Strona 17 z 170
: 22 kwietnia 2013, 09:11
autor: deliad
Usuniecie strzały normalne zadaje obrażenia wtórne w połowie ilości jaką strzała zadał. Gusłek stara się to zrobić w taki sposób, żeby zadać ich jak najmniej. Robimy więc test zręczności, stopień trudności, ze względu okolicy gdzie wbita jest strzała oraz, że wystaje jej jedynie krótki kawałek - bardzo duży więc modyfikator ujemny - 40. Od stopnia powodzenia zależeć będzie ile dodatkowych obrażeń dostanie kobieta. Gusłek ma 64 ZR minus modyfikator 40, daje nam to niewysoką liczbę 24. Spróbujmy. Rzucam. Wypada 70. Wraz ze strzałą wyszło coś jeszcze... Opis fabularny już wkrótce.
: 22 kwietnia 2013, 10:50
autor: deliad
Balin nie posiada jeszcze umiejętności profesjonalnej nr 14 "odegnanie martwiaka", ani umagicznionej broni, wbrew pozorom taka broń w KC jest raczej unikatowa.
Błogosławieństwo na broń pozwoli ranić potwory, które normalnie obrażenia odnoszą od srebra.
: 22 kwietnia 2013, 11:57
autor: Araven
Balin błogosławi swój topór oraz broń towarzyszy, jeśli tego chcą i przygotowuje się do walki.
: 22 kwietnia 2013, 17:02
autor: maciej
Wygląda mi to to na martwiaka?Raczej nie,w takim razie...
Bazookh na widok dziwnego stwora przebiegł myślami po skromnym zbiorze zaklęć w księdze. Następnie,uznając że ani stwór nie jest żadnej maści ożywieńcem ani nie warto poświęcać na niego resztek mocy,dobył swego wiernego kopesza i stanął za plecami Balina,wsłuchując się w jego modlitwy
Zaraz tam mała aktywność...skoro MG poświęca wiecej czasu zapijaczonym i zaplutym karzełkom mieszkajacym na bagnach zamiast porządnym krasnoludom
: 22 kwietnia 2013, 17:27
autor: Keth
Miejsce walki, wczesna noc
Huskun zebrał zalegającą w nosie flegmę jednym mocnym wdechem, a potem splunął siarczyście pod nogi w wyrazie aprobaty dla rozsądnych słów orka.
- Patrzajta jako ruzmniasty ów un! - oznajmił zaklinacz schylając się jednocześnie i łapiąc za wartościowy dobytek martwego niziołka - Niech uchodny w nasznej kompatrii!
Nie przestając gawędzić, goblin zerwał z szyi hobbita amulet i wsadził go czym prędzej do kieszeni spodni. Zatroszczywszy się o parę zapierających dech w płucach swym pięknem sztyletów rabuś otaksował spojrzeniem ich poprzedniego właściciela. Niewielki z racji swego pochodzenia niziołek ważył akurat tyle, by wylądować pod jedną z wielkich pach Barthura. Za zaklinaczem już od dłuższego czasu chodziła prawdziwa mięsna zupa, nie z wkładką w postaci bagiennych ropuch czy gigantycznych ważek, lecz porządnym tłuściutkim połciem mięsa.
Pomysł na rosół z hobbita zniknął równie szybko jak się zrodził, przepędzony wspomnieniem nauk głoszonych przez Gusłka. Nie,
humhum na pewno nie byłby zachwycony tym, że jego akolita pożywia się mięsem innej rozumnej istoty. Uświadomiwszy to sobie zaklinacz zmarkotniał natychmiast, obrzucił raz jeszcze pełnym żalu spojrzeniem martwego niziołka.
Diadem też zabieram! Więcej już chyba do sakwy nie upcham, co? Optuję za przygarnięciem rannego orka do kompanii, może cichaczem ubijemy go w wiosce i upichcimy coś dobrego bez wiedzy pianickiego kleryka?

: 22 kwietnia 2013, 20:58
autor: deliad
Miejsce walki, wczesna noc
Gusek otarł krople perlącego się ja jego czole potu i oblizał spierzchnięte od upału i zdenerwowania wargi. Kobieta była bardzo słaba i mamrotała urywane mało logiczne zdania. Jej czoło aż paliło w dłonie. Było kiepsko, bardzo kiepsko. Ułomek strzały sterczał tuż pod piersiami, był krótki i wilgotny od lepkiej krzepnącej już krwi. Pianicki kapłan nie miał pojęcia jak głęboko utknął grot. Ręce mu drżały gdy chwycił za strzałę.
Ranna zajęczała i nieco głośniejszym szeptem powiedział.
- A światłość zwycięży ciemność. Płodne łono zrodzi ....
Gusłek ponownie ujął strzałę i pociągnął delikatnie. Strzała ani drgnęła. Kobieta za to sapnęła.
- Jam jest tą, która jest. Życiem i śmiercią. Początkiem i końcem.
Gusłek pociągnął mocniej. Kołek z nieprzyjemnym mlaśnięciem wysunął się o trzy cala. Ranna krzyknęła i spojrzała na człowieka bardziej przytomnym wzrokiem.
- Uciekajcie. Weźcie amulety i uciekajcie. Na zachód... Oni wam pomogą. Muszą...
Kapłan kontynuował zabieg. Drzewiec wychodził wolno ale nieustannie. Po chwili poczuł jak żelazny grot wadzi o kości mostka.
- Aaaaaa - załkała z bólu -
Na białą Arianne, nie zwlekajcie.... Życie setek wisi na włosku. Teraz w was jedyna nadzieja...
Gusłek obrócił strzałę i prawie upadł gdy szeroki grot wyskoczył z ciała.
Kobieta złapała go za dłoń i ostatkiem sił przyciągnęła do zaskoczonego Piannity. Wyszeptała mu niemal do samego ucha.
- Weź to. Masz szczerozłote serce, choć jeszcze sam nie zdajesz sobie z tego sprawy. To potężny dar. Dbaj o niego i nie pozwól zbezcześcić. On wskaże...
Gusłek poczuł jak dłoń kobiety omdlewa, a jej ciało osuwa się na koło wozu. Z pewnym niedowierzaniem patrzyła na to co pozostało w jego dłoni. Była to zakrwawiony, wielkości mniej więcej kciuka, kryształ wypełniony jakby żywym srebrem. Kryształ ten miał kształt kobiecych piersi.
Gdy wzrok kapłana padł ponownie na kobietę jej duch już ją opuścił.
Tym czasem Huskun znalazł już siedem amuletów, więcej nie widać. Trzy pierścienie i 12 sakiewek. Barthur i Mordil też łupią? Mają jakieś szczególne preferencje, broń, zbroje, biżuteria, pieniądze?
: 22 kwietnia 2013, 21:14
autor: namakemono
- Bogowie mi za świadków, żem zrobił wszytko, com mógł, by życie ci oszczędzić - szepnął przybity kapłan. - Ciało twe teraz zazna odpoczynku, a duchem już żeś z Pianem, na zawsze u jego stołu ucztująca.
Po uronieniu kilku łez, kryształowe cyce skitram za pazuchę, a Huskunowi powiem, żeby wodzowi szepnął, że ostatnimi słowami kobieta ostrzegła nas przed nadciągającym wrogiem i że podążając na zachód uda nam się z zasadzki wydostać.
: 22 kwietnia 2013, 21:59
autor: 8art
Olbrzym stał zasmucony. Perspektywa miłosnego podboju przeminęła jak lato każdego roku:
- Nie mówiłem, że życie dziurą ucieknie. Żem duży to wszyscy myślą, żem głupowaty, a było się słuchać. Pić to może umiesz jak cyrulik, ale ludzi uzdraiwać to nie. A taka gładka kobiałka była... - Barrthur machnął ręką i skierował swój tok myślenia na tajemnicze słowa, które jeszcze pobrzmiewał echem w głowie wróżbity: - Słyszałeś modłaczu, o czym ona gadała? O Arriannie... Toż to Piana kochanka jedna z wielu. Nie godzi się jej nie pomóc...
Barthur zaczął gorączkowo rozgladać się za amuletami, o których wspomniała kobieta, tudzież czymkolwiek, co mogłoby mu się przydać, a przy okazji szukać też jakowegoś przyodziewku, który nadałby mu nieco mniej dziki wygląd.
: 22 kwietnia 2013, 22:01
autor: Keth
Miejsce walki, wczesna noc
Sznurując pękającą w szwach sakwę Huskun doskoczył do Barthura, przechylił się przez ramię kucającego półolbrzyma spoglądając bacznie na zmarłą chwilę wcześniej kobietę. Wielki druh zaklinacza sprawiał wrażenie szczerze zrozpaczonego, wiążąc zapewne jeszcze niedawno wielkie nadzieję z bardziej do niego pasującą rozmiarami niewiastę.
- Umarła? - zapytał retorycznie goblin, spoglądając na ociekającą krwią ranę w ciele kobiety - To bier się do zbierania łupów, bo ci brzozową witką po piętach wysmagam, aż zaczniesz piskać! Łap szabliska, tu i tu i jeszcze tę tarczę, wielgachna, nada się na dach szałasu jak nas deszcz złapie w drodze! I idźmy stąd żwawo, bo od tego wycia w chaszczach aż mi się przyrodzenie kurczy!
Ponagliwszy w plemiennej mowie druha Huskun poklepał po ramieniu Gusłka, gestem na poły życzliwym, na poły pełnym stosownego szacunku.
- Una umarnita, Gusłaku - oznajmił goblin przechodząc na Wspólną Mowę - My musiamy uchodne, inakszejszyj une wyjaki nas zeżyrają.
- Biedna ta niewiasta rzekła w chwili śmierci, że nadciąga straszny wróg i że trza nam na zachód uchodzić. Trzeba ponieść ostrzeżenie wodzowi.
Słysząc ostatnie słowa kleryka Huskun zrobił wielkie oczy i otwarł mimowolnie usta.
- Wodzaka przestrzegować? - powtórzył - Gusłak niemądrawy. Jako wodzaka tera nachodziwać w lesisku? Żwawoście uchodne, na zachod.
Chrzanić wodza, może go szlag trafi - a jeszcze lepiej Uhara, starego capa! Wiejmy od razu na zachód, tylko miejmy oko na tego przygarniętego orka (trzeba go będzie w odpowiedniej chwili "przesłuchać").
: 22 kwietnia 2013, 22:04
autor: namakemono
Powiedzmy, że Huskun nie będzie musiał długo Gusłka namawiać. Łupy do sakwy i w nogi na zachód. W sumie to nigdy wodza nie lubiłem. Trzeba mu zostawić wyraźne czytelne znaki, że od zachodu zmierza wielka i straszna armia.
: 22 kwietnia 2013, 22:28
autor: Keth
Miejsce walki, wczesna noc
Łapiąc pianickiego kapłana za rękaw Huskun zaczął go odciągać od martwej kobiety, oglądając się jednocześnie za Barthurem i Mordilem. Ranny ork trzymał się z boku, ze zrozumiałą podejrzliwością gotowiąc się na przyjęcie w każdej chwili zdradzieckiego dźgnięcia pod żebro.
- Un nierozumiaty? - prychnął z dezaprobatą zaklinacz - Rychliście łupy capowaj, nierozumku!
Nie czekając już więcej na odpowiedź obcego goblin jął rozglądać się desperacko wokół siebie, próbując ustalić, gdzie właściwie znajdował się ów wzmiankowany przez zmarłą kobietę zachód.
Chciałbym wspomnieć, że oprócz siedmiu talizmanów, dwunastu kiesek i trzech pierścieni zabrałem jeszcze bursztynowy amulet. Och Pianie, cóż za piękny dzień! Jak tylko trafi się okazja, Huskun będzie chędożył ku chwale Piana przez bity tydzień (nie darmo przecie targa w sakwie te miłosne eliksiry!).
: 22 kwietnia 2013, 22:30
autor: Dobro
- O Piannie! - sapnął cicho gnom, widząc, co się zbliża. - Balinie, odpowiem na wszystkie pytania, tylko, cholera, spadajmy stąd - szepnął Goblin, chowając się w krzakach.
Naciskam, by stamtąd spadać. W razie innego planu stworze widziadło Grubelli, którym spróbuje odwrócić uwagę bestii.
: 23 kwietnia 2013, 07:40
autor: mordimer00
Mordil też zajmuje się grabieżą ale sakiewki i broń jakowaś go interesują i może jakiś pancerz.
Co do orka to czy ma konia jakiegoś albo innego wierzchowca? I niech no Gusłek się nim zajmie jak potrafi bo jeszcze nam orczyna zdechnie tutaj.
: 23 kwietnia 2013, 10:13
autor: deliad
Dno leśnego parowu, wczesna noc
Ciszę panującą w głębokim parowie przeciął świst wypuszczonej z łuku Skeli strzały. Strzała trafiła prosto w szeroką klatkę piersiową stworzenia, po czym wyleciała z drugiej strony i utkwiła w pniu rosnącego tam drzewa.
Paskud w ogóle nie zareagował na takie traktowanie. Natomiast wykonał długi skok i złapał za korzeń drzewa wystającego w połowie stromizny po drugiej stronie parowy. Następnie odbił się od skalistej ściany rzucając się na niewielka kosodrzewiną po przeciwnej stronie. Ta jednak nie wytrzymała jego ciężaru i oderwała się od ściany. Stwór spadł i gruchnął o ziemię. Zanim jednak ktokolwiek zdążył zareagować podniósł się na czworaka.
W jasnym księżycowym świetle przypominał człowieka. Dokładniej to co z niego zostało. Ciało miał wyschnięte, a skóra mocno opasywała mu kości. Tuż pod barkiem przezierała przez niego dziura na wylot. Na głowie natomiast pozostały pojedyncze kępki włosów, w w oczodołach tlił się niebieskawy blask. Monstrum rozwarł paszcze trzykrotnie mocniej niż umożliwiał to staw żuchwowy normalnego człowieka, prezentując duże ułamane zębiska.
Balin wykrzyczał słowa mocy i poczuł przepływającą miedzy noszonym pod koszulą amuletem a trzymanym w ręku toporem.
Rzut na UM 23, udane rzucanie czaru. PM odpisane.
Jakieś jeszcze deklaracje przed walką?
: 23 kwietnia 2013, 10:32
autor: Araven
Z okrzykiem Gotam Gorze prowadź mój topór atakuję go pobłogosławionym toporem.