PBF - Jaśmin i wiśnia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 lutego 2016, 18:00

Parking "Slammera", 20 grudnia 2021, 02:45

Sprowadzeni przez ochronę "Slammera" policjanci sprawiali wrażenie zmęczonych i rozdrażnionych, co Clarensa wcale nie dziwiło biorąc pod uwagę statystyczną ilość nocnych interwencji. Jeden radiowóz zaraz zresztą odjechał, ściągnięty przez dyspozytora w inne miejsce. Dwaj pozostali funkcjonariusze obejrzeli leżące przy Subaru ciała robiąc im serię zdjęć noszonymi na uniformach cyfrówkami. Postrzelony w udo złodziej odzyskał w międzyczasie przytomność i zaczął się krzykliwie domagać pomocy medycznej. Użyta w dyskretny sposób pałka szybko go uciszyła, odesłała ponownie w niebyt nieświadomości.

- Panów broń jest zarejestrowana? - spytał retorycznie jeden z mundurowych, kiedy Bob i Clarens pokazali na wezwanie użyte w samoobronie pistolety.

- Tak, ale mój egzemplarz nie należy do mnie - odparł Białas, wysławiając się w niecodziennym dla siebie, ale dobrze przyswojonym stylu wykształciucha - To mojego dobrego przyjaciela, legalny. Facet nazywa się Eduardo Gonzales, możecie sprawdzić w bazie danych. To on strzelał.

- Więc czemu go tu nie ma? - gliniarz zmarszczył nos spoglądając na technika znacząco - Oddalił się z miejsca przestępstwa?

- Odwiózł do szpitala swoją przyjaciółkę. Biedaczka była świadkiem całego zajścia, dostała prawdziwej histerii. Przekazał mi broń w celu udokumentowania faktów, pozostaje też w pełni dyspozycyjny...

- Dobra, proszę zapisać tutaj jego dane kontaktowe - policjant machnął ręką i przechylił głowę podnosząc do ust moduł łączności taktycznej - Tu Adam 7245. Nieudana próba kradzieży połączona z napaścią. Sprawcy zneutralizowani przez ofiary. Dwóch zmarło na miejscu zajścia, trzeci został aresztowany. Wymagana podstawowa asysta medyczna dla aresztanta oraz REO. Chwilę... jaki jest pana stan? Potrzebuje pan ambulansu?

Gliniarz przeniósł spojrzenie na pobieżnie opatrzonego Boba, siedzącego z miną męczennika na masce swego wozu.
Zakładam, że nie macie stałych kontraktów ubezpieczeniowych? Jeśli Bob chce, policjant może wezwać ambulans, kóry zabierze go na dalsze badania do któregoś z miejskich szpitali. Rana już tak mocno nie krwawi, ale dobrze by było ją zszyć (coś takiego może też zrobić Clarens, byle w czystym i spokojnym miejscu). Alternatywą jest poprawienie opatrunku i dołączenie do Gonza w Japantown (rana poczeka w takim razie do końca wizyty u żółtków, ale może zacząć ponownie krwawić). Jeśli Clarens chce zarobić na karcie dawcy organów (jeden ze zmarłych taką miał), musi odegrać klimatyczną fabularną scenkę w celu zabezpieczenia swych roszczeń.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 20 lutego 2016, 18:48

Bob już utracił kontrolę nad wydarzeniami. Skoro, teoretycznie, i tak nic z tego nie będzie miał, to może dać się fachowo połatać i potem dołączyć.

jednocześnie informauję, że na tydzień wyjeżdżam i prawdopodobnie rozwlekłe fabularki mogą być rzadkością. Ale zaglądać zamierzam.
Z góry przepraszam i liczę na zrozumienie. Wracam z córką w piątek
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 lutego 2016, 00:35

Gonzales machając ręką zatrzymał taksówkę. Para wsiadła do środka i fixer podał latynowskiemu kierowcy adres, w dzielnicy japońskiej, gdzie urzędował przydupas Nobuske. Auto ruszyło spokojnie, a Gonzales przełożył nieśmiało rękę ponad oparciem tylnej kanapy aby móc objąć azjatkę. Dziewczna wyczuła to i spojrzała na latynosa. Gozno uśmiechnął szarmancko i przez krótką chwilę, wachał się, co ma z siebie wykrztusić. W końcu nieśmiało zaczął (a do nieśmiałych to fixer nie należał, ale teraz serce waliło mu jak dzwon w bazylice Santa Compostella):

- Wiesz Mulan... Ja jeszcze nigdy nie spotkał takiej dup.. Eeee... Laseczki jak Ty. Rozumiesz? Czujesz jak mi pikawa wali? Masakra. - Gonzo nagle spostrzegł niezdrowe zainteresowanie taksówkarza zaczynającą się rozmową i fuknął na kierowce:

- Puta madre! Prowadz auto vatos cabron, a nie zakochanych podsłuchuj!
No co ja mówiłem. Ja jeszcze nigdy tak się nie czułem, motyle w brzuchu, te sprawy rozumiesz?

- Co masz w brzuchu? Jesteś chory? - zapytała wystraszona Mulan.

- Że wiesz wierci mnie żołądku na twój widok. Ale to dobrze, kumasz? My na to mówimy motyle w brzuchu. Jak to się skończy, to wiesz rozumiesz, skoczyłabyś ze mną na kolację gdzieś do jakiejś romantico ristorante?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 lutego 2016, 22:44

Japantown, 20 grudnia 2021, 02:45

Taksówka podjechała pod wskazany adres, zatrzymała się przy krawężniku chodnika w cieniu eleganckich wielopiętrowych biurowców tworzących rdzeń Japantown. Ruch uliczny nie słabł ani trochę pomimo późnej pory, ale widziane wokół samochody należały do wyraźnie droższych marek, a przechodnie sprawiali wrażenie zamożniejszych niż w Northside.

Eduardo rozglądał się wokół siebie uważnie. Na palcach jednej dłoni mógł policzyć swe wcześniejsze wizyty w Night City, zwłaszcza po zapadnięciu zmroku. Tętniąca życiem pod kuratelą yakuzy, japońska dzielnica była dla latynoskiego fiksera terytorium nieznanym, mogącym na dodatek skrywać śmiertelne niebezpieczeństwa. Gonzo nie zamierzał robić w tej części metropolii żadnych interesów, nie miał bowiem najmniejszej ochoty na wchodzenie z yakuzą w jakikolwiek konflikt wpływów.

Jego życie nie miało dla tutejszych przestępców żadnej wartości.

Przyłożywszy do terminalu kierowcy swego smartfonu Eduardo zapłacił za kurs, a potem wysiadł z samochodu ujmując Mulan ponownie za rękę. Promieniujące poświatą biurowych jarzeniówek i wielobarwnych neonów wieżowce obwieszone były plazmowymi billboardami, z których wylewały się reklamy stworzone wyłącznie z myślą o japońskich klientach, emitowane w ich języku i oparte na azjatyckich wzorcach kulturowych. Przeważająca większość przechodniów również ewidentnie należała do japońskiej społeczności, aczkolwiek Gonzales podejrzewał, że kryli się wśród nich również poddani operacjom plastycznym amerykańscy miłośnicy kraju kwitnącej wiśni.

- To tutaj - powiedział fikser pokazując elegancko oświetlone wejście do salonu samochodowego, usytuowane na parterze jednej z licznych w Japantown galerii handlowych.
Jak Gonzo zamierza zagaić konwersację w salonie?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 lutego 2016, 00:30

Na udawanie zblazowanego bogacza nie miał co liczyć. Wystraczylo, że zobaczył swoje przemoczone od deszczu ciuchy. Gdyby chociaż miał porządnego, drogiego Rolexa na łapie, to mógłby uchodzić za ekscentrycznego gogusia z kasą, ale zajechany do granic możliwości G-Shock, którego miał od dziecka, nie nadawał się do niczego.

Spojrzał w witrynę salonu próbując udawać obojętność na stojące w środku fury, wartości których były dla fiksera całkowitym kosmosem. Nawet ciężko mu było wyobrazić sobie tyle szmalu, a co dopiero mieć, wejść i kupić od ręki jedno z takich cacek. Salon raczej nie bazował na klientach zainteresowanych sprzedażą ratalną.

Chyba nie pozostawało nic innego jak zagrać va-banque. Wejść i zachować na tyle dużo tupetu, aby zwrócić na siebie uwagę szefa salonu, któr pewno pieprzył na zapleczu dziwkę za pięć tysięcy eurobaksów.

- Jesteś ready? - spytał Mulan, ściskając mocniej jej dłoń, po czym wszedł do środka. OChrona od razu zwróciła uwagę na parę, która zdecydowanie nie wyglądałą jak potencjalni klienci. Jeden z nich machnął ręką jakby odganiał muchy, dając do zrozumienia, żeby spadali. Gonzo wyprostował się pewnym głosem mówiąc:

- My do Yasotaro Tsukatana.

Ochroniarz zwolnił zdziwony deklaracją latynosa:

- Do dyrektora? Wy?

- A co? Wyglądam jakbym przyszedł tu kupić furę?
Nie noooo. Nawet nie dostałem informacji, czy lasencja ma ochotę na romatyczną kolację. Spodziewałem się jakiegoś posta z gorącym seksem na kanapie taxi, a tu nic);(

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 23 lutego 2016, 22:23

Parking "Slammera", 20 grudnia 2021, 02:45

- Panie oficerze, jeszcze takie jedno pytanko... A co z kartą dawcy tamtego gościa? Mam wrażenie, że chyba mojemu indiańskiemu przyjacielowi przysługuje jakieś odszkodowanie z tytułu poniesionych ran. To Indianin oni mają te swoje kasyna a ten skurczybyk jest w dodatku jakimś bliskim krewnym ich plemiennego adwokata. Ciągają ludzi po sądach za każdą bzdurę i niedpołenienie obowiązków i chyba są skuteczni bo na Subaru go stać. No i wygrywają w sprawy bo mają to swoje prawo plemienne co im gwarantuje prowadzenie eksterytorialnych kasyn, znają wszystkich sędziów z okolicy podobno... - powiedział Clarens szeptem odciągając na bok oficera.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 lutego 2016, 23:07

Parking "Slammera", 20 grudnia 2021, 02:45

Mundurowy przyjrzał się uważnie Clarensowi, a widniejące na jego twarzy znużenie zniknęło na chwilę zastąpione wyrazem zainteresowania, uzupełnionego szczyptą rozbawienia.

- Robi pan ze mnie wariata, tak? - zapytał półgłosem - Czy tak na serio?

- Panie władzo, sugeruje mi pan kłamstwo? - Białas przyoblekł swe serdeczne z natury oblicze w grymas bezgranicznego urażenia - Przecież sam pan widział, że koleś ma Subaru, prawda?

- Jack, spisz protokół z przekazania karty dawcy według konwencji Schillermana - policjant prychnął cicho dając raz jeszcze dowód swemu rozbawieniu, ale uznał roszczenia Clarensa. Jego towarzysz podszedł do Białasa i Boba z wyposażonym w laserową drukarkę tabletem, poprosił fiksera o kartę ID.

Ponad dachami wieżowców pojawiła się pierwsza aerodyna REO Meatwagon, nadlatująca z włączonymi kogutami w kierunku parkingu "Slammera".
Bob, właśnie nieźle się wzbogaciłeś. Twoja ofiara miała kartę dawcy, więc masz prawo do odszkodowania za poniesiony uszczerbek na zdrowiu dzięki sprzedaży organów złodzieja! Wycena przyjdzie e-mailem w ciągu 48 godzin!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 lutego 2016, 23:19

Japantown, 20 grudnia 2021, 02:47

Z głębi luksusowego salonu nadeszło dwóch innych ochroniarzy, niskich, ale muskularnie zbudowanych Japończyków o niepokojących rysach twarzy. Obaj trzymali prawe dłonie pod marynarkami, grą ciał jawnie dając do zrozumienia, że ekscesy niedostosowanych społecznie intruzów skończą się dla nich bardzo nieszczęśliwie.

- Pan Tsukatan jest bardzo zajęty - oznajmił opryskliwym tonem pierwszy ze strażników - Nie należycie do grona mile tu widzianych klientów. Wyjdźcie, zanim wezwiemy policję.

- To niepotrzebne - odezwała się półgłosem Mulan - Policja nie będzie potrzebna. Eduardo, nie rób niczego, co ci panowie uznaliby za niegrzeczne.

Piękna Chinka przemówiła z niezwykłą dla siebie pewnością w głosie, na moment odbierając zaskoczonemu jej przemianą Gonzalesowi mowę. Sekundę później jego zaskoczenie przeszło w osłupienie, bo Mulan zmieniła płynnie język i zaczęła coś tłumaczyć strażnikom w orientalnej mowie, która w opinii fiksera nie mogła być niczym innym jak językiem japońskim.

Wyraz zaskoczenia pojawił się z miejsca również na twarzach wszystkich trzech ochroniarzy. Mężczyźni wymienili między sobą zdumione spojrzenia, na chwilę zupełnie zapominając o przygotowanej do wyciągnięcia broni.
Nie wątpię, że Gonzo dałby wiele za czipa lingwistycznego!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 25 lutego 2016, 23:45

- Tak to się robi wodzu u nas na wsi... - zamruczal cichuto i z wyraźnym z zadowoleniem do Boba Clarens - A nie oddaje się od razu kojotom.... - dorzucił równie cicho. Uznał za oczywiste że Bob jest mu teraz sporo winien. Tak oczywiste że nawet nie wspomniał.
Po czym złapał za komórkę i stał smsa:

"Zarobilismy. Wymień loda z ręki." I puścił do Gonza.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 lutego 2016, 15:06

Pewno tłumaczy im, że jestem znanym gościem z tiwi i żeby zluzowali poślady jak do mnie mówią. Fakt, że gówno bym im zrobił, bo spluwa została z Clarensem, ale jak są kumaci to się połąpią, że z Gonzalesem puta madre żartów nie ma. Ale czuje w gościach, że dyro będzie w podskokach dzwonił do Nobuske i częstował nas Crystalem i kawiorem. - myślał fixer wsłuchując się w dziwną mowę, strojąc ważne miny i co rusz pokazując na siebie palcami i potakując głową, jaki to on nie jest ważny bonzo. W dłoni już miał wizytówki z adresem na facebooku, które miał zamiar przekazać gorylom przy pierwszej nadażającej się okazji, żeby mogli się pochwalić w domu dzieciakom, jaki zaszczyt ich dziś kopnął. Zerknął jeszcze w telefon, gdzie właśnie wyświetlił się sms od Białasa. wygląda, że Clarens całkiem sprawnie załatwił sprawę z policją.

Gdy dziewczyna skończyła gadać, Eduardo z miną jakby był samym cesarzem Rzymu odbierającym laur zwycięstwa podał ochroniarzom wizytówki uśmiechając się i powiedział:

- No to jak już Mulan wyjaśniła kim jestem, to proszę, tu moje wizytóweczki w razie W. Nie musicie dziękować. Nie macie może chłopaki trochę lodu?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lutego 2016, 15:30

Parking "Slammera", 20 grudnia 2021, 02:49

Ambulans REO usiadł na parkingu pośród wizgu rotorów, wyskoczyli z niego czterej sanitariusze niosący w rękach ultralekkie teleskopowe nosze. Wiedziony zawodowym zainteresowaniem, Clarens otaksował całą czwórkę badawczym wzrokiem. Wszyscy nosili ciemnozielone kombinezony prywatnej służby medycznej, ale zakładali na nie kuloodporne kamizelki i wykonane z kevlaru nagolenniki. Białas nie poczuł na ów widok zdziwienia. Podobnie jak cieszący się lepszą reputacją Trauma Team, REO Meatwagon operował w strefach wysokiego ryzyka, gdzie całonocne uliczne strzelaniny były elementem codzienności, a porywczy członkowie rodzin ofiar nie zawsze godzili się z zapisami konwencji Schillermana. Czasami personel REO sam musiał korzystać ze służbowej broni, by móc wyegzekwować zapłatę za interwencję w przypadkach pozbawionych osłony ubezpieczeniowej.

Kierujący zespołem lekarz wymienił z Clarensem kilka uwag na temat przebiegu zajścia, wyraźnie znudzony dotychczasowym przebiegiem nocnej zmiany. Deklaracja dawcy organów znaleziona przy jednym z zastrzelonych złodziei nie do końca go ucieszyła, bo pozbawiała zespół REO części zysku z interwencji, ale dzięki obecności patrolu mundurowych Bob nie musiał się ścierać z sanitariuszami o swoje odszkodowanie.

- Dział patologii diagnostycznej wyśle panu dokładne wyliczenie drogą elektroniczną, w przeciągu następnych czterdziestu ośmiu godzin - oznajmił lekarz, kiedy jego podwładni kończyli pakować do ambulansu parę zwłok oraz wciąż nieprzytomnego napastnika zdzielonego policyjną pałką - Oczywiście istnieje ryzyko, że pociski uszkodziły w nieodwracalnym stopniu niektóre organy wewnętrzne, ale oczy i kończyny sprawiają doskonałe wrażenie. Swoją drogą, mogę panu zaoferować po promocyjnej cenie zszycie tych ran po nożu. Profesjonalna robota z gwarancją zwrotu pieniędzy w przypadku pojawienia się infekcji. Do tego szczepionka przeciwko tężcowi oraz HIV-2. Szczerze polecam, ostrze mogło być skażone różnymi patogenami. Osiemdziesiąt euro plus VAT. Nie musi pan płacić gotówką, potrącimy to automatycznie z wyceny organów dawcy.
Nie do końca zrozumiałem wcześniejszą deklarację Denvera - czy chciał pomocy medycznej w jednym z miejskich szpitali czy też wolał oddać się w ręce Clarensa? Na wszelki wypadek dorzuciłem jeszcze jedną opcję: profesjonalną pomoc zespołu REO na miejscu incydentu. I od razu pytanie, co robicie później? Chcecie pojechać w ślad za Gonzem do Japantown?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 27 lutego 2016, 15:36

Moim zdaniem powinien skorzystać z opatrunku wyjedzie stówa, to drożej niż u mnie ale załatwimy temat. I nie pobrudzi mu się Subaru. Potem do salonu.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lutego 2016, 16:52

Japantown, 20 grudnia 2021, 02:50

Japończycy musieli pozostawać pod głębokim wpływem słów Mulan, ponieważ jeden z nich bezwiednie odebrał od fiksera wizytówkę, a drugi gapił się na podawaną mu karteczkę z wyrazem zupełnego niezrozumienia na twarzy. Chwilę później czas ten prysnął, bo trzeci strażnik odzyskał trzeźwość umysłu i przywołał towarzyszy do porządku szczekliwym tonem. Cisnąwszy wizytówkę Eduarda do kosza na śmieci, jeden strażnik niemal pognał w stronę zaplecza autosalonu. Pozostali dwaj zbliżyli się do Mulan, zachowując stosowną wobec dziewczyny odległość, ale dziwnie się jej przyglądając. Gonzo nie mógł się oprzeć wrażeniu, że obaj dosłownie pożerali ją wzrokiem, co samo w sobie musiało sprawiać niepokojące wrażenie.

- Papier też kosztuje, kurwa jego mać - fikser wyciągnął z kosza wizytówkę i rozprostowawszy ją w palcach schował kawałek papieru do kieszeni kurtki. Pomiędzy luksusowymi Mercedesami pojawił się nadchodzący szybkim krokiem podstarzały Japończyk w koszmarnie drogim garniturze, szytym najpewniej na miarę w którymś z ekskluzywnych salonów odzieżowych Night City.

Eduardo domyślił się natychmiast, że ma przed sobą właściciela sklepu. Mężczyzna nie zaszczycił go nawet przelotnym spojrzeniem, zlustrował w zamian bacznym wzrokiem Mulan. Na jego podejrzliwej twarzy pojawił się cień gniewu, a z ust padły jakieś wyraźnie poirytowane pytania. Chinka zaczęła spokojnie odpowiadać, krótkimi słowami brzmiącymi w jej ustach zupełnie inaczej niż szczekliwe dźwięki wydawane przez pana Tsukatana. Gniewny grymas na twarzy mężczyzny przeszedł w oczywiste niedowierzanie, potem znów w gniew.

Przywołany do właściciela, towarzyszący mu strażnik podał swemu pryncypałowi jakieś przyniesione z zaplecza urządzenie. Szorstko poinstruowana, Mulan wyciągnęła do przodu prawą dłoń i przycisnęła jeden z palców do wierzchu urządzenia. Myślący intensywnie Gonzo uznał, że ma do czynienia z jakiegoś rodzaju detektorem, być może skanerem linii papilarnych bądź sekwenserem DNA.

Urządzenie wydało po kilku sekundach głośne piśnięcie, wyświetliło coś na wbudowanym w ściankę ekraniku. Tsukatan spojrzał na elektroniczny komunikat i poszarzał po twarzy. Z jego ust posypały się dźwięczące zdenerwowaniem słowa, punktowane niezmiennie spokojnymi odpowiedziami Chinki.
Stojący z boku i kompletnie niczego nie rozumiejący Eduardo poczuł znienacka chłodny dreszcz niepokoju, pełznący mu w dół kręgosłupa i wiążący się nieodmiennie ze złymi przeczuciami. Obecni w salonie Japończycy zachowywali się w nieoczekiwany sposób, wyraźnie rozdarci między zdumieniem i niechęcią, co zupełnie nie pasowało do wcześniejszych przewidywań latynoskiego fiksera.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 27 lutego 2016, 18:59

Parking "Slammera", 20 grudnia 2021, 02:49

Bob, podniósł się ocięzale i ruszył do ambulansu. Chętnie poleżałby w łożku szpitalnym, ale jeszcze nie zasłużył na odpoczynek.

Zadowolony z nikłej rekompensaty, oficer REO wydał krótkie komendy załodze pojazdu.

Bob usadził się obok trupów i rannego i poczekał chwilę, aż obsługa założy mu opatrunek. Bez mrugnięcia okem przyjła dawki zastrzyków, po czym z nowymi siłami, za to bez krwawiącej nogi, uniósł się i dołączył doczekającego fiksera.
Wróciłem i powinienem pisać na bieżąco ;)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 lutego 2016, 19:22

Gonzales w przebłysku intuicji wolał się nie odzwywać. Coś podpowiadało mu, że Chinole albo Dżapsi nie łapią się zbytnio w śwoatlu miejscowych celebrytów i mogą jednak nie kojarzyć Gonzalesa z telewizji. Kilkukrotnie miał zamiar krzyknąć na gogusia w garniaku za pare tysi, gdy podnosił głos na Mulan, ale szósty zmysł podpowiadał mu by nie pchać się między młot a kowadło (cokolowiek to było), bo mógłby tylko pogorszyć sprawę dziewczynie. O własny ryj się nie bał, bo jak wiadomo morda nie szklanka)
Pewno Tsutakan nie może uwoerzyć w to, że stoi przed nim sam Eduardo Gonzales i się coś dąsa...

No ci się będą leczyć i to jeszcze za 80 euraczy + VAT (którego stawki zresztą nie ma w Stanach) :o
Pośpieszta się lepiej, to może na Krystala jeszcze zdążyta, bo Gonzo nie będzoe się ociągał zbytnio z piciem drogich szampanów, choć może to szampon jest... Skąd ma Eduardo wiedzieć;)

Tak czy owak jeśli któryś z żółtków podniesie rękę na Mulan, to fixer w brawurowym przebłysku bohaterstwa zareaguje i pociągnie typa ze sparty (aż się boję konsekwencji, ale styl ponad wszystko).

ODPOWIEDZ