Kosmoport w Enkaiden, 214.815.M41
Podczas przelotu na Spectoris ojciec konfesor nosił bardziej praktyczną wersję swego kapłańskiego stroju, bez zasłaniających dłonie rękawów czy opadających ku stopom powłóczystych fałd sutanny. W kosmoporcie, w drodze do punktu kontroli zaprezentował się w zupełnie inny sposób, jako żywo przypominający akolitom o spotkaniu w Niemym Domu. Odziany w obszyte złotem szaty Ministorum, przepasany pełnym ozdobnych frędzli sznurem i ściskający w ręce pastorał, ojciec Kazadi roztaczał wokół siebie autorytet surowego duchownego i Nathan spostrzegł, że obsadzający terminal regulatorzy w pełni temu wrażeniu ulegli.
- Jestem konfesor Kazadi, spowiednik i opiekun duchowy gildii Zarastusa z Sibellusa, z najbardziej ukochanej przez Boga-Imperatora Scintilli - oznajmił dźwięcznym głosem, kiedy funkcjonariusze odprawili grupę cudzoziemskich marynarzy. Miejscowi stróże prawa nosili lekkie karapaksy w bladozielonych barwach, oznakowane na lewych naramiennikach insygniami szarży, na prawych zaś emblematem dwóch skrzyżowanych ze sobą harpunów. Ich ukryte pod przeźroczystymi przyłbicami hełmów oczy skupiły się już wcześniej na postaci władczego kleryka.
- Niechaj Złoty Tron otacza cię swymi łaskami, ojcze - odparł uprzejmie jeden z regulatorów - Co sprowadza tak znamienitego gościa do Enkaidenu?
- Oto Septimus Lattimer, rzecznik gildii Zarastesa ze Scintilli - konfesor wskazał dłonią stojącego u swego boku dowódcę komórki - A także członkowie jego świty. Przybyliśmy na Spectoris w misji pozyskania rzetelnego dostawcy żywności dla prestiżowych dystryktów stołecznej metropolii. Ja, skromny sługa Kościoła, dbam jedynie o posługę duchową dla członków tak prestiżowej gildii, ale ufam, że nie zmitrężymy tu zbyt wiele czasu.
- Skrócimy kontrolę jak to tylko możliwe - oznajmił skwapliwym tonem regulator - Poproszę o wasze karty identyfikacyjne. Bagaż proszę umieścić na taśmie.
Podczas gdy Septimus wręczał drugiemu z funkcjonariuszy sfabrykowane karty identyfikacyjne swej komórki, torby Taurona i Kazadiego wsunęły się po rolkach do wnętrza masywnej maszyny skanującej. Nathan i Medea mieli pewne podejrzenia co do dziwnego spokoju Septimusa, ale Hoster nie wiedział, dlaczego dowódca komórki bez słowa wyjaśnienia polecił wrzucić do skanera wyładowany nielegalną bronią bagaż.
Jego niepokój przeszedł w pełne niedowierzania oszołomienie, kiedy jedna po drugiej torby przejechały na drugą stronę skaneranie uruchamiając ani jednego alarmu. Jeden po drugim, członkowie zespołu przeszli przez bramkę kontrolną, odbierając po jej drugiej stronie swe karty i zupełnie zignorowane przez regulatorów bagaże.
Silvanus uśmiechnął się nieznacznie pod nosem utwierdzony w swoich zrodzonych z doświadczeń przeszłości podejrzeniach. Uśmiech ten, spostrzeżony przez jednego z regulatorów, zwrócił na Nathana uwagę funkcjonariuszy.
- Co to za obroża? - zapytał jeden z nich wskazując palcem na ortopedyczny kołnierz akolity.
- Pozostałość po karze za grzeszne uczynki - odpowiedział natychmiast konfesor - Człowiek ten zaniedbał obowiązkowej modlitwy, przez co został skazany na powieszenie na sztywnej pętli. Obroża ma mu przypominać o wstydzie, którego doświadczył, kiedy wisiał nad wejściem do świątyni w naszym dystrykcie. Czy wy nie praktykujecie wieszania na sztywnej pętli?
Stojący przy bramce funkcjonariusze wymienili między sobą skonfundowane spojrzenia, nie wiedząc widać co odpowiedzieć. Z opresji wywabił ich znienacka głośny dźwięk, który sprawił, że wszyscy drgnęli mimowolnie, a niektórzy sięgnęli odruchowo w stronę noszonych na biodrach ciężkich automatów.
Przechodzący przez bramkę Haxtan Stern znieruchomiał, gdy urządzenie zaczęło terkotać alarmowymi dzwonkami - osadzony w miejscu widokiem luf poczwórnie sprzężonego działka, które wysunęło się z sufitu celując prosto w przestrzeń bramki.
- Wykryto ukrytą broń - powiedział operator skanera, który zaledwie pół minuty wcześniej przepuścił przed swoim nosem pękające w szwach od karabinów i amunicji czworokątne torby całej ekspedycji - Nie ruszaj się. Wykonuj wszystkie instrukcje albo poniesiesz konsekwencje!
Septimus wcześniej niczego nie wyjaśnił, ale Nathan i Medea podejrzewają, że wszystkie podróżne torby mają wszyte chipy z programem zakłócającym pracę skanera. To rzadki specjalistyczny sprzęt i większość szarych obywateli nie ma pojęcia o jego istnieniu, ale były regulator oraz zabójczyni malfiańskiego Wysokiego Domu swoje w życiu już słyszeli...