Strona 17 z 95

: 07 czerwca 2014, 21:23
autor: Keth
Droga nr 161 w stronę Jean

Odbezpieczywszy w dyskretny sposób swą broń, czterej nadchodzący od strony Goodsprings mężczyźni podjęli swój pozorny spacer ku wjazdowi na autostradę. Ich oczy, klejące się od ściekającego po czole potu, bezustannie świdrowały wzrokiem parę pilnujących stacji ludzi.

Chudzielec ponownie pomachał obcym ręką, szczerząc zniszczone zęby w szerokim uśmiechu, ale strzelając jednocześnie na wszystkie strony strwożonym wzrokiem.

- Niech pastor dobrze zagada - wymamrotał niedawny pogromca Kajdaniarzy - Żeby przypadkiem im coś głupiego do łbów nie wpadło.

Zbliżywszy się na jakieś siedemdziesiąt metrów do zabudowań przybysze zatrzymali się ponownie, bo obaj wartownicy wymierzyli w ich stronę broń gestem nakazującym jednoznacznie wstrzymać dalszy marsz.

- Kto wy?! - krzyknął na całe gardło ten, który przykucnął w międzyczasie na krawędzi zadaszenia stacji - Skąd macie te pancerze?!
Konwersacja na dużym dystansie...

: 07 czerwca 2014, 23:05
autor: 8art
Chudy zatrzymał się ostrożnie wedle rozkazu siedzącego na dachu faceta. Wiedzał, że jak zacznie fruwać ołów to wesoło nie będzie. Wrzasnął do gości w odpowiedzi na pytanie

- Ssstaaamtąd co i wy! Z nieba nam nie spadły! - Chudzielec jeszcze bardziej wyszczerzył szczerbaty uśmiech, nagle nabierając więcej pewności siebie: - A Wasze to niby same przyyypełzły?

: 07 czerwca 2014, 23:23
autor: namakemono
Dlatego prosiłem pozostałych o wypowiedzenie się. Jeśli powiemy, że kwarantanną objęte jest Goodsprings, to taka informacja zamiast odstraszyć, tylko skłoni do wysłania tam zwiadu. O Goodsprings najlepiej nic nie mówić.
- Jesteśmy podróżnymi. Ale mamy dla was wiadomość.
Potrzebuję garści informacji: kwatera główna kajdaniarzy jest w więzieniu koło Jean. Gdzie względem tego więzienia my się teraz znajdujemy? Jest przed nami, biorąc pod uwagę kierunek naszej wyprawy czy za nami? Cały czas myślałem, że za nami, ale teraz trochę zwątpiłem, bo wróciłem do pierwszego posta o tych grasantach. Jeśli więzienie jest PRZED nami, to skąd wypady robił Cobb ze znajomkami?

: 08 czerwca 2014, 00:08
autor: Keth
Więzienie jest przed Wami, na południowy wschód od międzystanowej i opodal Primm. Jeśli Joe Cobb operował z więzienia, to w drodze do Goodsprings przechodził przez posterunek na autostradzie. Inaczej mówiąc, posterunek ten jest czujką wysuniętą przez Kajdaniarzy w kierunku Goodsprings, a więzienie znajduje się gdzieś po przeciwnej jego stronie!

: 08 czerwca 2014, 09:28
autor: namakemono
Czyli trochę gorzej. Jakoś wbiłem sobie do głowy, że więzienie jest ZA nami. Czyli jak rozumiem na posterunku wiedzą co się dzieje w Goodsprings. Czyli ciężko nam będzie ukryć naszą tożsamość, za dużo nie uda się ściemnić. Niniejszym przyznaję się do błędu - zwaliłem. Araven, przepraszam, w takiej sytuacji Twój plan był lepszy. Teraz musimy opracować inną bajkę albo ich rozwalić. Ale goniec i tak już pobiegł, więc najlepiej by było szybko zmodyfikować naszą historię. Może tak: Goodsprings zainfekowane, mieszkańcy wybici do nogi, a kajdaniarscy okupanci są skażeni i też padają jak muchy, dobra wiadomość jest taka, że Ringo też nie żyje. Grasanci przesyłają info: to bardzo śmiertelna choroba, przyślijcie pomoc póki jeszcze żyjemy. Liczę na to, że zadziała "odwrócona psychologia" i kajdaniarze będą bać się przez jakiś czas zbliżyć do Goodsprings. Kamizelki mamy od kajdaniarzy, którzy padli jeszcze przed wejściem do miasteczka, więc są czyste. Podobno rozwalił ich jakiś robot, który walił ze snajperską precyzją w czaszki. Ale też już nie jest problemem, Cobb go rozwalił. Wiadomość Cobb przekazał krzycząc do nas z daleka.
Teraz zanim ruszymy dalej poproszę pozostałych graczy o swoją opinię i propozycje modyfikacji.

: 08 czerwca 2014, 11:14
autor: 8art
- Kurwa, Cobb gadał, że nas macie napoić i nakarmić! A tu widze, czychacie na nas jak na bojówkę RNK!

Wątek techniczny

Wlasnie sie zastanawialem jaka jest szansa, ze sa to przypadkowi zboje, a jaka, ze naprawde kajdaniarze. Ale teraz to raczej jasne. Musimy sie powolac na "znajomosc" z Cobbem.

: 08 czerwca 2014, 11:39
autor: namakemono
Cóż, teraz szansa, że to naprawdę kajdaniarze jest bliska 100%.

: 08 czerwca 2014, 13:40
autor: Araven
Gdzie to żarcie? i gdzie poleciał ten wasz kolega, taki strachliwy czy co?

: 09 czerwca 2014, 10:39
autor: Keth
Skrzyżowanie z międzystanową w Jean

Dwaj pilnujący wjazdu mężczyźni wymienili między sobą spojrzenia, nawet na sekundę nie spuszczając obcych z muszek swej broni. Ten trzymający oburącz pistolet przekręcił ciało w bok, by stanowić w razie kłopotów jak najmniejszy cel; drugi przyklęknął na jedno kolano przyciskając do ramienia kolbę strzelby.

- Nie widziałem was w pace! - wrzasnął facet z pistoletem, zarośnięty czarną szczeciną komponującą się w urokliwy sposób z kudłatą fryzurą - Skąd znacie Cobba?! I gdzie on jest?!

- Ani kroku dalej! - ostrzegł drugi strażnik, mierząc złowieszczo w gotowego zbliżyć się do stacji pastora.

- Cobb jest chory - oznajmił podniesionym głosem Gottschalk, rozkładając dłonie w geście pokojowych zamiarów - W Goodsprings panuje zaraza, najpewniej rozniesiona przez zdziczałe ghule. Miejscowi już wykitowali, nawet ten skurwiel Ringo. Wasi kumple potrzebują pomocy, a my mamy zanieść wiadomość do paki!

- Co ty pierdolisz?! - w głosie stojącego na zadaszeniu stacji Kajdaniarza dało się wyczuć oczywiste niedowierzanie - A kim wy jesteście?!

- Chupacabrasy z Nowego Vegas! - odkrzyknął kaznodzieja - Nie słyszeliście o naszym gangu?! Trudno się dziwić zważywszy na to, że bez końca kisicie dupy w tym kiciu! Mieliśmy do załatwienia sprawę w Nipton i zeszło nam przez Goodsprings. Na całe szczęście nie weszliśmy do osady, bo jeszcze byśmy złapali sami tego syfa. Joe kazał iść do Jean i przekazać prośbę o pomoc, a za przysługę macie nam zapłacić.

- A skąd niby macie te kamizelki, co?! - zawołał strażnik ze strzelbą - Od Cobba?! To byliście w Goodsprings czy nie?!

- Tam był podobno jakiś robot, stary Sekuritron, rozwalił kilku waszych jeszcze przed szturmem na osadę - pastor okazał się w oczach towarzyszy kłamcą doskonałym, łżąc bez śladu zająknięcia i budząc tym talentem oczywisty podziw chudzielca - Cobb pozwolił nam zdjąć z trupów kamizelki, żebyście nas przypadkiem za wcześniej nie rozwalili, bo podobno sracie w gacie na widok uzbrojonych obcych.

- Pierdol się! - odwrzasnął strażnik ze strzelbą, ale nie tonem prowokacyjnej obelgi, tylko w niezobowiązującym komentarzu dla ostatnich słów rozmówcy - Ani kroku dalej!

Obaj Kajdaniarze zaczęli się pośpiesznie naradzać, wymieniając między sobą ściszone uwagi i obserwując jednocześnie cały czas nieznajomych przybyszów.

- Tylko się kurwa sprężajcie z tą gadką, bo mieliśmy dostać coś do żarcia i picia! - przypomniał jasnowłosy strzelec, w żaden sposób nie okazując targającego nim napięcia.
Ułożyłem z propozycji Namakemono wstawkę fabularną, ale możecie coś jeszcze od siebie dodać...

: 09 czerwca 2014, 12:21
autor: Araven
Chyba nie myślicie, że sami byśmy wymyślili taką popieprzoną historię?, jest tak porypana, że musi być prawdziwa i jest prawdziwa, przestańcie gadać i dajcie coś do żarcia i picia.


Jasnowłosy stara się udawać wyluzowanego, ale jest czujny.
Pomysł z zarazą w Goodsprings, był mój, pastor coś inny kit chciał pocisnąć, ale, wtedy myślał, że więzienie jest w innym miejscu. Tak jest ok wg. mnie.

: 09 czerwca 2014, 13:23
autor: Keth
Skrzyżowanie z międzystanową w Jean

Dwaj strażnicy wjazdu stanęli przed nie lada wyzwaniem, nie potrafiąc podjąć decyzji i dając tej bezsilności ustawicznie dowód poprzez wymachiwanie bronią i kopanie leżących wszędzie wokół zardzewiałych metalowych puszek.

- Stójcie tam, gdzie jesteście! - ryknął w końcu jeden z Kajdaniarzy, wywołując pomruk niedowierzania albinosa, coraz bardziej słabnącego na bezlitosnym słońcu. Prowizoryczny parasol chronił co prawda skórę mężczyzny przed bezpośrednim dotykiem promieniu, ale skwar i tak wystawiał jego odporność na najcięższą możliwą próbę.

- Zaczekacie tam, dopóki nie przyjdzie ktoś od Eddiego! - dodał drugi, kucający na zadaszeniu stacji - Potem się okaże, co dalej!
Strażnicy podjęli decyzję - zamierzają przytrzymać Was na odkrytej przestrzeni, dopóki nie przyjdzie odsiecz z więzienia. Co robicie w zaistniałej sytuacji?

: 09 czerwca 2014, 14:03
autor: 8art
- Tylko zagęszczajcie ruchy, bo Cobbowi zależało na czasie, a nam się wydawało, że troche bardziej kumaci będziecie. Cobb co prawda mówił że jesteście tylko przydupasami Eddiego i stary nawet musi Wam mówić kiedy się wysrać. Ale to tylko on tak gadał... - krzyknął Chudzielec: - Jak się dowie, że staliśmy i czekaliśmy tu jak smutne pedały na bardzie rozumnego ćwoka niż wy, to was wyrucha po kolei bez kremiku z kibla. Może się chociaż któryś kopsnie z zimną Nuką, jak już inicjatywy umysłowej nie przejawiacie!

: 09 czerwca 2014, 14:23
autor: namakemono
- Takie z was leniwe fiuty, jak mówił Cobb. W cieniu dupska chłodzicie a my tu na skwarze mamy się prażyć. Ani cienia, ani wody nam nie dacie. Cobb miał rację. Zleje się ze śmiechu w gacie, jak się dowie, że przewidział waszą reakcję co do słowa i co do gestu. Ja tam za nim nie przepadam, ale wy jesteście jeszcze gorsi.
Osłabić czujność, zdezorientować, potem się zobaczy. Ilu ich zostało? Rozumiem, że dwóch, zgadza się? To co, rozwalamy ich? Może jeden się skusi i przyniesie wodę, wtedy się nim zasłonimy a jasnowłosy odsnajperuje drugiego?

: 09 czerwca 2014, 15:08
autor: Araven
Siadam niby od niechcenia na jakimś dużym kamieniu, albo czymś takim. Ziewam jestem znudzony, opieram się na karabinie, jakby zasypiając.

- O. Poczekamy aż ktoś przyjdzie od Ediego, ale dajcie tej wody cholera, bo nie ręczę za siebie.

Generalnie odstrzelę tego dalej, a tego bliżej załatwicie wy, jak da radę żywcem bierzcie, trza go przepytać. Plan przekazuję naszym, tak by oprychy nie słyszały.

: 09 czerwca 2014, 15:55
autor: Keth
Skrzyżowanie z międzystanową w Jean

Prośba o wodę nie spotkała się z żadnym zrozumieniem, wprawiając Kajdaniarzy w jeszcze większe zdenerwowanie.

- Pierdol się, nic nie dostaniesz! - krzyknął ten stojący przy ruinach motelu ze strzelbą przyciśniętą do barku - Siedźcie tam, gdzie jesteście i ani ruchu! I stulcie mordy, bo któremuś łeb odstrzelę!

- A Joe też może się pierdolić! - dorzucił drugi z wysokości zadaszenia stacji - Zgrywał się na takiego chojraka, a teraz zdycha na zarazę, frajer!
Strażników jest dwóch. Jeden na poziomie ziemi, ten ze strzelbą, stojący w cieniu częściowo zawalonej ściany motelu. Drugi, coraz bardziej zgrzany, tkwi na zadaszeniu stacji i chyba mu się tam teraz bardzo nie podoba, bo słońce praży, a on sam nie potrafi zejść nie odkładając jednocześnie pistoletu.

Przypominam, że im dłużej czekacie, tym większe prawdopodobieństwo, że na miejscu pojawią się następni Kajdaniarze...