ten robi. Nagle poczuł, że nie może porządnie złapać powietrza. Wstał pocierając obolały zad i przyjrzał się drzwiom
-Następny mądrala- mruknął pod nosem krzyżując ręce na piersi

: 26 czerwca 2012, 06:34
autor: deliad
- Ja tylko dbam żebyście sobie nie odmrozili rączek. Zabierajcie się za otwieranie tych drzwi. Ja już swoje zrobiłem.

Grag przysiadł na fontannie i wyciągnął bukłak z winem.

- Ej, Małpo czy jak ci tam, przestań kwiczeć to dam Ci coś lepszego niż ta breja z fontanny.

: 27 czerwca 2012, 13:43
autor: maciej
CYTADELA

-Meepo spróbuje-kobold wyciagnął szponiaste łapki w strone pokaźnego bukłaka-GUL...GULL...GULLL....BEK!!-koboldowi czknęło się solidnie po winie. Jemu również z ust wydobył się płomień.
-Meepo wielki smok....iczk-kobold zatańczył na krótkich nóżkach-Meepo...iczk...da popalić...hep-z ust kobolda wyskoczyła ognista smuga mknąc w stronę kamiennych drzwi.

***

Agelt stanął przed kamiennymi drzwiami.-Zdaje się że metodami konwencjonalnymi nie da rady. Nie widzę tu śladu zamka,że o zawiasach nie wspomnę-stwierdził ogladając ze znawstwem kamienną płytę. Za nim rozległo się donośne bekniecie,jednak jego uwaga była skupiona na tajemniczym wejsciu.Nagle poczuł podejrzane gorąco.

***
Ognisty bicz chlasnął wypięty zadek pochylonego człowieka stojacego przed zamknietymi drzwiami.Portki natychmiast zajeły się ogniem.Agelt z wrzaskiem zerwał się i poklepujac dłonmi tyłek poczał gasic płonacy materiał.
Meepo pijany jak bela klapnął plackiem na ziemi i zachrapał,dymiąc z nozdrzy.Agelt potarł poparzone posladki-Piecze jak cholera.

: 27 czerwca 2012, 14:17
autor: deliad
Półolbrzym, widząc całe wydarzenie, nie potrafił ukryć wesołości i ryknął śmiechem.

: 27 czerwca 2012, 14:20
autor: Denver
Noż, doprawdy - rzekł siląc się na spokój rycerz - zabawy i harce Wam w głowie, kiedy tam na ratunek czekają. Może korytarzem pójdźmy, skoro drzwi nie umiemy otworzyć?

: 27 czerwca 2012, 15:25
autor: Araven
Też uważam, ze nie ma co tu stać przy tych drzwiach i kobldów rozpijać dalej..., idźmy korytarzem.

: 27 czerwca 2012, 15:29
autor: Agelt
Zaczął podskakiwać klepiąc się po zadku coby ugasić płomienie. Gdy w końcu mu się to udało spojrzał na barbarzyńcę i kobolda ze zmarszczonym czołem. On jednak dalej stał przed nimi i próbował wymyślić jak je oworzyć
-Za nimi coś musi być, bo po cholerę by tutaj stały

: 27 czerwca 2012, 16:43
autor: Denver
Ja wiem za to co jest przed nimi - banda zbrojnych i ani jednego odźwiernego. Ruszajmy dalej

: 29 czerwca 2012, 16:37
autor: maciej
CYTADELA

Tan Dino prowadził. Za nim wolnym krokiem zmierzał Araven,uważnie obserwujący otoczenie i trzymający dłonie w poblizu obu swych mieczy..Koło niego dreptał Leobardis podkarmiając swego szczurzego pupila. Barbarzyńca szedł w charakterze tylnej straży dźwigając na ramieniu swoja maczugę. Przez torbę swobodnie obijajacą się o uda półolbrzyma zwisał pijany w sztok kobold,mający służyć im za przewodnika. Grag zauważył że człowiek imieniem Agelt uparcie tkwił przed osmolonymi kamiennymi drzwiami.
-Ejże,człeczyno...Drugi raz ratować Cię nie będziem!-Agelt po chwili namysłu skierował swe kroki za grupą.
-Znając życie pewnie będziemy tędy wracać-pomyslał umorusany człowiek-Jeszcze się zobaczy co za tymi drzwiami jest.
Rycerz stanął na rozgałęzieniu korytarzy. Przejscie w prawo było kompletnie zawalone,nawet zwierzak druida by się nie przecisnał. Korytarz na wprost cuchnął szczurzym piżmem,co bardzo wyraźnie pobudzało Leobardisowego gryzonia. W przejściu widać było rząd cel więziennych a na końcu w ciemnościach dostrzec można było zarys jakiegoś dużego pomieszczenia. Jednak skoro lochy sprawiały wrażenie pustych być może nie było potrzeby by tam iść. Przejście w lewo prowadziło do pustej komnaty o podłodze pokrytej gruba warstwą pyłu i gruzu.
Araven przykucnął przy podłożu-Zobaczcie,widać tu ślady podobne do tamtych. Widać szli tędy ludzie. Może to Ci których szukamy?-spojrzał się na tana Dino-Mości rycerzu,któredy teraz?

: 29 czerwca 2012, 17:51
autor: deliad
Wątek techniczny:
Sprostowanie.
Grag jako nieco nietypowy barbarzyńca nie walczy maczugą i nie posiada maczugi. Bije się korbaczem.