Koronopan, chata Schillera
Nikodemus zmełł w ustach wyjątkowo wulgarne słowo, na co dzień praktycznie nie goszczące w jego słowniku. Oblegający werandę osadnicy rozważyli wygłoszone twardym tonem polecenia w mgnieniu oka i jeszcze szybciej je zignorowali, omal nie obalając młodego sędziego w wyścigu do wnętrza domostwa. Za czasów służby Richtera coś takiego byłoby nie do pomyślenia!
Wykorzystując chwilową konsternację Nikodemusa Oksana wyrwała swe ramię z jego uścisku i wpadła do izby depcząc po piętach Antona. Odzyskawszy moment później nie tylko rezon, ale i zawziętą determinację, sędzia uwolnił z uścisku Gerarda pojmanego w warzywniku Radka i ściągnął go z werandy odkładając porachunki z Oksaną na późniejszą okazję.
Kilkunastoletni siostrzeniec Rudolfa Warzechy nie był z zasady kłopotliwym nastolatkiem, z jednym wyjątkiem. Od kiedy zaczął dojrzewać, szybko stało się jasne jego zauroczenie osobą Oksany. Skandka nie bez powodu uchodziła w Koronapanie za chłodną i dumną piękność, mogącą z powodzeniem konkurować o tytuły ze śliczną Eleni. Wielu mężczyzn w osadzie oglądało się za nią z rozpalonymi oczami, niektórzy próbowali też zwrócić na siebie jej uwagę. W tym drugim przypadku bardzo szybko zwracali też uwagę Piotra Aksiejewa, którego z codziennego opanowania najszybciej wytrącała zwyczajna męska zazdrość. Richter nie raz i nie dwa musiał interweniować w bójkach wszczynanych przez Piotra, ratując niedoszłych adoratorów przed ciężkim poturbowaniem.
Radek Sikora nie zebrał po karku ani razu, ponieważ Aksiejew nie widział w nim zagrożenia dla swego związku, a jedynie powód dla pełnych politowania żartów. Sam młodzieniec, zakochany bezgranicznie i nieszczęśliwie, poprzestawał na włóczeniu się w pobliżu Oksany za każdym razem, kiedy ta pojawiała się na uliczkach osady, wzdychając do niej z bezpiecznej odległości i rojąc sobie tylko znane fantazje.
Gdyby jeszcze dzień wcześniej ktoś powiedział Nikodemusowi, że Radek spróbuje kogoś skrytobójczo zamordować, sędzia wyśmiałby taką propozycję w mgnieniu oka, a mimo to właśnie trzymał go za ramię pod werandą Schillera wiedząc, że to on wystrzelił bełt mający zabić Markusa!
- Rozum ci odebrało?! - wycedził z niedowierzaniem przez zaciśnięte zęby, odciągając trzęsącego się szaleńczo Sikorę na bok - Dlaczego to zrobiłeś?!
Radek wymamrotał coś niezrozumiale, szczękając dźwięcznie zębami i tocząc wokół siebie spanikowanym wzrokiem.
- Co się stało? - u boku Nikodemusa wyrósł znienacka Bayer Werk. Ciepły oddech mechanika przesycony był wonią taniego alkoholu, ale w jego głosie dominowała trzeźwa nuta niepokoju - Co jest grane?
Nie ma nasz sędzia szczęścia w rzutach na Charyzmę, oj nie ma. Myślę, że w kwestii rozwoju postaci najważniejsze staną się inwestycje właśnie w ten atrybut i powiązane z nim umiejętności. Tak czy owak, ziomkowie byli zbyt wzburzeni i zdenerwowani, by uznać autorytet sędziego (proponując zanotować na przyszłość personalia tych zuchwalców). Aby Namakemono nie poczuł się niepotrzebny, rzuciłem w ręce Nikodemusa osobę kusznika i dołączyłem do towarzystwa Bayera Werka. Możecie zrobić z Radkiem, co chwilowo uważacie za słuszne, z przesłuchaniem, uwięzieniem lub pobiciem włącznie!