Strona 18 z 34
: 17 kwietnia 2016, 11:10
autor: Frater_Terry
Nie mam politycznego skojarzenia ze słowem lemingi. Jak słyszę o lemingach, widzę lemingi właśnie. I zrozumiałem ten docinek w taki sposób, że mamy wszyscy jeden tor myślenia i ślepo za nim biegniemy. Dlatego napisałem że nie ładnie.
Odrobinkę wyżej, w poście 253 tak napisałem. Niestety dyskusja poszła już dalej, nie przeocz więc Surielu go.
: 17 kwietnia 2016, 11:53
autor: Sigil
Cieszę się, że dochodzimy powoli do jakiegoś porozumienia. Myślę, że Twoje założenia płynące z przekonania, że grasz z ludźmi z jednej drużyny wpływały mocno na ocenę sytuacji. Teraz już wiesz, że tak nie jest. Z Terrym w Wampira grałem ho ho... Jakieś naście lat temu. I u zupełnie innego MG. A z Zapałkami chyba w ogóle ze trzy razy w życiu jedynie...
Nikt tu nie próbował Ci jakoś zaszkodzić czy czegoś umniejszyć. A najmniej ja. Napisałem szczerze dlatego, że wiem, że nie ogarniasz niuansów systemu i pomyślałem, że kilka porad od bardziej doświadczonego gracza przyda Ci się po prostu. I tyle.
Akurat ja tu jedyny chyba zjadłem zęby na Wampirze.
Natomiast jako językoznawca wtrącę tylko, że słowo leming, używane jako określenie osoby uznawane jest w języku polskim za pejoratywne. Nawet w źródle tak popularnym jak wikisłownik, oznaczono je skrótem, oznaczającym określenie pogardliwe. Warto więc naprawdę zwrócić uwagę na to, jakich wyrazów używamy, aby nie było więcej nieprzyjemnych scen. Wszelako przyjmuje przeprosiny i mam nadzieję, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy.
A tak z innej beczki: Lighstrom widzę nie zamierza nas oszczędzać. Przygoda której "nawet Sigil nie ogarnie"? Ok, MG challenge akccepted!

: 17 kwietnia 2016, 12:54
autor: lightstorm
Drodzy gracze, proponuję abyście od tej chwili zaczęli burzę mózgów w technicznym. To wiele ułatwi, na bierząco będziecie mieli przed sobą analizę wątków w fabule itd. Obserwuję że pojawił się wątek z Democritusem, tak więc zdecydowałem wam pomóc w analizie i tym samym zachęcić do "prześwietlenia" innych wątków.
To co wiecie o Democritusie:
- należy do klanu Lasombra
- musi mieć Wiedzę Klanową na poziomie 5 lub więcej, bo zna nauki Przedpotopowca Ventrue
- nigdy nie używał oficjalnie Dyscyplin, co czyni z niego zaskakująco dobrego manipulatora, lub używa ich tak, że nikt tego nie widzi
- pozwolił na Ostateczną Śmierć Aurina Spiro tuż przy Elizjum
- kontroluje poprzez poruczników większość stanu Wirginia Zachodnia
- tylko jeden porucznik (Belle) oraz Dellon Wels (Harpia) są spoza jego linii
- przyznał się, że pamięta czasy pierwszej Rewolucji Anarchistów (XV wiek) i świat Spokrewnionych jaki istniał przed Sabatem i Camarillą
- gdyby dokładnie przyjrzeć się scenie podczas przedstawiania się Darshana Księciu, można zauważyć kilka szczegółów
a ) Książę oficjalnie podważa nauki Camarilli, mówiąc o Przedpotopowcach i tym co było przed Camarillą
b ) zmiana tematu na mało istotny problem tyczący się Rustego w obliczu nadciągającej wojny
c ) nagłe/przypadkowe wejście Szeryfa kończące spotkanie w momencie gdy mogły paść niezręczne pytania
- z informacji jakie posiadacie wynika, że należy do The Imperial Order of the Master Edenic Groundskeepers razem z Regentem Tremere
- powiedział, że Red należał do Tal Mahe'Ra ale nic z tym nie robił, bacznie obserwując poczynania Atrahasisa
- Victoria należy do jego linii krwi, a w jej bibliotece podobno jest dowód który ma potwierdzić ten fakt
- Horacy (wysyłane PW) cały czas jest w posiadaniu informacji o tym, że Primogen Richard ma Więzy Krwi z Ojcem. Richard oficjalnie zawsze występuje w Radzie jako stanowczy przeciwnik Democritusa, dając głos przeciw. Jeden z Nosferatów przypłacił życiem, gdy dotarł do tych informacji.
wklejam to co poszło na PW:
To ci pisałem wcześniej:
Syn Księcia. Oficjalnie działa jako główny rywal Democritusa, ale wiesz że ma Więzy Krwi z Ojcem. Dowiedziałeś się tego od jednego z Nosferatów kilkanaście lat temu, który pewnej nocy zniknął i nikt nie wie, co się z nim stało. Ta wiedza potrafi zabić! Kontroluje przemysł (fabryki, kopalnie itd.).
Napisałem o tym tutaj, bo to istotna informacja, a Horacy się nią nie podzielił z resztą koterii. Nie wiem dlaczego tego nie zrobił, ale skoro tak się stało, to proszę pozostałych graczy o stosowne pominięcie tej informacji w odgrywaniu swoich postaci. Jednak burza mózgów w technicznym wymaga w mojej ocenie wszystkich info.
Ten ostatni fragment mówi, że informacja o tym, że to są Lasombra powinno zelektryzować Horacego! Powinien połączyć jedno z drugim i pojąć, że wszyscy którzy odkrywają tajemnice Democritusa "znikają" na zawsze. W świetle informacji powyżej, ciężko mi uwierzyć, że Horacy będzie wierzył w dobre pobudki Księcia. Jak chcesz myśleć jak stary Nosferatu to przede wszystkim pamiętaj:
- masz nieskończony czas na planowanie
- nie mówisz tego co myślisz, chyba że jest w tym cel
- wiesz, że oficjalne wersje są dla młodych, a prawdziwa polityka przekracza każdą granicę
- wiesz, że trwa Wielki Jyhad w którym wszystkie chwyty są dozwolone: Dominowanie, Wiązanie Krwią, kłamstwa, dezinformacja, kontrola nad całymi grupami to chleb powszedni
To na razie tyle. Zacznijcie myśleć i robić burzę mózgów, bo spartolicie tą przygodę. Jak widać informacji o Księciu jest dużo i w pozostałych wątkach też jest dużo. Więcej nie będę pomagał. Powodzenia.
: 18 kwietnia 2016, 17:08
autor: Sigil
No proszę, nie przegapiłem niczego na tej liście. Choć o paru rzeczach (np. o tym co mówił Książę, gdy Darshan się mu poszedł przedstawić) moja postać niestety nie wie. Tak samo jak o tym, o czym zapomniał powiedzieć Horacy...
W każdym razie mamy tu starego, sprytnego, nad wyraz dobrze poinformowanego Lasombrusa. Można się zastanowić, skąd on zna sekrety Ventrue? Jak widać nie ceni ich wysoko, rozdając je młodym.
Pamięta czasy sprzed Sabbatu i Camarilli co oznacza, że jest osobą z "dawnego układu." Czyli tego, który tak naprawdę głownie się liczy. Spiro zapewne wiedział za dużo więc musiał umrzeć i to w taki sposób, by na pewno nie wrócił z piekła ani nie zdradził sekretów nawet po śmierci.
Zakładam, że Belle zna sekret księcia (inaczej po co by ją trzymał?) i albo jej to nie przeszkadza, albo ma więzy krwi.
Władza w Charleston to teatrzyk, który ma ukryć jak dużą kontrolę ma tak naprawdę Książę. Pamiętacie, że Tremere przesłuchiwali tych ocalonych z Elizjum? Ciekawe, co z nich wyciągnęli i co im zapodali...
Victoria powinna koniecznie sprawdzić bibliotekę...
To tyle moich pomysłów na dziś...
A tak na marginesie: dzięki Lightstorm za to, że mnie już włączyłeś do akcji. Jak przeczytałem post Suriela to znów się bałem, że będę musiał czekać ileś dni...
: 19 kwietnia 2016, 17:57
autor: Frater_Terry
Uzupełiłem treść posta
1009
: 23 kwietnia 2016, 13:48
autor: zapalki_chaosu
W zaistniałej sytuacji muszę powstrzymać się od wczuwania w postać. Gdyby miał się wczuwać to nakłaniałbym Asamitę do zakołkowania Horacego i pozostawienia go w sanktuarium. Stał się on zbyt dużym ryzykiem dla drużyny. Wszystko co mówi świadczy o tym, że ma drużynę gdzieś i że widzi ich jako nieprzyjaciół. Absolutną głupotą byłoby iść gdzieś z takim typem, bo nie ma gwarancji a nawet wydaje się prawdopodobne, że jak tylko będzie miał okazję, wrzucić wszystkich na minę po to zrobi, żeby się ich pozbyć. Ewidentnie są dla niego niewygodni.
Moja postać widzi w nim teraz tylko skupionego na sobie egoistycznego cwaniaka, który nie liczy się w ogóle ze zdaniem reszty koterii. W dodatku jest szują i nie zawaha się ani chwili jeśli będzie mógł się kogoś z nich pozbyć. Tak jak wcześniej miało to miejsce w helikopterze. Nie dość, że podpuszczał Asamitę do wyskoczenia to jeszcze opowiadał o bombie, na czym reszta koterii też mogła porządnie ucierpieć. Nie ma sensu wykonywać misji z kimś kto tylko czeka na odpowiedni moment, żeby wbić ci nóż w plecy.
Gdybym miał się wczuwać w postać nigdzie bym z Horacym nie poszedł bo to zbyt duże ryzyko. Jednak to oznaczało by wycięcie postaci z przygody i dlatego wstrzymam się od takich działań. Chociaż czuję się z tym źle bo moja drewniana postać, którą ciężko mi się gra straci tą odrobinę spójności jaką udało mi się osiągnąć. W efekcie kolejne posty będą znowu dużym wysiłkiem.
: 23 kwietnia 2016, 16:09
autor: Sigil
Ej, ja myślę, że warto dać Horacemu szansę. Może Suriel miał jakiś gorszy dzień. Poza tym gramy na wysokim poziomie i jak ktoś wcześniej tak nie grał, to musi się przyzwyczaić i ogarnąć ten styl. Ja też pamiętam, że na początku robiłem sporo błędów. Dopiero po tym, jak grałem jedną postacią kilkaset lat (w świecie gry oczywiście), zmieniło mi się podejście i pojąłem, jak myślą Starsi.
Więc sądzę, Zapałki, że warto dać szansę innym graczom. Poza tym kołkowanie to ostateczność no i zawsze zdąży się to zrobić, więc nie ma się co martwić.
Poza tym Twoja postać przecież może do tego dążyć (by zachować spójność) a reszta drużyny się może nie zgodzić, prawda? Assamita zrobi to, co ustali reszta. Więc ja bym to tak rozegrał - graj spójnie, a mediatorzy naszej drużyny (Victoria i Horacy) niech chwilowo Darshana odwiodą od tego pomysłu i tyle.

: 23 kwietnia 2016, 18:02
autor: zapalki_chaosu
"Więc sądzę, Zapałki, że warto dać szansę innym graczom." dokładnie taka myśl mi przyświecała pisząc swojego posta. To co myśli moja postać na temat Horaego to zupełnie inna sprawa niż to co ja myślę na temat Suriela.
Poza tym ja mam dosyć tej sytuacji (ja jako gracz mam dość sytuacji w grze, nie czerpie przyjemności z takiego grania - ale proszę pamiętać, że cały czas mówię o grze - czyli jakiejś tam zabawie a nie o graczach) i nie chce mi się dłużej tego odgrywać. Dlatego moja postać nie odezwie się więcej w tej sprawie.
: 24 kwietnia 2016, 00:58
autor: Zin-Carla
Mi tez sie nie chce juz ciągnąć tej drewnianej sytuacji z Horacym bo się tylko irytuje na maxa zamiast cieszyć z gry i mieć przyjemność z rozstrzygania sytuacji w mniej więcej spójnej drużynie. Jasne ze jak postacie maja różne poglądy i wizje świata to jest ciekawiej. Ale w tej sytuacji za dlugo ciągnie sie taki beznadziejny przymul. Az mi się nie chce dalej pisać. Dlatego Victora powiedziała ze dyskusje na temat uważa zakończoną. Mam nadzieję, ze juz nie będzie takich przypałów bo cala radocha z gry sie ulatnia. Aczkolwiek Viktora nie dostanie nagle amnezji...
: 24 kwietnia 2016, 14:02
autor: Sigil
Tak sobie myślę jeszcze na temat Horacego - że największy problem chyba tkwi w tym, że on się nie umie przyznać do błędu. I to generuje nieciekawy klimat, bo wszyscy chyba trochę tego oczekują i w tej sytuacji wiele by zyskał gdyby się na to zdobył. I nie trzeba byłoby się tu jakoś biczować specjalnie, jak sądzę wystarczyłoby powiedzieć coś w stylu: "Ej, bo wiecie, w ciągu ostatnich dni rozwaliło mi się wszystko w co wierzyłem, płonie moje miasto i generalnie to mi się nie mieści w głowie. Wiem, że robię błędy, sorry, ale potrzebuję trochę czasu by to wszystko jakoś ogarnąć bo mi z tym ciężko..." No i dobra, widać byłoby, że się facet chociaż jakoś stara, czy że dociera do niego, że coś tam zrobił źle i postara się naprawić. Myślę, że to by mogło rozwiązać napięcia w drużynie.
Oczywiście, Suriel, to tylko moja sugestia. Nie będę Ci przecież mówił, jak masz grać.

Ale tak sobie pomyślałem, że cała ta sytuacja musi być dla Horacego trudna. Grasz Starszym i ciężko to idzie, ok - więc może z uwagi na to, że to dla Ciebie (jako gracza) nowość, podejść do tego tak, że Horacy owszem, może i ma te 200 lat, ale przeżył je z dala od wielkiej polityki, w Charlestone, które jest totalnym Wygnajewem Ameryki. Nigdy pewnie na oczy nie widział Ravnosa, Assamitę, jak sam stwierdził tylko raz i to z daleka, z Lasombra żadnym też nigdy nie rozmawiał. I mimo tylu lat życia może mieć po prostu mniejsze doświadczenie, niż inni Starsi, co by jakoś wyjaśniało błędy. Zwłaszcza, jak się do tego emocje, wywołane tym, iż właściwie w ciągu trzech dni świat Horacego, który dotąd był pewny, znany i stabilny, rozpadł się jak domek z kart. Można to zawsze jakoś ując z poziomu psychiki postaci i założyć, że ona dopiero uczy jak się sprawy mają. Nawet jeśli Nosferatu wcześniej znał teorię o Jihadzie, to teraz ma możliwość przejścia od teorii do praktyki...
[center]***[/center]
Ok, a teraz z innej beczki: Mam taką uwagę do wszystkich - bardzo przeszkadza mi, że moją postać omija wiele informacji (bo np. robię zwiad, jestem na motorze, gdzieś kogoś leję etc.), których nikt później Assamicie nie powtarza. Przez to ma on bardzo mało danych i nie może się przydać w śledztwie, bo nie ma wystarczającej ilości puzzli, by pomóc układać ten obrazek. Proszę, miejcie to na uwadze i czasem powtórzcie mi rzeczy istotne - jak Wam się nie chce drugi raz czegoś pisać, to wystarczy ramka, np: "W czasie, gdy czekamy na pozostałych informuję Assamitę o tym i o tamtym"
Będę szalenie wdzięczny - bo widzicie, Namtar wcale nie jest taki głupi i choć trochę nie ogarnia społecznie (no dobra, niekoniecznie trochę), to poza tym jest całkiem sprytną bestią.

: 28 kwietnia 2016, 13:51
autor: Frater_Terry
Informuję, że wyjeżdżam na dniach, w związku z czym mogę mieć chwilowe nieobecności. Jednak obiecuję ogarnąć się ze wszystkim tak, by nie czynić lagów.
: 28 kwietnia 2016, 13:54
autor: Sigil
Aaaaaa! Nie mówi się na dniach, tylko: w ciągu najbliższych dni. Dni są miarą czasu, a nie miejscem w przestrzeni! To tak jakbyś wyjeżdżał na dachu, albo na ulicy! Normalnie jako językoznawca mam ochotę Ci przyjebać słownikiem Terry.

: 28 kwietnia 2016, 16:02
autor: Suriel
Malkaviabue na dniach mogą wjeżdżać. Nie na takich rzeczach już jeździli...

: 12 czerwca 2016, 11:21
autor: Zin-Carla
#1052 edytowany
: 12 czerwca 2016, 21:47
autor: Suriel
Napisał bym coś nawet ale poczekam, aż Terry położy Czarodzieja kaznodziejskim tonem. Zobaczycie, nawet się nie obejrzycie jak Tremer zaraz się nawróci na ścieżkę Pana. A komunię będzie łykał jak młody pelikan łyka rybę, aż Terry nie nadąży dawać... i będzie mu musiał pomagać Namtar na akceleracji.