Strona 18 z 126
: 04 listopada 2012, 21:05
autor: Araven
Pani, nasss jesst czterech możemy zanieść waszą wiadomość jarlowi, zrobimy to bez niczyjej pomocy. A z Havarem też się możemy, porachowac jak trzeba. Pozostaje do omówienia kwesstia zapłaty.
: 04 listopada 2012, 21:18
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Gerdur spojrzała z góry na ciemnoskórego Redgarda, potem zerknęła w bok na przybysza z królestwa Wysokiej Skały.
- Wynagrodzę was wszystkich, szczerym złotem - powiedziała przełamując ciężką ciszę - Im więcej śmiałków się jej podejmie, tym większa szansa, że wieści niezwłocznie dotrą na dwór jarla. Biała Grań jest niedaleko, to ledwie pięć do sześciu godzin marszu, na dodatek wiedzie tam jedna droga, z nurtem rzeki za Strome Kaskady.
- Uczynię to z wielką ochotą, pani - odpowiedział Breton skłaniając głowę ku naczelniczce wioski. Gerdur drgnęła nieznacznie słysząc szarmancki ton cudzoziemca, lecz chociaż obcy jej na co dzień tytuł najwyraźniej mile połechtał próżność kobiety, postarała się tego nie okazać.
- Nie musicie iść razem - dodał Hod - Dla nas ważne będzie to, że tak szybko jak to tylko możliwe przybędą tutaj zbrojni jarla. Damy wam po trzydzieści septimów od głowy, a do tego jadła na trzy dni podróży, po dwie butelki dobrego wina i jeszcze zmówimy za każdego modlitwę do Ośmiu Wielkich.
- Zaś Havara ostawcie może lepiej w spokoju - poprosiła nieco zatroskanym tonem Gerdur - To zły człowiek i wielu ma kompanów. Niech się wam nie zdawa, że ci, z którymi przyszedł to jego jedyni druhowie, więcej ich się w górach skrywa. Jeśli cięgi zbierzecie, a on pojmie, żeśmy o waszym wypadzie wiedzieli, napadnie nas iście niczym smok.
Wątek techniczny
Zlecenie dotyczy wszystkich chętnych, zapłata na głowę - pieniądze po przybyciu hersirów do Rzecznej Puszczy, inne prezenty od razu teraz.
: 04 listopada 2012, 21:34
autor: namakemono
- Dobrze, zatem wyruszymy natychmiast. Bretonie, chcesz wyruszyć z nami, przed nami, czy po naszym wymarszu. Decyduj.
1. Wyruszamy w czwórkę czy na przykład we dwóch, pozostałą dwójkę zostawiając w wiosce? Dwójka łatwiej się przekradnie.
2. Ciekaw jestem reakcji bretona. Nie wiem jakie ma zamiary, wrogie czy przyjazne, ale lepiej mieć na niego baczenie.
3. Przypominam, że choć jesteśmy najedzeni, to wciąż mocno strudzeni. Nie wpłynie to pozytywnie naszą kondycję ogólną.
: 04 listopada 2012, 21:41
autor: Araven
Proponuję jednak kilka godzin snu, choć do świtu. Po nocy zmęczeni lepiej nie idźmy. W dzień wyspani nadrobimy drogę. Wy panie Breton z nami chodźcie, lepiej w pięciu jak w czterech iść, skoro bandytów dużo w okolicy.
: 04 listopada 2012, 22:38
autor: Keth
Wątek techniczny
Biała Grań jest oddalona o pięć do sześciu godzin marszu, więc jeśli wyruszycie o świcie, pewnie przed zmierzchem zdążycie wrócić z powrotem do Rzecznej Puszczy. Rozdzielanie drużyny może być nieroztropne ze względu na niebezpieczeństwa czyhające na szlaku (sami chyba już zauważyliście, jak na tutejszych drogach nieciekawie).
Odpoczynek jest BARDZO wskazany - maszerowaliście cały dzień i część nocy, a na dodatek braliście udział w wyczerpujących fizycznie i psychicznie wydarzeniach w Helgen, przez co dosłownie padacie z nóg.
Dodatkowo musicie zaczekać na powrót khajiita, który wylazł za potrzebą i nie wiadomo gdzie wsiąknął.
Ciąg dalszy w trybie fabularnym jutro wieczorem!
: 04 listopada 2012, 22:45
autor: 8art
Khajit obserwował jeszcze przez chwilę oddalających się Nordów. Ocenił, że nie warto ryzykować dalszego śledzenia obcych, tym bardziej, że jasną noc nawet podpite opryszki mogły łatwo skojarzyć kształ khajita. Odczekał jeszcze chwilę i wciąż czujny ruszył z powrotem do przyjaźnie pachnącej jadłem karczmy w Rzecznej Puszczy.
Wątek techniczny
Nie będę niepotrzebnie zbytnio ryzykować. Zawrócę spokojnie do wsi. Może mnie też zaprowadzi jakiś dobry człowiek do chaty Nordki.
: 05 listopada 2012, 09:00
autor: namakemono
Dobrze, zatem odpoczywamy do rana, wyruszamy w piątkę. Na razie mając oko na bretona. Jeszcze nie zasłużył na zaufanie.
: 05 listopada 2012, 10:26
autor: mordimer00
Dokładnie ja skończę list pisać (gruba intryga się robi z tym listem), i kładziemy się spać.
: 05 listopada 2012, 19:55
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Mężczyźni wstali z ławy zapinając swe płaszcze, skłonili się nieznacznie naczelniczce wioski wychodząc za próg chaty. Gospodyni odprowadziła ich na zewnątrz z zatroskaną miną, wsparta na ramieniu Hoda.
- Nim jutro wyruszycie, wstąpcie do mnie na śniadanie - powiedziała - Pogadam też z Alvorem i Lucanem Valerianem. Jeden z nich jest naszym kowalem, drugi kupcem. Mają w składzikach trochę broni i pancerzy, jestem pewna, że upuszczą wam na cenach, jeśli ich poproszę. Nie czujcie się urażeni, ale w tych rzemieniówkach tylko będziecie kusili kogoś, by was obrabował.
Argonianin prychnął cicho doszukując się w słowach góralki jakiejś głęboko ukrytej kpiny, Hastur w zamian kiwnął tylko głową dostrzegając w przestrodze Gerdur nieco słuszności.
Redgard myślał też cały czas na temat ledwie skończonego spotkania z przywódczynią wioski, dostrzegając w jej prośbie ukryte drugie dno, które coraz bardziej do najemnika przemawiało. Hastur podejrzewał, że Gerdur wcale nie liczyła na pomoc wojaków z Białej Grani w walce ze smokiem - w starciu z takim przeciwnikiem nie mieliby przecież żadnych szans. Nie, sprytna Gerdur potrzebowała hersirów jarla po to, by ich widok trzymał na dystans rozbójników pokroju Havara czy Wulfa, którzy po zniszczeniu cesarskiego garnizonu w Helgen mogli się przecież rozzuchwalić na tyle, by w biały dzień zaprowadzić rządy terroru w odludnej górskiej wioseczce pokroju Rzecznej Puszczy.
- Piękna noc - powiedział półgłosem czarnowłosy Breton, zadzierając w górę głowę i spoglądając na rozgwieżdżone niebo - I piękna kraina... pełna obiecujących perspektyw.
Nim Hastur lub Ahraveen zdążyli coś odpowiedzieć, przybysz z Wysokiej Skały wydłużył kroku pokonując w poprzek ulicy i wspinając się po drewnianych schodkach karczemnej werandy.
Wątek techniczny
Pamiętajcie, nocleg w karczmie kosztuje po 10 septimów za łóżko, ale są one na tyle szerokie, że w razie potrzeby nadadzą się do spania parami! (tylko kto z kim?).
: 05 listopada 2012, 20:08
autor: Keth
Opodal Rzecznej Puszczy, 10 dzień Ostatnich Siewów
Khajiit przemykał się przez chaszcze na tyle długo, by zyskać pewność, że żaden z oddalających się w przeciwną stronę mężczyzn go nie zauważy, potem zaś wysadził zwinnym susem na skąpaną w księżycowym blasku drogę i potruchtał nią w dół w kierunku ukrytej pomiędzy drzewami Rzecznej Puszczy.
W głowie Barr'teha mieszały się zmącone zmęczeniem myśli, kręcące się uparcie wokół strzępów zasłyszanych ukradkiem rozmów. Brzydki zapach Nordów był zaledwie pierwszym ostrzeżeniem, że kotołak winien się trzymać od nich z daleka, grubiańskie rozmowy dobitnie tego dowodziły. Mieszkańcy północnych gór zapewne bywali bardzo nieuprzejmi w stosunku do egzotycznych przybyszów, instynkt kocura ustawicznie mu o tym przypominał, a wyobraźnia podsuwała futrzastemu najmicie obrazy wyprawianych skór khajiitów zawieszonych na ścianach ponurej górskiej pieczary, pełnej śmierdzących potem i fekaliami pijanych rozbójników.
- Barr'teh jest sprytny - mruczał pod nosem swą mantrę - Baar'teh jest bystry...
Przechodząc pod łukiem strażniczego muru kotołak zatrzymał się na chwilę węsząc podejrzliwie, ponieważ jego wrażliwy nos pochwycił znienacka pewien niecodzienny zapach, zupełnie nie przystający do swojskich odorów przesycających całą wioskę.
Był to delikatny, niewyczuwalny dla nosa człowieka czy nawet elfa zapach wanilii, znanej w południowych królestwach i nieobcej nawet khajiitom, ale całkowicie zaskakującej w Skyrimie.
Kocur obwąchał uważnie ciemną przestrzeń przy murze, lecz źródło niezwykłego zapachu zdążyło już zniknąć bez śladu, wprawiając khajiita w stan nieznacznej dezorientacji.
Wątek techniczny
Barr'teh wrócił do wioski już po spotkaniu kompanów z Gerdur, więc skieruję go prosto do karczmy. Teraz jeszcze wątek Llorvasa i listu nie-miłosnego!
: 05 listopada 2012, 21:24
autor: mordimer00
Mnie już nie będzie dzisiaj ale pisze ten list i idę spać, jeśli nikt nie ma nic przeciwko to mogę przy ogniu spać w karczmie?
Jeśli pancerz będzie jakiś lepszy to mogę kupić jeśli mnie stać.
: 05 listopada 2012, 21:44
autor: Araven
Idziemy spać. Ciekawe co nas czeka jutro na szlaku, pomyślał jaszczur zasypiając niemal natychmiast.
: 05 listopada 2012, 22:15
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Llorvas kreślił wprawnie równe kształtne litery, skrobiąc czubkiem maczanego w atramencie pióra po kartce papieru. Zaglądający mu przez ramię Faendal wysunął mimowolnie język z ust zaabsorbowany bezgranicznie poczynaniami dunmera, toteż nagły trzask otwieranych drzwi sprawił, że obaj mężczyźni podskoczyli na ławie.
Przez próg przeszli Hastur, Ahraveen i nieznany z imienia Breton, zamykając za sobą drzwi i pozostawiając za progiem zimną górską noc. Trzej drzemiący w kącie Nordowie ocknęli się słysząc głośny dźwięk, pozbierali się z własnych miejsc niezgrabnie pomrukując coś do karczmarki i znikając za drzwiami jednej z izb na parterze. Pomocnik Delphine dorzucił szczap drewna do paleniska, rozgarnął żar metalowym pogrzebaczem podśpiewując coś niezrozumiale pod nosem.
- Pokój wedle umowy - rzucił w stronę Delphine bretoński przybysz, żegnając swych nowych znajomych machnięciem ręki, które mogło skrywać w sobie równie dobrze przyjazny gest jak i pełne wyższości politowanie. Kiedy mężczyzna zniknął za drzwiami własnej izby zamykając je cicho, jaszczur przeniósł spojrzenie na Llorvasa.
- Elfy zawsze garną się ku sobie - oznajmił sykliwie argonianin - Tedy garnijcie się do się dalej, ja zaś idę spać.
- I nie sam jeden - dodał Hastur ziewając szeroko - A kocur gdzie? Przyszedł już?
Llorvas kiwnął w odpowiedzi głową, przykładając pióro do papieru wskazał jednocześnie ramieniem na balkon obiegający wkoło główne pomieszczenie karczmy.
Barr'teh leżał na drewnianych belkach sterczących ze ściany izby nad paleniskiem, na boku i ze zwieszonym ku podłodze ogonem, śpiąc niczym najzwyklejszy w świecie kot.
Wątek techniczny
List napisany, rzekomy Sven podważa w nim urodę cyrodiilskich niewiast oświadczając, że zamierza poszukać wybranki serca o czysto norskim rodowodzie. Zachwycony Faendal wciśnie dunmerowi na siłę dziesięć septimów i szybko zniknie.
Nie deklarowaliście wynajęcia pokojów na spółkę, toteż każdy musi zapłacić po 10 septimów za nocleg (ale to dopiero następnego dnia o brzasku).
: 05 listopada 2012, 22:50
autor: namakemono
Może i majętni nie jesteśmy, ale nie wyobrażałem sobie spać inaczej niż w pojedynkę, więc wyszło po mojej myśli.
Zobaczymy co jutro zaproponuje nam kowal, bo, jako rzekłem, nie należymy do bogaczy.
Nie mogę się doczekać co wyniknie z tego naszego "listonoszowania".
: 05 listopada 2012, 23:11
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Świt nadszedł szybciej niż ktokolwiek by sobie tego życzył, przynosząc ze sobą stłumione grubą warstwą drewna odgłosy ludzkich rozmów, porykiwanie głodnych piżmowołów i stukot kowalskich narzędzi niosący się od brzasku po całej wiosce.
Śpiący w głównej izbie przy palenisku Llorvas odrzucił w bok koc, usiadł na rozścielonym wprost na podłodze posłaniu trąc palcami powieki i ziewając bez najmniejszego śladu skrępowania. Leżący wysoko w górze kocur otworzył na dźwięk poruszenia kompana jedno oko, spojrzał w dół leniwie nie przejawiając najmniejszej ochoty do zeskoczenia ze swego prowizorycznego legowiska.
- Wstawaj, sierściuchu - mruknął dunmer wstając z podłogi i sięgając po rozłożoną na ławie zbroję. Opiąwszy się ochraniaczami torsu mężczyzna założył na ręce karwasze, potem wciągnął na nogi buty i założywszy uwierający go nieco hełm wyszedł powolnym krokiem na zewnątrz "Śpiącego Giganta".
Wstawał pogodny dzień, promienie słońca sięgały dna głębokiej kotliny, w której usytuowana była Rzeczna Puszcza rozświetlając otaczający ją las. Dunmer wciągnął w płuca aromatyczne żywiczne powietrze, uśmiechnął się mimowolnie do siebie samego czując przypływ rzadko u siebie spotykanego zadowolenia.
Tu i ówdzie kręcili się mieszkańcy wioski, posępni i zachmurzeni, ale bynajmniej nie ignorujący swych codziennych obowiązków. Pracujący kilka chat dalej kowal tłukł z zapałem godnym lepszej sprawy w swe żelazne kowadło, strasząc metalicznym łoskotem rozkopujące powierzchnię drogi kury.
Wątek techniczny
Wstał nowy piękny dzień, jest krótko po świcie. Karczmarka i jej pomocnik chyba jeszcze śpią, podobnie jak inni goście. Llorvas wstał pierwszy, ubrał się całkowicie, a potem wyszedł na zewnątrz ciesząc szkarłatne oczy widokami budzącej się do życia Rzecznej Puszczy.
Na obrazku mroczny elf na werandzie karczmy mający na sobie kompletną zbroję rzemieniową - teraz chyba już wiadomo, dlaczego ma ona tak niskie parametry ochronne, prawda?