Strona 17 z 41
: 12 września 2014, 22:07
autor: 8art
- Srać mi się chce! - obwieścił nagle głośno Stryker, powoli wstając, tak żeby nie wyglądało to nienaturalnie i ruszając za Vainem.
Ktokolwiek obserwował ich z krzaków, jeśli nie było to tylko przywidzenie, mógł a najprawdopodobniej miał coś wspólnego z tajemniczym zniknięciem, kamykami i przedmiotem po jaki tu przyjechali.
- Kurwości, te puszkowane żarcie siedzi mi na flaku od rana. - dodał jeszcze, chowając rewolwer do kabury, ale tak aby móc go w razie czego dobyć bez przeszkód.
: 12 września 2014, 22:38
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, Turnia Sandholma
Dwaj Grzmociciele podeszli spokojnym krokiem do krawędzi górskiego lasu, tocząc wokół siebie spojrzeniami, w których czujność zamaskowana była pozornym rozluźnieniem. Oczy mężczyzn taksowały półmrok drzew i krzewów, skakały pomiędzy kępami krzaków w poszukiwaniu kryjących się za nimi podejrzanych kształtów.
- Tu chyba jest jakiś suseł, w norze! - nie wytrzymał w końcu napięcia Vain, wyciągając spod pachy karabin i ruszając szybszym krokiem w gąszcz.
- Załatw drania, bo mnie aż z głodu mdli - rzucił w ślad za Morridańczykiem Trzeci, kładąc jednocześnie dłoń na olstrze i instynktownie gotując się na dźwięk łamanych gałęzi albo tupot obutych stóp.
W lasku panowała wieloznaczna cisza przerywana jedynie odgłosami wydawanymi przez tropiciela.
- Nikogo tu nie ma - oznajmił Vain wskoczywszy wpierw na okazały głaz i rozglądając się z jego wysokości wokół siebie - Żywej duszy, nawet susła.
- Alchemikowi musem cosik się przywidzało - prychnął Stryker zdejmując rękę z rewolweru - Strach ma wielkie oczy, mówię ci.
- Może tak, może nie - ton Rogana sprawił, że Nathan zesztywniał bezwiednie - Popatrz tutaj... trawa zdeptana... nikogo tu nie ma, ale ktoś tu był...
W lasku nikogo nie zastaliście, ale dzięki udanemu testowi Tropienia (wynik 14 na PT 14, dwie piątki na 2k6) Vain zyskał pewność, że Thane jednak się nie mylił...
: 12 września 2014, 22:47
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Yaros Thane poczuł zimny uścisk w gardle, kiedy obserwujący obozowisko cień zniknął w mgnieniu oka pozostawiając po sobie jedynie złe przeczucia. Dwaj najęci w Clockers Cove awanturnicy, jednooki rewolwerowiec i oszpecony nałożonym na świeżą ranę tatuażem myśliwy, ruszyli w stronę górskiego lasku zdecydowani sprawdzić wiarygodność ostrzeżenia alchemika. Thane do nich nie dołączył, coraz bardziej zdeterminowany w swoim zamiarze przetrząśnięcia obozowiska. Jeśli istniała choćby nikła szansa na to, że rudoskop wciąż znajdował się w obozie, wysłannik Loży zamierzał odnaleźć i zabezpieczyć jej mienie nie tracąc czasu na poszukiwania tajemniczego intruza.
Jeśli ów cień źle życzył mieszkańcom obozowiska, w opinii Yarosa kwestią czasu było jego pojawienie się w samym obozie, a nie na porośniętych drzewami obrzeżach.
Thane już wcześniej upewnił się, który z namiotów w obozowisku należał do Sarusa Ghortona: rzecz jasna największy, a zarazem wyposażony w zaledwie jedno posłanie. Rozglądając się uważnie na boki w poszukiwaniu jakiegoś flankującego obóz intruza, alchemik odrzucił w bok płachtę materiału zasłaniającego wejście do namiotu i zniknął w jego wnętrzu rozpoczynając swe pośpieszne poszukiwania.
Okuta żelazem skrzynia wsunięta była między ścianę namiotu i zaścielone kilkoma warstwami koców polowe łóżko, ale od razu zwróciła uwagę alchemika, ponieważ właściciel - bez wątpienia Sarus Ghorton - zamknął ją za pomocą ogromnej żelaznej kłódki, nieczułej zapewne nawet na uderzenia zadawane górniczym młotem.
Podczas gdy Grzmociciele szukają cienia, alchemik zabrał się za przetrząsanie namiotów...
: 12 września 2014, 23:05
autor: 8art
- W mordę... - cicho odezwał się Stryker: - Robota tego alchemika śmierdzi nie mniej niż ten przeklęty transport rudy.
Trzeci obrócił się ostrożnie, tak żeby nie zdeptać potencjalnych śladów. Na tropieniu nie znał się ni w ząb. Był kozakiem z miasta i choć na traktach spędził niemało czasu, to kwartały kamienic były jego żywiołem. Co innego Vain który bagna i lasy znał lepiej niż dzikie trolaki.. Nathaniel nie miakł ziaru przeszkadzać Roganowi, bo pewnie tylko więcej szkody niźli pożytku by przyniósł:
- Ciekaw jestem kto nas obserwował. Przepatrz no teren Rogan. Może najdziesz coś, co nam powie cod więcej o kimś kto tu był.
: 14 września 2014, 15:22
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Yaros Thane wyciągnął skrzynię zza łóżka i przyklęknął obok niej wyjmując jednocześnie z bandolieru kwasowy granat. Zręczne, choć naznaczone starymi bliznami po oparzeniach palce alchemika szybko rozkręciły metalowy korpus granatu odsłaniając jego niewielkie wnętrze. Pracując w zrozumiałym skupieniu, wysłannik Loży rozbroił zegarowy mechanizm rozdzielający dwie miniaturowe szklane fiolki oblepione grubą warstwą czerwonego i czarnego prochu, potem wyjął je z wewnętrznych zatrzasków ruchami niebywale ostrożnymi i wstrzymując na czas tej operacji dech.
Po jego czole spłynęło kilka krople zimnego potu. Najmniejszy nieostrożny ruch mógł się zakończyć kontaktem pomiędzy drobinami czarnego i czerwonego prochu, a to doprowadziłoby do katastrofalnej w skutkach detonacji granatu.
Thane miał sposobność oglądać ludzi, którzy wskutek nieszczęśliwego wypadku padali ofiarą żrącego kwasu i nie zamierzał podzielić ich strasznego losu.
Odłożywszy rozbrojony granat na łóżko alchemik odkorkował jedną z fiolek i wylał jej zawartość na masywną kłódkę strzegącą dostępu do skrzyni. Chemiczna substancja w jednej chwili przeżarła bloczek metalu, obracając go w cuchnącą paskudnie płynną breję, która spłynęła pośród cichego syku na ziemię.
Odczekawszy kilka sekund na ustanie chemicznej reakcji Thane otworzył ostrożnie wieko okutej żelazem skrzyni i pochylił się nad jej zawartością.
Jego oczy rozszerzyły się w wyrazie zdumienia na widok tego, co właściciel kufra schował w środku, a długie palce obu dłoni zacisnęły się na krawędziach skrzyni.
Granat jest trwale popsuty, ale myślę, że znalezisko nieco to zrekompensowało!
: 14 września 2014, 15:31
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Nathan pozostawił morridańskiego tropiciela na krawędzi zagajnika i wycofał się rakiem w stronę namiotów, trzymając rewolwer w dłoni. Nagłe pojawienie się tajemniczego intruza mocno Grzmociciela zaniepokoiło, potęgując jego chęć jak najszybszego powrotu do Langmere.
Na odkrytej przestrzeni płaskowyżu młodzieniec nie dostrzegł niczego stwarzającego pozory niebezpieczeństwa, dopóki nie zdał sobie sprawy, że nigdzie nie widzi Yarosa Thane. Alchemik Loży Złotego Tygla, siedzący wcześniej na stercie drewnianych pudeł przy opustoszałej zagrodzie dla koni, zniknął w międzyczasie bez śladu.
Trzeci poczuł natychmiast dławiący w gardle ucisk lęku. Jeśli ktoś zdołał odwrócić uwagę obu strażników wywabiając ich z obozowiska, mógł następnie podstępem napaść na alchemika.
Opierając rewolwer na przedramieniu drugiej ręki, jednooki Grzmociciel zaczął omiatać przestrzeń między namiotami lufą swej broni, coraz bardziej zdenerwowany i niespokojny.
Alchemik zniknął bez śladu!
: 14 września 2014, 15:46
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, opodal machiny
Nie przejawiając żadnej ochoty do podzielenia się trunkiem, Prescott wprawnie opróżnił flaszeczkę, a potem schował ją do kieszeni płaszcza i otarł rękawem usta.
- Dobra, co robimy? - zapytał przewodnik wyciągając spod pachy karabin i przeładowując go z przyzwyczajenia - Schodzimy do tego jaru, żeby sprawdzić, czego oni tam szukali czy wracamy do obozu? Pogoda dobra i słońce jeszcze wysoko stoi, moglibyśmy tam zejść...
Starszy mężczyzna przeniósł pytające spojrzenie na dwóch towarzyszących Grzmocicieli, świdrując ich badawczym wzrokiem.
Araven, Herudaio - co zamierzacie robić po odkryciu śladów parabota?
: 14 września 2014, 16:43
autor: Araven
Do jaru jeszcze zdążymy, wrócimy do obozu i się pomyśli czy tam pójdziemy teraz czy dopiero jutro. Ostrożność nie zawadzi.
: 14 września 2014, 18:05
autor: 8art
Trzeci momentalnie wskoczył z powrotem zagajnik w poszukiwaniu Rogana sycząc cicho:
- Vain! Vain! Gdzie jesteś do kurwości? Thane zniknął! Ani chybi taką magią jak i górnicy!
: 14 września 2014, 19:21
autor: yaro
Yaros skrzywił się słysząc krzyk Trzeciego, który nagle przerwał analizę zawartości skrzyni.
- Tu jestem idioto, żadna magia mnie nie pochłonęła! - krzyknął i zabierając całą zawartość kufra skierował się do wyjścia.
- Obawiam się, że komplikacje naszego zadania się dopiero zaczynają - powiedział podchodząc do Trzeciego. - Czym ta płytka jest nie mam pojęcia, ale podejrzewam że ma związek z Orgotem - pokazał znalezioną tabliczkę z wyrytą twarzą. - natomiast TO mnie martwi dużo bardziej.
Alchemik położył na wierzchu drewnianego pudła zawinięty w płachtę materiału przedmiot i rozwinął sukno.[offtopic]edyta Bart: Trzeci tylko cicho nawoływał Vaina w krzakach, więc Thane powinien tego nie dosłyszeć;) ale tak też jest dobrze:)[/offtopic]
: 14 września 2014, 19:42
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Trzeci westchnął mimowolnie widząc znalezisko zaprezentowane przez wysłannika Loży.
- Skąd to masz? - zapytał jednooki Grzmociciel - Znalazłeś w namiocie?
- W solidnie zamkniętej skrzyni - odparł Thane spoglądając na długi miecz o szerokim ostrzu, którego klingę pokrywały z obu stron płaskorzeźby w postaci budzących instynktowny lęk demonicznych obliczy - Razem z tą kamienną tablicą. Wydaje mi się, że to bardzo stara broń, zresztą od razu to po niej widać.
Obaj mężczyźni przez dłuższą chwilę studiowali w milczeniu spojrzeniami antyczny oręż, nie znajdując w sobie dość śmiałości, by ująć miecz za rękojeść. W mającym odcień lekkiej zieleni metalu, z którego uformowano ostrze było coś dziwnego, co w miarę usilnego wpatrywania się w klingę zaczynało wywoływać ciarki i zimne dreszcze.
- Nie wiem praktycznie niczego o Orgotach - przyznał Yaros przerywając w końcu ciężkie milczenie - Przeczytałem kiedyś jakąś historyczną księgę, gdzie wspominano o takich tablicach, był tam też rysunek pasujący jak znalazł do tej tutaj.
- Orgoci... - powtórzył zduszonym głosem Stryker - Nie myślałem, że kiedyś zobaczę coś, co do nich należało...
Chciałbym przypomnieć, że żaden z członków drużyny nie posiada umiejętności zapewniającej akademicką wiedzę na temat Orgotów!
: 14 września 2014, 19:52
autor: Araven
To nawet wszystkowiedzący pan alchemik nic o Orgotach nie wie? No wolne żarty.
My prości najemnicy, ale żeby alchemik nic nie wiedział. W głowie się nie mieści.
Prescott ty tu żyjesz w tej okolicy, widziałeś kiedyś taki miecz, albo takowe płaskorzeźby?
: 14 września 2014, 20:01
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Trzej pozostali mężczyźni wyrośli u boku alchemika w jednej chwili, zupełnie zaskakując swą obecnością wpatrzonych w tajemniczy miecz rozmówców.
- Pierwszy raz coś takiego widzę - wzruszył ramionami Stary Prescott, oblizując bezwiednie usta i pochylając się nisko nad znaleziskiem - Wygląda na ciężki...
Nim którykolwiek z mężczyzn zdążył coś powiedzieć, przewodnik odwiesił karabin na ramię i niespodziewanie szybkim ruchem pochwycił za rękojeść wielkiego miecza.
I równie szybko go puścił, wydając z siebie zduszone stęknięcie. Ostrze spadło na pudło z głuchym stukiem, znieruchomiało ponownie na grubej warstwie sukna.
- Co ci się stało? - Reynard złapał Prescotta za ramię przytrzymując pobladłego mężczyznę w miejscu - Źle ci?
- W jednej chwili mnie jakoś zamroczyło - wybąkał niepewnym głosem stary Caspianin - Ani chybi zasłabłem z nadmiaru wrażeń...
: 14 września 2014, 21:13
autor: 8art
Słodki MG:o Coś Ty nam dał! Ja wiem co to jest ale Stryker już nie bardzo!!!:o
: 14 września 2014, 21:14
autor: Herudaio
Hawke gwizdnął zaskoczony wydarzeniami.
- Przynajmniej wiemy przed czym miały chronić runy dookoła obozu. Niedaleko stąd znaleźliśmy jar w którym najprawdopodobniej ostatnio kopali górnicy. Wiodące w jedną stronę ślady parobota i zostawiona bez opieki mechaniczna łopata sugerują, że przeszli tamtędy tylko w jedną stronę.
Prescott nie wyglądał najlepiej.
- Na pewno dobrze się czujesz? Nie wyglądasz jakby dolegał Ci tylko nadmiar wrażeń.