Strona 17 z 31

: 05 maja 2014, 07:49
autor: deliad
Gorbak zamrugał nerwowo oczyma.

-Że jak? Że niby ja mam wleźć do tej nory? Sam samiusieńki? W objęcia wyznawców Pana Nieumarłych. Co to to nie!
- szeptał nerwowo gnom - ucapmy straże i ich zbadajmy. Ja nigdzie włazić nie będę. Chyba, że ktoś inny.

: 05 maja 2014, 13:02
autor: Treant
- Tylko ty jesteś na tyle niskiego wzrostu, że czarni nie będą w tobie upatrywać realnego fizycznego zagrożenia, gdyby jednak okazało się, że z wejścia niepostrzeżenie do ruin nici.

: 05 maja 2014, 22:26
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, obóz przy ruinach

Przestraszony gnom przełknął nerwowo ślinę, kręcąc bezwiednie głową w geście zaprzeczenia i dowodząc tym samym przemożnej niechęci do podjęcia rzuconej mu rękawicy.

Mężczyźni zesztywnieli na chwilę, kiedy w wykopie pojawił się znienacka następny obcy, młody człowiek o bardzo bladej skórze i w osłaniającym głowę kapturze, otrzepujący ze świeżej ziemi swe mocno ubrudzone odzienie. Nieznajomy wymienił z parą strażników kilka ożywionych zdań, choć wszyscy trzej znajdowali się zbyt daleko kryjówki intruzów, by ci zdołali zrozumieć chociaż słowo.

Zakończywszy pośpieszną konwersację przybysz zdjął z najbliższego paleniska duży kociołek, machnął dłonią na jednego z kompanów przywołując go do siebie. Kiedy ten zdjął z ognia drugi sagan, obaj zniknęli w wykopie znosząc tam dopiero co ugotowaną strawę.

Pozostawiony samemu sobie, drugi strażnik zjadł coś nieśpiesznie za pomocą łyżki z następnego kociołka, a potem wyciągnął się wygodnie przy jednym z namiotów wyciągając z podróżnej sakwy flet.

Poprzez górską polankę popłynęły dźwięki melodii wygrywanej tak niepoprawnie, że czułemu na takie błędy bardowi wręcz cierpła skóra.

- Jeśli nie teraz, to chyba nigdy... - szepnął Skandra, spozierając z ukosa na cudzoziemskich towarzyszy.
Gnom nie dał się wkręcić, toteż plan zejścia do wykopu nie wypalił. W międzyczasie pojawiła się nowa okazja do złapania języka. Co robicie?

: 05 maja 2014, 23:08
autor: Denver
byłbym skłonny zaryzykować skradanie z porwaniem. Powinienem być i wystarczająco zręczny i silny, do tego mam biegłość w boksie

: 06 maja 2014, 21:14
autor: Dobro
- Nawet nie myśl o porwaniu - powiedział Bard, który jakby wyczuł zamiary towarzysza. - Zaraz jak zobaczą, że jednego brakuje, zleci się ich tu więcej. Może po prostu odciągnę ich uwagę, a wy zrobicie co trzeba?

: 06 maja 2014, 22:14
autor: Keth
Chłopaki, wstrzymam na chwilę bieg fabuły, żebyście się naradzili i podjęli jednoznaczne decyzje, bo na tę chwilę połowa ma odmienne pomysły, a druga połowa nie ma pomysłu. Naradźcie się w trybie niebieskim, zaoszczędzimy na czasie, a kiedy już ostatecznie zadecydujecie, napiszę kolejną fabularkę.

Mam też wrażenie, że tempo zabawy nieco siadło i nie wiem, czy to jest spowodowane znudzeniem fabułą czy czynnikami trzecimi?

: 06 maja 2014, 22:22
autor: Denver
Dobro - a jak odciągniesz uwagę, to nie zleci się ich więcej? :P

A tak dmuchniemy jednego - weźmiemy na spytki, a potem do piachu....

Pewnie pomyślą, że gdzieś polazł - za potrzebą czy co. Zresztą nie wiadomo za ile wyjdą i trzeba działać...

: 06 maja 2014, 23:28
autor: Treant
Naszym celem jest ustalenie, czy w ruinach znajduje się poszukiwany przedmiot.

Załóżmy, że porywamy jednego delikwenta i bierzemy go na spytki - wszystko pięknie, jeśli będzie mógł potwierdzić, że mają własność kowala. Gorzej, jeśli nie jest wtajemniczony dostatecznie w tę sprawę. I druga sprawa: czy weźmiemy go jako zakładnika i zaoferujemy wymianę na skradzioną pamiątkę? Co jeśli będą gotowi poświęcić jego życie? W tym wariancie z pewnością robimy sobie z czarnych wrogów, chyba że zdołamy przed nimi ukryć, że to my jesteśmy sprawcami porwania.

Przy gnomim rekonesansie pod osłoną występu barda w najbardziej pesymistycznym wariancie wdajemy się w otwartą walkę z nieznaną ilością przeciwników, ale na drugiej szali jest nawet zwędzenie im cacuszka podczas całego zamieszania. Prawdopodobne scenariusze pośrednie już opisałem wcześniej.

To Gorbaka Takan uczynił swym zaufanym i jemu przekazał jakieś dodatkowe instrukcje. Gnom musi ocenić, co możemy uzyskać w każdym scenariuszu tej konfrontacji i na ile jest to zgodne z oczekiwaniami jaszczura.

Ragax nie ułatwi wam podjęcia decyzji, bo jaki by nie był rozwój sytuacji, to będzie tylko statystą ewentualnie groźnie wymachującym laską.
Keth napisał(a):
Mam też wrażenie, że tempo zabawy nieco siadło i nie wiem, czy to jest spowodowane znudzeniem fabułą czy czynnikami trzecimi?[/fpnotice]
Bez obaw - spadek tempa wynikał raczej z braku kompletu podczas majówki.

: 07 maja 2014, 07:07
autor: deliad
Gnom dostał od Takana jego pierścień do przesłuchań, dlatego będzie nalegał, żeby wziąć na spytki strażnika. Po przesłuchaniu strażnik nic nie będzie pamiętał.

: 07 maja 2014, 10:32
autor: Dobro
No dobra, weźmy go na spytki. W razie fiaska planu, zacznę natychmiast odciągać uwagę od drużyny. Przy sobie mam tylko broń, bukłak z wodą i winem i drobiazgi osobiste, lutnie zostawiłem w noclegowni.

: 07 maja 2014, 20:39
autor: Keth
Dobra, w takim razie przesądziliście o pojmaniu strażnika, a następnie poddaniu go przesłuchaniu z użyciem magicznego pierścienia. Kto zamierza się podkraść i capnąć czarnego? Staracie się ukryć swe twarze czy nie dbacie o dyskrecję? (wygląda na to, że pierścień wywołuje niepamięć tylko w czasie, kiedy się styka z głową ofiary).

: 07 maja 2014, 21:06
autor: Treant
Dino mógłby tego delikwenta ogłuszyć i wciągnąć gdzieś w las. Nie będziemy go przecież przesłuchiwać w miejscu, w którym się krząta. Barbarzyńca w zasadzie powinien mieć jakiś hełm w komplecie ze swoim pancerzem, ale nie wiem czy zasłania on twarz, choć to może nie problem.

: 07 maja 2014, 21:10
autor: Dobro
Bard nie zasłania twarzy; to poniżej jego godności. Za to może ogłuszyć gagatka ciosem drzewca w głowę... Chociaz skrycie liczy na to, że to Dino odwali całą brudną robotę.

: 07 maja 2014, 22:03
autor: Denver
Dino jest gotów i raczej z radością - w ramach wyzwania - będzie tak podchodził, żeby do końca pozostać niezauważony. Jeśli to się nie uda - to przecież nikt nie wspominał o uwalnianiu więźnia....

: 09 maja 2014, 16:45
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, obóz przy ruinach

Dino Berghar poklepał po ramieniu równego sobie wzrostem Ragaxa, Gorbaka zaś z racji rozmiarów po głowie, potem zaś zgiął się wpół i przekradł w głąb sosnowego zagajnika w zamiarze pojmania więźnia. Mimo swej słusznej postury kupiec dosłownie wtopił się w leśne poszycie, czerpiąc całymi garściami z doświadczenia wyniesionego z lat dzieciństwa, które spędził w dziczy w niewielkiej społeczności puszczańskiego ludu.

Mężczyzna w czarnym odzieniu wciąż próbował grać na flecie, ale najwyraźniej stawiał dopiero pierwsze kroki w tej sztuce, szargając nerwy Luttera piskliwymi dźwiękami nie składającymi się wcale, ale to wcale w żadną znaną melodię.

Berghar przekradł się szerokim łukiem na obrzeże obozowiska w taki sposób, by znaleźć się za przesłaniającym wartownika namiotem. Uszyte z grubego sukna schronienie przesłaniało człowieka, ale poruszający się cichutko półolbrzym słyszał wyraźnie, skąd dobiegały dźwięki fletu.
Denver, co teraz? Obejdziesz namiot i skoczysz na biedaka z flanki?