Strona 18 z 70
: 21 listopada 2012, 17:53
autor: Procjon
Niestety internet mi totalnie wysiada, więc czy Araven może poprowadzić moją postać przez jakiś czas? Znaczy się mogę co jakiś czas wpadać, ale nie ręcz za regularność.
: 21 listopada 2012, 17:55
autor: Waylander
Po pierwsze jest nas więcej niż sześciu mamy w końcu myśliwych ze sobą.
Jestem za tym żeby dłużej nie czekać i atakować. Lepiej załatwić przeciwników póki są rozdzieleni. kwestią jest jak to przeprowadzimy, możemy ich okrążyć i próbować zgarnąć wszystkich ale nie sądzę żeby to było najlepsze rozwiązanie, nie mamy aż tak dużych sił a po drugie pojawia się kwestia kobiet i dzieci.
Żeby nie było wątpliwości Druss nie ma zamiaru ich zabijać(i wybije każdemu taki pomysł z głowy przed jego zrealizowaniem, albo utnie mu łeb po fakcie) wiec trzeba by je złapać i przetrzymywać co rozproszyłoby ludzi i środki.
Dlatego proponuje podzielić się na dwie grupy jedną strzelającą(pewnie myśliwi plus ewentualnie postacie które zdecydowanie lepiej czują się z bronią dystansową) i walczącą wręcz. Przeprowadzimy atak z kierunku z którego przypuszczamy że przybędzie druga grupa, może pozwoli to jednak wprowadzić w życie plan o zdradzie ale bardziej chodzi mi o to żeby zminimalizować szanse na to żeby ktoś zdołał uciec w tamta stronę.
Grupa do walki wręcz podejdzie na rozsądną odległość później odda jedną salwę z grupą strzelecką i zaatakuje(oczywiście czarownica, szaman ewentualnie jakiś inny wyróżniający się osobnicy to cele priorytetowe). Po tym szybka szarża pod osłonną grupy strzelającej z wojennymi okrzykami Sokołów na ustach, powinniśmy szybko ich zmusić do ucieczki i uwolnić więźniów(udało nam się ich zauważyć?).
Oczywiście jest jeszcze kwestia ewentualnych wartowników, niby jest napisane że się zbytnio nie pilnują ale lepiej sprawdzić teren dookoła(o ile jeszcze nie poczyniliśmy jakiś kroków żeby to sprawdzić).
Wiem że jest ich więcej ale mamy przewagę ciemności więc od razu nie zorientują się ilu nas jest. Możemy jeszcze chwile poczekać(nie dłużej jak godzinę) może większość położy się spać i damy radę zlikwidować wartowników a resztę wziąć do niewoli/zlikwidować we śnie ale jakoś nie sądzę żeby to się udało.
BTW jaka jest teraz pora bo trochę jestem skołowany, wydawało mi się że już jakaś 2-3 nad ranem?
Dołączam się do Dobra z apelem o nie poddawanie się, sesja ma naprawdę piorunujące tempo(w przeciętnym PBF gracz pisze post raz na tydzień XD). Co do moje aktywności to muszę sformatować kompa i powinno być wszystko git, tyle że nie mam płyty w windowsem i do czasu jej zdobycia/odnalezienia po przeprowadzce może być ze mną krucho, system mi się tak sypie że trudno przewidzieć co za chwile odwali
.
NIEAKTUALNE
: 21 listopada 2012, 18:09
autor: Araven
Jest bliżej 6 rano. Orły w liczbie kilkunastu czuwają. Śpi większość Węży i Sokołów. Szaman niedługo zacznie ceremonię składania ofiar. Druga grupa jest na miejscu. Macie strzały Orłów, wasi myśliwi + Tecumseh mieli strzelać. Druss, Zorian i Belvas mają kusze. Akcje mają zacząć Liguryjczycy uwalniając więźniów przeznaczonych na ofiarę, potem myśliwi i wasi strzelcy strzelają a wy atakujecie wręcz. Jakieś modyfikacje?
: 21 listopada 2012, 18:23
autor: Araven
Wreszcie po jakimś czasie szaman kazał przyprowadzić sobie pierwszą z ofiar. Blondwłosą dziewczynę, którą Piktowie obnażyli, a potem przywiązali do głazu. Wrzaski szamana osiągnęły swe crescendo, bębny przyspieszyły, Piktowie wrzeszczeli w transie. Nagle zobaczyliście, iż pod dolmenami coś się rusza. To sprzymierzeni z wami Liguryjczycy, podkradli się do przywiązanych tam do drewnianych pali zakładników. Jeden po drugim jeńcy byli uwalniani i odprowadzani na tyły.
Zaczynacie ostrzał, bo śpiący zaczynają wstawać?.
: 21 listopada 2012, 20:49
autor: Dobro
Całkiem niezła ta niewiasta... pomyślał Zorian, celując w szamana przymierzającego się do składania ofiary. Spojrzał jeszcze szybko na pozostałych towarzyszy, również celujacych w stronę ołtarza, by wyeliminować najważniejsze persony w najszybszym czasie. Uginając prawą rękę w łokciu, skierował wyciągnięty w góre wskazujący palec i wskazał nim szamana, dając strzelcom sygnał do ataku, po czym przymierzając sam wystrzelił bełt we wrogiego szamana.
Mitro, prowadź moje strzały prosto w ich nieczyste serca!
Mistrzu, mam prośbę. Możesz zwolnić tempo i opisywać każdą rundę, czekając na deklaracje graczy ze sprawnymi internetami? O wiele łatwiej będzie się nam rozeznać przy opisie położenia przeciwników, a i opisy zacniej będzie stosować, zwłaszcza jak podasz tylko wynik każdego z nas (np. Druss uderzenie krytyczne, odcina głowę napastnikowi), a my opiszemy sami efekty specjalne

: 21 listopada 2012, 21:23
autor: Araven
Ayodia
szaman Orłów
obstawa Calatina
obstawa Ayodii.
Taka miała być kolejność wg Tranicosa. Ale rozumiem, że Zorian strzela do szamana? a inni?
Ok. Każda runda osobno. To ze trzy dni ta walka potrwa.

Bełt Zoriana powalił szamana (specjalny sukces, + trafienie w tułów). Równocześnie uderzyli Liguryjczycy. Myśliwi posłali strzały w Piktów na wgórzu, Tranicos wziął za cel Ayodię, Belvas i Druss zadeklarujcie w kogo strzelacie? Co robicie po oddaniu strzałów?
: 22 listopada 2012, 04:36
autor: koszal
Pusty bukłak po winie poszybował wysoko ponad torem wystrzelonej salwy łuczniczej w kierunku zaskoczonych piktów.
Jak to co? Do atakuuuu!
- wykrzyknął Vanko tuż po pierwszej salwie oddanej przez sprzymierzeńców i pędem puścił się w szeregi nieludzkich dzikusów nękających niewiastę dzierżąc w prawej ręce sejmitar, lewą rękę zaś owinąwszy rybacką siecią.
Czy to nienawiść do "półludzi" dodała mu niezwykłego animuszu, czy może obrzydzenie, jakie zrodziło w nim odprawiane tu piekielne kurestwo? Nim zdołał zrozumieć własne motywacje, jakiś wewnętrzny, niezwykle silny przypływ emocji, powodowany nieskazitelną, jedwabną wręcz delikatnością blondboginii w opałach prowadził ramię i serce Vanka, gdy nie oglądając się za siebie runął niczym lawina na bluźniercze szeregi plugawego wroga.
Nie lękaj się nadobna panno- nadchodzę, by Cię wyratować z opresji !!!.
Nieco osłupiony błyskawiczną szarżą kompana, Zorian- najbliższy Vanka spojrzał jedynie przelotnie na wygniecione miejsce, w którym jeszcze przed chwilą ukrywał się jego towarzysz dostrzegając drugi, częściowo opróżniony bukłak czerwonego wina..
Niestety leżę także z netem, będę w godzinach 8- 13 sta jedynie z domu pisał, a w weekend robota.
: 22 listopada 2012, 10:38
autor: Araven
Tranicos z ukrycia przymierzył biorąc za cel Ayodię, sprzała z długiego bossońskiego łuku poszybowała wbijając się w ciało Piktyjki. (trafienie w tułów specjalny sukces).
Belvas strzelił też w tułów wiedźmy ( krytyczne trafienie z ciężkiej kuszy).
Druss powalił jednego z Piktów z klanu Węża.
Bełt Zoriana powalił szamana (specjalny sukces, + trafienie w tułów)
Strzały rangersów i Liguryjczyków wyeliminowały kilku Piktów.
Wojownicy z klanu Węża zabrali ciało Ayodii i wycofują się ze wzgórza.
Calatin stracił przytomność, albo oberwał w głowę albo urok Ayodii uległ złamaniu po jej eliminacji.
Vanko ruszył do ataku, Druss także, oraz 4 z 6 rangersów także rusza do walki wręcz. Nadal na wzgórzu jest nieco ponad 20 stu wojowników, wkrótce nadciągną kolejni z dalszych posterunków. Liguryjczycy w strojach aquilońskich zwiadowców atakują wzgórze z drugiej strony.
Po ostrzale następuje walka wręcz. Poza Tranicosem jaki strzela z ukrycia.
: 22 listopada 2012, 11:45
autor: Araven
Bój na wzgórzu ofiarnym był chaotyczny, po ostrzale Wy z rangersami oraz Liguryjczycy pzrebrani za zwiadowców aquilońskich uderzyliście. Wyeliminowanie Szamana i Ayodii spowodowało rozprężenie i chaos w szeregach wroga. Potem kilka brutalnych starć spowodowało wybicie większości wrażych wojowników. Kobiety i dzieci uszły, tak jak i część Węży z Ayodią raczej martwą. Calatin nieprzytomny został zabrany jak i większośc jeńców, macie kilkunastu rannych ale nikt nie zginął. Osłaniani przez Tranicosa, rangersów i łuczników liguryjskich zdołąliście się wycofać do chaty warrusa. tam udzieliliście sobie pomocy medycznej. Ponizsze dane juz ją uwzględniają.
BELVAS
Chaotyczne starcie trwało blisko minutę, Belvas dobił Ayodię oraz powalił 2 Piktów (Sokoła i Orła) oraz ranił kolejnego Orła sam otrzymał 3 celne trafienia w lewe ramię za 3, w tors za 4 i lewą nogę za 3, razem 10.
Leczenie zredukował twe rany do 6 ogólnych zamiast 10 odniesionych.
VANKO
Vanko powaliłeś 2 Piktów, raniąc ciężko jednego, uwolniłeś osadniczkę z ołtarza. Dostałeś 2 trafienia za 8 obrażeń, 3 w brzuch i 5 w tors.
Leczenie: po leczeniu masz 5 nowych obrażeń zamiast 8 odniesionych.
ZORIAN
Zorian pięknym strzałem powaliłeś szamana, w walce wręcz zabiłeś dwóch Piktów, dostałeś 1 raz specjalnym ciosem włóczni w tors za 9 ran i 1 raz maczugą zwykłe trafienie w głowę za 3 rany.
Leczenie: Zredukowało rany do 7 na torsie i dwóch na głowie razem masz 9 obrażeń ogólnych.
TRANICOS
Tranicos, jesteś zraniłeś Ayodię, zastrzeliłeś jednego wojownika strzał w głowę, potem musiałeś razem z dwoma rangersami stawić czoła kilku Piktom. Jacy do was podbiegli, zabiłeś jednego wręcz i raniłeś ciężko kolejnego dostałeś 2 trafienia, w tors za 4 i lewą rękę za 2, razem 6.
Leczenie: zredukowało 6 odniesionych w walce do 4.
DRUSS
Olbrzymi Cymeryjczyk, walczył swym dwuręcznym toporem, topór barbarzyńcy zabił 3 Piktów, dwa Orły i jednego Sokoła. (jeden krytyk). Cymmerianin otrzymał jedno trafienie w brzuch (cios specjalny aż za 9 obrażeń) i jedno w tors za 2 obrażenia; razem 11.
Leczenie zredukowało aktualne rany z 11 odniesionych do 8.
Wyeliminowani Piktowie kilkunastu, Ayodia i szaman w tym 3 Tecumseh.
Razem z odbitymi jeńcami, Calatinem i Liguryjczykami oddaliliście się do chaty Warrusa, Piktowie was ścigali ale strzały ich zniechęciły . Udzieliliście sobie nawzajem pierwszej pomocy. W chacie jest uratowana wcześniej dwójka i konie. Co dalej?
Walka na rundy z udziałem Graczy na rundy propozycja Dobro - Może nam się kiedyś to uda, ale obecnie gdy połowa BG ma problemy z netem, a reszta nie zagląda chwilowo, nie dało rady - więc rozegrałem wg wcześniejszych deklaracji i planu ogólnego. Wasze opisy akcji i walki mile widziane.
: 22 listopada 2012, 13:07
autor: el
Od wczoraj nie miałem internetu, ale udałem się dzisiaj do administracji i wywalczyłem kontakt ze światem
Wyszło jak wyszło, ale na przyszłość wolałbym jednak, żebyś poczekał na deklaracje Araven. Sesje na forum mają to do siebie, że czasem są opóźnienia, ale granie bez graczy tracis sens jak dla mnie.
: 22 listopada 2012, 13:29
autor: koszal
Ja tam tak wolę, bo leżę i kwiczę z netem

: 22 listopada 2012, 14:46
autor: koszal
Lecąc niczym huragan Vanko runął na wroga, mijając wymalowane ciała dzikusów porozrzucane po wzgórzu niczym ścięte błyskawicą drzewa na krwawym polu, na którym właśnie dokonywała się jatka. Najemnicy, wsparci osadnikami, wraz z ich liguryjskimi sprzymierzeńcami pędzili ku dzikusom, siekąc i rąbiąc bez litości uciekających obrońców.
Wrzeszczący Sokół zamaszystym ciosem potężnej maczugi próbował przetrącić kolana Vanka; lecz zamorianin niespodziewanie przeskoczył z lekkością pantery nad wymierzonym razem i wymijając wroga gnał ku przeznaczeniu. Balansując ciałem w zawrotnym tempie znalazł się tuż przy ołtarzu, gdzie wściekły przerwaną ceremonią Orzeł skierował mordercze ostrze ku bezbronnej białogłowie.
Nadludzkim wysiłkiem Vanko zdążył jeszcze wetknąć błyszczące ostrze sejmitara między topór Sokoła, a gardło nagiej niewiasty odtrącając śmiertelny cios ledwie kilka centymetrów od szyi niewinnej ofiary. Vanko zawył z bólu, wypuszczając jednocześnie sejmitar z ręki, gdy nadmiernie naprężone mięśnie odczuły impet morderczego uderzenia. Błyskawicznie, choć niezgrabnie wyprowadzony cios dzikiego wojownika odrzucił zamorianina do tyłu wytrącając go z równowagi. Topór pikta niechybnie prowadzony ręką przeznaczenia powędrował ku niebu, by rozrąbać głowę niedoszłego wybawcy. Jednak cios spodziewany cios nie dosięgnął celu, gdy grot strzały wyłonił się niespodziewanie z piersi zastygłego w bezruchu pikta. Nie zdążywszy pogodzić się z duchami przodków Sokół zwalił się tuż obok Vanka, któy czując na sobie oddech śmierci przekoziołkował ku sejmitarowi, jednocześnie podnosząc się z ziemi, gdy ręka napotkała znajomą rękojeść.
Wzgórze tonęło w sztormie krwi i zelaza, gdy Vanko przeciął krępujące ramiona niewiasty więzy, lecz płomienne spojrzenie Vanka oddające hołd urodzie ratowanej niewiasty nie dostrzegło rozpędzonego pikta, który przeskoczył ponad ołtarzem obalając ponownie zamorianina na ziemię. Szamocząc się na ziemi pośród nieładu okrwawionych ciał, wykrzywionych dzikich twarzy Vanko krzyknął z bólu, gdy turlając się ku zboczu wraz ze swym oprawcą nadział się bokiem na złamane ostrze jakiegoś martwego wojownika, które wdarło się pod pancerz chciwie orając brzuch. Żądny śmierci pikt wyszczerzył zęby w ponurym grymasie triumfu, lecz krew Vanka zawrzała z wściekłości, gdy gwałtownym uderzeniem głowy zrzucił z siebie okaleczonego napastnika pozbawiając go oka, które spłynęło po zdobiących hełm Vanka krótkich, metalowych kolcach. Obficie krwawiący dzikus nie zdążył podnieść się z ziemi, gdy Vanko dokończył jego zywota zdecydowanym, silnym pchnięciem noża w serce. Mimo, że już pierwszy cios krótkiego ostrza wysłał duszę pikta na spotkanie z bogami, stal jeszcze kilkukrotnie zakosztowała krwi dzikusa.
Krzyk kobiety wyrwał zamorianina z krwawego szału. Wokół ołtarza rozgrywała się krwawa uczta ku czci wojny. Wyrwawszy z boku odłamane ostrze Vanko natarł ku najbliższemu, związanemu walką z liguryjczykiem piktowi. Uderzając z tyłu głęboko zatopił żelazo w plecach ryczącego niczym ściekła locha pikta, gdy cios liguryjczyka upomniał się o swoją zdobycz niemalże rozcinając dzikusa na dwoje potężnym ciosem topora. Ostrze sejmitara błysnęło gdzieś w pobliżu ołtarza, a Vanko pochwyciwszy je rozejrzał się po utopionym we krwi wzgórzu. Walka powoli dobiegała końca, a stal jedynie odbierała należną ofiarę. Vanko odrzucił hełm uwalniając z więzów przerażone dziewczę. Wysoki zamorianin o niebieskich oczach i kruczoczarnych włosach pochylił się ponad oswobodzoną mówiąc głębokim tonem:
Jam jest Vanko z Zamory. Przyszedłem Cię uratować.
To mówiąc zbladł nagle, przyklęknął i osunął się ku ziemi, gdy szybujący wprost z piekieł, zabłąkany topór dosięgnął jego piersi...
: 22 listopada 2012, 15:06
autor: Araven
Ok, ustalmy jakiś czas na napisanie posta przez Was jako BG. 48 godzin wystarczy? W razie braku deklaracji w tym czasie ja coągnę dalej ok? W sytuacji jak 4 na pięciu z Was ma problemy z netem to cięzka sprawa. Może się to poprawi za jakiś czas.
Od tej walki na Wzgórzu będę czekał na posty w/w 48 godzin, chyba, że chcecie więcej. Możecie robic wszystko łacznie ze zdradą Aquilonii, ale deklarujcie to.
: 22 listopada 2012, 15:21
autor: koszal
Jak mnie nie ma do zachodu słońca, to możesz moją postać prowadzić. Rozświetlam, bo nie wiem, czy mój ostatni post był klarowny.
: 22 listopada 2012, 15:27
autor: Araven
Co czynicie dalej? Zawracacie i idziecie za ocalałymi Wężami? Odprowadzacie ocalonych i Calatina do Delamiry? Przekazujecie Calatina jego rodakom jacy są z wami? Cokolwiek innego?
Moje PW jest do waszej dyspozycji jak coś.
Jak u Was z weekendem, da radę byśmy coś pograli? Koszal pracuje, Waylander może opanuje kompa niedługo. Procjon problemy z netem przejściowe, jak Dobro i El? Bo nie wiem czy ciągnąć i robić kolejne motywy czy poczekać.