Pickup ze zgrzytem resorów oddalał się od porzuconego domostwa ukrytego w bujnych kępach nienaturalnej roślinności. Auto pędziło przez wypalone słońcem i wojną pustkowia,zbliżając się w stronę gór. Kiedy na horyzoncie w ostatnich czerwonych promieniach zachodziło słońce,kiedy ciemności zstępowały na ziemię wóz wtoczył się na górską wąską drogę. W zółtawym świetle reflektorów kierowca dramatycznie próbował wypatrywać drogi mając na uwadze nie tyle zdrowie własne co swoich towarzyszy a w szczególności pasażerów stłoczonych na pace.
Gdzieś u góry dał się słyszeć suchy,donosny trzask i coś wielkiego z głosnym rumorem zaczęło staczać się w dół.
Zgromadzeni z tyłu ludzie zaczęli histerycznie krzyczeć i wołać-GAZU!! GAZU!!- HAMUJ!!krzyczeli inni,gdy zobaczyli potężny odłam skalny opadający w dół,wprost na wąską drogę.
Niestety,wody nie udało się za dużo uzupełnić,Clyde miał zapasy dla rodziny.Więc trzeba będzie racjonować.
Co robi kierowca?