Strona 164 z 170
: 22 stycznia 2015, 09:18
autor: namakemono
Może z jednego paladyna włączyć do Gusłkowego orszaku? Czułby się o wiele pewniej.
: 22 stycznia 2015, 10:58
autor: Araven
Huskunie i Barthurze, może byście jednak z nami ruszyli do ratusza, i któryś z dzielnych paladynów może by zechciał nam towarzyszyć, ważne to może być dla dobra mieszkańców tego miasta.
Zwracam się do tego paladyna co nam już pomagał zwłaszcza, ale imienia zapomniałem.
: 25 stycznia 2015, 16:27
autor: Keth
Rezolutny Goblin, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Słysząc propozycję obolałego Balina Huskun przybrał bardzo srogą minę, po czym potrząsnął gwałtownie głową.
- Mości krasnyludu, tam leją karczmarza! - oznajmił podniesionym tonem, dla lepszego efektu machając też karcąco palcem - A każden karczmarz to niemalże półkapłan Pana Kielicha! Furda, że to nie nasz znajomek, to jest jeden z tych, co kielichy napełniają! Butoroba ani garbarza bym nie pożałował, ale karczmarza mus nam ratować! Czcigodny Orofarze, czy wesprzesz nas maluczkich, a słabowitych swym orężnym ramieniem?
Wizja łupów czekających na gobliny po rozgromieniu cudzymi rękami czarnych rycerzy nie pozwalała szamanowi pomyśleć spokojnie nad argumentami przeciwników podziału sił.
Myślę, że jak zrobimy w tamtej karczmie porządną zadymę, to zdołamy wygenerować dla Was zasłonę dymną! Łatwiej będzie się Wam prześlizgnąć (przynajmniej teoretycznie).
: 25 stycznia 2015, 17:26
autor: deliad
Rezolutny Goblin, poranek, 6 dnia bakis-ranu
- Za długośmy siedzieli patrząc na dziejące się tu zło - ryknął Urgrim przekrzykujący rosnącą w karczmie wrzawę - za długo czarni rycerze łazili samopas! Czarnie nie na skórze Barthurze ino na duszy. Teraz wymierzyli nam policzek pozwalając sobie na samosądy wprost pod naszym nosem. Kpią sobie z nas i nas lekceważą! Ruszajmy bratkowie na pohybel im i ich czarnym bogom!
Urgrim dobrze rzecze - odrzekł Orofar - musimy im utrzeć nosa. Zachowajcie ostrożność i skorzystajcie z ludzi córki burmistrza. Jak Asteriusz pozwoli wrócimy z tarczą a nie na tarczy. Bierz Huskunie swoje gobliny czas na nas.
Wzburzeni rycerze i gobliny wykrzykując wojownicze okrzyki ruszyli przez rynek kierując się do dzielnicy portowej. Gusłek wraz z Balinem, Bazookhiem i Drayaharusem odłączyli się od nich i ruszyli do drzwi ratusza.
Poinformowana o ich przybyciu Gariella nie dała im długo czekać i już po chwili zostali przyjęciu w jej gabinecie.
Stała przy oknie starając się opanować drżenie rąk ściskanych na podołku. Gdy Gusłek zobaczył jej oczy rozpromienił się uśmiechem. Właśnie zyskał pewność, że to ona jest uśmiechem.
- Mości Gusłek jak mniemam - zaczęła siląc się na spokój kobieta - wraz ze swoją kompaniją. Tanie Balinie, tanie Drayaharusie witam ponownie. Jakie sprawy sprowadziły was w tych złych czasach?
: 25 stycznia 2015, 17:55
autor: Araven
Witaj Pani, przybywamy z eliksirem jaki mamy nadzieję uleczy kilka Osób w tym mieście i pomoże jemu samemu.
: 25 stycznia 2015, 19:03
autor: namakemono
- Z pewnością spodziewasz się, Pani, powodu naszej wizyty. Wieści mamy dobre, gotowiśmy chorobę uleczyć i zło wyplenić. Przeto nie mitrężmy czasu. Jak mniemam, każda chwila jest się liczy.
: 25 stycznia 2015, 19:17
autor: deliad
Rezolutny Goblin, poranek, 6 dnia bakis-ranu
- Widzę Panowie, że przejrzeliście mnie na wylot. Nie dziwota, biorąc pod uwagę czegoście dokonali w mieście. Zrzucam zatem woale Senil i pozostaję już na zawsze Gariellą. A gdzież ruszyli ci dzielni rycerze, widać było, że ich nastroje były iście bojowe - mówiła z wymuszonym spokojem kobieta
- Kamień mi z serca spada słysząc, że lek już gotowy - po twarzy Garielli potoczyła się niepowstrzymana łza - ruszajmy czym prędzej, bo mój ojciec.... - załkała - mój ojciec ledwo żyje.
: 25 stycznia 2015, 19:21
autor: namakemono
- Twa tajemnica, Pani, kierowana jasnymi dla nas powodami, choć wcześnie przez nas przejrzana, była w naszej pieczy jak najbardziej bezpieczna. Jeśli zaś o ojca twego idzie, póki życia - póty nadziei, jak powiada ludowe porzekadło. Prowadź do ojca, ratunek jest bliski.
: 25 stycznia 2015, 21:51
autor: Dobro
- Idźmy, a szybko! Pójdę nieco z tyłu i będę osłaniał wasze plecy - powiedział Drayaharus, który milczał czas długi, rozważając, jakież to nowe niebezpieczeństwa staną na drodze. Był niemal pewny, że coś wisiało w powietrzu...
- Droga pani, w razie jakiejś draki, ukryję panią zaklęciem. Nie lękajcie się, jedynie odsuńcie na bezpieczną odległość...
Trzymam się jakieś 20-30 metrów od Gusłka, Balina i Gariella. Trzymam ręce blisko księgi zaklęć, by w razie czego szybko można było jej użyć...
: 26 stycznia 2015, 08:13
autor: deliad
Nadbrzeżna karczma, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Rycerze to pieszo to konno zbliżali się ku karczmie na nadbrzeżu w której to doszło do samosądu. Czyniona przez nich wrzawa spowodowała, że z ich drogi zwiewali co mniej ostrożni mieszczanie, którzy w ogóle dopuścili się zbliżenia do nich. Straże miejskie i inne patrolujące miasto oddziały miały więcej oleju w głowach i zmieniali patrolowany teren, aby z daleka czekać na to co się stanie.
Huskun szczerzył kiełki pokrzykiwał wzbudzając odwagę w swoich goblinach, którzy coraz chętniej spozierali na miejskie dobra.
Po kilkunastu minutach dotarli pod karczmę, o nieznanej nazwie, bo szyld na tyle wyblakł, że nie dało się z niego nic wywnioskować. W drzwiach od razu pojawił się wąsaty człowiek w ciężkiej szmelcowanej zbroi i beztrosko oparł się ramieniem o ościeżnice blokując przejście. Przy jego pasie wisiały dwa długie miecze.
- W karczmie miejsc niema - zawołał na powitanie -
idźcie poszukać sobie innej karczmy.
-
Rzeknij jakie twoje miano - odparł spokojnie z wysokości końskiego siodła Orofar -
bo nie lubię krajać ludzie mi nieznanych.
- Takiś hardy! - zaperzył się stojący w drzwiach -
Jam jest tan Terion Zanaro, Pan na Jastrzębim Grodzie! Jak chcesz ze mną w szranki stawać to stań w kolejce. Dziś czasu na to nie znajdę.
Przekomarzania pod karczmą trwają. Co w tym czasie robi, Huskun, Barthur i reszta goblinów?
: 26 stycznia 2015, 08:25
autor: deliad
Podziemia Rotgan-kir, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Gariella złapała za dość długą suknie i podciągnęła ją na tyle żeby nie krępowała jej ruchów.
- Ruszajmy zatem niezwłocznie. Moglibyśmy iść przez Zieloną Przystań co skróci drogę podziemiami, ale wydaje mi się, że bezpieczniej teraz w podziemiach niż na ulicach. Ruszajmy więc przejściem z ratusza.
To powiedziawszy ruszyła ku piwnicy gdzie zaopatrzywszy się w pochodnię zeszła przez niewielkie małe drzwi po schodach do wilgotnego tunelu.
- Pod Rotgan-kir ziemia poszatkowana jest podziemiami - poinformowała - może być tu niebezpiecznie, bo jakowaś klątwa tchnęła w martwe ciała drugie życie.
Bazookh przytaknął w myślach Garielli, trzymając pewnymi rękoma kielich z eliksirem. Starał się iść za Balinem i Gusłkiem, którzy podążali za przewodniczką. Zerknął też do tyłu na gnoma.
- Drayaharusie choć no tu bliżej bo się w tym labiryncie zgubisz, albo cosik cię dopadnie i zatłucze zanim zdążymy dobiec.
: 26 stycznia 2015, 09:47
autor: Araven
Techniczny
W jakim stanie jest Balin i ile mam PM ? Dam radę rzucić jakiś czar leczący na siebie, tak by mi zostało nieco PM na ew. błogosławieństwa czy inne czary?
: 26 stycznia 2015, 23:38
autor: Keth
Nadbrzeżna karczma, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Otoczony uzbrojonymi goblińskimi wojownikami Huskun spozierał na czarnego rycerza zmrużonymi chciwie oczkami, w myślach szacując już wartość jego mienia. Wiodący hałaśliwą gromadkę paladyni byli nie lada rębaczami, toteż szaman pokładał w nich ogromną nadzieję na rychłe wzbogacenie się.
Słowne utarczki w głównym wejściu przekonały Huskuna, że położenie lepkich łapek na łupie może się nieco rozciągnąć w czasie, toteż zaklinacz zaczął się zastanawiać, w jaki sposób mógłby przechylić szalę zwycięstwa na stronę sił dobra.
- Barthurze, może by się zakraść do karczmy od tyłu i zajrzeć, co się tam dzieje? - zaproponował ledwie słyszalnym głosem, trzymając się przezornie za plecami przybocznej świty.
Da się jakoś zakraść na tyły nieprzyjaciela?
: 28 stycznia 2015, 17:21
autor: deliad
Balin ma 103 obrażeń, a jego żywotność wynosi 160. Z tego co widzę ma także 10PM.
Huskun - z tego co widać można wejść na tyły karczmy. Prowadzi tam wąska bramka.
: 29 stycznia 2015, 07:23
autor: 8art
Barthur, nie znający się do końca na rycerskich rytuałach, a już napewno preferujący mniej formalny sposób niszczenia zła, patrzył się coraz bardziej zaniepokojony na, jego zdaniem, bezcelową utarczkę paladyna z giermkiem, która jedynie dawała czas rycerzom o czarnych duszach na lepsze przygotowanie się do walki. Element zaskoczenia mieli już z głowy.
Olbrzym szepnął do Huskuna:
- Żech myśloł, bydymy czornych prać, a nie po próżnicy godoć. Chodźmy zatem do karczma kaj rzyci strona.
komando Nieulękłych zakradnie się do karczmy od tyłu.