PBF - Pacifica Bank
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Jak już wspomniałem w shoucie, w rzucie 1k10 uzyskałem wynik 10, czyli próg trudności został przebity. Określenie trafionej lokacji (1k10): wypadło 4, czyli tors (a w zasadzie górna jego część). Pocisk z Avengera zadaje 2k6+1 obrażeń, wypadło 6 i 5, w sumie brutto 12 ran. Facet nie ma na sobie pancerza, jego modyfikator budowy ciała anuluje 2 rany, reszta wchodzi netto. Owe 10 punktów obrażeń to już stan krytyczny, chociaż dzięki zaliczonemu testowi zachowania przytomności złodziej wciąż pozostaje świadomy tego, co się wokół niego dzieje.
Byłbym zapomniał, postrzelony wciąż ściska w dłoni pistolet, ale raczej nie zdąży go użyć na tyle szybko, by zaskoczyć tym ruchem Mike'a. Fabularyzowana wstawka niebawem.
A swoją drogą - chłopaki, Wy nosicie na sobie cały czas kuloodporne kamizelki?
Jak już wspomniałem w shoucie, w rzucie 1k10 uzyskałem wynik 10, czyli próg trudności został przebity. Określenie trafionej lokacji (1k10): wypadło 4, czyli tors (a w zasadzie górna jego część). Pocisk z Avengera zadaje 2k6+1 obrażeń, wypadło 6 i 5, w sumie brutto 12 ran. Facet nie ma na sobie pancerza, jego modyfikator budowy ciała anuluje 2 rany, reszta wchodzi netto. Owe 10 punktów obrażeń to już stan krytyczny, chociaż dzięki zaliczonemu testowi zachowania przytomności złodziej wciąż pozostaje świadomy tego, co się wokół niego dzieje.
Byłbym zapomniał, postrzelony wciąż ściska w dłoni pistolet, ale raczej nie zdąży go użyć na tyle szybko, by zaskoczyć tym ruchem Mike'a. Fabularyzowana wstawka niebawem.
A swoją drogą - chłopaki, Wy nosicie na sobie cały czas kuloodporne kamizelki?
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
Kamizelki raczej nie noszę tzn zakładam tylko wtedy jak wiado że jedziemy na akcję. Ze względu na upał ubieram się lekko koszula + ew marynarka + jeśli jest spokojnie to filtr powietrza.
Podchodzę do postrzelnego gościa i kopię dłoń w której ma broń. Dzwonię po służby medyczne (niebędę naciągać policji na Trauma Team). Jeśli gość leży sprawdzam czy mogę mu pomóc - pierwsza pomoc (nie wiem ułożyć w bezpieczej pozycji). Odchdzę na bok - przecieram husteczką buty , poprawiam odznakę.
Podchodzę do postrzelnego gościa i kopię dłoń w której ma broń. Dzwonię po służby medyczne (niebędę naciągać policji na Trauma Team). Jeśli gość leży sprawdzam czy mogę mu pomóc - pierwsza pomoc (nie wiem ułożyć w bezpieczej pozycji). Odchdzę na bok - przecieram husteczką buty , poprawiam odznakę.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Miejsce wypadku (31 lipca 2021, godz. 14.39)
Avenger huknął donośnie. Wychylony zza kontenera złodziej nie zdążył nic zrobić, kiedy kula trafiła go tuż pod obojczykiem. Na markowej koszuli noszonej pod rozpiętą skórzaną kurtką mężczyzny wykwitła wielka plama krwi, a on sam runął z głuchym jękiem na plecy. Mike opuścił nieco lufę broni doskakując do leżącego bezwładnie przestępcy, silnym kopnięciem wytrącając mu pistolet z ręki i posyłając go w kąt zaułka.
Dziewięciomilimetrowy pocisk wyrządził ofierze bolesne szkody, tego Kaminski mógł być pewien. Strój na torsie złodzieja nasiąkał krwią, a jego powieki opadały co chwila ciężko.
- Masz go?! - krzyknął Angel podbiegając bliżej z odbezpieczoną bronią, w ślad za nim dreptał jeden z mundurowych ściskający w rękach strzelbę.
- Tak! - odkrzyknął uspokajająco Mike - Funkcjonariuszu, zabezpieczcie broń i ściągnijcie dla niego pomoc medyczną!
- Durny frajerze - dodał cichym już głosem, spoglądając z góry na oddychającego z trudem złodzieja - Trzeba było posłuchać od razu.
Przepuszczając obok siebie policjanta Kaminski zawrócił z powrotem na główną ulicę, wsadzając Avengera w kaburę i wyciągając z kieszeni higieniczną chusteczkę, którą zamierzał użyć do wyczyszczenia sobie butów. Jego spojrzenie zatrzymało się natychmiast na osobie Daniela Vincenta, oglądającego ze złą miną uszkodzony zamek przy drzwiach kierowcy. Stojąca obok jasnowłosa piękność krzywiła ze złości śliczną twarzyczkę, nie próbując nawet kryć wzburzenia całym incydentem. Drugi mundurowy dopilnował w międzyczasie załadowania Rona Wilsona do aerodyny TT i przywrócił ponownie ruch drogowy, ku ogromnej uldze uwięzionych w korku kierowców. Gapie już zaczynali się rozchodzić, chociaż najbardziej ciekawscy gromadzili się w zamian u wylotu zaułka zwabieni tam wystrzałem z broni Kaminskiego.
Uwolniony z zatoru radiowóz wjechał z rozpędu na skraj chodnika, jęknął dwukrotnie syreną. Dwaj policjanci opuścili wóz dołączając do swoich towarzyszy i pomagając przywrócić porządek w miejscu kradzieży.
- To byłoby na tyle, jeśli o nas chodzi - powiedział Angel stając obok Mike'a - Zbierajmy się do konsulatu, zanim Thorne dobierze nam się do dupy.
Kaminski westchnął spoglądając ponownie na Vincenta, cmoknął z niezadowoleniem na wspomnienie niedawnej rozmowy z DeSoto.
Wątek techniczny
Mundurowi zajmą się resztą w miejscu wypadku, chociaż na koniec zmiany będziecie musieli wypisać dodatkowe formularze dotyczące Waszej interwencji. Jesteście na Szóstej Alei niedaleko Centrum Korporacyjnego, więc nie macie daleko do biura FBI, ale Mike musi coś jeszcze załatwić, zanim odjedziecie (chyba, że tego nie załatwi, naturalnie).
Co do kamizelek, to nie było pytanie podchwytliwe, po prostu chciałem wiedzieć, na ile jesteście przygotowani na wypadek podobnego jak obecny incydentu, bo na ulicach Night City dzień w dzień wiele się dzieje.
Avenger huknął donośnie. Wychylony zza kontenera złodziej nie zdążył nic zrobić, kiedy kula trafiła go tuż pod obojczykiem. Na markowej koszuli noszonej pod rozpiętą skórzaną kurtką mężczyzny wykwitła wielka plama krwi, a on sam runął z głuchym jękiem na plecy. Mike opuścił nieco lufę broni doskakując do leżącego bezwładnie przestępcy, silnym kopnięciem wytrącając mu pistolet z ręki i posyłając go w kąt zaułka.
Dziewięciomilimetrowy pocisk wyrządził ofierze bolesne szkody, tego Kaminski mógł być pewien. Strój na torsie złodzieja nasiąkał krwią, a jego powieki opadały co chwila ciężko.
- Masz go?! - krzyknął Angel podbiegając bliżej z odbezpieczoną bronią, w ślad za nim dreptał jeden z mundurowych ściskający w rękach strzelbę.
- Tak! - odkrzyknął uspokajająco Mike - Funkcjonariuszu, zabezpieczcie broń i ściągnijcie dla niego pomoc medyczną!
- Durny frajerze - dodał cichym już głosem, spoglądając z góry na oddychającego z trudem złodzieja - Trzeba było posłuchać od razu.
Przepuszczając obok siebie policjanta Kaminski zawrócił z powrotem na główną ulicę, wsadzając Avengera w kaburę i wyciągając z kieszeni higieniczną chusteczkę, którą zamierzał użyć do wyczyszczenia sobie butów. Jego spojrzenie zatrzymało się natychmiast na osobie Daniela Vincenta, oglądającego ze złą miną uszkodzony zamek przy drzwiach kierowcy. Stojąca obok jasnowłosa piękność krzywiła ze złości śliczną twarzyczkę, nie próbując nawet kryć wzburzenia całym incydentem. Drugi mundurowy dopilnował w międzyczasie załadowania Rona Wilsona do aerodyny TT i przywrócił ponownie ruch drogowy, ku ogromnej uldze uwięzionych w korku kierowców. Gapie już zaczynali się rozchodzić, chociaż najbardziej ciekawscy gromadzili się w zamian u wylotu zaułka zwabieni tam wystrzałem z broni Kaminskiego.
Uwolniony z zatoru radiowóz wjechał z rozpędu na skraj chodnika, jęknął dwukrotnie syreną. Dwaj policjanci opuścili wóz dołączając do swoich towarzyszy i pomagając przywrócić porządek w miejscu kradzieży.
- To byłoby na tyle, jeśli o nas chodzi - powiedział Angel stając obok Mike'a - Zbierajmy się do konsulatu, zanim Thorne dobierze nam się do dupy.
Kaminski westchnął spoglądając ponownie na Vincenta, cmoknął z niezadowoleniem na wspomnienie niedawnej rozmowy z DeSoto.
Wątek techniczny
Mundurowi zajmą się resztą w miejscu wypadku, chociaż na koniec zmiany będziecie musieli wypisać dodatkowe formularze dotyczące Waszej interwencji. Jesteście na Szóstej Alei niedaleko Centrum Korporacyjnego, więc nie macie daleko do biura FBI, ale Mike musi coś jeszcze załatwić, zanim odjedziecie (chyba, że tego nie załatwi, naturalnie).
Co do kamizelek, to nie było pytanie podchwytliwe, po prostu chciałem wiedzieć, na ile jesteście przygotowani na wypadek podobnego jak obecny incydentu, bo na ulicach Night City dzień w dzień wiele się dzieje.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
Idę w kierunku Daniela Vincena
- Panie Vincent
Podchodzę uśmiechając się od ucha do ucha
- Właśnie dostałem telefon informujący o tym że pana zeznania są zgodne ze stanem faktycznym.. cóż więc .. należa się panu moje przprosiny
Uśmiechając się jeszcze bardziej
- Nazwałem pana "nierozgarniętym frajerem" w chwili wybuchu złości spowodowajej pańską nieroztropnością. Za moją szczerość barzdzo pana przepraszam w imieniu swoim i komendy głównej NCPD.
Klepię go po plecach
- Mam nadzieję że przyjmuje pan przeprosiny ?
- Panie Vincent
Podchodzę uśmiechając się od ucha do ucha
- Właśnie dostałem telefon informujący o tym że pana zeznania są zgodne ze stanem faktycznym.. cóż więc .. należa się panu moje przprosiny
Uśmiechając się jeszcze bardziej
- Nazwałem pana "nierozgarniętym frajerem" w chwili wybuchu złości spowodowajej pańską nieroztropnością. Za moją szczerość barzdzo pana przepraszam w imieniu swoim i komendy głównej NCPD.
Klepię go po plecach
- Mam nadzieję że przyjmuje pan przeprosiny ?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Miejsce wypadku (31 lipca 2021, godz. 14.40)
Oszałamiająca blondynka skrzywiła nieładnie twarz, ale Daniel Vincent tylko się roześmiał, z wyczuwalnie przyjazną nutą. Chromowana cyberręka prezesa Militechu odpowiedziała Kaminskiemu równie poufałym klepnięciem.
- Nie żywię urazy - powiedział Vincent - Wykonywał pan tylko swoją pracę. I jak widzę, efektownie. Był drugi złodziej?
Znaczące spojrzenie Vincenta pobiegło w stronę zaułka, w którym chwilę wcześniej Mike postrzelił drugiego przestępcę.
- Tak - potwierdził kiwnięciem głowy detektyw - Był trochę krnąbrny, więc zachorował na łagodną odmianę miażdżycy ołowiowej.
Daniel Vincent uśmiechnął się ponownie, przeniósł wzrok na wystającą z kabury broń Oaklandczyka, uniósł znacząco brwi.
- Avenger? Produkujemy tę broń od czterech lat - oznajmił biznesmen - To miłe uczucie mieć świadomość, że policja tak dobrze jej używa.
Jasnowłosa dziewczyna zakaszlała teatralnie w dłoń dając do zrozumienia, że coraz bardziej ją irytuje przedłużająca się wymiana zdań. Vincent posłał jej kiwnięcie głowy, potem uniósł przepraszająco ręce.
- Na nas już czas, detektywie, zaraz pojawi się tutaj prasa - powiedział otwierając jednocześnie za pomocą zdalnego sterowania drzwi Gemini - Nie zatrzymuję pana, na pewno macie mnóstwo obowiązków.
Luksusowy SUV odjechał w stronę górujących ponad centrum wieżowców największych kalifornijskich korporacji, pozostawiając Mike'a Kaminskiego na krawędzi usianego drobinami rozbitego szkła chodnika.
- Nadęty korporacyjny dupek - mruknął do siebie samego detektyw, odprowadzając samochód pozbawionym wesołości wzrokiem.
Wątek techniczny
Dobrze, teraz nic już nie stoi na przeszkodzie, byście udali się do konsulatu federalnego na spotkanie z agentem FBI. Czystym przypadkiem tak się składa, że pojedziecie w tym samym kierunku, co Daniel Vincent i jego kociak, ponieważ gmach konsulatu sąsiaduje poprzez ulicę z miejscową filią Militechu.
Oszałamiająca blondynka skrzywiła nieładnie twarz, ale Daniel Vincent tylko się roześmiał, z wyczuwalnie przyjazną nutą. Chromowana cyberręka prezesa Militechu odpowiedziała Kaminskiemu równie poufałym klepnięciem.
- Nie żywię urazy - powiedział Vincent - Wykonywał pan tylko swoją pracę. I jak widzę, efektownie. Był drugi złodziej?
Znaczące spojrzenie Vincenta pobiegło w stronę zaułka, w którym chwilę wcześniej Mike postrzelił drugiego przestępcę.
- Tak - potwierdził kiwnięciem głowy detektyw - Był trochę krnąbrny, więc zachorował na łagodną odmianę miażdżycy ołowiowej.
Daniel Vincent uśmiechnął się ponownie, przeniósł wzrok na wystającą z kabury broń Oaklandczyka, uniósł znacząco brwi.
- Avenger? Produkujemy tę broń od czterech lat - oznajmił biznesmen - To miłe uczucie mieć świadomość, że policja tak dobrze jej używa.
Jasnowłosa dziewczyna zakaszlała teatralnie w dłoń dając do zrozumienia, że coraz bardziej ją irytuje przedłużająca się wymiana zdań. Vincent posłał jej kiwnięcie głowy, potem uniósł przepraszająco ręce.
- Na nas już czas, detektywie, zaraz pojawi się tutaj prasa - powiedział otwierając jednocześnie za pomocą zdalnego sterowania drzwi Gemini - Nie zatrzymuję pana, na pewno macie mnóstwo obowiązków.
Luksusowy SUV odjechał w stronę górujących ponad centrum wieżowców największych kalifornijskich korporacji, pozostawiając Mike'a Kaminskiego na krawędzi usianego drobinami rozbitego szkła chodnika.
- Nadęty korporacyjny dupek - mruknął do siebie samego detektyw, odprowadzając samochód pozbawionym wesołości wzrokiem.
Wątek techniczny
Dobrze, teraz nic już nie stoi na przeszkodzie, byście udali się do konsulatu federalnego na spotkanie z agentem FBI. Czystym przypadkiem tak się składa, że pojedziecie w tym samym kierunku, co Daniel Vincent i jego kociak, ponieważ gmach konsulatu sąsiaduje poprzez ulicę z miejscową filią Militechu.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Szósta Aleja (31 lipca 2021, godz. 14.54)
Metrocar zmienił pas ruchu wyprzedzając jadący wolniej elektryczny samochód dostawczy, potem wrócił na własny pas. Mike wciąż złościł się w milczeniu, nie mogąc przeboleć sposobu, w jaki wpływowy urzędnik Militechu wykręcił się z aresztu. Współczesny świat był rajem na ziemi dla bogaczy z immunitetem korporacyjnym, zwłaszcza członków zarządu korporacji produkującej większość policyjnego uzbrojenia.
- Powinieneś nosić kamizelkę - powiedział Angel pocierając dłonią podbródek - Ten wyskok na kontener był głupi. Mogłeś zarobić kulkę.
- Gość nie był dość szybki - uśmiechnął się zdawkowo Mike, klepiąc prawą ręką tkwiącego w kaburze Avengera - To on był głupi.
- W tym mieście łatwo trafić na szybszego - nie ustępował Angel, mówiąc śmiertelnie poważnym tonem. Kaminski zerknął na partnera, dostrzegając w jego organicznym oku błysk czegoś, co można było uznać za troskę - Co drugi gangster ma tutaj dopalacz refleksu. To było głupie. Jeśli coś ci się stanie, Stella urwie mi głowę.
- Głowę zostawi na później, najpierw zajmie się małym - zaśmiał się ponownie Mike - A może i nie? Moja siostrzyczka zawsze miała do ciebie słabość.
Kierowany wskazaniami autopilota, Mike zjechał z Szóstej Alei na ostry łuk mostu zakręcający ponad główną drogą, pokonał nim w poprzek osiem pasów Szóstej Alei wyjeżdżając wprost na skraj zapierającego dech swym majestatem Centrum Korporacyjnego. Obaj detektywi umilkli na chwilę, wychylając się do przodu w fotelach i spoglądając na ogromne bryły szkła i lustrzanego betonu wystrzeliwujące pozornie wprost w chmury rzadkiego smogu.
- Są dwa miejsca, gdzie chciałbym pogrzebać w archiwach - powiedział Thomas - Podziemia w Watykanie i najwyższe piętra Wieży Arasaki. Ależ to kolos!
Mike oderwał pełne fascynacji spojrzenie od siedziby Arasaka America, wjechał w ulicę Reagana, a z niej wprost na rozległy parking dla gości pod zachodnim skrzydłem gmachu federalnego konsulatu. Elektryczny silnik wozu zgasł w ułamku sekundy, trzasnęły zamykane drzwi Hondy. Uderzony falą gorąca Mike przekalibrował czym prędzej swój edytor bólu.
- I dojechaliśmy - rzucił w stronę partnera przeciągając się z trzaskiem kości.
Angel uśmiechnął się kącikami ust wskazując Mike'owi wznoszący się opodal kilkunastopiętrowy wieżowiec zbudowany pozornie tylko z ciemnego szkła. Chociaż znacznie mniejszy od gigantów zajmujących środek Centrum Korporacyjnego, od razu przyciągał wzrok wielkim hologramem z logo Militechu.
- Może skoczymy później na kawę do twojego nowego kumpla? - zaproponował sarkastycznie detektyw - Grzał tym SUVem jak burza, pewnie już siedzi w swoim gabinecie na ostatnim piętrze.
- Ugryź mnie w tyłek - odciął się Mike poprawiając ze zwyczajowym pietyzmem mankiety swej marynarki - Chodźmy pogadać z tym Sorensonem.
Wątek techniczny
I tak oto dojechaliście do gmachu federalnego, gdzie czeka Was rozmowa ze znajomkiem Gabriela Thorne, agentem specjalnym FBI Phillipem Sorensonem. Macie jakieś pomysły co do tego spotkania?
Metrocar zmienił pas ruchu wyprzedzając jadący wolniej elektryczny samochód dostawczy, potem wrócił na własny pas. Mike wciąż złościł się w milczeniu, nie mogąc przeboleć sposobu, w jaki wpływowy urzędnik Militechu wykręcił się z aresztu. Współczesny świat był rajem na ziemi dla bogaczy z immunitetem korporacyjnym, zwłaszcza członków zarządu korporacji produkującej większość policyjnego uzbrojenia.
- Powinieneś nosić kamizelkę - powiedział Angel pocierając dłonią podbródek - Ten wyskok na kontener był głupi. Mogłeś zarobić kulkę.
- Gość nie był dość szybki - uśmiechnął się zdawkowo Mike, klepiąc prawą ręką tkwiącego w kaburze Avengera - To on był głupi.
- W tym mieście łatwo trafić na szybszego - nie ustępował Angel, mówiąc śmiertelnie poważnym tonem. Kaminski zerknął na partnera, dostrzegając w jego organicznym oku błysk czegoś, co można było uznać za troskę - Co drugi gangster ma tutaj dopalacz refleksu. To było głupie. Jeśli coś ci się stanie, Stella urwie mi głowę.
- Głowę zostawi na później, najpierw zajmie się małym - zaśmiał się ponownie Mike - A może i nie? Moja siostrzyczka zawsze miała do ciebie słabość.
Kierowany wskazaniami autopilota, Mike zjechał z Szóstej Alei na ostry łuk mostu zakręcający ponad główną drogą, pokonał nim w poprzek osiem pasów Szóstej Alei wyjeżdżając wprost na skraj zapierającego dech swym majestatem Centrum Korporacyjnego. Obaj detektywi umilkli na chwilę, wychylając się do przodu w fotelach i spoglądając na ogromne bryły szkła i lustrzanego betonu wystrzeliwujące pozornie wprost w chmury rzadkiego smogu.
- Są dwa miejsca, gdzie chciałbym pogrzebać w archiwach - powiedział Thomas - Podziemia w Watykanie i najwyższe piętra Wieży Arasaki. Ależ to kolos!
Mike oderwał pełne fascynacji spojrzenie od siedziby Arasaka America, wjechał w ulicę Reagana, a z niej wprost na rozległy parking dla gości pod zachodnim skrzydłem gmachu federalnego konsulatu. Elektryczny silnik wozu zgasł w ułamku sekundy, trzasnęły zamykane drzwi Hondy. Uderzony falą gorąca Mike przekalibrował czym prędzej swój edytor bólu.
- I dojechaliśmy - rzucił w stronę partnera przeciągając się z trzaskiem kości.
Angel uśmiechnął się kącikami ust wskazując Mike'owi wznoszący się opodal kilkunastopiętrowy wieżowiec zbudowany pozornie tylko z ciemnego szkła. Chociaż znacznie mniejszy od gigantów zajmujących środek Centrum Korporacyjnego, od razu przyciągał wzrok wielkim hologramem z logo Militechu.
- Może skoczymy później na kawę do twojego nowego kumpla? - zaproponował sarkastycznie detektyw - Grzał tym SUVem jak burza, pewnie już siedzi w swoim gabinecie na ostatnim piętrze.
- Ugryź mnie w tyłek - odciął się Mike poprawiając ze zwyczajowym pietyzmem mankiety swej marynarki - Chodźmy pogadać z tym Sorensonem.
Wątek techniczny
I tak oto dojechaliście do gmachu federalnego, gdzie czeka Was rozmowa ze znajomkiem Gabriela Thorne, agentem specjalnym FBI Phillipem Sorensonem. Macie jakieś pomysły co do tego spotkania?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Konsulat federalny (31 lipca 2021, godz. 14.58)
Przeszkolne podwójne drzwi głównego wejścia rozsunęły się bezszelestnie wpuszczając obu gości do przestronnego holu w środkowej części federalnego gmachu. Izolacja dźwiękowa budynku okazała się wyjątkowo skuteczna, co znużony już monotonnym hałasem ulicznego życia Mike przywitał z ogromną ulgą. Kiedy drzwi zasunęły się ponownie, do uszu detektywów docierał już tylko pomruk układu klimatyzacji oraz ciche głosy federalnych urzędników.
Umundurowani strażnicy pilnujący wejścia wiedzieli o ukrytej broni przybyszów, nim ci jeszcze przekroczyli próg, kilkakrotnie prześwietleni za pomocą całej gamy detektorów wmontowanych w wejście i fronton gmachu. Obaj policjanci wyciągnęli swe odznaki na widok zbliżających się żwawym krokiem wartowników.
- Detektywi Aniolowsky i Kaminski, z Komendy Głównej NCPD - przedstawił siebie i partnera Angel - Mamy umówione spotkanie z agentem specjalnym Sorensonem z FBI.
- Dzień dobry - skłonił nieznacznie głowę jeden ze strażników, lustrując gości cybernetycznymi oczami o czerwonych tęczówkach skrywających bez wątpienia układ wspomagania inteligentnej broni - Poproszę o zdanie osobistego uzbrojenia.
Sięgając do swej kabury Mike odnotował w myślach, że wartownik nie poprosił o wyłączenie cybernetyki obronnej. Nie świadczyło to bynajmniej o braku kompetencji ochroniarza, tylko o wysokiej jakości detektorów strzegących wejścia do konsulatu. Strażnicy musieli wiedzieć już przed rozpoczęciem rozmowy, jakie wszczepy nosili w sobie obaj policjanci i mieli świadomość tego, że są one dla rezydentów konsulatu zupełnie nieszkodliwe.
Oddawszy koledze obydwa Avengery ochroniarz wskazał dłonią niewielką kafeterię na parterze gmachu, sąsiadującą z holem poprzez przeszkloną ścianę.
- Agent Sorenson uprzedził nas o panów wizycie - oznajmił mężczyzna nie przestając świdrować Kaminskiego swymi czerwonymi tęczówkami - Zaraz go poprosimy o zejście do poczekalni.
Znajomy Gabriela Thorne nie dał na siebie długo czekać. Nim jeszcze Mike zdążył przesunąć wzrokiem po niewielkim hologramie prezentującym menu kafeterii, w jej progu pojawił się ubrany w drogi garnitur mężczyzna o nader przystojnej twarzy, zapewne zapożyczonej z katalogu wzorów proponowanych przez wszystkie salony chirurgii plastycznej w metropolii. W tych czasach każdy mógł być olśniewająco piękny, jedynym wpływającym na jakość zabiegów czynnikiem były pieniądze. Nie tylko kobiety korzystały z praktycznie nieograniczonych możliwości medycyny upiększającej, mężczyźni też już dawno zarzucili demonstracyjną niechęć wobec tego rodzaju operacji próbując nadążyć za rywalami w miłosnych podbojach.
- Znajomi Gabriela? - zapytał czysto retorycznie, ponieważ w kafeterii nie było nikogo prócz obu detektywów oraz pełniącego rolę obsługi stacjonarnego robota wbudowanego w bufet - Jestem Philip, miło mi poznać.
- Mike.
- Thomas.
- Myślę, że nie będziemy się musieli bawić w konwenanse - oznajmił agent rozsiadając się wygodniej w fotelu - To raczej nieformalne spotkanie, ale myślę, że Gabriel was o tym uprzedził. Współpraca Ecotopii i władz federalnych napotyka wiele trudności natury czysto politycznej, więc chcąc uzyskać dostęp do cyfrowych danych musielibyście przejść długą procedurę wnioskowania.
- Czyli wyłącznie rozmowa? - pojął w mig znaczenie wywodu gospodarza Angel.
- Tak - kiwnął głową Sorenson - Na szczeblu terenowym możemy w ograniczonym stopniu wymieniać się informacjami, o ile nie narusza to federalnych przepisów o danych utajnionych.
- Interesuje nas osoba Stevena White, byłego obywatela federalnego, który został zamordowany w dość niejasnych okolicznościach na obszarze metropolii - powiedział Thomas.
- Sprawdziłem już odpowiednie kartoteki - odrzekł szybko agent FBI - Gabriel przekazał mi jego dane osobowe w rozmowie telefonicznej. Były zawodowy wojskowy, dosłużył się starszego sierżanta, ceniony przez przełożonych. Kilka misji zagranicznych i zadatki na wzorcową służbę do chwili postawienia przed wojskowym sądem kilka lat temu. Został oskarżony o współudział w dużym skoku, ale dochodzenie oczyściło go z wszelkich zarzutów. Wydalony z armii zaraz po postawieniu w stan oskarżenia, mimo uniewinnienia już do służby nie powrócił, chociaż usilnie mu to proponowano, najpewniej z powodu głębokiego rozgoryczenia. Wyjechał do Ecotopii, osiadł tutaj, uzyskał wasze obywatelstwo.
Wątek techniczny
Uzyskaliście właśnie nieoficjalny dostęp do pewnego źródła informacji na temat Waszego denata, więc zaproponujcie proszę jakieś zestawy pytań, komentarzy lub wniosków adresowane do agenta Sorensona.
Przeszkolne podwójne drzwi głównego wejścia rozsunęły się bezszelestnie wpuszczając obu gości do przestronnego holu w środkowej części federalnego gmachu. Izolacja dźwiękowa budynku okazała się wyjątkowo skuteczna, co znużony już monotonnym hałasem ulicznego życia Mike przywitał z ogromną ulgą. Kiedy drzwi zasunęły się ponownie, do uszu detektywów docierał już tylko pomruk układu klimatyzacji oraz ciche głosy federalnych urzędników.
Umundurowani strażnicy pilnujący wejścia wiedzieli o ukrytej broni przybyszów, nim ci jeszcze przekroczyli próg, kilkakrotnie prześwietleni za pomocą całej gamy detektorów wmontowanych w wejście i fronton gmachu. Obaj policjanci wyciągnęli swe odznaki na widok zbliżających się żwawym krokiem wartowników.
- Detektywi Aniolowsky i Kaminski, z Komendy Głównej NCPD - przedstawił siebie i partnera Angel - Mamy umówione spotkanie z agentem specjalnym Sorensonem z FBI.
- Dzień dobry - skłonił nieznacznie głowę jeden ze strażników, lustrując gości cybernetycznymi oczami o czerwonych tęczówkach skrywających bez wątpienia układ wspomagania inteligentnej broni - Poproszę o zdanie osobistego uzbrojenia.
Sięgając do swej kabury Mike odnotował w myślach, że wartownik nie poprosił o wyłączenie cybernetyki obronnej. Nie świadczyło to bynajmniej o braku kompetencji ochroniarza, tylko o wysokiej jakości detektorów strzegących wejścia do konsulatu. Strażnicy musieli wiedzieć już przed rozpoczęciem rozmowy, jakie wszczepy nosili w sobie obaj policjanci i mieli świadomość tego, że są one dla rezydentów konsulatu zupełnie nieszkodliwe.
Oddawszy koledze obydwa Avengery ochroniarz wskazał dłonią niewielką kafeterię na parterze gmachu, sąsiadującą z holem poprzez przeszkloną ścianę.
- Agent Sorenson uprzedził nas o panów wizycie - oznajmił mężczyzna nie przestając świdrować Kaminskiego swymi czerwonymi tęczówkami - Zaraz go poprosimy o zejście do poczekalni.
Znajomy Gabriela Thorne nie dał na siebie długo czekać. Nim jeszcze Mike zdążył przesunąć wzrokiem po niewielkim hologramie prezentującym menu kafeterii, w jej progu pojawił się ubrany w drogi garnitur mężczyzna o nader przystojnej twarzy, zapewne zapożyczonej z katalogu wzorów proponowanych przez wszystkie salony chirurgii plastycznej w metropolii. W tych czasach każdy mógł być olśniewająco piękny, jedynym wpływającym na jakość zabiegów czynnikiem były pieniądze. Nie tylko kobiety korzystały z praktycznie nieograniczonych możliwości medycyny upiększającej, mężczyźni też już dawno zarzucili demonstracyjną niechęć wobec tego rodzaju operacji próbując nadążyć za rywalami w miłosnych podbojach.
- Znajomi Gabriela? - zapytał czysto retorycznie, ponieważ w kafeterii nie było nikogo prócz obu detektywów oraz pełniącego rolę obsługi stacjonarnego robota wbudowanego w bufet - Jestem Philip, miło mi poznać.
- Mike.
- Thomas.
- Myślę, że nie będziemy się musieli bawić w konwenanse - oznajmił agent rozsiadając się wygodniej w fotelu - To raczej nieformalne spotkanie, ale myślę, że Gabriel was o tym uprzedził. Współpraca Ecotopii i władz federalnych napotyka wiele trudności natury czysto politycznej, więc chcąc uzyskać dostęp do cyfrowych danych musielibyście przejść długą procedurę wnioskowania.
- Czyli wyłącznie rozmowa? - pojął w mig znaczenie wywodu gospodarza Angel.
- Tak - kiwnął głową Sorenson - Na szczeblu terenowym możemy w ograniczonym stopniu wymieniać się informacjami, o ile nie narusza to federalnych przepisów o danych utajnionych.
- Interesuje nas osoba Stevena White, byłego obywatela federalnego, który został zamordowany w dość niejasnych okolicznościach na obszarze metropolii - powiedział Thomas.
- Sprawdziłem już odpowiednie kartoteki - odrzekł szybko agent FBI - Gabriel przekazał mi jego dane osobowe w rozmowie telefonicznej. Były zawodowy wojskowy, dosłużył się starszego sierżanta, ceniony przez przełożonych. Kilka misji zagranicznych i zadatki na wzorcową służbę do chwili postawienia przed wojskowym sądem kilka lat temu. Został oskarżony o współudział w dużym skoku, ale dochodzenie oczyściło go z wszelkich zarzutów. Wydalony z armii zaraz po postawieniu w stan oskarżenia, mimo uniewinnienia już do służby nie powrócił, chociaż usilnie mu to proponowano, najpewniej z powodu głębokiego rozgoryczenia. Wyjechał do Ecotopii, osiadł tutaj, uzyskał wasze obywatelstwo.
Wątek techniczny
Uzyskaliście właśnie nieoficjalny dostęp do pewnego źródła informacji na temat Waszego denata, więc zaproponujcie proszę jakieś zestawy pytań, komentarzy lub wniosków adresowane do agenta Sorensona.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Konsulat federalny (31 lipca 2021, godz. 15.08)
Philip Sorenson splótł obie dłonie palcami, spoglądając żywym wzrokiem na przemian na obu gości, najwyraźniej próbując sobie zbudować wyobrażenie poziomu ich kompetencji.
- Cztery lata temu w Bostonie doszło do skoku na federalny pociąg wiozący rezerwy dewizowe Waszyngtonu. Ładunek został skradziony, ale sprawców szybko namierzono i aresztowano. White został zatrzymany wskutek bliskiego powiązania rodzinnego z jednym ze sprawców, którym okazał się jego syn. Młody White, Marcus, poszedł na układ z prokuraturą, za co otrzymał status świadka koronnego, bo był w trakcie akcji tylko kierowcą. Pozostałych dwóch skazano na dożywocie, bo w trakcie próby zatrzymania zabili dwóch gliniarzy. Groziła im kara śmierci, ale sąd wstrzymał się od jej wykonania licząc na to, że dranie zmiękną i ujawnią miejsce ukrycia łupu.
- Więc dewiz nie znaleziono? - zapytał z ogromnym zainteresowaniem Mike.
- Nie, chociaż po dziś dzień się ich szuka - odpowiedział Sorenson - już się na ten temat nie pisuje, a sami sprawcy nabrali wody w usta i nic nie wyjawili.
- Ile był warty ten ładunek? - odezwał się Angel.
- W zaokrągleniu dziesięć milionów.
- O kurwa! - zapomniał się na chwilę Mike - Dziesięć milionów? Jezu, to kupa kasy. Nikt nie wycisnął ze skazańców odpowiedniej informacji? Za pomocą środków chemicznych?
- Nie pomogły ani farmaceutyki ani zaawansowany braindance - potrząsnął głową Sorenson - Dwa lata trzymali ich w komorach kriogenicznych, podłączonych przez cały czas do programu dostosowania osobowości, ale nic to nie dało. Nie mam dostępu do pełnych danych, wydaje się jednak, że obaj zaraz po skoku przeszli zabieg punktowej lobotomii, niesłychanie profesjonalny, ale nieodwracalnie kasujący część ich organicznej pamięci.
- Niesamowite - zdumiał się szczerze Kaminski - Tak się obłowili, a potem łup zniknął?
- Bez śladu - potwierdził raz jeszcze agent - A sam White senior wyjechał krótko potem na drugi koniec kontynentu, zapewne z zamiarem rozpoczęcia nowego życia. Między nami mówiąc, przekonano go, że syn nadal tkwi w pudle, chociaż to nie była prawda. Młody przeszedł zabieg zmiany osobowości i skomplikowaną operację plastyczną, po czym wsiąknął gdzieś w ramach programu ochrony świadków.
- Nikt nie wie, gdzie on się teraz znajduje? - zainteresował się natychmiast Thomas, analizując w myślach różne koncepcje śledcze - Przecież ktoś go musiał nadzorować?
- Sprawa zrobiła się ponownie gorąca - Sorenson ściszył nieco głos i pochylił się do przodu w fotelu - To, co wam mówię jest naturalnie objęte klauzulą tajności, ale po spełnieniu odpowiednich procedur uzyskacie dostęp do tych danych oficjalnie. Ja po prostu już teraz mówię wam, czego powinniście szukać, żebyście nie czekali tydzień na autoryzację swojego wniosku, ale ten wniosek powinien wpłynąć, rozumiecie? Najlepiej jeszcze dzisiaj.
Obaj detektywi kiwnęli jednocześnie głowami, pojmując znaczenie wypowiedzi rozmówcy. Zgodnie z przepisami powinni byli wystosować oficjalny wniosek do konsulatu proszący o udostępnienie danych, które właśnie półoficjalnie przekazywał im Philip Sorenson, robiący to tylko przez wzgląd na zażyłą znajomość z Gabrielem Thorne. Uzyskana przy stoliku wiedza nie zwalniała ich zatem z konieczności złożenia odpowiedniego wniosku, chociażby po to, by bazujący na zaufaniu do supervisora detektywów agent nie miał później nieprzyjemności, gdyby na światło dzienne wyszedł fakt, że przekazał im przedwcześnie zastrzeżone informacje.
- Sprawa zrobiła się gorąca dwa miesiące temu, kiedy z nowojorskiego więzienia prysnęła grupa recydywistów z dożywotnimi wyrokami za zabójstwa, porwania dla okupu i handel prochami. Czterech gości, którzy już dawno powinni byli dostać czapę, ale z niezrozumiałych powodów ich nie stracono. Jeden siedział z wspólnikiem Marcusa White'a, więc trzeba założyć, że przez przypadek wszedł w posiadanie informacji, które warte były zorganizowania ucieczki. Zwiało z nimi dwóch więźniów, ten wspólnik właśnie, Jean Lefevre, oraz Lukas Klose, doskonały sieciarz z wieloletnią odsiadką do zaliczenia. Pięciu zniknęło bez śladu, znaleźliśmy tylko Lefevre.
- Co zeznał?
- Nic. Nie żył, zostawili go w pierwszej po ucieczce kryjówce. Strzał w skroń, zapewne zimnokrwista egzekucja.
- Nowy Jork jest kawał drogi stąd - mruknął Mike - Co łączy tamtych drani z naszym Stevenem?
- Nic prócz Marcusa - odpowiedział Sorenson - O jego obecnej kryjówce wiedział jedynie jeden agent prowadzący, należący do wydziału ochrony świadków. Miesiąc temu ktoś włamał się do naszej bazy danych i zanim został odłączony, zdołał zidentyfikować prowadzącego.
- Agent nie żyje, prawda? - zapytał z nagłym przekonaniem w głosie Angel, prostując się mimowolnie w fotelu.
- Potrącony ze skutkiem śmiertelnym przez samochód, w biały dzień na oczach wielu świadków. Z zeznań wynika, że uciekał przed tym samochodem.
- Więc próbowali go złapać.
- Zdołali - zmarszczył gniewnie czoło Sorenson - Uciekał ze związanymi na plecach rękami.
Wątek techniczny
Pozwoliłem sobie na nieco obszerniejszy wpis, by nie przedłużać niepotrzebnie biegu sesji. Sorensen przekazał Wam dość ciekawe wieści, więc jeśli macie pomysły na pytania pomocnicze, piszcie je czym prędzej.
Philip Sorenson splótł obie dłonie palcami, spoglądając żywym wzrokiem na przemian na obu gości, najwyraźniej próbując sobie zbudować wyobrażenie poziomu ich kompetencji.
- Cztery lata temu w Bostonie doszło do skoku na federalny pociąg wiozący rezerwy dewizowe Waszyngtonu. Ładunek został skradziony, ale sprawców szybko namierzono i aresztowano. White został zatrzymany wskutek bliskiego powiązania rodzinnego z jednym ze sprawców, którym okazał się jego syn. Młody White, Marcus, poszedł na układ z prokuraturą, za co otrzymał status świadka koronnego, bo był w trakcie akcji tylko kierowcą. Pozostałych dwóch skazano na dożywocie, bo w trakcie próby zatrzymania zabili dwóch gliniarzy. Groziła im kara śmierci, ale sąd wstrzymał się od jej wykonania licząc na to, że dranie zmiękną i ujawnią miejsce ukrycia łupu.
- Więc dewiz nie znaleziono? - zapytał z ogromnym zainteresowaniem Mike.
- Nie, chociaż po dziś dzień się ich szuka - odpowiedział Sorenson - już się na ten temat nie pisuje, a sami sprawcy nabrali wody w usta i nic nie wyjawili.
- Ile był warty ten ładunek? - odezwał się Angel.
- W zaokrągleniu dziesięć milionów.
- O kurwa! - zapomniał się na chwilę Mike - Dziesięć milionów? Jezu, to kupa kasy. Nikt nie wycisnął ze skazańców odpowiedniej informacji? Za pomocą środków chemicznych?
- Nie pomogły ani farmaceutyki ani zaawansowany braindance - potrząsnął głową Sorenson - Dwa lata trzymali ich w komorach kriogenicznych, podłączonych przez cały czas do programu dostosowania osobowości, ale nic to nie dało. Nie mam dostępu do pełnych danych, wydaje się jednak, że obaj zaraz po skoku przeszli zabieg punktowej lobotomii, niesłychanie profesjonalny, ale nieodwracalnie kasujący część ich organicznej pamięci.
- Niesamowite - zdumiał się szczerze Kaminski - Tak się obłowili, a potem łup zniknął?
- Bez śladu - potwierdził raz jeszcze agent - A sam White senior wyjechał krótko potem na drugi koniec kontynentu, zapewne z zamiarem rozpoczęcia nowego życia. Między nami mówiąc, przekonano go, że syn nadal tkwi w pudle, chociaż to nie była prawda. Młody przeszedł zabieg zmiany osobowości i skomplikowaną operację plastyczną, po czym wsiąknął gdzieś w ramach programu ochrony świadków.
- Nikt nie wie, gdzie on się teraz znajduje? - zainteresował się natychmiast Thomas, analizując w myślach różne koncepcje śledcze - Przecież ktoś go musiał nadzorować?
- Sprawa zrobiła się ponownie gorąca - Sorenson ściszył nieco głos i pochylił się do przodu w fotelu - To, co wam mówię jest naturalnie objęte klauzulą tajności, ale po spełnieniu odpowiednich procedur uzyskacie dostęp do tych danych oficjalnie. Ja po prostu już teraz mówię wam, czego powinniście szukać, żebyście nie czekali tydzień na autoryzację swojego wniosku, ale ten wniosek powinien wpłynąć, rozumiecie? Najlepiej jeszcze dzisiaj.
Obaj detektywi kiwnęli jednocześnie głowami, pojmując znaczenie wypowiedzi rozmówcy. Zgodnie z przepisami powinni byli wystosować oficjalny wniosek do konsulatu proszący o udostępnienie danych, które właśnie półoficjalnie przekazywał im Philip Sorenson, robiący to tylko przez wzgląd na zażyłą znajomość z Gabrielem Thorne. Uzyskana przy stoliku wiedza nie zwalniała ich zatem z konieczności złożenia odpowiedniego wniosku, chociażby po to, by bazujący na zaufaniu do supervisora detektywów agent nie miał później nieprzyjemności, gdyby na światło dzienne wyszedł fakt, że przekazał im przedwcześnie zastrzeżone informacje.
- Sprawa zrobiła się gorąca dwa miesiące temu, kiedy z nowojorskiego więzienia prysnęła grupa recydywistów z dożywotnimi wyrokami za zabójstwa, porwania dla okupu i handel prochami. Czterech gości, którzy już dawno powinni byli dostać czapę, ale z niezrozumiałych powodów ich nie stracono. Jeden siedział z wspólnikiem Marcusa White'a, więc trzeba założyć, że przez przypadek wszedł w posiadanie informacji, które warte były zorganizowania ucieczki. Zwiało z nimi dwóch więźniów, ten wspólnik właśnie, Jean Lefevre, oraz Lukas Klose, doskonały sieciarz z wieloletnią odsiadką do zaliczenia. Pięciu zniknęło bez śladu, znaleźliśmy tylko Lefevre.
- Co zeznał?
- Nic. Nie żył, zostawili go w pierwszej po ucieczce kryjówce. Strzał w skroń, zapewne zimnokrwista egzekucja.
- Nowy Jork jest kawał drogi stąd - mruknął Mike - Co łączy tamtych drani z naszym Stevenem?
- Nic prócz Marcusa - odpowiedział Sorenson - O jego obecnej kryjówce wiedział jedynie jeden agent prowadzący, należący do wydziału ochrony świadków. Miesiąc temu ktoś włamał się do naszej bazy danych i zanim został odłączony, zdołał zidentyfikować prowadzącego.
- Agent nie żyje, prawda? - zapytał z nagłym przekonaniem w głosie Angel, prostując się mimowolnie w fotelu.
- Potrącony ze skutkiem śmiertelnym przez samochód, w biały dzień na oczach wielu świadków. Z zeznań wynika, że uciekał przed tym samochodem.
- Więc próbowali go złapać.
- Zdołali - zmarszczył gniewnie czoło Sorenson - Uciekał ze związanymi na plecach rękami.
Wątek techniczny
Pozwoliłem sobie na nieco obszerniejszy wpis, by nie przedłużać niepotrzebnie biegu sesji. Sorensen przekazał Wam dość ciekawe wieści, więc jeśli macie pomysły na pytania pomocnicze, piszcie je czym prędzej.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
- czy ma pan jakiś pomysł dlaczego zabili stivena whiete'a? Gdyby chcieli wydobyć od niego informacje porwali by go a nie zabijali.
- czy "nieznane przyczyny" niestracenia skazańców to może być wstawiennictwo jakieś osoby?
- czy możemy dostać pełne dane łącznie ze zdjęciami tych 4 zbiegów?
dzwonię do grace
- czy ciało stivena whita jest jeszcze u nas w kostnicy?
- czy "nieznane przyczyny" niestracenia skazańców to może być wstawiennictwo jakieś osoby?
- czy możemy dostać pełne dane łącznie ze zdjęciami tych 4 zbiegów?
dzwonię do grace
- czy ciało stivena whita jest jeszcze u nas w kostnicy?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Konsulat federalny (31 lipca 2021, godz. 15.09)
Philip Sorenson odchylił się w fotelu, chrząknął znacząco spoglądając uważnie na oczekującego odpowiedzi Kaminskiego.
- Nie potrafię jednoznacznie określić motywów zabójców - oznajmił agent FBI - Teoretycznie na myśl nasuwa się zemsta, ale zbiegowie z Nowego Jorku nie mają żadnych powodów do tego, by mścić odsiadkę obcych sobie gości... tym bardziej, że jednego z nich najpewniej sami zlikwidowali. Co więcej, motyw zemsty nijak się ma do sposobu, w jaki zabito ojca Marcusa. Przygotowanie fikcyjnego napadu musiało tych drani kosztować mnóstwo zachodu i forsy. Chcąc się zemścić mogli go zastrzelić tak po prostu w klatce schodowej albo po włamaniu do mieszkania.
- A czy nieznane przyczyny złagodzenia wyroku śmierci skazańców to być może wstawiennictwo jakiejś osoby? - drążył dalej temat Mike, próbując ułożyć sobie w głowie kompletny obraz budowany na bazie zebranych dotąd dowodów i informacji.
- O ile się nie mylę, wnioskowała o to prokuratura - odparł Sorenson - Kimkolwiek zresztą był wnioskodawca, bez wątpienia należy go umieścić poza kręgiem podejrzanych. Nie zapominajmy, że organy ścigania dążyły do odzyskania skradzionych dewiz.
- Czy możemy dostać pełne dane łącznie ze zdjęciami tych czterech zbiegów? - spytał Mike.
- Tylko gangsterów? - okazał lekkie zdziwienie Sorenson - Nie potrzebujecie pliku Lucasa Klose? Wątpię, byście mieli tu w Ecotopii jego dane osobowe.
- Weźmiemy wszystko, co tylko da się wyciągnąć - odparł natychmiast Angel, ponieważ Mike już trzymał przy uchu wyciągniętego z futerału smartfona.
- Mówi detektyw Kaminski - przedstawił się świadom tego, że SI policji już weryfikuje jego głos oraz linie papilarne przytkniętego do płytki czujnika palca - Czy ciało Stevena White'a jest jeszcze u nas w kostnicy?
- Sprawdzam... sprawdzam... nie, detektywie. Wydano je o 11.10 do stołecznego zakładu pogrzebowego. Kremacja i pochówek na koszt władz miejskich. Pogrzeb o 16.00.
Philip Sorenson odchylił się w fotelu, chrząknął znacząco spoglądając uważnie na oczekującego odpowiedzi Kaminskiego.
- Nie potrafię jednoznacznie określić motywów zabójców - oznajmił agent FBI - Teoretycznie na myśl nasuwa się zemsta, ale zbiegowie z Nowego Jorku nie mają żadnych powodów do tego, by mścić odsiadkę obcych sobie gości... tym bardziej, że jednego z nich najpewniej sami zlikwidowali. Co więcej, motyw zemsty nijak się ma do sposobu, w jaki zabito ojca Marcusa. Przygotowanie fikcyjnego napadu musiało tych drani kosztować mnóstwo zachodu i forsy. Chcąc się zemścić mogli go zastrzelić tak po prostu w klatce schodowej albo po włamaniu do mieszkania.
- A czy nieznane przyczyny złagodzenia wyroku śmierci skazańców to być może wstawiennictwo jakiejś osoby? - drążył dalej temat Mike, próbując ułożyć sobie w głowie kompletny obraz budowany na bazie zebranych dotąd dowodów i informacji.
- O ile się nie mylę, wnioskowała o to prokuratura - odparł Sorenson - Kimkolwiek zresztą był wnioskodawca, bez wątpienia należy go umieścić poza kręgiem podejrzanych. Nie zapominajmy, że organy ścigania dążyły do odzyskania skradzionych dewiz.
- Czy możemy dostać pełne dane łącznie ze zdjęciami tych czterech zbiegów? - spytał Mike.
- Tylko gangsterów? - okazał lekkie zdziwienie Sorenson - Nie potrzebujecie pliku Lucasa Klose? Wątpię, byście mieli tu w Ecotopii jego dane osobowe.
- Weźmiemy wszystko, co tylko da się wyciągnąć - odparł natychmiast Angel, ponieważ Mike już trzymał przy uchu wyciągniętego z futerału smartfona.
- Mówi detektyw Kaminski - przedstawił się świadom tego, że SI policji już weryfikuje jego głos oraz linie papilarne przytkniętego do płytki czujnika palca - Czy ciało Stevena White'a jest jeszcze u nas w kostnicy?
- Sprawdzam... sprawdzam... nie, detektywie. Wydano je o 11.10 do stołecznego zakładu pogrzebowego. Kremacja i pochówek na koszt władz miejskich. Pogrzeb o 16.00.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
- proszę połącz mnie z tym miejskiem zakładem pogrzebowym
zanim mnie połączą z zakładem pogrzebowym zwracam się do Philip Sorenson'a
- prosilibyśmy także o wszystkie informacje na temat Markusa jakie jesteście nam w stanie udostępnić
- nazwisko prokuratora który wystąpił o rezygnację z egzekucji będą w aktach tych zbiegów?
po połączeniu
- czy jest u was ciało stivena white'a ?
zanim mnie połączą z zakładem pogrzebowym zwracam się do Philip Sorenson'a
- prosilibyśmy także o wszystkie informacje na temat Markusa jakie jesteście nam w stanie udostępnić
- nazwisko prokuratora który wystąpił o rezygnację z egzekucji będą w aktach tych zbiegów?
po połączeniu
- czy jest u was ciało stivena white'a ?
Ostatnio zmieniony 18 września 2011, 22:18 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.