Strona 18 z 42

: 04 listopada 2016, 16:27
autor: 8art
- Esz kurwa mać! - warknął przez zęby Yuran niesiony brzemieniem ryzyka decyzji, którą właśnie miał podjąć. Instynkt podpowiadał mu, że dziewczyna nie zostawi rannego samego sobie i nie miała zbyt wielkiego wyboru. musiała tu wrócić, jeśli chciała aby Aleksiej przeżył. Ale samej zejdzie jej zbyt długo.

Spojrzał na Oksanę i młodego sędziego sugestywnie:

- Idźcie, a sznella! Jak chcecie żeby przeżyli to znajdźcie Witolda, Zenobię albo Rudda, a najlepiej wszystkich. Żwawo mówię, bo życie z nich ucieka!
Nic to, kości został rzucone. Trzeba zaryzykować. We dwójkę jeśli się rozdzielą to mają szansę znaleźć znachorów. Choć Oksana i my stoimy po przeciwnej stronie barykady, to chwilowo łączy nas wspólnota interesów i na tym opiera się dedukcja Yurana. Olbrzym mysli, że dziewka nie będzie miała teraz czasu na ucieczkę ani zbieranie popleczników, żeby wpaść do chaty Marcusa, no chyba, że nie zależy jej na mężczyźnie...

: 07 listopada 2016, 09:15
autor: Keth
Koronopan, przy chacie Schillera

Anton Hayte był człowiekiem w sile wieku, krzepkim i zdrowym. Chociaż szczupła postać w płaszczu z kapturem wiła się w jego uścisku niczym węgorz, rosły anabaptysta przygniótł ją do ziemi miażdżąc przy okazji dojrzałe główki kapusty.

- Łap kuszę! - sapnął Hayte, kiedy zdyszany syn wyrósł u jego boku wymachując drewnianym kołkiem - Tam leży!

Spod kaptura dobył się zduszony wizg, kiedy Anton oparł się kolanami o plecy nieznajomego zdzierając z jego głowy ciemny materiał.

- To... - Gerard przysunął do oczu podniesioną z ziemi kuszę, toporną metalową konstrukcję zaopatrzoną w wykonaną z drewna kolbę - Ona jest...

Rozpoznał broń potencjalnego skrytobójcy w ułamku chwili, natychmiast zarzucając podejrzenie, że Anton pojmał w ciemnym ogródku jakiegoś przeoczonego wcześniej w puszczy apokaliptyka.

- Radek! - w głosie Antona zadźwięczało zdumienie, które stępiło na chwilę gniew anabaptysty - Radek, co ?! Co tu robiłeś, chłopcze?!

W tym samym momencie na werandę domu Schilera wypadły dwie postacie obramowane mętnym blaskiem padającego z wewnątrz światła.

- Uzdrowiciel! - w powietrzu poniósł się dźwięczny głos Oksany - Czy jest gdzieś tam uzdrowiciel?! Witold! Zenobia!
Człowiek z kuszą złapany w ogródku Markusa to Radek Sikora, kilkunastoletni sąsiad Bayera Werka przejawiający od jakiegoś czasu młodzieńcze zauroczenie Oksaną!

: 07 listopada 2016, 09:40
autor: Keth
Koronopan, przy chacie Schillera

Podążający niczym cień za Oksaną Nikodemus trzymał prawicę na rękojeści przypasanego do boku noża, ale nie zdecydował się na wyciągnięcie broni w obecności potencjalnych świadków. Lada chwila przy chacie miało się zaroić od zalęknionych sąsiadów i sędzia nie widział żadnego pożytku w dalszym ich straszeniu bez potrzeby. Towarzyszka Piotra miała zbyt wiele do stracenia, by próbować uciec - a przynajmniej tak powtarzał sobie w myślach pilnujący jej mężczyzna.

- Witold! Ruda! - krzyknęła ponownie Oksana stając na najwyższym schodku werandy i przykładając dłonie do ust - Potrzebny nam ktoś do opatrzenia ran! Zenobia!

Od strony placyku dobiegły zatrwożone okrzyki, w mroku zamigotały łuczywa wieszczące nadbiegającą ludzką gromadę. Zza drewnianego narożnika chaty wychynął jakiś człowiek, w którym Nikodemus rozpoznał Antona Hayte. Rosły anabaptysta wlókł za sobą trzymaną w uścisku mniejszą postać, pilnowaną dodatkowo przez Gerarda.

- Sędzio, co się stało? - spytał ściszonym głosem Anton, przejawiając dyskretnym tonem wielką roztropność. Podobnie jak Nikodemus, starszy Hayte chciał za wszelką cenę uniknąć straszenia sąsiadów, chociaż na pewno już się domyślił złych wieści.

- Markus próbował zabić Piotra! - słowa Oksany cięły niczym lód, poniosły się w głąb uliczki - Zaprosił go do swego domu w zamiarze skrytobójstwa!

Nikodemus wstrzymał oddech słysząc głośne oskarżenie Skandki. Napięta sytuacja w Koronapanie w ułamku chwili uległa pogorszeniu, bo chociaż zarzut Oksany nie do końca pokrywał się z prawdziwym przebiegiem wydarzeń w chacie, sędzia nie wątpił, że jej słowa rozwścieczą wielu osadników.

- Sędzio, czy to prawda? - zdumiony Hayte odruchowo rozluźnił palce na odzieniu swego więźnia. Ten spróbował to wykorzystać wyrywając się z ręki anabaptysty, ale czujny Gerard z miejsca obalił nieszczęśnika na ziemię dobrze wymierzonym ciosem drewnianego palika.
Wiem, że Namakemono ma bardzo napięty grafik, więc w razie czego zadowolę się zwykłym wpisem technicznym. Sędzia generalnie może spacyfikować Oksanę uniemożliwiając jej dalszą przemowę, może wygłosić do zbliżających się ludzi własną mowę, ewentualnie pozostać neutralnym do następnego zwrotu akcji. Pozostaje też kwestia reakcji na zajście w warzywniku.

: 07 listopada 2016, 09:55
autor: Keth
Koronopan, domostwo Schillera

Z uliczki dobiegały głośne pokrzykiwania, ale Dragan i Yuran nie zwracali na nie większej uwagi. Porządek i ład w osadzie były domeną Nikodemusa i w jego gestii leżało uspokojenie ewentualnych pieniaczy. Bracia skupili w tym czasie całą swą uwagę na osobie przyszpilonego do wspornika Markusa. Schiller musiał cierpieć ogromne katusze, ale wciąż pozostawał przytomny. Przez zaciśnięte spazmatycznie zęby wydobywał się jedynie urwany oddech, w szklistych oczach majaczył cień trzeźwego spojrzenia.

Przesiąkająca przez ubranie krew ściekała po oplatających bełt palcach i kapała na drewnianą podłogę.

- Jak odetnę bełt, zwali się z nóg - ostrzegł brata Dragan, obracający w dłoni metalowy brzeszczot o drobnych ząbkach - Przytrzymaj go porządnie.
Zabieg uwolnienia Markusa od wspornika wspomogę kilkoma testami umiejętności, ich wyniki już niebawem!

: 07 listopada 2016, 16:50
autor: namakemono
- Jeszcze ustalimy kto kogo chciał zabić. Teraz nie czas na to. Najpierw ranni w chacie Marcusa. Niech ktoś im pomoże. Nie ma chwili do stracenia.
Przepraszam za zaległości. Niebawem powrócę, tymczasem w skrócie: priorytet ma pomoc rannym. Przy okazji Oksana na oku albo pod klucz. Druga opcja lepsza, nie narobi szkód prędkim językiem.

: 07 listopada 2016, 20:19
autor: Keth
Koronopan, przy chacie Schillera

Anton Hayte wskoczył na pierwszy schodek werandy pozostawiając więźnia pod pieczą swego najstarszego syna. W bladym świetle pochodni surowe oblicze anabaptysty zdawało się zmieniać wyraz co uderzenie serca, płynnie przechodząc od zatroskania do gniewu i z powrotem.

- Piotr nie żyje? - spytał Oksanę łapiąc wysoką kobietę za ramię i ściskając je bezwiednie z całej siły - Markus naprawdę go zabił?

- Złamiesz mi kość! - syknęła Skandka - Markus próbował odebrać Piotrowi życie. Mój towarzysz w każdej chwili może skonać, oddać swą esencję bogom!

- Zamilczcie oboje! - Nikodemus pochwycił Oksanę za przeciwną rękę, zmusił ją do odwrócenia głowy w swoją stronę - Dochodzenie wykaże, kto jest winien tej tragedii. Antonie, kogo złapaliście w ogrodzie?

- Radka Sikorę - odpowiedział zamiast ojca Gerard, który czujnie widać nadstawiał uszu - Miał kuszę, nie wiadomo po co.

Krew ścięła się w żyłach sędziego na dźwięk tych słów. Brat przeciw bratu, rodzina przeciwko rodzinie. Najczarniejszy scenariusz upadku Koronapanu rysowany niegdyś w hipotetycznych wykładach Richtera ziszczał się właśnie na oczach wstrząśniętego Nikodemusa.

- Radek? - sędzia oblizał spierzchnięte usta, rzucił okiem w coraz bliższe sylwetki nadbiegających osadników, przywołał na oblicze beznamiętną maskę - Antonie, zamknijcie go pod strażą, natychmiast! Oksanę też, pod podwojoną strażą.

- Powiedziałeś, że w chacie są ranni - Anton mógł czasami uchodzić za prostolinijnego wieśniaka, ale wbrew tym pozorom potrafił bardzo szybko myśleć i jeszcze szybciej wyciągać z tych przemyśleń wnioski - Markus też?

- Dlatego potrzebujemy uzdrowicieli - odparł półgłosem Nikodemus - A ty nie waż się judzić ludzi, kobieto, albo położę twe przewiny na szali Kodeksu. Antonie, zamknij oboje w bezpiecznym miejscu i pozwól mi pełnić własne obowiązki. Porozmawiamy później.
Narzucanie swej woli współplemieńcom w takich okolicznościach to spore wyzwanie, dlatego nie obejdzie się bez testu. Sięgam po CH+Expression, daje to sędziemu 4 kostki przeciwko PT 2 (Anton i reszta osadników) oraz PT 3 (Oksana). Wypadło 3, 3, 1, 4 - jeden sukces, a więc będą kłopoty...

: 07 listopada 2016, 21:56
autor: el009
Koronopan, przy chacie Schillera

Trzymający się w cieniu Werk przysłuchiwał się starciu między Sędzia a mieszkańcami wioski czując, jak alkohol paruje z niego w zastraszającym tempie a krew ścina się w żyłach. Miał zdecydowanie na pieńku z Aleksiejewem i Oksaną, ale żeby od razu posuwać się do rozlewu krwi?
Mechanik nie potrafił pojąć jak Koronapan z sennej osady zagubionej w puszczy w ciągu dwóch dni stał się areną kradzieży, sabotażu, mordów i wzajemnych oskarżeń. I nic nie wskazywało na to, by sytuacja miała się poprawić. Markus był jedyną osobą w wiosce która mogła przywrócić porządek gdyby nie fakt, że właśnie wykrwawiał się w swojej chacie.

Das ist viel zu viel. Kurwa. - mruknął pod nosem Werk, przytłoczony ostatnimi wydarzeniami - Sikora, z kuszą, pod chatą Markusa...

Wydarzenia nie chciały złożyć się w logiczną całość w głowie Bayera. Analityczny umysł nie mógł rozwikłać zagadki, potrzebował więcej informacji. Starając się nie wzbudzać zainteresowania przepychał się bliżej centrum wydarzeń.
Chłopaczek nie znalazł się tam przypadkiem. Pytanie kto go poszczuł? Miejscowi wichrzyciele czy zagrożenie z zewnątrz. Warto byłoby go trochę przycisnąć a potem zrobić czystkę, zanim sytuacja przerodzi się w otwartą wojnę.

: 08 listopada 2016, 22:02
autor: Keth
Koronopan, chata Schillera

Yuran stanął przed przyszpilonym do wspornika Markusem, objął go ostrożnie. Wsunął swe ręce pod pachy zdezorientowanego bólem człowieka starając się tak ustawić ciało, by przypadkiem nie naprzeć na sterczący z brzucha Schillera bełt.

- Jak tylko przetnę, łap go i obracaj na plecy - powtórzył Dragan, który w tym czasie wsuwał metalowy brzeszczot pomiędzy drewno wspornika i plecy naczelnika - Tnę!

Zębaty pasek stali poruszył się kilkakrotnie przy zgrzycie ciętego drewna. Uwolniony z potrzasku Markus opadł bezwładnie w umięśnione ramiona Yurana, stęknął głucho przewracając oczami. Polański myśliwy pochwycił człowieka bez najmniejszego trudu, obrócił go zręcznie w rękach kładąc z zaskakującą delikatnością na drewnianej podłodze izby.

Dragan odrzucił ubrudzony krwią Schillera brzeszczot i podniósł się z klęczek spoglądając krytycznym wzrokiem na przywódcę Koronapanu.

- Przebite trzewia - zawyrokował posępnym tonem - Wiesz, co to znaczy?

- Jeszcze nie umarłem - wymamrotał półprzytomnie Markus - Jak kiepsko to wygląda?

Nim którykolwiek z braci zdążył odpowiedzieć, w izbie pojawiło się kilka zdenerwowanych nie na żarty postaci wiedzionych przez Antona Hayte i Oksanę.
Dragan bez trudu przetnie bełt, test postanowiłem wykonać dla Yurana (ciekaw byłem, czy przypadkiem Markusa nie upuści). Test BOD+Athletics 6 na PT 2. Wyrzuciłem 1, 4, 3, 5, 6, 4. Zawodowy pielęgniarz!

: 09 listopada 2016, 15:29
autor: dretch
Koronopan, chata Schillera


Dragan, wasser schnella! Krzyknął Gerard widząc pojawiająca się kałuże krwi obok leżącego przywódcy Koronapanu. Wartkim ruchem przyciągnął Sikorę do słupa. Spojrzał na drugiego z braci i powiedział. Trzymaj go i nie puszczaj, pozwólcie mi zająć się Markusem.

Pobierałem nauki u uzdrowiciela - kontynuował głosem objętym trwogą. Oby stwórca miał nas w swojej opiece. Porozglądał się po pomieszczeniu szukając materiałów, które pomogłyby mu zatamować ranę. Starał się równiez przypomnieć te wszystkie lekcie, które przekazywał mu uzdrowiciel, teraz zrozumiał dlaczego każde z zajęć było tak istotne. Bardzo by chciał aby było ich dwa razy albo cztery razy więcej niż w rzeczywistości.

Rasch! Rasch! Podaj obrus i zastawę, alkohol, szukaj Nadel und Faden jeżeli Markus ma przeżyć musimy działać szybko.

Połóżcie go uf Tabelle - na stwórce!

Chcący opanować całe zamieszanie Gerard, mówiąc podwijał rękawy. Sam rozglądał się po izbie w poszukiwaniu wody i alkoholu. Zakładał, że dwuletnie nauki medycyny pozwolą mu uratować Markusa. O działaniach swych pozwolił decydować stwórcy!

Ściągnijcie mistrza uzdrowiciela! Trzymaj się Shiller. Spojrzał na twarz przywódcy, która owładnięta była bólem, postaram się Ci pomóc.

Gerard aka dr Quinn Hayte;) Rozglądam się za alkoholem, płótnem (obrus, prześcieradło, koszula z szafy, część garderoby, cokolwiek co może być bandażem i może wydawać się czyste. Przepłukuje sobie ręce ciepłą wodą bądź alkoholem. Każe włożyć coś w usta Markusa, bo będzie krzyczał ;) Zaglądam do wewnętrza trzewi używając sztućców opłukanych alkoholem (o ile są jakieś nie drewniane) albo palcami rąk, delikatnie. Chce obejrzeć wnętrzności, możliwości zaszycia oraz diagnozy stanu żył/tętnic oraz czy mogę mu pomóc odwlec śmierć? INT3+MED 2. To jest jedna z tych chwil, w których przeznaczę 3 EGO.

: 11 listopada 2016, 14:10
autor: Keth
Koronopan, chata Schillera

Nikodemus zmełł w ustach wyjątkowo wulgarne słowo, na co dzień praktycznie nie goszczące w jego słowniku. Oblegający werandę osadnicy rozważyli wygłoszone twardym tonem polecenia w mgnieniu oka i jeszcze szybciej je zignorowali, omal nie obalając młodego sędziego w wyścigu do wnętrza domostwa. Za czasów służby Richtera coś takiego byłoby nie do pomyślenia!

Wykorzystując chwilową konsternację Nikodemusa Oksana wyrwała swe ramię z jego uścisku i wpadła do izby depcząc po piętach Antona. Odzyskawszy moment później nie tylko rezon, ale i zawziętą determinację, sędzia uwolnił z uścisku Gerarda pojmanego w warzywniku Radka i ściągnął go z werandy odkładając porachunki z Oksaną na późniejszą okazję.

Kilkunastoletni siostrzeniec Rudolfa Warzechy nie był z zasady kłopotliwym nastolatkiem, z jednym wyjątkiem. Od kiedy zaczął dojrzewać, szybko stało się jasne jego zauroczenie osobą Oksany. Skandka nie bez powodu uchodziła w Koronapanie za chłodną i dumną piękność, mogącą z powodzeniem konkurować o tytuły ze śliczną Eleni. Wielu mężczyzn w osadzie oglądało się za nią z rozpalonymi oczami, niektórzy próbowali też zwrócić na siebie jej uwagę. W tym drugim przypadku bardzo szybko zwracali też uwagę Piotra Aksiejewa, którego z codziennego opanowania najszybciej wytrącała zwyczajna męska zazdrość. Richter nie raz i nie dwa musiał interweniować w bójkach wszczynanych przez Piotra, ratując niedoszłych adoratorów przed ciężkim poturbowaniem.

Radek Sikora nie zebrał po karku ani razu, ponieważ Aksiejew nie widział w nim zagrożenia dla swego związku, a jedynie powód dla pełnych politowania żartów. Sam młodzieniec, zakochany bezgranicznie i nieszczęśliwie, poprzestawał na włóczeniu się w pobliżu Oksany za każdym razem, kiedy ta pojawiała się na uliczkach osady, wzdychając do niej z bezpiecznej odległości i rojąc sobie tylko znane fantazje.

Gdyby jeszcze dzień wcześniej ktoś powiedział Nikodemusowi, że Radek spróbuje kogoś skrytobójczo zamordować, sędzia wyśmiałby taką propozycję w mgnieniu oka, a mimo to właśnie trzymał go za ramię pod werandą Schillera wiedząc, że to on wystrzelił bełt mający zabić Markusa!

- Rozum ci odebrało?! - wycedził z niedowierzaniem przez zaciśnięte zęby, odciągając trzęsącego się szaleńczo Sikorę na bok - Dlaczego to zrobiłeś?!

Radek wymamrotał coś niezrozumiale, szczękając dźwięcznie zębami i tocząc wokół siebie spanikowanym wzrokiem.

- Co się stało? - u boku Nikodemusa wyrósł znienacka Bayer Werk. Ciepły oddech mechanika przesycony był wonią taniego alkoholu, ale w jego głosie dominowała trzeźwa nuta niepokoju - Co jest grane?
Nie ma nasz sędzia szczęścia w rzutach na Charyzmę, oj nie ma. Myślę, że w kwestii rozwoju postaci najważniejsze staną się inwestycje właśnie w ten atrybut i powiązane z nim umiejętności. Tak czy owak, ziomkowie byli zbyt wzburzeni i zdenerwowani, by uznać autorytet sędziego (proponując zanotować na przyszłość personalia tych zuchwalców). Aby Namakemono nie poczuł się niepotrzebny, rzuciłem w ręce Nikodemusa osobę kusznika i dołączyłem do towarzystwa Bayera Werka. Możecie zrobić z Radkiem, co chwilowo uważacie za słuszne, z przesłuchaniem, uwięzieniem lub pobiciem włącznie!

: 11 listopada 2016, 14:23
autor: namakemono
Na razie uwięzić. Za dużo jest teraz zamieszania i ogólnego wzburzenia. Dokładanie do tego jeszcze natychmiastowego sądu (bądź samosądu) nie przyniesie nic dobrego. Odłóżmy to na później. W pierwszej kolejności dopilnujmy poszkodowanych. Do zamachowca wrócimy, sprawy nieco się wyklarują i uspokoją.

: 12 listopada 2016, 10:54
autor: el009
Ja bym się z nim nie patyczkował, najpierw wstępny łomot, potem szybkie przesłuchanie. Jeśli nie działał sam tylko w porozumieniu z kimś to każda minuta ma znaczenie.
Pierwszej pomocy i tak nie przyspieszymy, nie mamy nic lepszego do roboty.

: 12 listopada 2016, 13:41
autor: Keth
Koronopan, chata Schillera

Zbici z pantałyku potokiem wykrzykiwanych przez Gerarda poleceń, zgromadzeni przy Schillerze osadnicy cofnęli się czym prędzej pod ściany nie chcąc młodemu anabaptyście wchodzić w drogę. Hayte przyklęknął obok wciąż przytomnego Markusa pochylając głowę nad wbitym w brzuch mężczyzny bełtem. Jasnoczerwona krew zaczynała już przesiąkać przez ubranie na plecach naczelnika, wyciekała spod jego ciała na wysokości bioder.

- Gdzie ta gorąca woda?! - zawrzasnął sposępniały Gerard - Ręce muszę obmyć! I poszukajcie szybko spirytusu, a najlepiej łiski, Markus trzyma w domu różne egzotyczne trunki. Jak się nie napiję, ręce mi się za bardzo będą trzęsły!

- Nie lepiej zaczekać na Wiktora albo Rudą? - wybąkał któryś z sąsiadów - Oni przecie...

- Nie darmo mnie Zenobia dwa lata uczyła maści wyrabiać z dziczego sadła, a zioła warzyć, żeby mi teraz Markus na rękach skonał, psiamać! - warknął młody Hayte - Bełt trzeba wyciągnąć, żeby flaki udrożnić, inaczej będzie źle! Tak właśnie, nie inaczej! Widelec, niech ktoś poda mi widelec!

- Na przodków, po co ci widelec? - jęknął struchlały Telibor - Co ty mu chcesz widelcem zrobić? Bełt nabić i wyciągnąć?

- Nie znasz się, to nie przeszkadzaj! Takie operacje to tylko widelcem się robi...

- Jest Ruda, już jest! Przepuśćcie ją, szybko!
Ustawiłem PT testu na 4. Parametr Ego służy wyłącznie do celów militarnych, w zwykłych testach nie można się nim podeprzeć. Rzucam pięcioma kostkami, wypadły 3, 5, 4, 4, 2. Trzy sukcesy, czyli niewielka porażka. Na szczęście inni uzdrowiciele zdążyli już dotrzeć na miejsce.

: 12 listopada 2016, 18:10
autor: namakemono
Po namyśle: jak najszybciej warto by było też uwięzić Oksanę. Może chcieć uwolnić skrytokusznika, żeby ten z kolei, ślepo posłuszny z powodu afektu, był doskonałym i bezwolnym narzędziem w jej rękach. Taki pionek przyda jej się choćby w celu ucieczkowym, do czego nie możemy dopuścić.

: 12 listopada 2016, 19:41
autor: el009
Można też połamać kusznikowi ręce lub nogi, w zaistniałych okolicznościach nie sądzę by ktokolwiek się za nim wstawił. Nie będziemy się musieli obawiać że coś wykombinuje a wartości nie straci.